Mordy na ludności ukraińskiej 1944-1947

MORDY NA LUDNOŚCI UKRAIŃSKIEJ W RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ 1944-1947

BABICE
1945 luty 24, Krzywcza – Meldunek posterunku MO w Krzywczy dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu o mordzie na ks. Anatolu Sembratowiczu w Babicach
Melduję, że dnia 23 lutego 1945 r. około godz. 22.30 3-ch uzbrojonych w broń palną bandytów wtargnęło do niezamkniętego mieszkania księdza greckokatolickiego Sembratowicza Anatola, lat przeszło 60, narodowości ruskiej, żonaty, zamieszkałego w Babicach gmina Krzywcza powiat Przemyśl i tam zmusili domowników do położenia się na podłogę, po czym przystąpili do grabieży garderoby męskiej i damskiej, nakrycia stołowego i żywności. Po spakowaniu rzeczy jeden ze sprawców napadu wystrzałem z automatu 3-ma strzałami w głowę położył ks. Sembratowicza trupem na miejscu.
Na wszczęty alarm przez mieszkańców gromady Babice pośpiesznie odeszli w kierunku Przedmieścia Babickiego. W czasie dokonywanego rabunku druga część bandy obstawiła rynek w Babicach, sterroryzowała wartę nocną i zmusiła ją do leżenia [na] ziemi. Równocześnie oddała kilka serii z automatu do mieszkańców zdążających na pomoc.
Wskutek silnego alarmu ludność Babic zaczęła się gromadzić w różnych częściach miasteczka, widząc co bandyci wycofali się, 3-cia część bandy obsadziła okopy za Babicami od strony Dubiecka, zaczęła obstrzeliwać gromadę Babice z karabinu maszynowego i były rzucane granaty ręczne.
Banda po dokonanym napadzie odeszła w niewiadomym kierunku wraz ze zrabowanym łupem.
Nadmienia się, że sprawcy w czasie napadu na dom ks. Sembratowicza posługiwali się językiem polskim, a banda, która obsadziła rynek, językiem rosyjskim i ukraińskim.
Dochodzenia w tej sprawie prowadzi tut. Posterunek MO, po ukończeniu których
szczegółowe sprawozdanie zostanie przedłożone. […]
Komendant Posterunku MO
Gałuszka Leon
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 49, k. 39.

1945 luty 24, Krzywcza – Meldunek posterunku MO w Krzywczy dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu o morderstwie mieszkańca wsi Babice narodowości ukraińskiej
Melduję, że w nocy na 22 II br. około godz. 24-tej 8-miu uzbrojonych w broń palną bandytów wtargnęło za pomocą wyłamania drzwi do mieszkania Gnata Jana, lat 65, rolnika, religii greckokatolickiej, narodowości ukraińskiej, zamieszkałego w Babicach, gmina Krzywcza, powiat Przemyśl i pod groźbą broni zrabowali większą ilość garderoby męskiej i damskiej, obuwia, 14 kg. kaszy jaglanej i jedną parę koni z wozem.
Następnie jeden ze sprawców napadu powrócił z podwórza do mieszkania i wystrzałem z karabinu położył trupem na łóżku wyżej wymienionego.
Sprawcy po dokonanym napadzie i morderstwie wraz ze zrabowanym łupem odjechali przez pola w kierunku gościńca Dubiecko. Na wszczęty alarm przez wartowników nocnych bandyci obstrzeliwali gromadę Babice ze świetlnych naboi. Opisu sprawców brak.
Dochodzenia w tej sprawie prowadzi tutejszy Posterunek MO, po ukończeniu których szczegółowe sprawozdanie zostanie przedłożone.
Komendant Posterunku MO
Gałuszka Leon
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 49, k. 41

1951 styczeń 21, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania Józefa Szpiecha
[…] Słyszałem również o morderstwie ukraińskiego księdza Sembratowicza N. [imię księdza Anatol – B.H.] Było to w Babicach [23 lutego 1945 r.], w jakim czasie, tego nie wiem, w każdym razie przed morderstwem księdza Demiańczyka. Wiem, że Sembratowicz początkowo zamieszkiwał w Bachowie, zaś następnie przeniósł sie do Babic. Nie wiem, kogo jeszcze zamordowali wówczas, lecz zdaje mi się, że został zastrzelony tylko sam ksiądz Sembratowicz. Jak wiem, to ksiądz Sembratowicz również żył z ludnością polska dobrze i był bezstronny tak dla jednych, jak i drugich. Ludność ukraińska z gromady Skopów, jak i gromad sąsiednich, mówiła, że morderstwa tego dokonali Polacy.
[…] Słyszałem, że były urządzane jakieś akcje na gromady Bachów i inne, kto je dokonywał, tego nie wiem. Wyłącznie Ukraińcy mówili, że dokonywali to Polacy, a uzasadniam to tym, że faktycznie polegało to na prawdzie, ponieważ w toku tych akcji byli mordowani Ukraińcy, co jest fakt, że Ukraińcy nie napadali na wioski ukraińskie i mordowali. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-050/1914, Akta śledcze p-ko Skrabut Bronisław, k. 11.

BEŁCHÓWKA*
1946 luty 1, m.p. [Sanockie] – Fragment tłumaczenia na język polski sprawozdania informacyjnego referentka propagandy nadrejonu „Beskid” Marii Kypkyszko „Stepowej” dotyczącego mordów Wojska Polskiego na ukraińskich mieszkańcach wsi Bełchówka
[…] 20 stycznia pojawiły się wypadowe grupy liczące około 120 ludzi z moździerzami, rozmaitą bronią i sprzętem telefonicznym. Te grupy w okrutny sposób odnosiły się do ludności ukraińskiej. […] Bełchówka – zamordowano jedną osobę, bito i rabowano; […] Bełuchówka – aresztowano 6 osób, następnego dnia jednego z aresztowanych znaleziono zamordowanego pod lasem. […]
Sanockie w styczniu 1946, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 320.

BEŁWIN
1945 luty 23, Kuńkowce – Meldunek posterunku MO w Kuńkowcach dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu o mordzie na Ukraińcach w Bełwinie
W nocy na 28 II 1945 r. około godz. 1–2 5-ciu uzbrojonych sprawców przybyło do wsi Bełwin powiat Przemyśl, gdzie zastrzelili 3 wartowników narodowości ukraińskiej.
Przeprowadzone dochodzenia przez tutejszy Posterunek, w czasie których przez wypytywanie świadka, który był przy zastrzeleniu wyżej wymienionych, podał co następuje.
Świadek Skrypko Miron, urodzony w 1922 r. w Bełwinie, syna Maksyma i Katarzyny, religii greckokatolickiej, Ukrainiec, zapodał, że w nocy na 28 II 1945 r. około godz. 0.30 przybyło pod jego dom kilka mężczyzn uzbrojonych w automaty i karabiny. Jeden z nich wszedł do jego mieszkania i zapytał się, gdzie mieszka Michał Perchacz i nakazał mu się ubrać i zaprowadzić do niego. Ubrał się w marynarkę i wciągnął na nogi buciki, w kalesonach wyszedł na podwórze i razem ze wszystkimi szedł w kierunku domostwa Perchacza. W jednej chwili rozpoczął się alarm przez bicie w gongi. Niedaleko uszli, bowiem wartownik Kot począł bić w gong, a gdy zobaczył zbliżających się do niego osobników, zbiegł do swego mieszkania, zamykając za sobą drzwi.
Sprawcy podeszli do drzwi, kazali, by otworzyć, gdy nikt się nie odzywał, rozpoczęli siłą otwierać. Za drzwiami odezwał się Kot i odpowiedział, że drzwi nie otworzy. W tej chwili jeden ze sprawców strzelił serią z automatu w drzwi, po czym odeszli. Kot jęknął kilka razy i skończył życie.
Po odejściu od domu Kota zauważyli, że przez drogę przebiegło kilka osób, za którymi się puścili, a dobiegając ich za domem Dypka, zapytali kto wy jesteście, Polacy czy Ukraińcy. Odpowiedź była, że Ukraińcy, zabrali ich do drogi i tam kazali się im położyć na ziemi. Ci nie chcieli się położyć, gdyż było bardzo mokro, powtórzyli jeszcze raz, by się kładli na ziemię, a gdy ci nie usłuchali, zostali zastrzeleni na miejscu z karabinów. Zastrzeleni zostali:
1) Kot Seńko w swoim domu,
2) Hawryła Piotr i
3) Bugira Grzegorz.
Po zastrzeleniu tych ktoś strzelił na końcu wsi. Sprawcy powiedzieli: „Zawracajmy, zdaje się idzie obława”. Zawrócili razem ze świadkiem, gdyż nakazali mu iść dalej ze sobą, pokazać drogę prowadząca przez las. Doszli do rzeczki, przez którą musiał ich przenieść na druga stronę. Jeden ze sprawców chciał go zastrzelić, lecz drugi powiedział, żeby nie strzelać go, lecz niech wraca do wsi i powie wszystkim ludziom Ukraińcom, by do 3 dni wyprowadzili się na Ukrainę. A gdy tego nie uczynią, przyjdzie ich 200 ludzi i wystrzelają wszystkich.
Ustalono, że sprawców było 5. Ubrani w cywilne ubranie z wyjątkiem jednego, który miał na sobie wojskowy sowiecki płaszcz. Przybyli od strony gromady Maćkowie i w tym kierunku odeszli.
O wypadku zawiadomiono P. Prokuratora PO w Przemyślu oraz Pow. Komendę MO w Przemyślu.
Oryginał, rękopis. APP, SPP, sygn. 49, k. 97–98.

1945 marzec 30, Kuńkowce – Telefonogram posterunku MO w Kuńkowcach do Komendy Powiatowej MO w Przemyślu o mordzie na Ukraińcach wsi Bełwin
[…] W dniu 28.3.1945 r. godz. 20 do gromady Bełwin przybyło kilkadziesiąt osób uzbrojonych, dokonali napadu zbrojnego na tamtejszych Ukraińców. Zostało zabitych 6 mężczyzn i 4 osoby ranne. Rannych odstawiono do szpitala w Przemyślu. Jeden mężczyzna zmarł w drodze. Prócz tego zabrali 2 krowy, 3 konie z wozami, po czem zrabowali kilka domów. Około godz[iny] 23 odjechali w kierunku Jarosław.
W czasie akcji patrol milicji w sile 5 ludzi został ostrzelany i z powodu przeważającej siły patrol zmuszony był się wycofać. O wypadku zawiadomiono prokuraturę Sądu Okręgowego w Przemyślu Rejon I. Prokurator polecił zwłoki pochować.[…]
Maszynopis, odpis. APRz, UWRz 307, k. 39.

1945 kwiecień 3, Kuńkowce – Fragment sprawozdania sytuacyjnego Zarządu Gminy w Kuńkowcach dla starostwa powiatowego w Przemyślu za okres 1 marca – 31 marca 1945 r.
[…] W gromadzie Bełwin nieznani sprawcy zastrzelili 6 osób, a mianowicie: Bochenko Stefan lat 58, Bochonko Michał lat 38, Parchacz Stefan lat 32, Depko Eugeniusz lat 13, Depko Jarosław lat 16, Zawierucha Włodzimierz lat 15, Depko Bogdan lat 14, ranni Bochonko Piotr lat 68 i Bochonko Anna lat 55, Mazgal Katarzyna lat 23. […].
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 15.

BEREŻNICA NIŻNA
Relacja Józefa Waszczura, ur. w 1929 r. w Bereżnicy Wyżnej
Wojsko Polskie [2 października 1945 r. – B.H.] wjechało do wsi z dolnego końca – od Sanu. Komendant zatrzymał się koło dawnej karczmy, a żołnierze zaczęli palić domy od górnego końca. Po drodze zabijali tych, kto nie uciekł lub się nie ukrył. Wojsko zabiło 13 osób (nie zdążyły uciec, ponieważ zabierały z domów niezbędne rzeczy; Polacy natomiast nie uciekali, sądząc, że nie zostaną zabici): Wasyla Wijtiwa, jego żonę Marię z dziećmi Anną i Katarzyną, Iwana Zawijskiego, Filipa Łazoryka, Grzegorza Zawijskiego z żoną Anastazją (oboje starcy), Katarzynę Łazoryk, Józefa Wojtanowskiego (Polak), Marię Hnap (Polka), Dymitra Waszczura, Marię Chochłę.
Wasyl Wijtiw z rodziną (Maria, dzieci Anna, Katarzyna, Józef, Julia, Olga) schował się w piwnicy kolo domu. Wojskowi, gdy zobaczyli, z piwnicy ich wygnali. Mamę z córkami Anną i Katarzyną zastrzelili na podwórzu. Ojca z dziećmi pognali na dolny koniec, koło karczmy. Gnali dalej, kładka, nie pozwolili przez nią przejść, a kazali iść przez wodę. Potem szli jeszcze drogą i kazali im wracać. Postrzelili ich w rzece: Wasyla śmiertelnie, mocno ranny w nogę i rękę został Józef, Julia w rękę, Olgi nie trafili. Julią, Olgą i Józefem zaopiekował się stryjek Jerzy, zaniósł do Antona Wijtiwa na Rapiszkę.
Dzieci – Annę, Michała i Iwana Waszczurów – wysłano ze stryjkiem Leszkiem i z krową, może i cielęciem, oraz owcami do lasu. Tymczasem Dymitr i Marta odciągali od domu zboże, stół, wóz, narzędzia, żeby się nie spaliły. Gdy już byli za cmentarzem, Dymitr przypomniał sobie, że w komorze została piła. Wrócił, ale koło domu już stał żołnierz i wtedy rozległy się strzały. Dymitr Waszczur został postrzelony w tył głowy, kula przeszła nad czołem tak, że wyszedł mózg.
Koło swego domu zastrzelony został także Iwan Zawijski.
Źródło: Archiwum rodziny Waszczur.

Fragment wspomnień Jarosława Wijtiwa (ur. w 1925 r. w Myczkowie) o Ukraińcach zamordowanych w Bereznicy Niżnej
Cywile cierpieli najbardziej. Były ofiary w Baligrodzie, Bereżnicy Niżnej, Solince. We wsi Bereżnica Niżna w 1945 r. zginęło od kul WP i MO z Leska 10 osób. Wojsko nadeszło od strony Myczkowiec. Zabici zostali m.in. Julka Wijtiwa, Hanię Wijtiw, ich stryjka Dymitra Wacurę, rodzinę Zawoskich (dziadek, babka i ich dwaj wnuczki). Wśród pomordowanych większość nosiła nazwisko Wijtiw, mieszkali w górnej części wsi. Potem z Bereżnicy Niżnej nie pozostało nic, bo Polacy ją spalili.
J. Wijtiw, [Spohady], w; Zakerzonnia. Spomyny wojakiw UPA, t. II, Warszawa 1996, s. 18. Tłum moje – B.H.

BOLESTRASZYCE
1945 czerwiec 25, Żurawica – Telefonogram zastępcy komendanta posterunku MO w Żurawicy Józefa Forsta do KPMO w Przemyślu o mordzie i napadzie na Ukraińców w Bolestraszycach
Melduję, że w nocy z dnia 26 IV na 27 IV 1945 r. nieznani osobnicy w liczbie około 80 ludzi w mundurach sowieckich, polskich i cywilnych dokonali napadu rabunkowego na szkodę Bubena Iwana, Ukraińca, i kilku innych osób zamieszkałych w Bolestraszycach, u których zabrano konie, krowy, wóz i garderobę. Ci sami sprawcy zastrzelili na podwórzu własnym Iwana Bubena, po czym poszli w niewiadomym kierunku. Dochodzenie prowadzi się.
Podpisał i nadał:
zastępca komendanta
plut. Forst Józef
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 80, k. 187.

BORKI
Tłumaczenie na język polski fragmentu artykułu wspomnieniowego Mikołaja Andrusiaka „Krywawyj teror polśkych bojiwok na Nadsianni” o mordach na Ukraińcach w Borkach zamieszczonego w zbiorze „Jarosławszczyna i Zasiannia” z 1986 r.
Kateryna Piskorowska – zastrzelona. Nogi miała związane drutem kolczastym. Jej ciało wrzucono do rzeki Tanwi. Wykonawcami zbrodni byli: Michał, Tadeusz i Józef Andrasik. Bronisławę Chmielewską, młodą kobietę, po której zostało małe dziecko, zastrzelono na progu jej chaty. Tej zbrodni dokonali Józef Pachla i Franciszek Koni. Mykołę Paszko z synem Iwanem straszliwie torturowano. Zamordowano całą rodzinę Mykoły Wołoszyna, jego pięciu synów bardzo torturowano przed śmiercią. Oleś Beńko – wójt gminy – stanął w obronie Polaków aresztowanych przez Niemców w Kurzynie Średniej. Po ich zwolnieniu wracał do domu i po drodze zabito go. Mówi się, że jednym z wykonawców tej zbrodni był zwolniony z więzienia Polak, którego Beńko bronił. Wołodymyr Beńko zginął 19 grudnia 1943 r. Jego syna Olesia, absolwenta gimnazjum w Przemyślu, zastrzelono w sierpniu 1943 roku. Szymko Ołeksak – zastrzelony, Andrij Piskorowski – zamordowany, Josyf Wołoszyn – zastrzelony, Kateryna Szczepaniak z maleńką córeczką – zastrzelona na drodze do Stalowej Woli. Taki sam los spotkał również Katerynę Wołoszyn z dwiema małymi córeczkami, gdy szła w odwiedziny do męża w Stalowej Woli. P. Wołoszyn, zwany „Paciuchem” – zamordowany. Władysława Hadaja publicznie męczono, później żywego powieszono za nogi i rozpalono pod nim ogień. Bandyci zbagatelizowali fakt, że był ożeniony z Polką. […]
Ofiary parafii Dąbrówka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 198–199.

BRZUSKA
1945 kwiecień 12, Przemyśl – Fragment zawiadomienia wójta gminy Bircza dla starosty powiatowego w Przemyślu o zabójstwie Ukraińców we wsi Brzuska
Wójt gminy zbiorowej [Bircza] melduje, że dnia 11 IV br. w gromadzie Brzuska zamordowano około 200 osób narodowości ukraińskiej. 1 Polkę porąbano siekierą. Zabrano dużo bydła i koni. Wszystkie gospodarstwa obrabowane. […] Cała banda wycofała się w kierunku na Bachów. […]
Maszynopis, odpis. APRz, UWRz 307, k. 52.

Wspomnienie Marii Muryn
Już na początku 1945 r. do naszej wsi i do wsi w okolicy dochodziły zatrważające pogłoski o zabójstwach i strasznym znęcaniu się Polaków nad spokojnymi Ukraińcami zamieszkującymi nad Sanem. Wczesną wiosna przez naszą wieś wozami uciekali ludzie, którzy ocaleli po napadach Polaków. Nieszczęście nie ominęło także nas. 11 kwietnia 1945 r. bandy polskie, idące przez nadsańską wieś Bachów, gdzie także zabijały niewinnych ludzi, o świcie napadły na naszą wieś Brzuska. Słyszeliśmy płacz i krzyki z zachodniej części wioski, przysiółka Hruszów, gdzie upadło najwięcej ofiar. Boso i jak kto mógł biegliśmy w stronę miasteczka Bircza. Polscy bandyci doganiali ludzi, zabijając po drodze aż do wsi Sufczyna. Zabili także mojego ojca. Księdza wraz z żoną porąbali siekierą. Starsi mieszkańcy podliczyli, że zginęło wtedy około 200 osób. […]
Deportaciji. Spohady, t. 3, Lwiw 2002, s. 51.

Wspomnienie Juliana Pankiewicza, ur. 1931 r.
Był słoneczny poranek 11 kwietnia 1945 r., gdy nagle zaczęła się strzelanina. Z mamą, która trzymała na rękach mego 4-miesięcznego braciszka, rzuciliśmy się do ucieczki. Gdy biegliśmy koło wiejskiej kancelarii, zobaczyliśmy, jak Polacy podpalają strzechy. Dostaliśmy się do naszego wujka Michała Saneczki. Tam Polacy nas złapali i zażądali, abyśmy pokazali kenkartę. Dowiedzieli się, że mama jest Ukrainą. Jeden z Polaków zaczął krzyczeć do mamy, wyzwał ją od banderówek, bandytek, jednak wmieszał się inny i nas wypuścili. Nie mieliśmy dokąd iść, wszędzie bandyci szukali ludzi, wieś płonęła. Rzuciliśmy się do domu wujka i tam się ukryliśmy. Tymczasem Polacy na podwórzu zabili jego syna Wołodymyra. Córka upadła na niego i krzyczała „Tatusiu mój rodzony!”. Chcieli zabić także ją, lecz posłuchali błagań matki, przekonującej, że córka jest Polką. Jeden z bandytów wszedł do pokoju, gdzie my siedzieliśmy na piecu, ale nas nie zobaczył. Dlatego zostaliśmy przy życiu. Ukradkiem dotarliśmy następnie do Birczy, gdzie spotkaliśmy naszego ojca. Babcia nie zdążyła uciec, Polacy zabili ją siekierą. […]
Deportaciji. Spohady, t. 3, Lwiw 2002, s. 52.

CIEPLICE*
1945 marzec 17 Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 3 marca – 17 marca 1945 r.
[…] stwierdzono szereg zbrojnych napadów skierowanych przeciwko Ukraińcom wyjeżdżającym do Związku Radzieckiego. Uzbrojone oddziały napadają na ludność, rabują, palą budynki i zabijają ludzi. Jak na przykład 3 marca we wsi Wołczaste uzbrojona grupa ludzi w ilości 30 osób zamordowała 16 mężczyzn, jedno dziecko i 5 kobiet. Ta banda zebrała wiele rzeczy, bydła, następnie odeszła w stronę Łańcuta. […] stwierdziliśmy, że zabójstwa i rabunki dokonują zbrojne grupy AK. Stwierdzono, ze wraz z bandami terrorystycznymi AK współdziałają i funkcjonariusze milicji. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 37.

Fragment tłumaczenia na język polski informacji J. Tepłyckiego o mordzie na Ukraińcach we wsi Cieplice, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] Do tych dwóch grup bandyckich [z Majdanu Sieniawskiego i wsi wokół Dąbrowicy – B.H.] w planowanych akcjach dołączali jeszcze pomocnicy, którzy tylko rabowali i polowali na łupy. W takim właśnie wzmocnionym „sezonowymi posiłkami” składzie bandyckie grupy wycięły w pień ukraińską ludność Piskorowic. A zaczęło się od aresztowania zupełnie niewinnych ludzi w Cieplicach. Ofiarami aresztowań byli: Mychajło Kwik (Gilar), Seńko Łeszak, Mychajło Łeszak (Komaniw), Stefan Worobel brat Ołeksy, Ołeksa Fedirko, Ilko Pich, bracia Andrij i Mykoła Hyś, Ołeksa Harpul Mychajło Szegda, Mykoła Fedirko (Medyk). Z tej grupy zginęli w więzieniu Ołeksa Fedirko, Mychajło Łeszak (Komaniw), Jurko Szegda i Mychajło Fedirko (Medyk).
Innym razem ci sami bandyci aresztowali w Cieplicach następujących chłopów: Iwan Wołczasty (Kałyn), Iwan Kowal, Petro Wołos oraz Iwan Pazuniak z Adamówki. W 1945 roku wrócił do domu tylko Petro Wołos, jednak niebawem zmarł. Pozostali zginęli bez śladu (…) Iwan Karchut uratował się od śmierci ucieczką.
W marcu 1945 r., polska banda napadła na przysiółek Cieplic – Wołczaste i tam okrutnie męczyła, a potem zamordowała 24 osoby. Po kilku dniach napadła na Cieplice. Zginęli wówczas: Stepan Zubyk, Fedko Rudyk z Pokryw, Ołeksa Wołos (Gradus), Kateryna Kwik (Gilarka), bracia Kost’ i Mychajło Nahirni, Tymko Sopiłka, Denys Czornejko, Dmytro Szegda (Smal), Iwan Rudianyn, Mykoła Paszkowski (Popyk), Nestor Paranycz, Mykoła Mokrycki, Iwan Grod, Maria Grod, Ołeksa Zygmund, Dmytro Pisieczko, Pawło Puchta, Iwan Nahirnyj, Mychajło Szegda, Mychajło Cuper, Petro Worobel, Sylvester Paszkowski, Nastia Kwik, cała rodzina Mokryckich – Iwan, Maria, Anna, Wasyl, Mychajło i Jarosław. Na przysiółku Szegdy Polacy zarąbali siekierą Mychajła Szegdę.
W 1945 r. polska banda napadła na chatę starego Iwana Karchuta i tak go pobiła, że po kilku dniach zmarł. Mikołaj Woś ze swoimi kolegami Bachorami zamordował Iwana Lutego z Górki Cygańskiej w lasku „Piwne” koło Cieplic. […]
[…] Latem 1945 r. wracała z Hamburga Anna Mołyń, wysiadła z pociągu w Leżajsku i poszła na przełaj do swojej wioski. Po drodze złapali ją Polacy z Brzyskiej Woli, obrabowali ze wszystkiego, a potem zaprowadzili do lasu, gdzie przygięli wierzchołki dwóch drzew, przywiązali do nich dziewczynę i rozdarli na dwoje.
Wtedy również Polacy zabili dwóch braci żony Łohina a ich ciała wrzucili do rzeki. Tak samo zginęli: Wasyl Karchut – brat Stefana z Górki Cygańskiej, Andrij Ziń, Iwan Pyłypeć. Bracia Iwan i Wasyl Grody po przyjeździe do Leżajska, postanowili wziąć furmankę z Cieplic. Poszedł po nią Wasyl. Kiedy wrócił do Leżajska, brat już nie żył. Zastrzelili go Polacy. […]
Cieplice, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 224–226.

Więcej o mordach w Cieplicach

CZERWONA WOLA
Fragment wspomnień Michała Knysza ur. w 1932 r. w Czerwonej Woli
[…] Nie wiem, jak długo po froncie panował u nas spokój. […] Początek piekła mogę jednak ustalić według daty śmierci mojego wujka Iwasia Meszki i Króla „Haluśki”. Już w 1945 r. zamordowani zostali właśnie ci dwaj chłopcy, a zrobili to ich koledzy szkolni Michał Ciurko przydomek „Lonio” i Głowa, ale nie wiem czy Głowa to nazwisko, czy przydomek. Polak Krupka wiózł ich wszystkich wozem do Sieniawy na rejestrację czy coś takiego, ale wiem, że bali się tam wstawić. Gdy dojechali na wysokość Słotów koło gospodarstw Osowskich, Bochnów i Sawy „Moskala”, chłopcy zeskoczyli z wozu i zaczęli uciekać. Wujek Iwaś dostał kulę parę metrów od wozu, a Flis wpadł w skupisko domów zwane Iwanciami. Moja ciotka Tacjanna powiedziała potem, że nagle zobaczyła, jak „Lonio” wybiegł zza Bochnowego sadu i celuje we Flisa. „Lonio” oddał trzy strzały, a po trzecim Flis upadł. „Lonio” podbiegł do niego. Ciotka zapytała „Michał, coś ty zrobił?”, a on powiedział: „A już go szlak trafił, po co uciekał?”. Iwasia Meszkę i Flisa położyli na wóz i zostawili na środku Słot, a sami pojechali do Sieniawy chyba po to, aby pochwalić się, że zabili 2 Ukraińców. Wracali stamtąd ze śpiewem, dobrze podchmieleni. […]
Mojego brata żony ojciec Iwan Bojarski, idąc z Manasterza na Czerwoną Wolę, został zastrzelony przez Wojsko Polskie i rzucony do Lubaczówki. Spoczywa na cmentarzu w Czerwonej Woli. […]
Po naszym wysiedleniu w Nielepkowicach miało miejsce jeszcze zdarzenie, o którym opowiedziała nam Maria Gajda, nasza sąsiadka. Po wygnaniu została tam we wsi Ukrainka, bo jej syn służył w Wojsku Polskim. Bandyci zza Sanu przyszli i obrabowali ją ze wszystkiego, załadowali mienie na jej wóz i skierowali się na prom zabierając z sobą tę kobietę. Na promie bandyci ją zastrzelili i wrzucili do Sanu, a sami udali się na drugą stronę. Syn przyjechał na pogrzeb, potem w ogóle wrócił do Nielepkowic, ale wkrótce został tam zamordowany. Gajdzicha opowiadała też, jak na drodze przy cerkwi w Leżachowie walały się święte księgi. Jednego razu polska banda złapała w Leżachowie 10-letniego chłopca Misiłę. Wzięła go z sobą, by zrzucić z mostu leżachowskiego do Sanu. Chłopiec zaczął płynąć do brzegu, więc dostał kulę i popłynął Sanem dalej, jak setki innych Ukraińców. […]
Źródło: M. Knysz, Czerwona Wola, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 456–457, 459–460.

DĄBROWICA
Tłumaczenie na język polski fragmentu artykułu wspomnieniowego Mikołaja Andrusiaka „Krywawyj teror polśkych bojiwok na Nadsianni” o mordzie na Ukraińcach we wsi Dąbrowica, zamieszczonego w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
Z rąk polskich bandytów zginęli w Dąbrowicy: Jurko Puchta, Mychajło Kania, Stepan Ostiak, Melania Nakoneczna, Teodor i Maria Lutyj, Mychajło Puchta, Stepan Danyłeć, Hawryło Trusz, Anna Ostiak córka Kohuta, Anna Puchta, Stepan Trusz, Mychajło Trusz, Marijka Nikeruj, Marijka Naladziona. W bandycki sposób zamęczono proboszcza Dąbrowicy, ks. Mykołę Dobriańskiego. W przysiółku Dąbrowicy, Podługu, zamordowano Iwana Zymnego, Stepana i Marię Szegdów, Anastazję Fedirkę z dwojgiem dzieci. […]
Dąbrowica, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 231.

DĄBRÓWKA
Tłumaczenie na język polski fragmentu artykułu wspomnieniowego Mikołaja Andrusiaka „Krywawyj teror polśkych bojiwok na Nadsianni” o mordach na Ukraińcach w Dąbrówce zamieszczonego w zbiorze „Jarosławszczyna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] Josyf Fedak, 84-letni psalmista, zastrzelony na cmentarzu; Olha Pokij, córka Fedaka, zastrzelona razem z ojcem; Kateryna Pawłyk, siostra ks. Pawłyka, ostatniego proboszcza Dąbrówki, zastrzelona z Fedakami. Mariję Wołoszyn torturowano, później zabił ją Marian Kania. Polscy bandyci zamordowali Iwana Dyjaka i jego rodzinę – ojca, matkę i dwóch synów. Mykoła Mila – zastrzelony; Mykoła Złotok – zamordowany; wymordowana cała rodzina Josyfa Martyny; Mirosław Beńko – zastrzelony; H. Wołoszyn, który mieszkał na lewym brzegu Tanwi, zamordowany z całą rodziną (ojciec, matka i syn); zamordowano również rodzinę Stepana Petryszyna (ojciec, matka i dwie córki). Katerynę Pachlinę zamordowano, mimo iż miała męża Polaka, a dwaj jej synowie brali czynny udział w mordowaniu Ukraińców. Stanisław Staroń – zamordowany; Iwan Wołoszyn – zastrzelony razem z żoną; Myroslaw Martyn – zastrzelony. […]
Ofiary parafii Dąbrówka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 199.

DOBCZA
1946 maj 20, m.p. – Fragment meldunku „Medwedia” o mordzie na Ukraińcach we wsi Dobcza w dniu 18 maja 1946 r.
[…] Zgłaszam, iż dnia 18 V 1946 r. o godzinie 18.30 od strony Krasnego wkroczyła do Dobczy banda polska licząca ponad 60 osób. Banda posiadała uzbrojenie w postaci karabinów maszynowych, automatów i karabinów. Mniejsza jej część miała na sobie różne mundury wojskowe, reszta po cywilnemu. Najpierw wstąpili na przysiółek Kowale, a następnie utworzyli tyralierę i szybko zbliżyli się do wsi. Kogo napotkali, zabierali z sobą. I tak szli przez wieś w stronę Krzywego aż do kapliczki (do drogi prowadzącej do szkoły), gdzie rozstrzelali wszystkich złapanych wcześniej, a potem z tego miejsca wrócili do wsi i zaczęli palić i strzelać do uciekających ludzi. Na samym początku złapali 9 sztuk krów i 3 konie, z którymi 12–13-letnie bękarty pouciekały ze wsi, w drodze uciekły 2 krowy.
Ilość zamordowanych:
1. Chodań Iwan lat 42, wieś Dobcza,
2. Fedak Wasyl lat 45, ꞊,
3. Puchła Andrij lat 42, ꞊,
4. Dziuban Anna lat 62, ꞊,
5. Petro Szegda lat 45, ꞊,
6. Drabowski Kyryło lat 40, ꞊,
7. [Drabowska ] Marija lat 35, ꞊,
8. [Drabowski] Julian lat 13 ꞊,
9. Kudłak Ołeh lat 48, ꞊,
10. [Kudłak] Anastazija lat 18, ꞊,
11. Chodań Tacianna lat 60, ꞊,
12. [Chodań] Dmytro lat 45, ꞊,
13. Kołodij Iwan lat 63, ꞊,
14. Capłap Marija lat 40, ꞊,
15. [Capłap] Marija lat ꞊,
16. Fedor Dmytro lat 38, ꞊,
17. Kudłak Andrij lat 35, ꞊,
18. Pawliweć Teodor lat 38, ꞊,
Ranni zostali: Chodań Marija lat 15 (kula pozostała w głowie), Fedak Anna lat 60 (kula przeszła przez bok). Całość strat: 18 osób zamordowanych, 2 osoby ranne, zrabowano 7 sztuk krów, 3 sztuki koni.
Wieś została spalona, budynki ocalały tylko w małym procencie. Czota z oddziału pod dowództwem „Kałynowicza”, 4 strzelców z bojówki AB i 4 strzelców z kuszcza „Wilk” odparli bandytów i zdobyli samochód, na którym znajdowało się 16 beczek po 200 litrów benzyny, 1 MP, 2 karabiny, 2 płaszcze, 22 pary spodni. Jedną beczką benzyny samochód oblano i spalono. Wszystko inne zabrano, benzynę oddział zmagazynował, inne rzeczy zabrał oprócz spodni, które zabrał strzelec bojówki.
W tej grupie bandytów była tzw. ósemka , milicja z Potoku Górnego i cywile z Majdanu Sieniawskiego. Na samochodzie znajdowały się też dokumenty z milicji.
Bohaterom Sława!
Postój, 20 V 1946 r. „Medwid’”
Oryginał, rękopis. AIPN Rz, 072/1, t. 48, Kolego Przywódco! [20 V 1946 r.], k. 18.

DOBRA koło Sieniawy*
1946 styczeń 21, Sieniawa – Fragment zawiadomienia Urzędu Gminy w Sieniawie dla starostwa powiatowego w Jarosławiu o mordzie na mieszkańcach wsi Dobra
Zarząd gminy donosi, że […] w dniu 19 I 1946 r. nieznany oddział dokonał napadu na gromadę Dobra, w wyniku którego zostało zastrzelonych około 30 ludzi narodowości ukraińskiej. Należy przypuszczać, że był to odwet za napady ukraińskie. […]
Odpis, maszynopis. IPN-Rz-04/144,

1946 luty 28, m.p. – Fragment sprawozdania szczegółowe „Chorwata” o sytuacji na terenie kuszcza dobrzańskiego za okres od 15 do 30 stycznia 1946 r.
[…] 19 I [do wsi Dobra – B.H.] przyszła banda ze wsi Wylewa, bo tam kwaterowała. Uzbrojeni byli w 5 karabinów maszynowych, reszta w pepesze i karabiny. Ubrani różnie, niektórzy w mundurach polskich, reszta po cywilnemu.
Zamordowani zostali:
1. Petro Paraska lat 65 (i powieszony na mogile),
2. Mychajło Kopaneć lat 60.
3. Ilko Hołowenczak lat 72,
4. Jurij Łychowid lat 63,
5. Fed’ko Kudłak lat 52,
6. Iwan Kominko lat 63,
7. Anna Paraska lat 50,
8. Anastazja Kopaneć lat 40,
9. Kateryna Kwaśniowska lat 40,
10. Anna Żuk lat 50,
11. Marija Żuk lat 30,
12. Marija Dyka lat 61,
13. Anna Kril lat 70,
14. Anastazija Kril lat 37,
15. Anna Hołoweńczak lat 33,
16. Marija Pałuch lat 61,
17. Marija Wus lat 65,
18. Anna Fedir lat 55,
19. Anastazija Nowak lat 52,
20. Anastazija Kuzior lat 27,
21. Rozalija Kopyneć lat 13,
22. Andrij Kwaśniowski lat 8,
23. Anna Kril lat 8,
24. Marija Hołowenczak lat 11
25. Mychajło Hołowenczak lat 7,
26. Julija Fedir lat 1,
27. Kateryna Pałuch lat 24,
28. Marija Pałuch.
W czasie napadu mówili, że my wam damy Ukrainę i strzelali. Odjechali przez Kowale na Krasne. […]
Oryginał, rękopis. AIPN Rz, 072/1, t. 48, Kolego Przywódco! [28 II 1946 r.], k. 17.

DOBRA*
1992, Jarzeń – Tłumaczenie na język polski relacji Iwana Demkowicza-Dobriańskiego o mordach na Ukraińcach w Dobrej

W 1946 r., kiedy do Sanu zbliżał się front, Ukraińcy i Polacy do lat 20 musieli wstępować do Wojska Polskiego. Aby wykręcić się od wojny, zwłaszcza w Karpatach, Polacy wstępowali do ORMO i Milicji Obywatelskiej mówiąc: Niech Kacapi sami zdobywają Polskę. Usłyszawszy, że Polacy nie chcą iść do wojska, Ukraińcy zaczęli uciekać. Polacy robili jednak obławy i wysłali złapanych na front. Podczas trzeciej obławy zastrzelili Josypa Krajnyka. Miał wówczas 45 lat. Niebawem ten sam los spotkał jego 35-letniego brata Mykołę.
W marcu 1945 r., podczas napadu polskiej bandy zabrano trzech gospodarzy: Mykołę Demkowycza (lat 35), Szymka Tyrawskiego (65-letni inwalida wojenny z 1915 r.) oraz Iwana Techa (lat 35). Wszystkich trzech rozstrzelano i wrzucono do wody podczas przeprawy promem przez San z Tyrawy Solnej do Mrzygłodu. O tym, co się wydarzyło nikt wówczas nie wiedział. Nazajutrz żona Tyrawskiego poszła na milicję do Mrzygłodu. Tam kwaterowała polska banda. Powiedziano jej, że tu nikogo z Dobrian i żeby sobie szła do domu. Gdy wracała promem do Tyrawy, zobaczyła, jak bandyci wrzucali do rzeki starą kobietę i utopili. Po paru dniach woda wyrzuciła jej ciało na brzeg koło Ulucza. Ludzie przekazali wiadomość do Dobrej. Matkę poznał po odzieży syn Stefana.
Wkrótce po tym wypadku dwaj cywilni bandyci złapali kobietę, która wracała do domu z Tyrawy. Była to 50-letnia Magda Czomko. Ściągnęli z niej odzież, udusili i wrzucili do Sanu. Jej ciała nikt nie znalazł.
W trakcie obławy prowadzonej przez Wojsko Polskie w czerwcu 1945 r. zostali zastrzeleni: Iwan Kowalski (35 lat) z kolonii Diło, Mychajło Buczyński (35 lat) i Josyf Soroka z Siemuszowej, ożeniony w Dobrej, dostał kulę w plecy.
Jeszcze w grudniu 1944 r. polska banda z Borownicy przeszła przez las do Dobrej. Pod lasem było kilka chat. Z jednej zabrali Mykołę Demkowycza (ur. w 1921 r.), Andrija Hyńka (20 lat), Stepana Dziurdziewicza (35 lat) i jego brata Mychjła (45 lat). Wyprowadzili ich do lasu, kazali położyć się na ziemię i rzucili między nich granat. Mychajła Dziurdziewicza rozerwało, bratu pogruchotało nogi, Hyńko został ranny w rękę, a Demkowycz w nogę.
Sanocka litania, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 326–327.

DOBRA SZLACHECKA
1992, Jarzeń – Tłumaczenie na język polski informacji Iwana Demkowicza-Dobriańskiego o mordzie na Ukraińcach w Dobrej Szlacheckiej
W styczniu 1946 r. przyszło Wojsko Polskie do kolonię Zamagura koło Dobrej, spaliło 18 chat i zabrało 4 gospodarzy. Byli to: Wasyl Nisewycz – 48 lat, Andrij Popel – 40 lat, Mychajło Nisewicz – 35 lat, czwarty był z Bryżawy. Katowali ich cały dzień obok małej kaplicy za wioską, a wieczorem poszli do Birczy, zostawiając cztery trupy, skatowane tak, że kiedy przyszły żony i dzieci, to nie mogły swych najbliższych poznać.
W kwietniu 1946 r. z gminy i milicji w Mrzygłodzie przyszło do Dobrej zarządzenie, żeby przywieźć do gminy z lasu w Tyrawie Solnej parę furmanek drzewa opałowego. Pojechali, wracali wieczorem, na końcu jechał 25-letni Iwan Biłas. W krzakach nad Sanem czekało dwóch bandytów. Złapali Biłasa, zadusili i wrzucili do Sanu. Po paru dniach ciało znalazły dzieci, które łapały ryby. A bandyci uciekli końmi do polskiej wioski Dydnia powiat Brzozów. Konie znalazły się po roku.
Dobra Szlachecka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 249–250.

DOBRYNKA
1946 marzec 5, Biała Podlaska – Fragment sprawozdania szefa Referatu Społeczno-Porządkowego Starostwa Powiatowego w Białej Podlaskiej Romana Lubańskiego dla starosty powiatowego za miesiąc luty 1946 r.
[…] Dnia 30. 3. 1946 r. o godz. 23. we wsi Dobrynce banda składająca się z 6 osób w ubraniach wojskowych, uzbrojona w bron automatyczną dokonała morderstwa 3 osób, są to Kulgawczuk Antoni, Żuk Roman i Hryciuk Michał, wszyscy narodowości ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. APL, UWL, sygn. 204. k. 273.

DUBIECKO
Fragment wspomnień Iwana Pella o mordzie w Dubiecku
Tego samego dnia pojechałem okazyjna furmanka do Dubiecka, do rodziców. Ojciec, matka, siostry Iwanka i Irena oraz młodszy brat Władek serdecznie się ze mną przywitali. Niepokoili się nalotami Sowietów na Lwów, lecz jeszcze bardziej bali się polskich napadów na Ukraińców na Dubiecczyźnie i na całym Nadsaniu. Na nasz teren przynieśli je prawdopodobnie polscy partyzanci, wyparci z Wołynia przez UPA. Najpierw był terror indywidualny: od maja 1943 r. po styczeń 1944 r., ginęli świadomi i bogaci mieszkańcy wsi, lekarze, księża, w ogóle inteligencja. Zabity został sekretarz sądu Doliszny, był moim znajomym. […] Nie zajmował się polityką, śpiewał w chórze cerkiewnym. Na wakacjach 1943 r. byłem u niego w domu. Po mszy Doliszny zaniepokoił się: gdzie jest Bronek Tkacz, utrzymywany przez niego biedny chłopiec. Nie było go z Przemyśla, gdzie się uczył. Doliszny siadł na rower i pojechał po niego. Za nim pojechało rowerami dwóch nieznanych mężczyzn. Po wyjeździe z Dubiecka Doliszny zorientował się, co może nastąpić. Ukrył się w domu Polaków, lecz go znaleźli i zabili. Koło Dubiecka Polacy zabili świadomego chłopa Dańczaka wraz z synem […].
Iwan Pello, Chołodnojarśki spomyny, w: Zakerzonnia, t. 2, Warszawa 1996, s. 138–139. Tłum. B. Huk.

GRĄZIOWA*
Tłumaczenie na język polski relacji Michała Markowicza o mordzie na Ukraińcach we wsi Grąziowa, zamieszczonej w tygodniku „Nasze Słowo” nr 13 z 1991 r.
Po przejściu frontu w lipcu 1944 r. zaczęto u nas organizować polską władzę ludową. W gminie Wojtkowa rozmieszczono WOP, utworzono MO. Od tej pory zaczęły się represje przeciwko ukraińskiej większości na naszym terenie. Zaczęły się podpalenia i, co najgorsze, zaczęto mordować niewinnych ludzi.
Pierwszą ofiarą był Stefan Sawka (około 45 lat). Jesienią zabrał go WOP do Wojtkowej, po 10 dniach znaleziono go w poniemieckich okopach. Ręce i nogi miał połamane, nogi związane za głową, leżał przykryty spalonymi gałęziami świerkowymi. Prawdopodobnie tak związany zginął w ogniu.
W tym czasie zaczynało się już szaleństwo wojska w Birczy, MO i ORMO. Zaczęły się podpalenia, grabieże, pobicia. Miejscowi ludzie coraz częściej musieli uciekać do lasu. Były to zwykłe prowokacje władz polskich.
Następnymi ofiarami byli Anna i Michał Sokalscy, małżeństwo w wieku 40-45 lat. W lutym 1945 r. wojsko napadło na wieś, Annę wyciągnięto z chaty, rozstrzelano, a potem rzucono pod płot, przykryto słomą i podpalono. Kiedy na ratunek przybiegł z kuźni mąż, złapano go i pobito tak, że nie mógł wstać. Oprawcy podpalili dom, a kiedy już dobrze płoną – żywcem wrzucili gospodarza w ogień. Zostało pięcioro dzieci, najmłodszy syn miał około roku, najstarszy zaś 21 lat. W tym dniu spalono kilka ukraińskich chat.
Następna akcja odbyła się 23 marca 1945 r. Brały w niej udział wojska z Birczy i milicja z Wojtkowej. Zginęli wówczas:
Iwan Markowycz – około 60 lat. Strasznie go pobili, przekłuli bagnetem nos, aż ostrze wyszło z tyłu – i tak zostawili.
Petro Markowycz – 21 lat, zakatowany na śmierć. Był umysłowo chory, nieszkodliwy, zabijanie nie miało sensu.
Iwan Buć – około 60 lat. Skonał w trakcie bicia.
Teodor Buć – około 55 lat. Bity kolbami karabinów, aż mózg wytrysnął z czaszki.
Hryhorhij Jarosz – 45 lat. Okrutnie skatowany kolbami karabinów, wybite zęby mordercy wkładali do dziur po bagnetach na piersiach konającego. Umierał w strasznych męczarniach.
Większość mieszkańców uratowała się od śmierci ukrywając się w lesie. Tego dnia spalono ćwierć wioski.
Do tej pory Ukraińska Powstańcza Armia nie wtrącała się. Powiadomiona o wydarzeniach wieczorem przybyła do wsi. Wojsko Polskie uciekło. W odwecie rozstrzelano 7 Polaków i spalono ich domy. Działo się to w piątek, a w sobotę w południe we wsi zjawili się radzieccy pogranicznicy. Sfotografowali zamordowanych Ukraińców, zastrzelonych Polaków i spaloną wioskę, kazali wszystkich pochować. Obiecali zwrócić się do władz polskich, aby takie wypadki nie miały miejsca w przyszłości.
Niestety, nadal były prowadzone akcje, w których ginęła niewinna ludność ukraińska. Zginęli:
Josyf Maczyszyn – 35 lat. W kwietniu 1945 r. milicja wdarła się do mieszkania, wyciągnęła go na podwórze i rozstrzelała.
Mychajło Szczepański – 40 lat. Latem 1945 r. został aresztowany przez wojsko z Przemyśla. Ślad po nim zaginął.
Josyf Markowycz – 23 lata. Latem 1946 r., ujrzawszy nadjeżdżające wojsko, zaczął uciekać. Zastrzelili go, gdy przełaził przez płot.
Dmytro Sływiak – około 60 lat. Latem 1946 r. bili go i katowali ponad 2 godziny, dopóki nie poprosił, żeby zmiłowali się i zastrzelili.
Iwan Car – 23 lata. Zastrzelony podczas ucieczki.
Iwan Hamadyk – 23 lata. W 1947 r. wojsko zabrało go ze wsi, następnego dnia zamęczonego i skatowanego przyprowadzono w celu rozpoznania. Zabrano go znowu i więcej nikt go nie widział.
Mykoła Hałuszak – 23 lata. Przeszedł szlakiem frontowym, był dwukrotnie ranny. Kiedy wracał wieczorem do domu, wojsko próbowało go zatrzymać i zraniło w nogę. Rannego trzymano przez całą noc w stodole, a działo się to w lutym. Rano wywleczono go związanego na dwór i zastrzelono, ciało rzucono do pobliskiego strumienia.
Podczas akcji wysiedlania zabrano z wioski 10 osób, jedną nich byłem ja [Mychajło Markowycz]. Zawieziono nas do Jaworzna. W obozie zmarli: Iwan Kopko – 70 lat, Iwan Sokalski – 70 lat. Pozostałych ośmiu zostało zwolniono po 9 miesiącach. Zaświadczenia o zwolnieniu z Jaworzna nie mam, gdyż w 1950 r. zabrało go UB.
Mordy w Grąziowej, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 312–314.

GWOŹDZIANKA*
Tłumaczenie na język polski relacji M. Chomiaka o mordzie na Ukraińcach we wsi Gwoździanka, zamieszczonej w kwartalniku „Łemkiwszczyna” nr 4 z 1987 r.
[…] W 1945 r. nastąpiła repatriacja. Do Bonarówki przyjechali agitatorzy zapisywać ludzi na wyjazd na Ukrainę. Obiecywali raj na ziemi. Ludzie nie mieli wyjścia. Polak – wróg i Moskal też wróg, ale lepiej między swoimi… Zapisali się… Gwoździanka przyłączyła się do Bonarówki, nastąpił czas wyjazdu, kwiecień 1945 r. Ludzie żegnali się. Była to ostatnia noc Gwoździanki.
W nocy polscy „rycerze” otoczyli wieś. Wdzierali się do chaty każdego, kto był zapisany na wyjazd. To nie był tatarski napad ani napad drapieżnych zwierząt. To był napad polskich hien, spragnionych krwi ukraińskiej. Ludzie wyciągano z chat, przywiązywano do drzew, do płotów, wieszano dla zabawy, wycinano nożami na piersiach tryzuby i krzyże, odcinano ręce, podcinano gardła. Moją znajomą, Katrię Radżyniak, która wyszła za mąż za Ukraińca, przywiązano do drzewa obok chaty, odcięto piesi i dano do ssania małym dzieciom, których miała dwoje. Do rana wszyscy byli martwi. Jej siostrę Rozalię zamordowano w ten sam sposób. Najmłodszą 19-letnią Sofiję, która wyszła za mąż za Polaka, zostawiono przy życiu. Kiedy jednak zobaczyła, jak męczą jej siostry, dostała szoku i zaczęła krzyczeć. Wówczas jej własny mąż zabił ją na miejscu. „Hulanka” trwała do rana. To wszystko, co ludzie mieli zabrać ze sobą, napastnicy zostali rozkradli i wywieźli „między swoich”.
Szczęśliwcy zdołali uciec i dali znać do Bonarówki, odległej o 30 km, gdyż bliżej ukraińskiej wioski nie było. W Bonarówce stacjonowała jednostka sowiecka, w której byli też Ukraińcy. Od razu wysłano „karną” kompanię, 20 wozów z końmi i żołnierzami oraz 20 uzbrojonych w tym dniu wiejskich chłopców. Koło południa przyjechali na miejsce. Zastali straszny obraz: przy każdej chacie w kałużach krwi leżały zmasakrowane ciała. Polskie szumowiny już uciekły bojąc się, że może ich spotkać odwet. Dowódca grupy kazał ściągnąć wszystkich zabitych w jedno miejsce. Naliczono 166 osób. Wykopano wspólną mogiłę i posłano do najbliższej wioski po polskiego księdza, aby pochować tych nieszczęśliwców. Kompania wróciła do Bonarówki bez ludzi i bez mienia. […]
Tragedia wsi Gwoździanka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 219–221.

HRUSZOWICE
Fragment wspomnień Daniela Drewki ur. w 1924 r. w Nienowicach w powiecie jarosławskim
Wiele zła narobił nam posterunek milicji w Stubnie, zwłaszcza wiosną 1945 r. Odznaczyli się zwłaszcza trzej bracia Zwierkowscy. W Gajach zastrzelili Michała Kmecia, 22-letniego mieszkańca Nienowic.
D. Drewko, Spomyn Danyła Drewka-„Worony”, w; Zakerzonnia. Spohady wojakiw UPA, t. V, Warszawa 2005, s. 55. Tłum moje – B.H.

ISKAŃ
Fragment wspomnień Omelana Płecznia Dziewięć lat w bunkrze
Iskań była sporą osadą, należały do niej przysiółki Iskański Dół, Swynki, Lewkowo i Kopań. Była też nieźle uzbrojona i miała najlepiej w okolicy zorganizowaną samoobronę. […] Całą dobę trzymano wartę, aby nie dać się zaskoczyć sąsiadom z polskich wsi. […] W kilka dni później [po Wielkanocy w 19456 r. – B.H.] banda napadła na przysiółek Swynki. „Lutyj”, „Oreł” i ja byliśmy akurat w Iskani. […] Nagle rozległ się stuk kołatek i krzyk ludzi. Czujki dawały znać o niebezpieczeństwie. Przybiegli wartownicy z krzykiem, że za Sanem, w Swynkach, wywiązała się strzelanina. W jednej chwili […] dobroduszni wujaszkowie przemienili się w żołnierzy, w rękach każdego z nich zjawiła się „broń” – widły, kosy, łomy. Niektórzy pod hunią ukryli strzelby, ale okazało się, że przez San przejść nie można, w rzece przybrała woda, a jedyny most wysadzili Niemcy. Na drugim brzegu od strony przysiółka Swynki biegła grupa uzbrojonych mężczyzn. Zmierzali w kierunku przysiółka Kruszki, gdzie żyło szesnaście ukraińskich rodzin. Rażona naszym ogniem banda rozproszyła się. Gdy się rozwidniło, na naszą stronę przeprawiła się Katarzyna Hnatyk z córką. W czasie napadu schowały się pod zwalony most i tam doczekały świtu. Były w szoku, w kółko powtarzały to samo: „Wszystkich wymordowali, wszystkich zabili”. W Swynkach znaleźliśmy 17 zabitych osób, niektóre zastrzelone, inne przekłute bagnetami. […]
Omelan Płeczeń, Dziewięć lat w bunkrze. Wspomnienia żołnierza UPA, Lublin 1991, s. 44–45.

JAROSŁAW
1946 styczeń 7, Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 26 grudnia – 6 stycznia 1946 r.
[…] Dnia 3 I 1946 r. przy ulicy Spytkiej o godzinie 8 wieczorem weszło do mieszkania ob. Kudły trzech osobników uzbrojonych w pistolety, jeden z nich był w mundurze ppor. Powyższego osobnicy ci zabili, a jego syna ciężko ranili. Kudła był narodowości ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 177.
Mordy na ludności ukraińskiej w Rzeczpospolitej Polskiej 1944–1947 – cz. 60

JELNA
1945 luty 26, Leżajsk – Fragment raportu sytuacyjnego Zarządu Gminy Jelna dla Starostwa Powiatowego w Łańcucie o zabójstwach na terenie gminy
[…] Wskutek zaostrzonych warunków polsko-ukraińskich dokonano zabójstwa na Ukraińcu Wańczyk Wojciechu zamieszkałym w Jelnej. Zabójstwo zostało dokonane dnia 22.2.1945 r.. Wyżej wymieniony został zastrzelony przez nieznanych nam sprawców. Ponadto wszystkim osobom narodowości ukraińskiej zabrano inwentarz żywy, sprzęty domowe, zboże itp. […]
APRz, UWRz, sygn. 373, k. 207.

JURECZKOWA
1947 styczeń 9, m.p. [okolice Birczy] – Fragment sprawozdania „Bojczuka”, referenta OUN z nadrejonu „Chłodny Jar”, o mordach na ludności ukraińskiej dokonywanych w Jureczkowej przez załogę posterunku MO w Wojtkowej
2. […] W dniu 28.03.1945 r. [milicjanci] przyjechali do wioski i zażądali czterech pary koni. Potem złapali sześć chłopaków i zabrali ze sobą do Wojtkowej. Po trzech dniach wieźli ich do Przemyśla, mówiąc, że wiozą do kadry. Przyjechali do Leszczawy Górnej, [tam] zabili Szymka Teodora, który był zwolniony z Armii Czerwonej. Zabili Jarkiwskiego Mykołę. Wtedy zamordowali 18 osób z różnych wiosek. […]
3. W dniu 02.04.1945 r. [milicjanci] otoczyli dom Kmetyk Pelagii we wsi Jureczkowa i pytali się, gdzie jej syn. Ta odpowiedziała, że nie wie. Wtedy podpalili dom i rzucali drewno i amunicje, żeby lepiej się paliła i nikt nie podszedł gasić. Wracając z wioski, aresztowali Ołenyszyna Mykołę, którego na folwarku zamordowali. Po drodze wstąpili do Maslaka Michała, zabrali jego syna i zrabowali maszynę do szycia, ślusarskie narzędzie, a w Maslak Marji maszynę do szycia i dużo innych rzeczy. Ze sobą zabrali Kmetyka Jacka, Maslaka Jacka i Musata Jacka. Do dzisiaj niema o nich żadnych wiadomości. Wyżej wymienionych ludzi zabrali za doniesieniem Zalewskiego Josyfa. Maslakowi Michałowi zabrali rower.
4. W maju 1945 r. [milicjanci] aresztowali: Saganowskiego Piotra, Petryka Teodora, Kuźmińskiego Macieja i Szamuniaka Iwana, którego zabrali do Przemyśla i do dzisiaj niema o nim wiadomości. Przyczyną aresztu było zabójstwo Kuźmińskiego (Polaka). […]
Tłumaczenie z języka ukraińskiego.
AIPN Rz 071/1, t. 47, „Bojczuk”, Akty polśkoho terroru w seli Wijtkowij, k. 1179–180.

KARLIKÓW

1946 luty 1, m.p. [Sanockie] – Fragment tłumaczenia na język polski sprawozdania informacyjnego referentki propagandy nadrejonu „Beskid” Marii Kypkyszko „Stepowej” dotyczącego mordów Wojska Polskiego na ukraińskich mieszkańcach wsi Karlików
[…] 20 stycznia pojawiły się wypadowe grupy liczące około 120 ludzi z moździerzami, rozmaitą bronią i sprzętem telefonicznym. Te grupy w okrutny sposób odnosiły się do ludności ukraińskiej. […] W Karlikowie zamordowano 14 osób, w tym około 70 – letniego księdza, jego żonę, córkę i 6-letnią wnuczkę. Dziecko, które trzymała na rękach służąca, był, trzykrotnie uderzone bagnetami w pierś, potem zastrzelono służącą. Księdzu zmasakrowano bagnetem twarz. Inni byli również pokłuci bagnetami i zastrzeleni. Kilku chłopów było rannych, wielu pobitych, spalono kilka chat. Kilka osób aresztowano i zabrano, nazajutrz dwóch znaleziono gdzieś w krzakach przy drodze – zamordowanych. […]
Sanockie w styczniu 1946, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 321.

Fragment sprawozdania OUN nadrejonu „Beskid” o sytuacji w terenie w styczniu 1946 r.
Wojsko Polskie w ilości 60 osób i cywilni bandyci z Bukowska [24 stycznia 1946 r. – B.H.] napadli na wieś Karlików powiat Sanok, spalili 20 domów, wymordowali 16 osób, wśród których był stareńki ksiądz z rodziną. W ogniu spłonął cały majątek gospodarczy, ponieważ polscy bandyci nie dali nic uratować, a jeszcze sami wrzucali do ognia różne rzeczy. Znęcali się nad wszystkimi złapanymi ludźmi, nie omijając nawet małych dzieci. Największe zezwierzęcenie okazywali cywile z Bukowska, którzy w straszny sposób mordowali niewinnych mieszkańców wsi i rabowali, co tylko mogli zabrać z sobą na podwody. Polscy bandyci zamordowali wtedy następujące osoby:
1. Malarczyk Ołeksy, lat 68 – ksiądz proboszcz Karlikowa, specjalnymi kleszczami połamane palce rąk i przebity bagnetem;
2. Malarczyk Emilia, lat 63 – żoną księdza proboszcza, zastrzelona, przebita bagnetem;
3. Szpynda Olha, lat 29 – córka parocha, zastrzelona;
4. Szpynda Maria, lat 4 – wnuczka proboszcza – zastrzelona, przebita bagnetami jeszcze na rękach służącej;
5. Hojsan Stepan, lat 51 – ciężko pobity, następnie zastrzelony;
6. Maslany Wasyl, lat 38 – pocięty na pasy, oderżnięte uszy i palce na rękach, sołtys z Karlikowa;
7. Stefura Andrij, lat 37 – sekretarz z Karlikowa, połamane ręce, podcięty bagnetem;
8. Hułyk Stefan, lat 41 – połamane żebra, poderżnięty bagnetem;
9. Hołota Stefan, lat 51 – połamane ręce;
10. Sywy Semen, lat 19 – zastrzelony;
11. Werbyn Mychajło, lat 34 – [zastrzelony];
12. Baranycz Mychajło, lat 34 – [zastrzelony];
13. Sywy Iwan, lat 28 – zastrzelony;
14. Iwanusiw Anastazja, lat 31 – zastrzelona, przekłuta bagnetem;
15. Duduś Anastazja, lat 72 – [zastrzelona, przekłuta bagnetem];
16. Sywy Dmytro, lat 21 – postrzelony, uciekł, potem zmarł.
Oprócz zamordowanych było kilka osób rannych, a wiele ciężko pobitych i okaleczonych
Źródlo: Wisti z terenu za misiać siczeń 1946 r, w: Litopys UPA, Toronto-Lwiw 2002, t. 34, s. 60-61.

KORYTNIKI
1945 czerwiec 4, Przemyśl – Fragment sprawozdania sytuacyjnego starosty przemyskiego dla Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie za maj 1945 r.
[…] Dnia 25. 5. br. do wsi Korytniki przybyło około 50-ciu uzbrojonych ludzi, którzy dokonali akcji na miejscowej ludności ukraińskiej. Spalono 10 zabudowań, zastrzelono około 50 ludzi i zabrano kilkanaście sztuk bydła. O powyższym powiadomiono Prokuraturę Wojskowego Sądu Garnizonowego. […]
Dnia 24. 5 br. około godziny 2. uzbrojony oddział w sile około 50 ludzi wkroczył do wsi Korytniki, zabierając Ukraińcom 25 krów, 12 koni i 5 wozów. W czasie akcji zostały zabite 3 osoby narodowości ukraińskiej, a to: 1) Wojtowicz Michał, lat 42, 2) Pasławski Marian, lat 15 i 3) Pasławska Maria, lat 18. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UWRz, sygn. 373, k. 304.

KOSIENICE
1945 luty 22, Orzechowce – Fragment telefonogramu komendanta posterunku MO w Orzechowcach do KPMO w Przemyślu o mordzie na Ukraińcach w Kosienicach
[…] Melduję, że w nocy na 22.2.1945 r. ta sama banda, która dokonała w gromadzie Trójczyce morderstw, wracając przez gromadę Kosienice wymordowała również 2 osoby oraz dokonała 5 napadów rabunkowych na miejscowych Ukraińcach. Banda odeszła w kierunku rejonu jarosławskiego. […]
w/z Kmdta Poster.
/-/ Mazur, plut.
Kopia, maszynopis. APP, SPP 79, k. 315.

1945 marzec 23, Przemyśl – Fragment raportu sytuacyjnego Komendy Powiatowej MO w Przemyślu MO za okres 13 marca 1945 r. – 23 marca 1945 r.
W nocy na 22.3. br. uzbrojona banda dokonała zabójstwa na osobie Łozy Piotra, narodowości ukraińskiej, zamieszkałego w Kozienicach. […]
Oryginał, maszynopis. AIPN-Rz-70/106, k. 11.

KOSZTOWA
1945, marzec 13, Przemyśl – Fragment raportu sytuacyjnego KPMO w Przemyślu dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu za okres 8 luty – 12 marzec 1945 r. o mordzie na Ukraińcach w Kosztowej
W nocy 3. 3. 1945 grupa składająca się z około 200 ludzi uzbrojonych w karabiny maszynowe i automaty napadła w gromadzie Kosztowa na ludność ukraińska szykującą się do wyjazdu na Wschód. W czasie tego napadu zostali zabici: Stefaniszyn Michał, Dańczak Wasal, Skowronek Piotr, Kawiak Józef. […]
Komendant Powiatowy MO
(-) F. Bielak
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 49, k. 173–174.

KRACZKOWA
1945 czerwiec 11, Łańcut – Fragment meldunku kierownika Referatu Śledczego Powiatowej Komendy MO w Łańcucie Jana Zwolińskiego dla Referatu Społeczno-Politycznego starostwa powiatowego w Łańcucie o mordzie na dwóch Ukrainkach
Melduję, że dnia 7.06 br. o godz. 6. rano ob. Katek Weronika, zam. w gromadzie Kraczkowa, idąc z domu do miasta Łańcuta na polu natknęła się na dwóch trupów. Po otrzymaniu meldunku o powyższym Referat Śledczy w Łańcucie udał się na miejsce denatów i skonstatował, że denaci płci żeńskiej zostały uprowadzone w pole pod pozorem spaceru i w odpowiednim miejscu i czasie zostały zamordowane. Niewiasty były narodowości ukraińskiej i najprawdopodobniej zostały zamordowane na tle rabunkowym, o czym świadczy ściągnięcie odzienia z pomordowanych. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UWRz, sygn. 304, k. 308.

KRASNA*
1945 październik 9, Krosno – Zawiadomienie starosty krośnieńskiego dla Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie o mordzie na ludności ukraińskiej
Dnia 6.10. br. dokonano na terenie gromady Krasna morderstwa na osobie Aleksandra Jabłonkowskiego, lat 88, narodowości ruskiej. Zwłoki zostały przez mordercę ukryte. W tym samym dniu zniknęli bez śladu Magda Szczotowska i mąż jej Józef Szczotowski, rolnicy z Krasnej. Zachodzi podejrzenie, że i na nich dokonano morderstwa, a zwłoki ukryto. Nadmieniam, że po przesiedleniu Ukraińców gromady ruskiej Krasna pozostało jedynie kilka osób spośród Rusinów, a to: Aleksander Jabłonkowski, Anna Rusenko (rodzina mieszana polsko-ruska) i rodzina Szczotowskich (rodzina mieszana polsko-ruska). Józef Szczotowski był Polakiem, natomiast jego żona Magda Szczotowska po ojcu była Rusinką, matka jej Polka. Tła morderstw nie zdołano dotychczas ustalić.
Oryginał, maszynopis. APRz, UWRz, sygn. 304, k. 167.

KRUHEL PAWŁOSIOWSKI
1945 kwiecień 7, Jarosław. – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosłąwiu za okres 27 marca – 7 kwietnia 1945 r.
[…] Sytuacja polityczna na terenie powiatu jarosławskiego jest nader naprężona. […] Na przykład niektórzy członkowie milicji po służbie zbierają się z podejrzanymi elementami i pod pretekstem rewizji dokonują rabunków. Przeważnie tych rabunków i mordów bandy te dokonują na ludności ukraińskiej, czego na dowód możemy przytoczyć szereg faktów, na przykład: zabójstwo dokonane na mieszkańcach Kruhela Pawłosiowskiego obok Jarosławia, gdzie zamordowali Jana Bielę, Józefa Bielę, Antoniego Bielę, wszyscy narodowości ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 53

KRZECZOWICE
1945 kwiecień 29, Rzeszów – Raport sytuacyjny kierownika WUBP za okres 20 kwietnia 1945 – 29 kwietnia 1945 r.
[…] Dnia 23.IV.1945 r. o godz. 1-ej w nocy kilku osobników wpadło do domu Kamińskiego Józefa, rolnika zamieszkałego w Krzeczowicach pow. Przeworsk, narodowości ukraińskie, którego zastrzelili na miejscu wraz z jego trzema synami , a to: Janem lat 36, Piotrem lat 34 i Michałem lat 28. […]
Kier. Kołarz, por.
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/34, k. 125, 130.

KRZYWCZA
1945 kwiecień 17, Krzywcza – Meldunek posterunku MO w Krzywczy dla Komendy Powiatowej MO w Przemyślu o mordzie w Krzywczy
Melduje, że 17. 4 br. między godziną 5-6 rano nieznana uzbrojona grupa w liczbie około 150 osób okrążyła wieś Krzywczę, jak również Urząd Pocztowy, gdzie kazali wyłączyć telefon. Na plebanii greckokatolickiej, gdzie znajdowała się delegacje przesiedleńcza, zakazali tak delegacji, ja i Milicji, używania [telefonu?].
Banda ta zabrała ze sobą spędzone przez zapisanych na wyjazd bydło, konie w ilości około 200 sztuk oraz furmanki przygotowane na wyjazd. Wozy wszystkie zrekwirowali, zabrali z nich wódkę oraz inne wartościowe rzeczy, garderobę itp.
Zabili 5 osób narodowości ukraińskiej oraz uprowadzili ze sobą około 30 osób narodowości ukraińskiej, którym kazali pędzić zrabowane bydło i wieźć zrabowane furmanki.
Sprawcy udali się w kierunku Wola Krzywiecka, Średnia, Wola Węgierska, Pruchnik.
Po drodze sprawcy ostrzeliwali się z automatów i karabinów ręcznych.
Z-сa Kmdt. Poster. MO
dla spraw politycznych
/-/ Iwasieczko M. mp.
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 86.

KULNO
1959 marzec 21, Rzeszów – Fragment protokołu przesłuchania Jana Stelmachowicza w sprawie przeciwko Michałowi Krupie
[…] Oddział żołnierzy radzieckich, po stratach jakie otrzymał z naszej strony [podczas boju w Kuryłówce – B.H.] wycofał sie w Kierunku Kulna. My z nadejściem nocy udaliśmy się w ślad za tym oddziałem, jednak w Kulnie go już nie zastaliśmy. Po przybyciu do Kulna przystąpiliśmy od razu z trzech stron jednocześnie podpalać zabudowania gospodarskie, należące do osób narodowości ukraińskiej. Jak sobie przypominam, to zostało wówczas przez nas spalonych około sto zabudowań gospodarskich. W czasie tej akcji zostało przez nas zamordowanych około 10 (dziesięć) osób ukraińskich. […] W napadach tych bandzie „Wołyniaka” pomagała banda „Majki” i banda „Mewy”.
[…]
Oryginał, rękopis. IPN-Rz-107/1613, t. II, k. 87.

KURYŁÓWKA
Tłumaczenie na język polski informacji Mykoły Andrusiaka o mordzie na Ukraińcach we wsi Kuryłówka opublikowanej w 1986 r. w zbiorze „Jarosławszczyna i Zasiannia”
Ludzie, którzy przeżyli straszliwe zbrodnie polskich bandytów w latach 1943–1944, informuje, że w 1943 r. w lasach koło Kuryłówki polski opryszek (pseudonim „Wołyniak”) przyszedł ze Lwowa, zebrał sobie podobnych uciekinierów ze wschodu oraz miejscowych Polaków, ukrywających się w lasach i nazywał się „Armią Krajową”, chociaż banda nie miała nic wspólnego z tą Armią. Działalność bandytów sprowadzała się wyłącznie do rabowania i zabijania niewinnej ludności ukraińskiej. Przywódcą bandy był Emilian Kostek, któremu przypisuje się zabójstwo stryjecznego, brata Juliana Magiery. Największym bandytą w tej grupie był Michał Krupa. Sam się chwalił, że zamordował osobiście, w samej tylko Kuryłówce, 28 Ukraińców. Kochanką „Wołyniaka” była 15-letnia Ludwika Czapla. Podczas napadu na chatę Dutków zabiła własnoręcznie Annę Dutko, jej syna Iwana i zięcia Mykołę Mychałuszkę.
Ofiarami polskich zwyrodnialców w Kuryłówce byli: Mychajło Biela, Maria, Anna i Iwan Dutko, Mykoła i Bohdan Żelisko, Mokryna, Anna i Justyna Kendziora, Fedir i Kateryna Kniazewycz, Anatolij, Iwan i Wołodymyr Koba, Iwan Kordas, Prokip Kułyk, Iwan Kuryło, Julian Magiera, Mychajło Mychałuszko, Ołeksa Pracin, Jurij Rawza, Iwan Smołewycz, Karola Sydor, Julian i Marija Stecyk, Mychajło Czernenko, Teofan Barycki i Mychajło Buda. […]
Kuryłówka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 214.

KURZYNA MAŁA
Tłumaczenie na język polski fragmentu artykułu wspomnieniowego Mikołaja Andrusiaka „Krywawyj teror polśkych bojiwok na Nadsianni” o mordach na Ukraińcach w Kurzynie Małej zamieszczonego w zbiorze „Jarosławszczyna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] Ofiarami w tej wsi byli: Łew Ryczko, Josyf Martyna – torturowany, Dmytro Pyrich z żoną – długoletni nauczyciele w Kurzynie Średniej. Zamęczono ich w bestialski sposób: zaprowadzono do lasu, zdarto z nich skórę i na niej powieszono. […]
Ofiary parafii Dąbrówka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 199.

LASZKI*
1945 maj 7, Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 24 kwietnia – 7 maja 1945 r.
[…] Ostatnio banda terrorystyczna w liczbie 200-stu ludzi uzbrojona w broń maszynową i automatyczna wpadła do gminy Laszki, gdzie urządziła postój. W tym czasie dokonała zabójstwa na 5 osobach narodowości ukraińskiej […].
Kopia, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 81-82.

LESZCZAWA GÓRNA
1945 kwiecień 9 – Fragment protokołu przesłuchania aresztowanego sekretarza gminy Bircza Włodzimierza Wasylkiewicza
[…]
Pytanie: Aresztowano Was jako uczestnika zabójstw, grabieży i podpalenia chat Ukraińców zamieszkałych we wsi Leszczawa Górna. Proszę o tym opowiedzieć.
Odpowiedź: 18 marca 1945 r. o godz. 6 wieczorem we wsi Leszczawa Górna powieszono moją siostrę Olgę Małecką c. Antoniego (panieńskie nazwisko Wasylkiewicz), Polka, urodzona w 1912 r. Jak opowiadają mieszkańcy Leszczawy Górnej, powiesili ją podobno banderowcy. O powieszeniu siostry poinformował mnie milicjant posterunku w Birczy, Laszkiewicz około godz. 12 w nocy. Poszedłem więc do komendanta milicji st. sierżanta Wróbla z prośbą, aby wysłał do Leszczawy Górnej milicjantów celem ratowania siostry, lecz komendant posterunku w Bircza nie zgodził się jechać w nocy i obiecał wysłać patrol z samego rana. Rano 19 marca 1945 roku do Leszczawy Górnej pod dowództwem st. sierżanta Wróbla wyjechało 15 milicjantów z posterunku Bircza i 12 z Leszczawy Dolnej. Ja przyjechałem tam z porucznikiem wojska polskiego Osypenko i milicjantem posterunku w Birczy Dymkiewiczem, jakieś trzy godziny po milicji. Kiedy przyjechaliśny do Leszczawy Górnej, to na miejscu, gdzie była powieszona moja siostra, leżało około 10 zabitych Ukraińców. Rozstrzelała ich polską milicja. W centrum wsi paliły się chaty, podpalone przez polskich milicjantów z m. Bircza i wsi Wojtkowa. Mojej siostry już nie było na miejscu powieszenia, gdyż komendant posterunku z Wojtkowej wysłał podwodę z ciałem do Wojtkowej. Dopędziłem ją koło cerkwi w Leszczawie Górnej i skierowałem do Birczy. Później pojechałem do sołtysa Stefana Popiela, u którego wypiliśmy wino z komendantem posterunku Wojtkowa podporucznikiem Zarańskim i milicjantami Soroką, Stasickim i Nachmanem. […]
Leszczawa Górna, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 240–241.

1945 kwiecień 9 – Fragment protokołu przesłuchania aresztowanego Jerzego Zarańskiego, komendanta posterunku MO w Wojtkowej
[…]
Pytanie: Proszę opowiedzieć wydarzeniach z 19 marca 1945 r.
Odpowiedź: Jeden z informatorów milicji zawiadomił, że we wsi Leszczawa Górna znajduje się banda banderowców. Zawiadomiłem o tym posterunek milicji w Birczy i ustaliliśmy z komendantem, że ja ze swoimi milicjantami otoczę wieś z jednej strony, a on z drugiej, bowiem Leszczawa Górna leży między Wojtkową i Birczą. 19 marca wysłałem 9 milicjantów, a dwóch zabrałem ze sobą. We wsi panował już spokój. Spotkałem komendanta milicji Wróbla, z nim był porucznik Osypenko. Później furmanki z Wojtkowej przyjechały z 16 zatrzymanymi Ukraińcami, którzy ukrywają się przed wcieleniem Armii Czerwonej. Kiedy furmanki podjechały do drzewa, na którym była powieszona Olga Wasylkiewicz, zatrzymałem wozy, a gdy wszyscy zsiedli, wybrałem pięciu młodych mężczyzn, pozostałych ustawiłem w szereg i kazałem rozstrzelać. Rozkaz wykonał milicjant z Birczy imieniem Wacek. Furmanki z pozostałymi młodymi mężczyznami pojechały do Przemyśla. Potem milicjanci razem z bratem powieszonej, Wasylkiewiczem, zaczęli palić domy spokojnych mieszkańców i strzelać do ludności i w górę, w rezultacie spalono ponoć 25 chat.
Leszczawa Górna, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 242–243.

LEŻAJSK
1993 maj, Horodenka – Tłumaczenie na język polski wspomnień Wiry Kyszakewicz o Leżajsku w styczniu i lutym 1945 r.
Po przejściu frontu (…) polscy nacjonaliści skierowali swe uderzenie na ukraińską mniejszość w mieście. W Leżajsku mieszkało wówczas 6% Ukraińców. […] W nocy, od 5 do 6 lutego, zabito Milcię Kyszakewycz, Lwa Kyszakewycza i ich służącą, zamieszkałych na ul. Szaszkiewicza (Pierackiego). Ci sami zabójcy chodzili do Włodzimierza Kyszakewycza, lecz nie dostali się do jego domu. Przyszli też na nasze podwórze, na Podolszyny. Podwórze było ogrodzone, brama zamknięta, rodzice w oborze doili krowę. Widziałam przez okno, jak pięciu mężczyzn podeszło do naszej bramy, pies zaczął głośno ujadać. Bandyci nie mogli otworzyć bramy i poszli dalej. Przez otwarte okno usłyszałam, jak któryś powiedział: „To nic, będzie jeszcze na obiad”. Bandyci poszli do Federkiewiczów, którzy mieszkali na tej samej ulicy, niedaleko od nas, rzucili granat w ich dom. Od wybuchu zginęła jedna kobieta. Jej syna nie było w domu i dzięki temu przeżył. Tego samego dnia zabito siostry Helę i Stefę Słabe. Tej nocy byli jeszcze u mego stryjka, Leona Kyszakewycza, który mieszkał na ul. Opalińskiego z żoną i dwojgiem dzieci. Sąsiedzi Polacy grali w karty u stryja do białego dnia. Kiedy chcieli wyjść z domu, to nie mogli, bo drzwi były zastawione (…) Trudno powiedzieć, czy był to przypadek, czy sąsiedzi Polacy coś przeczuwali i świadomie chcieli uratować rodzinę stryja.
Władze nie pozwoliły na wspólny pogrzeb ofiar, wolno było wynosić z cerkwi tylko po jednej trumnie. To również było znęcanie się nad żyjącymi. Późniejsze ofiary chowano bez księdza, Jurija Kikty, który musiał się ukrywać. Bywało, że ksiądz przez kilka dni siedział w piwnicach bez jedzenia. Od niechybnej śmierci uratował go pewnego razu Polak, stolarz, który wykonywał różne zamówienia dla cerkwi. Ksiądz uciekł przed pogonią, wpadł do warsztatu i ukrył się za drzwiami, bo innej możliwości już nie było. Prześladowcy zapytali stolarza, czy nie widzieli księdza, ale on odpowiedział, że ksiądz poszedł dalej i pokazał ręką jakiś kierunek.
7-8 lutego zakatowano wdowę po adwokacie, p. Gelecińską, razem z 12-letnią córką, Rasią. Gelecińska znała 10 obcych języków, pracowała jako tłumacz w Komendzie Garnizonowej w Leżajsku. (…) Bandyci zabrali ją i jej córkę do lasu, obie zgwałcili a później zamordowali. Ofiary miały połamane ręce i nogi. Zmasakrowane ciała wywarły straszne wrażenie na mieszkańcach Leżajska.
Nie mniejszym barbarzyństwem było zabójstwo w domu Dziedzińskich, Warwary Patryło, matki siedmiorga dzieci – na oczach trojga najmłodszych. Starsze nocowały wówczas w budce kolejowej. Rano mąż, nie pochował żony, a wziął wszystkie dzieci i pojechał do Sądowej Wiszni. Warwarę Patryło pochowano gdzieś w kącie cmentarza, gdzie wysypują śmieci. […]
Wraz z Warwarą Patryło w domu Dzidzińskich zabito również Komarnicką. Należało do niej pół domu, w którym mieszkał Polak Szpilka. Podejrzewano, że Szpilka doniósł bandytom, że w domu Dzidzińskich nocują Ukraińcy. Dom Dzidzińskich i dom Szpilki były naprzeciwko siebie. […]
Następnego dnia, a może później, w Niemieckich Dołach między Leżajskiem i Wierzawicami zamordowano mieszkańców Leżajska: Wołodymyra Kyszakewicza (brata Lwa) z żoną i Olgę Struc (Wańczyk). Ci Ukraińcy uciekali do Dębna, na wozie wieźli swoje mienie. Mieszkanka Leżajska Wiśka Chamiec szła z Leżajska do Dębna i spotkała sąsiada Wołodymyra Kyszakiewicza – Polaka Owsika z zakrwawionym nożem. Owsik zapytał ją, skąd idzie, a ona odpowiedziała, że z Wierzawic. Rozumiała, że prawdziwa odpowiedź mogła ją kosztować życie. Owsik nie napadł na nią i poszedł dalej do Leżajska. Po jakimś czasie Wiśka Chamiec natknęła się na wóz i martwych Kyszakiewiczów i Olgę Struc.
Niedobrą sławą cieszyli się tacy Polacy, jak Diduch, Szpilka, Antek Kiełbowicz, którzy albo należeli do band, albo byli ich agentami.
Męczeńską śmiercią zginął również mąż wspomnianej wyżej Olgi Struc – Iwan Struc. Bandyci złapali go na ul. Pierackiego, przywiązali do końskiego ogona i pognali konia do Wierzawic, do Sanu.
Okrutnie rozprawiano się z młodzieżą ukraińską, która była zwerbowana na roboty do Niemiec i wracała teraz do rodzinnych wsi – Cieplic, Kuryłówki. Bandyci związywali drutem kolczastym ręce i nogi chłopcom i dziewczętom i wrzucili do Sanu.
W styczniu zabito dwóch chłopców – Roman Hajduka i Łewka Wania. Ich ciała znaleziono na brzegu Sanu. W tym czasie, pewnej nocy, wrzucono granat do chaty drugiego mego stryja, Ihnata Kyszakewycza, który mieszkał na Chałupkach. Na szczęście granat nie wybuchł i cała rodzina cudem uratowała się: żona Polka i pięcioro dzieci. […]
Koło krzyża na jarosławskiej drodze uchodźcy znaleźli ciało jeszcze jednego Ukraińca – Pustelnego. Opowiadano, że bandyci zabili Pustelnego i jego żonę na oczach kilkorga dzieci, które błagały zabójców, aby darowali rodzicom, a po zabójstwie rodziców prosiły, aby je także zastrzelić, ale bandyci pozostawili je przy życiu. Podczas tych dwóch miesięcy zginęło w Leżajsku 100-150 Ukraińców. […]
O Leżajsku z Horodenki, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 210–213.

ŁAZY
Tłumaczenie na język polski informacji Myrona Łozowskiego o mordzie na Ukraińcach we wsi Łazy, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.

Napady polskich bojówek i Wojska Polskiego na mieszkańców Łazów były początkowo sporadyczne. Napady band cywilnych, tzw. leśnych miały charakter grabieżczy i odbywały głównie nocami. Kiedy zaczęła się akcja wysiedlania, liczne i dobrze uzbrojone bandy Polaków, często z sowieckimi „instruktorami”, przychodziły do Łazów także w dzień. Totalne zniszczenie wisi nastąpiło w sobotę wielkanocną 1945 r. Rano ks. proboszcz Ilja Łewycki ze swoim pomocnikiem ks. Ewynem odprawiali w cerkwi nabożeństwo. Liczna polska wataha wdarła się do. Członkowie tej watahy, wyposażeni w broń automatyczną, obstąpili wieś. Część watahy wdarła się do cerkwi i bijąc ludzi zaczęła wpędzać ich na dwór, gdzie zdarli z nich świąteczną odzież. Druga grupa chodziła od chaty do chaty i zabierała wszystko, co miało jakąś wartość. Przy tym niszczyła sprzęt, zrzucała ze ścian obrazy świętych, tłukła okna i przewracała dzieże z wielkanocnym ciastem. Tego dnia zginął Wołodymyr Mańczak s. Jakyma. Łazy legły w całkowitej ruinie. Takie napady polskich bandytów miały miejsce i wcześniej, gdy Polacy rozstrzeliwali kolejno cała młodzież.
Tragiczny był napad 11 kwietnia 1946 r. Polacy spalili wówczas żywcem Iwana Kobarynkę, s. Iwana, długi i okrutnie torturowali Iwana Łozowskiego s. Dmytra, a potem rozstrzelali go na Potokach. Rozstrzelili również Wołodymyra Kobarynkę s.Wasyla.
A oto ofiary zamordowane przez polskich bandytów w Łazach: Iwan Pyrcz s. Mychjła – zabity we wsi Laszki w 1945 r., Iwan Kobarynka, s. Ilka – zamordowany w 1945 r., Iryna Kobarynka c. Ilka – zamordowany w kwietniu w 1945 r., Hryć Pidłużnyj – rozstrzalany 11 kwietnia 1946 r., Andrij Szczyrbiak s. Marii i Iwan Popik s. Danyła – rozstrzelani w maju 1947 r., Hryć Werhun s. Teodora – rozerwany przez granat 17 lipca 1947 r., Wasyl Workun – zamordowany w Łazach na Zadąbrowie w 1946 r., Andrij Mudryj, s. Pawła – zabity w Dąbrowie 24 grudnia 1943 r. (…)
Rejestru młodych ofiar zbrodniczych akcji z okolic Łazów jest bardzo długi. Do niego trzeba by dodać tych wszystkich, których przymusowo wcielono do Armii Czerwonej i zginęli bez śladu, jak również przypadkowo zabitych podczas napadów polskich „cywilów” oraz ofiary polskiego obozu śmierci w Jaworznie. W ten sposób liczba Łażan, którzy zginęli w wojennej zawierusze, przekroczy setkę.
Wspomnę tu tylko tych młodych ludzi i moich przyjaciół, którzy polegli w okolicach moich rodzinnych Łazów. Byli to: Iwan Pryśko s. Tatiany – zginął w 1946 r., Dańko Łozowski, s. Ołeksy – zginął we wsi Młyny w 1945 r., Wasyl Cypryła s. Tymka – poległ pod Lubaczowem w 1946 r., Iwan Doskocz s. Wasyla, student uniwersytetu – poległ 19 stycznia 1946 r., Łeonid Newdiaczyj s. Maksyma – rozstrzelany przez „ludowych” żołnierzy pod Lubaczowem w 1945 r., Andrij Fil s. Stefana – zabity przez Polaków we wsi Nienowice w 1946 r., Andrij Kosiur s. Paraski – poległ w Nowej Wsi koło Lubaczowa w 1947 r., Iwan Kizłyk Jan, zięć Pawła Kindra – poległ pod Babiakami w 1945 r. Wołodymyr Manczak s. Jakyma – zginął pod Wolą Zaleską w 1946 r., Andrij Kryś, s. Pyłypa – poległ w 1944 r. […]
Nie wszyscy łagowianie dojechali szczęśliwie na Ziemie Odzyskane. W szczególności nie jest znany los tych 21 osób, których aresztowała polska policja polityczna 3 czerwca 1947 r. jako szczególnie niebezpiecznych dla Polski. Razem z setkami innych Ukraińców aresztowanych na terenie Jarosławszczyzny, Cieszanowszczyzny i Lubaczowszczyzny oraz jeńcami UPA zamknięto ich w obozie koncentracyjnym w Jaworznie koło Katowic i tam prawie wszyscy w mękach zginęli. Wśród nich byli: Wasyl Kindra, Teodor Workun, s. Jacka, Mychajło Koziak i Marija Pryśko. O innych aresztowanych w tym czasie nie ma wieści do dziś.
Łazy, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 233–236.

ŁUBNO
Tłumaczenie na język polski informacji Fyłipa T. Wasylowskiego o mordzie na Ukraińcach we wsi Łubno zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyna i Zasiannia” z 1986 r.

Pod koniec 1943 r. w lasach sformowała się polska partyzantka, która zaczęła przeprowadzać zamachy na działaczy ukraińskich. Pierwszym, który zginął we własnym domu z rąk polskiego bandyty, był prezes UDK w Dynowie, Mykoła Łewycki z Pawłokomy. Niebawem zginął Karpa, również z Pawłokomy – księgowy spółdzielni w Dynowie. Zabito go nad Sanem koło Dynowa. Wiosną 1944 r. polscy terroryści zamordowali mieszkańca Łubna, Łewkowycza, podczas pracy na kolei. Zginął również od kul polskich bandytów ideowy duszpasterz, ksiądz Iwan Hajduk, którego za pracę w uświadamiającą narodowo, Kuria Apostolska Administracji Łemkowszczyzny przerzucała z jednej parafii na drugą. Zabito go pod Żurawcem, koło wsi Karolówka.
28 lipca 1944 r. do Łubna wkroczyła Armia Czerwona. Zorganizowała tutaj tzw. „zapasowy pułk”. Jednym z zadań tego pułku było wyłapywanie młodych chłopców i po krótkim zapoznaniu z bronią wysłanie ich na front. Z Łubna zabrano około 30 chłopców. Ślad po nich zginął. Pozostali ukrywali się w lasach i w innych kryjówkach. Po odejściu Sowietów Polacy rozpoczęli znów bandyckie akcje przeciwko Ukraińcom. Rano 7 marca 1945 r. uzbrojone polskie bandy z okolicznych wiosek: Harta, Futoma, Wyrobiska, Wesoła i innych, pod dowództwem miejscowych Polaków zaczęły rabować i mordować ukraińską ludność. Podzieleni na grupy po 10-15 osób, otaczali po kilka chat, rabowali wszystko, co wpadło w ręce, a mężczyzn, którzy nie uciekają lub ukryć, zginęło na miejscu. Miejscowi Polacy pełnili podwójną rolę: sami mordowali i wskazywali obcym ukraińskie chaty. Bywało i tak, że Polak mordował swojego sąsiada – Ukraińca. Aby nie być rozpoznanym, zakładali na twarz maski. Spośród miejscowych Polaków w mordowaniu Ukraińców brali udział: Alojzy Czarnik, wówczas 26 – letni, Izydor Myćka – 25 lat, Józef Kustra – 22 lata (matka Ukrainka) Kiełbasowie, Żaczkowie, Kruczkowie, Chromiak, Józef Sieńko, Poczyniak (przybysz ze wschodu) i inni. Głównym przywódcą polskich bandytów w Łubnie był Michał Barć (obecnie urzędnik starostwa w Brzozowie) i jego pomocnikiem był Izydor Fuksa. Terror we wsi trwał około miesiąca. W tym czasie Polacy zamordowali w Łubnie około 90 osób, głównie mężczyzn. Najwięcej ludzi zamordowano 7 marca 1945 r., gdy niespodziewający się napadu Ukraińcy, nie mieli czasu ukryć się. Nie było mowy o jakiejś samoobronie. Ukraińcy nie mieli broni, nikt nie spodziewał się takiego haniebnego barbarzyństwa ze strony Polaków. Wśród Ukraińców nastał głód, bowiem Polacy zrabowali wszystko, nawet ziemniaki z piwnic. Sytuacja stawała się groźna. Terror, zabójstwa i głód nie ustawały. (…)
Trzeba było decydować się: zostać we wsi wyjeżdżać w nieznane do USRR. Zdecydowano się na wyjazd. 15 kwietnia 1945 r. Sowieci przysłali podwody i wywieźli sterroryzowanych Ukraińców Łubna do Sanoka, a stamtąd po kilka tygodniach koleją w okolice Tarnopola. Wyjechali tylko z tym, co mieli na sobie, gdyż cały dobytek zrabowali Polacy. (…)
Starano się zniszczyć wszystko, co było ukraińskie. Zburzono cerkiew i dzwonnicę, a kamień zużyto na budowę drogi. Na plebanii umieszczono kancelarię gminną i szkołę. Zburzono dom „Proświty”, materiał zabrali mieszkańcy Ulanicy. Chaty Ukraińców i ich gospodarstwa pozabierali miejscowi Polacy lub przybysze ze wschodu. Na porządku dziennym były kłótnie i bójki, gdyż każdy chciał zdobyć najlepszą część. Np. Jan Gołąb, który dobijał motyką Ukraińców i kłócił się z Andrzejem Kiełbasą o pole Mychajła Pudły. Pewnego dnia Kiełbasa zabił Gołębia uderzając go siekierą na głowę. (…) W Łubnie w stodole Ołeksy Trojana bandyci znaleźli Maksyma Andrusa, Semena Brewko, Iwana Trojana, Hryhorija Wołownyka, Pawła Wasińka, a ze stajni probostwa greckokatolickiego wyciągnęli Bohdana Dorockiego. Wszystkich pobili, związali ręce drutem kolczastym i na wpół żywych wrzucili do Sanu.
Będąc w 1964 r. w Przemyślu miałem okazję porozmawiać z naocznym świadkiem pobicia Hryhorija Wołownyka. Byli tak, że strach było patrzeć. 13 marca 1945 r. kilku polskich bandytów przyszło do chaty Petra Wołownyka. Jeden z bandytów złapał Wołownyka i krzyczał: Dlaczego nie pójdziesz na Ukrainie ? – Nikt nie kazał mi tam jechać – odpowiedział P. Wołownyk. Wówczas rozłoszczony bandyta dźgnął Wołownyka kilka razy nożem, a potem zastrzelił jego, żonę i córkę. Józef Kustra, który pośrednio brał udział w morderstwie, był synem Polaka i Ukrainki. Jako młody chłopiec często przychodził do sąsiada Petera Wołownyka, bawił się z dziećmi, mówił po ukraińsku, częściej niż po polsku. Później, pod wpływem polskiego księdza (szowinisty) Majkowskiego stał się zawziętym wrogiem Ukraińców.
Izydor Myćka, syn Jana (spod Magury) okrutnie zamordował 45-letniego Semena Kocełkę, połamał mu ręce i żebra. Kocełko całował jego buty i prosił, żeby go nie zabijać, ale to nie pomogło. Zmasakrowanego (…) zastrzelił. Pozostała żona z siedmiorgiem dzieci. (…) Mykytę Łazora z żoną i córka Polacy zabili i wrzucili do starej pustej studni. (…)
Po wysiedleniu Ukraińców z Łubna w chacie Mychajła Wołownyka zostali: córka Melania i syn Pawał (oboje kalecy), robotnica Ewa Wasińko (55 lat) i Julia Łewkowycz (kaleka, krewna Melanii). W nocy przyszli bandyci i kazali zbierać się do wyjazdu na Ukrainę. Wspomniany wyżej Józef Kustra, który przyszedł razem z bandytami, powiedział, że odwiezie ich do Dynowa, gdzie będzie samochód ciężarowy, który zawiezie ich na Ukrainę. Wsadzili kaleki na wóz. Po drodze nieszczęśnicy zobaczyli, że nie jadą do Dynowa, lecz do przepaści zwanej Rosochą, porośniętej krzakami. Ewa Wasińko próbowała uciekać ją pierwszą zastrzelono, a potem pozostałych.
Niektórych nie zabito, pozostawiono na wpół żywych, okropnie jęczeli z bólu… Potem przyszedł z Łubienki Jan Gołąb i dobijał ich motyką. Niektórzy Ukraińcy nie chcieli porzucać ziemi pradziadków i zostawali we wsi mówiąc „co będzie, to będzie”. Polacy przeszukiwali chaty, a gdy kogoś znaleźli, to zabijali go. Tak zginęli: Stepan Brewka, Iwan Wasińko (syn Piotra), Mychajło Łazor. (…)
Po zakończeniu wojny niektórzy łubnianie wracali z Niemiec do rodzinnej wsi. Polacy robili zasadzki na drodze z Dynowa do Łubna i mordowali powracających, a to co wieźli oni ze sobą, zabierali. Jednym z tych Polaków był Ignacy Niepoń z Kazimierzówki. W takich okolicznościach zginęli: Mychajło Trojan, Petro Sydor, Mychajło Burdasz i inni. Nestor Łazor, uczeń gimnazjum ukraińskiego w Jarosławiu, został zamordowany przez Polaków koło Dynowa, gdy wracał z Jarosława do rodzinnej wsi. Część pomordowanych Ukraińców –łubnian leży we wspólnej mogile na cmentarzu, a inni gdzieś w polu, na miejscu śmierci.
Odwiedzając rodzinną wieś w 1964 r., widziałem Wasyla Andrusa, którego Polacy w 1945 r., ciężko pobili, lecz nie zabili, bo miał żonę Polkę. Wyglądał bardzo mizernie. Blady, wysuszony, małomówny, psychicznie niezrównoważony, prześladuje go mania strachu, ciągle mu się zdaje, że ktoś go szuka i chce zabić. W podobnym stanie był Mychajło Dudka z Dynowa, także żonaty z Polką. Próbowałem z nim rozmawiać, ale on na moje pytania i uwagi nie reagował. Pobitego i okrwawionego posadzili go Polacy na wózku, wozili ulicami Dynowa i pokazywali palcami naigrywając się: Patrzcie, jak wygląda Rusin.
Przy okazji byłem w Dynowie. Piękną, murowaną cerkiew św. Georgija, zbudowaną w 1910 r. na miejscu drewnianej z 1814 r., Polacy zburzyli na polecenie Wydziału Kultury w Rzeszowie około 1963 r. pod zarzutem, że banderowcy przechowują w niej broń. W Dynowie Polacy zamordowali trzech braci Prokopów – Stepana, Myrona i Jurka. Jurko był w 1939 r. w Wojsku Polskim, brał udział w obronie Warszawy przed Niemcami. (…)
Napady na Ukraińców w Łubnie i na inne wioski, mordowanie Ukraińców, to nie była prywatna sprawa czy jakieś porachunki pojedynczych osób. To była szeroko zakrojona i zorganizowana akcja oficjalnych władz polskich przeciwko ludności ukraińskiej. Potwierdza to fakt, że w ciągu 30 dni od mordów, rabunku i nieopisywanego terroru żadna władza nie powstrzymała tej bandyckiej, barbarzyńskiej akcji, nie zorganizowała ochrony bezbronnej ludności ukraińskiej, nie zaprowadziła we wsi czy wsiach ładu i porządku. Miejscowi oprawcy jeszcze chełpili się haniebnym czynem, byli dumni z niego. I nie zostali ukarani przez polska władzę ludową za swe bandyckie czyny. (…)
Barbarzyńskie czyny, zabójstwa, grabież, wysiedlenie odwiecznych autochtonów z rodzinnej ziemi zostaną na wieki czarną kartą polskiej historii, wieczną hańbą dla Polaków, a zwłaszcza tych z Łubna
Łubno, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 299–303.

1945 marzec 29, Brzozów – Fragment sprawozdania sytuacyjnego starosty brzozowskiego Stanisława Bućka dla Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie za marzec 1945 r. dotyczący mordu na Ukraińcach w Łubnie
[…] 7 III 1945 r. kilkudziesięciu uzbrojonych osobników wtargnęło do gromady Łubno i dokonało tam szeregu rabunków na Ukraińcach. Ludność uciekła do lasu. W wyniku zaś strzelaniny padło 18 osób spośród miejscowej ludności ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UWRz 373, k. 14.

MAĆKOWICE
1950 listopad 29, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania podejrzanego Jana Dźwierzyńskiego przez Stanisława Jędrysa, oficera śledczego WUBP w Rzeszowie
[…] Pytanie: Wyjaśnijcie działalność organizacji BCh po wyzwoleniu Polski. […]
Odpowiedź: […] została przeprowadzona jeszcze akcja w Maćkowicach, w której zginęło ok. 80 osób, przez grupę AK pod dowództwem „Brodacza”. Wówczas to dowódca tej akcji zawiadomił Powiatową Komendą MO [w Przemyślu – B.H.], że w Maćkowicach przeprowadza akcję, żeby mu nie przeszkadzać do godziny 13., natomiast z posterunku MO, którego ja byłem komendantem, zawiadomił dyżurny Powiatową Komendę MO, na co odpowiedział komendant Biela, że on o tym wie, że o godz. 4. rozmawiał z dowódcą grupy, która przeprowadzała akcje, telefonicznie i że przyjeżdża do Orzechowiec ok. godz. dwunastej. Tak jak zapowiedział komendant powiatowy Biela, przyjechali w południe, ok. 70 osób i szef UB Sawka, zabrali ode mnie cały posterunek i przejechaliśmy gromadę Maćkowice, lecz banda już odeszła, gdy dojechaliśmy do gromady Kuńkowce, tam dostałem rozkaz wrócić ze swoimi ludźmi na posterunek, a oni odjechali do Przemyśla.
Odpis, maszynopis. IPN-Rz-050/124, t. 1, k. 68.

MAŁKOWICE
1950 listopad 8, Przemyśl – Fragment protokółu przesłuchania Antoniego Sanockiego przez ppor. Henryka Beresa, oficera śledczego PUBP Przemyśl
[…] W początkowy dniach wiosny 1945 roku pewnego dnia po Dźwierzyńskiego Jana przybył Kisiel Roman wraz ze swą grupa rabunkową, która przyprowadził z terenu gromady Nienadowa, gmina Dubiecko. Po przybyciu grupy Dźwierzyńskiego Jana rozlokował pomiędzy gospodarzy członków tej grupy na kwaterę i porą nocna tegoż dnia Dźwierzyński Jan, Anioł Franciszek i Kisiel Roman przyprowadzili i uzgodnili plan pacyfikacji gromady Małkowice, a następnie grupę w sile około 150 ludzi uzbrojonych w różnorodna broń podzielili na podgrupy, wydając każdej z nich zadanie.
Tej samej nocy w gromadzie Małkowice grupa ta wymordowała około 120 osób, nie wyróżniając kobiet, dzieci, a nawet starców, mienie pomordowanych załadowano na furmanki i odjechali w kierunku gromady Nienadowa. Dźwierzyński Jan w towarzystwie Kisiela Romana obserwowali przebieg akcji, stojąc na szosie obok gromady Małkowice. Natomiast Anioł Franciszek był wraz za całą grupą na akcji. Obserwując wynik akcji, widział powracająca grupę Kisiela Romana, która [odprowadzała] zrabowane krowy oraz około 50 załadowanych rzeczami furmanek. […]
IPN-Rz-050/124, t. 1, k.32.

Więcej o mordzie w Małkowicach

NIENADOWA
1951 kwiecień 9, Dubiecko – Protokół przesłuchania świadka Piotra Kozienki zam. w Nienadowie przez st. wywiadowcę Władysława Jarockiego z referatu III KPMO w Przemyślu
Po wyzwoleniu terenów zachodnich na terenie grom. Nienadowa, pow. Przemyśl powstała nielegalna organizacja BCH, która dokonywała szeregu napadów rabunkowych i morderstw na okoliczne wioski. […]
Jak sobie przypominam, to partyzantka ta była na rabunku w Bachowie, skąd powrócili z naładowanymi furmankami, zajeżdżając na podwórze Baran Stanisława i Skrabut Franciszka. Wypady takie robiono bardzo często, gdzie następnie słychać było wśród ludności naszej, że zostali pomordowani ludzie. […]
Przypominam sobie również, że swego czasu 1945 lub 1946 roku jesienią wracałem od swojego ojca do domu […]. Gdy przyszedłem do domu, żona moja Julia powiedziała do mnie, że przed chwilą Bal Stanisław prowadził jakiegoś nieznanego mężczyznę, który nie mówił wyraźnie po polsku, a zaciągał po ukraińsku i ten prosił się do Bala Stanisława, by go puścił, na co Bal Stanisław powiedział mu, aby się przyznał, co on jest za jeden, Polak czy Ukrainiec, to go puści. Tak idąc, udali się do sośniny Baran Wojciecha. […]
Słyszałem również, że swego czasu banda ta […] udała się na Pułanki Babickie, gdzie dokonali napadów rabunkowych i morderstw na jednej rodzinie narodowości rosyjskiej.
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-050/1914, Akta śledcze p-ko Skrabut Bronisław, k. 29.
1951 kwiecień 10, Dubiecko – Fragment protokołu przesłuchania Julii Kozienki z Nienadowej przez sierżanta Władysława Jarockiego z Referatu III KPMO w Przemyślu
Po wyzwoleniu terenów Polski przez Armię Czerwoną w roku 1945 na terenie gromady Nienadowa pow. Przemyśl zawiązała się nielegalna organizacja BCH. […] Organizacja to pod dowództwem Dorosz Franciszka dokonywała różnych akcji na ludności ukraińskiej, jak również mordów i rabunków. […]
Niepamiętnego mi dokładnie czasu, a było 1945 r., gdy słyszałam, że NN Ukraińca przetrzymano i osadzono w piwnicy Barana Wojciecha. Po upływie jednego lub dwóch dni czasu porą wieczorną, a było już dość ciemno, zauważyłam przez okno swojego mieszkania, że jacyś osobnicy przeszli obok mojego domu. Zainteresowawszy się tym, wyszłam na podwórze, gdzie słyszałam głos Bala Stanisława, jak mówił do jakiegoś osobnika „Mów prawdę”, ten natomiast odpowiedział „Darujcie mi życie, ja przysięgnę” […], a z powodu tego, że przypuszczałam, że prowadzą tego Ukraińca przetrzymanego w piwnicy Baran Wojciecha na rozstrzelanie, więc nie mogłam się patrzeć na to i udałam się z powrotem do domu. Po powrocie do mieszkania powiedziałam mężowi, że Bal Stanisław poprowadził przetrzymanego Ukraińca i stoją obecnie na gościńcu.
Po upływie kilku miesięcy mąż mój udał się do lasu celem nałamania brzozy i po powrocie oświadczył mi, że w sośninie Baran Wojciecha leży mężczyzna zakopany, któremu widać głowę. Na słowa te powiedziałam, że na pewno jest to ten Ukrainiec przetrzymywany w piwnicy Baran Wojciecha […].
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-050/1914, Akta śledcze p-ko Skrabut Bronisław, k. 30.

OLSZANY
1945 marzec 8, Krasiczyn – Meldunek posterunku MO w Krasiczynie dla Sądu Okręgowego w Przemyślu o mordzie na 11 Ukraińcach we wsi Olszany
W nocy 6-go na 7-go marca zostali zamordowani przez nieznanych sprawców:
1. Kopystiańska Eugenia, lat 55, żona gr.-kat. proboszcza w Olszynach,
2. Kopystiańska Tatiana, lat 24, córka księdza,
3. Kołodziej Katarzyna, lat 27, służąca księdza,
4. Senyszyn Helena, lat 47, nauczycielka w Olszanach,
5. Senyszyn Aryta, lat 20, córka nauczycielki,
6. Popowicz Jan, lat 55, gospodarz,
7. Truchan Jan, lat 55, gospodarz ,
8. Truchan Wasyl, lat 44, gospodarz,
9. Hryczan Piotr, lat 34, kierownik mleczarni w Olszanach,
10 i 11. nieustalonej tożsamości, którzy wedle zapodania sołtysa z Olszyn, pochodzili z Jawornika Ruskiego, powracali z Przemyśla i zatrzymali się na nocleg u wymienionego ad 8. Wasyla Truchana, wszyscy wyznania gr.-kat., narodowości ukraińskiej.
Nadto została ciężko ranna Kopystiańska Zofia, córka księdza, agentka pocztowa w Olszynach.
[…]
Przesłuchana Zofia Kopystiańska, która została przy życiu, podała, że w nocy 6.3.1945 o godzinie 23-ciej przybyło kilku osobników pod ich dom. Zapodając się za milicjantów, wezwali, by im otworzono drzwi, a gdy odmówili tego, wówczas padło kilka strzałów, następnie wyłamali okno i weszli do wnętrza mieszkania.
W mieszkaniu zastali jej matkę, siostrę, służącą oraz ja i wezwali ich, aby położyli się na podłodze, po czym poczęli szukać za księdzem, gdy go nie znaleźli, kazali im się podnieść i zabrali ich ze sobą rzekomo w celu przesłuchania na posterunek milicji w Krasiczynie.
Gdy przybyli na rozdroże przy skrzyżowaniu dróg obok szkoły w Olszanach, spotkali tam większą grupę ludzi, wśród których były już wszystkie wymienione na wstępie osoby, skąd zabrali całą grupę i poprowadzili drogą w stronę Krasic.
Gdy przybyli nad San w Krasicach, kazano im iść na lód, by przeprawić się na drugą stronę przez San, a gdy tego nie chcieli uczynić, tłumacząc napastnikom, iż jest słaby lód i mogą się utopić, wówczas sprawcy wszystkich na miejscu rozstrzelali, ona została raniona i udając nieżywą ocalała z życiem.
Zeznająca podała ponadto, że nie wie, ilu mogło być sprawców, jednak była ich większa grupa, ubrani byli w płaszcze polskie, sowieckie, a także w ubraniach cywilnych, zupełnie jak nieznani.
Zapytany ksiądz Stefan Kopystiański nie może dać w tej sprawie żadnych wyjaśnień, ponieważ z chwilą, gdy sprawcy wtargnęli do mieszkania, zdołał ukryć się obok w pokoju, gdzie mieściła się agencja pocztowa i przeczekał tam do rana, dodając, że po uprowadzeniu jego rodziny, sprawcy kilkakrotnie wracali do jego mieszkania, poszukując za nim.
Wypytana Katarzyna Truchan, żona zabitego Wasyla podała, że do jej mieszkania przybyło kilku osobników, zabrali jej męża oraz dwóch osobników z Jawornika Ruskiego i prędko odeszli.
[…]
Zwłoki zabitych zostały zabrane przez rodziny i pogrzebane.
Komendant posterunku
Pańczyszyn Józef
Odpis, maszynopis. APP, SPP 79, k. 207–208.

1945 marzec 22, Przemyśl – Fragment sprawozdania sytuacyjnego starosty przemyskiego dla Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie za okres 5 III 1945 r. – 20 III 1945 r. dotyczący mordu w Olszanach
[…] W nocy z 6 na 7.3. br. niewykryci dotychczas sprawcy napadli na gromadę Olszany i zamordowali:
1/ Kopystiańską Eugenię, żonę greckokatolickiego proboszcza z Olszan,
2/ Kopystiańską Tatianę, córkę ” ” ”
3/ Kołodziej Katarzynę, służącą ” ” ”
4/ Senczyszyn Helenę, nauczycielkę w Olszanach,
5/ Senczyszyn Arytę, córkę wymienionej nauczycielki,
6/ Popowicza Jana, rolnika z Olszan,
7/ Truchana Jana, ” ”
8/ Trącana Wasyla, ” ”
9/ Hryczana Piotra, kierownika mleczarni z Olszan oraz 2 osobników nieznanych nazwisk, pochodzących z Jawornika Ruskiego.
Wszyscy zamordowani byli narodowości ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UW Rz 373, k. 289.

ORZECHOWCE
1950 październik 20, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania Antoniego Koby przez kaprala Józefa Czubę z PUBP Przemyśl
[…] Pytanie: Proszę opisać wszystkie dokonywane przez organizację BCh rabunki i morderstwa i gdzie były dokonywane?
Odpowiedź: Dwa tygodnie temu, po aresztowaniu Dźwierzyńskiego, słyszałem od obywatela Sanockiego, że w Domu Ludowym [w Orzechowcach – B.H.] zamordowano chłopa narodowości ukraińskiej w piwnicy […]
IPN-Rz-050/124, t. 1, k.51, odpis, maszynopis.

ORŁY
1946 kwiecień 30, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania Stanisława Zborowskiego przez Łukasza Kuźnicza, zastępcę szefa PUBP Przemyśl
Pytanie: Co jest wam wiadomo o komendancie MO w Orłach [Janie – B.H.] Dźwierzyńskim?
Odpowiedź: […] w miesiącu listopadzie 1945 r. w Orłach został zabity na polu obok szosy jeden Ukrainiec i jeden koń przez nieznanych mi sprawców. […]
AIPN-Rz-050/124, Akta śledcze p-ko Dźwierzyński Jan s. Józefa i innym, oryginał, maszynopis.
t. 1, k. 7.

ORZECHOWCE
1950 listopad 29, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania podejrzanego Jana Dźwierzyńskiego przez Stanisława Jędrysa, oficera śledczego WUBP w Rzeszowie
[…] Pytanie: Wyjaśnijcie działalność organizacji BCh po wyzwoleniu Polski. […]
Odpowiedź: […] W miesiącu czerwcu 1945 r. otrzymałem rozkaz od Kisiela Romana, żeby zorganizować akcje na wioskę Orzechowce. Więc w myśl tego polecenia zorganizowałem akcję, w której sam brałem udział jako komendant tej akcji oraz z gr. Orły brali udział Łuczyk Antoni, Fabian, Koba Dominik, Gałuszka Stanisława, Anioł Franciszek, Lichtarski Franciszek, Wolekiewicz Andrzej, Balawender Józef, Jędrzejec Eugeniusz oraz ludzie obcy, którzy stacjonowali w Orłach, pochodzili oni z terenów wschodnich. […] W czasie akcji a domowników nie zastaliśmy nikogo, ponieważ jak mówiłem do Głogowskiego Tomasza, Lenara Antoniego, że będzie tam akcja, a ponieważ oni byli powiązani z Ukraińcami, więc ich powiadomili i wszyscy [Ukraińcy] wówczas wyjechali na stację w Żurawicy. […] Następnie z mojego polecenia pojechał Machowski Józef, Majchrowicz Janina, Sołecki Wacław i Zbyszek, który pochodził z Łodzi, nazwiskiem nieznany mi, w celu pobicia Kota Józefa za utrzymywanie kontaktów i obcowanie z Ukrainką, która była agentem gestapo, a ojciec jej był organizatorem SS na terenie gminy Orzechowce, więc po przybyciu ich na miejsce wymienionemu Kotowi wymierzyli 25 kijów i przy tym zastali tą Ukrainkę i zastrzelili ją, i zabrali jej garderobę […].
Odpis, maszynopis. IPN-Rz-050/124, t. 1, k. 68.

PAWŁOKOMA
1945 marzec 29, Brzozów – Fragment sprawozdania sytuacyjnego dla Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie za marzec 1945 r. starosty brzozowskiego Stanisława Bućka dotyczący mordu na Ukraińcach w Pawłokomie
[…] W ostatnich tygodniach na plan pierwszy wysunęła się sprawa Ukraińców, mieszkających w gromadach za Sanem. I tak według meldunków 3 III 1945 r. około 200 uzbrojonych osób, prawdopodobnie w uniformach wojskowych, dokonało napadu na ukraińską wieś Pawłokoma. Po dłuższej strzelaninie część ludności oraz bydło miano uprowadzić na wschód. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UWRz 373, k. 14.

Tłumaczenie na język polski relacji Aleksandry Poticznej o mordzie na Ukraińcach we wsi Pawłokoma, zamieszczonej w zbiorze „Peremyszl zachidnyj bastion Ukrajiny” z 1961 r.
Po odejściu Niemców w 1944 r. wybrano w Pawłokomie gminną Radę, składającą się z samych Polaków, zamieszkałych w polskiej kolonii Kaczmarzówce. Ukraińcy, których była we wsi większość, przyjęli ten fakt spokojnie, chociaż z przykrością. Polacy od razu zaczęli wprowadzać swoje porządki. Najpierw zabronili chowania zmarłych na nowym cmentarzu, znajdującym się na polskim (niegdyś folwarcznym) gruncie i zamknęli drogę do niego. Trzeba było kierować pogrzeby na stary, dawno już przepełniony i z tego powodu zamknięty cmentarz. Milicjanci z Dynowa przychodzili stale, ale zamiast pilnować ładu i porządku we wsi szykanowali ukraińską ludność za np. trzymanie w izbie portretów i obrazów ukraińskich: Tarasa Szewczenki, wjazdu Bohdana Chmielnickiego do Kijowa itp. Zaczęły się więc obustronne zaczepki, napady na wieś band z Bartkówki i Dylągowej, we wsi zaczęły się grabieże. Padły pierwsze ofiary. Zamordowano Andrija Aftanasa ze Stawisk, Iwana Szpaka zabrano do Bachórza, tam zamordowano i wrzucono do Sanu.
W tym czasie zostali aresztowani przez milicję (bez podania powodów): Wojtko Aftanas, Fedko Aftanas, Mychajło Steć, Iwan Kril, Josyp Fedak, Mykoła Trojan, jego syn Stefan Watciak z synem Włodkiem, Antko Trojan, Sewerko Romanyk, Josyp Sadżuga. Odwieziono ich do więzienia w Brzozowie a zwolniono po wykończeniu Pawłokomy.
Napady na Pawłokomę nasiliły się w grudniu 1944 r. Bolszewicy prowadzili wówczas w Pawłokomie ćwiczenia wojskowe. To w pewnym stopniu powstrzymywało Polaków przed większą akcją, chociaż bolszewików nie było we wsi dużo. Na Trzech Króli 1945 roku bolszewicy odeszli. Niebawem przyszedł do wsi z Dąbrowy oddział w bolszewickich uniformach. Niewielki – około 60 ludzi. W tym czasie przejeżdżali przez wieś Polacy z Dynowa, Gerula ze szwagrem Gąseckim, który miał się żenić u Antka Trojana, wieźli mąkę na wesele. Wspomniany oddział zabrał ich obu a dodatkowo innych Polaków: Radonia Kacpra, Ignacego Wilka, Antka Trojana z Sawczyny, Diabła i Katarzynę Kosztowską. Powieźli wszystkich w kierunku Jawornika. Później Polacy twierdzili, że był to oddział UPA, który rozstrzelał zebranych w jawornickim lesie. Należy przypuszczać, że był to oddział bolszewicki, a fałszywe wiadomości rozsiewano w celu prowokacji. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Matki z Dynowa, Gosęcka i Gerulowa, było kilkakrotnie u popa Pawłokomie, aby zaapelował o wydanie ciał pomordowanych.. To nie miało sensu, gdyż Jawornik leży daleko od Pawłokomy (…) Wówczas „rozżalone” mamy udały się do starostwa w Brzozowie. W starostwie podobno powiedziano im: Możecie sobie robić z Pawłokomą, co chcecie. Wszyscy Polacy z Pawłokomy i okolicy zebrali się w niedzielę, pod koniec lutego 1945 r., w Dynowie na poufną naradę. Następnego dnia wszyscy Polacy z Pawłokomy opuścili wieś i poszli do sąsiednich wiosek. Po ich odejściu okoliczne wioski rozpoczęły serię napadów na Pawłokomę, uczestniczyły w nich Dylągowa, Bartkówka, Sielnica, Bachórz, Bachórzec i miasteczko Dynów. Zorganizowane bandy otaczały Pawłokomę, chodziły po chałupach rabowały, co popadło. Na wiadomość o zbliżaniu się band ludzie schodzili kryjówek lub uciekali do cerkwi, mieszkania zostawały puste. Pierwszym spalonym domem był dom Antka Kosztowskiego. Pierwszą ofiarą była Zofia Szpak. Zastrzelił ją dylągowiec, do którego zdążyła jeszcze krzyknąć: Staszku, za co mnie zabijasz ? Usłyszała to jej mama, Rozalia Szpak i wyrwała wnuka z rąk dylągowca, gdyż i jego chciał zabić. Dziecko i siebie wykupiła za 600 rubli, które otrzymała od bolszewika za konia.
3 marca 1945 roku o godz. 4 rano ci bandyci razem z Polakami, którzy w poniedziałek opuścili wieś w poniedziałek i zdążyli już powrócić, otoczyli wieś ze wszystkich stron i zaczęli ją niszczyć. Spędzali ludzi do cerkwi, straszliwie bijąc po drodze. W cerkwi zostawili kobiety w ciąży i z dziećmi do 4 lat, resztę pędzili na cmentarz, stawiali nad wykopanymi w nocy dołami, rozstrzeliwali i od razu zasypywali. Po drodze na cmentarz także niemiłosiernie bili. Jeszcze koło cerkwi owinęli drutem kolczastym gołego Sewerka od Waciaka i bili kołkami tak, że krew ciurkiem leciała. Popa Wołodymyra Łemcia – według relacji kobiet, które były w cerkwi – wyprowadzili na cmentarz bartkowianie i dylągowianie. Przyszli do cerkwi i krzyknęli do popa błogosławiącego ludzi: Rzuć to, bo to nam i tobie nie jest już potrzebne ! Wyprowadzili go za cerkiew pod lipy, bili tam kołkami i cepami, potem wyciągnęli na cmentarz i zastrzelili. Matka jego, żona i dzieci siedziały w cerkwi na schodach przed ikonostasem. Później pędzono je z innymi kobietami przez Birczę, skąd UPA zabrała wszystkich do Przemyśla.
Moi chłopcy: Mychajło (20 lat), Julko (17), Iwaś (15), Bohdan (7) przekradli się do babci, a Lubko (19 lat) był w kryjówce u Petra Nestorowskiego. Był tam i 6-letni syn Piotra, Oleh. Usłyszeli taką rozmowę: Tej chałupa, nie ruszać, bo tu nie ma Ukraińców. Na strychu u Iwana Mudryka byli: Antin Basarab, Izydor Strejko Petro i Iwan Mudryk (właściciel chaty) Bohdan Dziwik. Słyszeli, jak syn miejscowego Polaka, Władka Kowala, Józef chwalił się: Jakem dał wujkowi dwa strzały, to ino nogami zagrzebał. Wujkowo, czyli Petra Nestorowskiemu, ukrytemu pod szopą, na którą napadł Kowal z bandą.
Moich synów, którzy uciekli do babci, zabrali na cmentarz i tam ich zastrzelili. Ja z mężem i Katrusią byłam w kryjówce w swojej szopie-stajni. Tam leżała słoma na powale i myśmy się pod nią wsunęli. Stąd nie tylko było widać, lecz i słychać, jak Polak Ludwik Potoczny, wraz z innymi wyprowadzał nasze bydło z chlewa. Wówczas Ludwik powiedział: Tu szukajcie, oni są gdzieś tutaj schowani. Kiedy wreszcie zagrozili, że będą rzucać granaty zapalające, mąż powiedział do mnie: Wyłaźmy, bo się spalimy. Wyszliśmy, zabrali nas sielniczanie. Nie mogłam iść, więc wzięto mnie na wóz, mąż też się przysiadł. Przywieźli nas do cerkwi. Mnie sielniczanie odstawili na bok. Wówczas przystąpiła do mnie Rózia z Bartkówki i ściągnęła chustkę z głowy. Kiedy zapytałam: Po co to bierzesz? – odpowiedziała: Wam już nic nie trzeba, przyszedł na was koniec.
Męża odstawili pod szopę Waciaka. Tam go obszukali, a mnie, po wyprowadzeniu pozostałych ludzi na cmentarz, zagnali do cerkwi, gdzie już były kobiety z dziećmi. Jeszcze spod cerkwi wiedziałam, że mego męża dołączono do ostatniej grupy prowadzonej na cmentarz. Na czele tej grupy wszedł Iwan Karpa, bez koszuli, z wyciętym krzyżem na piersiach, z którego leciała krew.
Opowiadała potem Aleksandra Fedaczka, że mój mąż i Pawło Poticznyj zasypywali doły na cmentarzu. Rózia Dziaczyńska z Romanyków opowiadała mi, że słyszała od Katarzyny Bułdys, iż ta widziała, mego męża zastrzelonego na cmentarzu, lecz jeszcze niepochowanego. Pomordowanych a nie pochowanych jeszcze ludzi musieli grzebać ci Polacy, którzy zostali, jak Stach i Wawrzko Ślączka oraz Pantoł. Zmuszono ich, by pościągali trupy ze wsi. Wszystkie trupy z Karpówki, Nesterówki i Ślączkówki powrzucali do bunkra na polach nesterowskich. Nakazano im również oczyścić cerkiew z krwi.
W poszczególnych chałupach było dużo trupów, bo rozbestwiona banda strzelała bez litości. Razem z bandami z okolicznych wiosek mordowali miejscowi Polacy. Im przypadła kierownicza rola – pokazali obcym, gdzie szukać Ukraińców. Niemal wszyscy miejscowi z rodzinami, łącznie z nieletnimi, mordowali sąsiadów, a nawet krewnych. Szowinistyczna wściekłość doprowadziła do tego, że mąż wyrwał żonie z rąk własne dziecko, a ją – Ukrainkę – wydawał na śmierć! Oto „przodujące” w zabijaniu rodziny polskie z Pawłokomy: Władysław Kowal, bracia Kaszyccy, Ulanowscy, Ślączka, Teodor Rudawski (jego syn zginął później w UPA) i z Dylągowej cała zgraja wychowanków proboszcza Stylińskiego, rozwydrzonych bartkowian, dynowian, przechrztów sielniczan oraz miejscowych kolonistów – przybłędów z Dylągowej. To oni ponoszą winę za przelaną krew, która wsiąkła w ziemię ukraińskiej Pawłokomy.
Wykańczanie Pawłokomy, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 288–292.

PAWŁOWA
Fragment tłumaczenia na język polski informacji J. Tepłyckiego o mordzie na Ukraińcach we wsi Pawłowa, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] Zginął wówczas [na Boże Narodzenie 1945 r. – B.H.] Teodor Pawliweć we wsi Pawłowa, a na przysiółku Biele bandyci zabili Annę Mokrycką. Mychajło Biela zginął na pastwisku koło swej chaty. […]
Cieplice, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 224–226.

PIĄTKOWA
Relacja Eustachii Brehin (ur. 1936 r. w Piątkowej) o mordzie na mieszkańcach tej wsi w lutym 1945 r.
Podczas przesiedlenia miałam 9 lat. Zapamiętałam straszne przeżycia, gdy Polacy zabijali nas, Ukraińców, mordowali nas za nic. Bandyci polscy napadali na ukraińskie wsie, zabierali wszystko, co wpadło im w ręce, zostawiając ludzi gołych i bosych. Latem nocowaliśmy w lasach, a gdy nastała zima, w lesie na mrozie wytrzymać było już nie sposób. W lutym 1945 r. podczas napadu polskiej bandy na wioskę (zamordowali 32 niewinnych ludzi) zdawało się, że wykończą wszystkich. Latem znowu wszyscy w miarę możliwości uciekli do lasu, a banda szalała we wsi. Połowę wsi spalili, przyjechało wojsko polskie i zmusiło bandę do jej porzucenia. […]
Deportacji. Zachidni Zemli Ukrajiny kincia 30-ch – początku 50-ch rr. Dokumenty, materiały, spohady, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 103

PISKOROWICE
1945 sierpień 26, Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 17 sierpnia – 27 sierpnia 1945 r.
[…] Dnia 7.8.1945 r. o godzinie 22. banda składająca się z 15 osób uzbrojonych w automaty, ubranych po cywilnemu, wtargnęła do mieszkania Ukraińca Michała Szalewy, zamieszkałego w Piskorowicach, zabijając wszystkich domowników znajdujących się w mieszkaniu, a to Michała Szalewę lat 70, Marię Szalewę lat 65, Iljasza Szalewę lat 55 Karolinę Szalewę lat 25, Katarzynę Ciupa lat 12, Paraszkę Keller lat 55 oraz Michała Szalewę liczącego zaledwie 6 miesięcy. Nadto banda zrabowała wszystka garderobę, jednego konia, 2 krowy oraz wóz z uprzężą.
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 133.

Cieplice, 19 marca 1948 – Wywiad funkcjonariusza posterunku MO w Cieplicach w sprawie mordu na Wasylu Bliszczu w Piskorowicach

Ja, kapral Siciarz Antoni z posterunku MO w Cieplicach na skutek polecenie komendanta posterunku MO w Cieplicach przeprowadziłem dochodzenie i wszechstronne wywiady w sprawie morderstwa N. Bliszcza z Piskorowic przez NN sprawców. Ustaliłem co następuje: Bliszcz Wasyl, lat około 35, wyznania greko-katolickiego, narodowości ukraińskiej, zamieszkały w gromadzie Piskorowice dnia 9 I 1945 r. około godz. 24 został zastrzelony w gromadzie Żuchowie, gmina Leżajsk, powiat Łańcut, przez nieznanych sprawców. Świadków na tą okoliczność nie przesłuchałem, ponieważ takowych nie ma i nikt nie mogę zapodać, albowiem morderstwo nastąpiło w nocy. W tym czasie nikt z mieszkańców gromady Piskorowice ani Żuchowa nie przechodził przez owe miejsce, gdzie zaistniało morderstwo. Ludność gromady Piskorowice przypuszcza, że morderstwa na osobie Bliszcza Wasyla mogła dokonać banda NSZ pod dowództwem „Wołyniaka” lub „Kudłatego”, która wówczas dokonywała rabunków na ludności ukraińskiej, jak i polskich działaczach demokratycznych w gromadzie Piskorowice i na sąsiednich terenach.
Wywiad przeprowadził
Siciarz Antoni kapral
Maszynopis, oryginał. AIPN Rz 107/703, t. I, k. 269.

PŁONNA
Fragment wspomnień Piotra Hojsana, ur. w 1924 r. w Płonnej
Jakiś czas byłem w samoobronie. Co nocy jako warta pilnowaliśmy, jednak wieś nie ustrzegła się napadu. Służyłem już w UPA, kiedy po Karlikowie kolej przyszła na Płonną. To stało się gdzieś w lutym 1946 r. Wojsko zabiło wtedy 8 osób, m.in. Michała Mycę z żoną, Dymitra Warcholaka, Julkę Szeremetę i Łenia. mierć tego ostatniego była taka: Łenio był chory i nie mógł podnieść się z łóżka. Żołnierze obleli go wodą, aby zamarzł. Natomiast Warcholak był psychicznie chory. Gdy usłyszał wojsko, wybiegł z domu, tuż przed którą od razu dosięgła go kula.
P. Hojsan, [Spohady], w: Zakerzonnia. Wspomnienia żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii, t. I, Warszawa 1994, s. 47. Tłum moje – B.H.

PRUCHNIK
1945 kwiecień 27, Jarosław. – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 17 kwietnia – 27 kwietnia 1945 r.
[…] 21.4.1945 r. banda terrorystyczna dokonała napadu morderczego w miasteczku Pruchnik, gdzie wymordowali rodzinę Nyżnyka, składająca się z 5-ciu osób narodowości ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 56-57.

1946 marzec 26, Jarosław – Fragment sprawozdania sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 16 marca – 26 marca 1946 r.
[…] Dnia 21 III 1946 r. o godzinie 21-ej 6-ciu nieznanych sprawców uzbrojonych w pistolety włamało się do mieszkania Władysława Sebastowskiego, Ukraińca zamieszkałego w Pruchniku. Sebastowski na widok bandytów usiłował zbiec, wówczas ze strony bandytów posypały się strzały, na skutek których Sebastowski poniósł śmierć. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 206.

PRZEDMIEŚCIE DUBIECKIE
1945, marzec 13, Przemyśl – Fragment raportu sytuacyjnego KPMO w Przemyślu dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu za okres 8 luty – 12 marzec 1945 r.
[…] Dnia 13.2.1945 r. około godz. 22. w gromadzie Przedmieście Dubieckie 4 nieznanych sprawców zatrzymało grupę wartowników cywilnych, a po wylegitymowaniu ich 4 zatrzymano, zaś reszcie pozwolono odejść. Po chwili usłyszano strzały karabinowe. Na miejscu znaleziono 3 trupy, a to: Bosaka Andrzeja, Krupy Andrzeja i Chamko Bronisława, wszyscy rolnicy narodowości ukraińskiej zamieszkali w Przedmieściu Dubieckim. […]
W nocy na 26.2.1945 r. grupa nieznanych sprawców dokonała napadu rabunkowego na dom Antoniego Dendury zamieszkałego w Przedmieściu Dubieckim. Po sterroryzowaniu bronią domowników sprawcy zrabowali cały dobytek, a następnie zastrzelili Romana Dendurę lat 27 i Marię z Dendurów c. Grzegorza, lat 25, narodowości ukraińskiej. […]
Komendant Powiatowy MO
(-) F. Bielak
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 49, k. 173.

Fragment wspomnień Iwana Pella o mordzie na Ukraińcach w Przedmieściu Dubieckim
[Polscy bandyci zabili] rodzinę Dendurów z Przedmieścia Dubieckiego, którzy nie znali jednego słowa po ukraińsku, a ich syn Roman i córka nie uważali się nawet za Rusinów, a co mówić za Ukraińców; zabili Stasia Grzegorzaka, który także nie umiał po naszemu ani w ząb, jednak niekiedy przychodził do cerkwi.
Iwan Pello, Chołodnojarśki spomyny, w: Zakerzonnia, t. 2, Warszawa 1996, s. 139. Tłum. B. Huk.

PRZEWODÓW
1945 [Tomaszowskie], m.p. – Tłumaczenie na język polski protokołu przesłuchania przez pracownika Służby Bezpieczeństwa świadka terroru Wojska Polskiego i Milicji Obywatelskiej wobec ukraińskich mieszkańców wsi Przewodów
Dnia 27 III 1945 o godz. 6. WP i MO w liczbie około 200 osób przeprowadziły obławę we wsi Przewodów. Rano, przy wielkiej strzelaninie i krzykach, wbiegli do wsi i rozpoczęli poszukiwania. Mężczyzn, którzy nie zdołali ukryć się, zabierali bez względu na wiek i trzymani pod strażą koło Domu Ludowego. Po długich poszukiwaniach, znaleźli kryjówkę, w której ukryci byli strzelcy dowódcy „Czumaka”. Dwóch strzelców podjęło walkę z około 50 żołnierzami WP. Kiedy zrozumieli, że strzelców nie wezmą żywych ani nie zabiją kulami (bo mieli dobre stanowisko), zaczęli palić sąsiednie budynki. Rozwścieczeni żołnierze zaczęli strzelać do ludności cywilnej, niby to niechcący. Nikt nie próbował ratować płonących budynków, bo takich rozstrzeliwano. Z tego powodu ogień szybko rozprzestrzenił się i w ciągu krótkiego czasu spłonęło 10 stodół, 2 chaty, 9 stajni oraz Dom Ludowy. Zastrzelonych cywilów wrzucono w ogień, nazywając ich „banderowcami”. Od kul zginęło wówczas 13 mieszkańców, a byli to: Kozak Fedir, lat 40, zastrzelony za to, że gasił własną chatę; Zacharczuk Mychajło – lat 35, zabitego wrzucono w ogień; Sokił Wasyl – lat 22, utykający na nogę, zabity w drodze do Bełza za to, że nie mógł iść; Seniuk Iwan – lat 38; Czornyj Mychjło – 4-letnie dziecko, ranne w głowę, zmarło po dwóch godzinach (strzał nie był przypadkowy). Inni zabici byli tak popaleni, że rozpoznawano ich po kawałkach odzieży: Tarasiuk Maksym – lat 67 i jego syn Mychajło – lat 16, Zaliwski Mykoła – lat 40, Mełech Foma – lat 42, Husar Mykoła – lat 36, Galant Wasyl – lat 17. Gdy strzelcy z oddziału dowódcy „Czumaka” zobaczyli, że nie mają wyjścia, sami zastrzelili się; jeden z nich żył jeszcze około 3 godzin.
Wszystkich zatrzymanych w niemiłosierny sposób bito i znęcano się nad nimi, postawiono pod mur twarzami do ściany i kazano trzymać ręce w górze. Jeśli ktoś tego nie wytrzymywał, był niemiłosiernie katowany. Później zaprowadzono do błota i kazano się położyć, a leżących bito czym popadło: łańcuchami, kijami, kolbami karabinów. Z zasady wszystkich zatrzymanych bito po głowach. Oprócz tego w różny sposób naigrywano się z ludzi, np. Iwanojkowi Fedorowi namalowano smarem wąsy i śmiejąc się dogadywano: Już mamy samego Banderę. Oprawcy wygadywali różne głupoty: Ja ci dam Ukrainę, ty bulbachu, k…wa wasza mać banderowska, będziecie mieli Ukrainę!
Pobitych we wsi było bardzo dużo, niemal każdy mieszkaniec był pobity. Najbardziej ucierpieli: Zubko Petro – lat 27 lat, Tarasiuk Iwan – 35 lat, Kowalczuk Wołodymyr – lat 40 lat, Rajcher Karło – lat 57, Tarasiuk Iwan – 50 lat, Kostiureczko Jaroslaw – lat 18. Wszyscy od stóp do głów byli czarni od bicia, najbardziej bito w głowę. W czasie akcji całkowicie ograbiono wioskę. Żołnierze zabierali wszystko, co wpadło w ręce: brzytwy, pędzle do golenia, mydło, koszule, zegarki, lustra, noże, łyżki, widelce, talerze i inne rzeczy. Najwięcej kradli odzież i buty, np. Ćwech Łeśko – kożuch, kurtka, buty i spódnica; Hetmańczuk Andrij – trzy swetry i dwie pary butów; Nazar Hrihorij – kurtka i para butów. Nie zostawiono również gospodarskiego inwentarza, koni, wozów, świń. Np. Kałyniwskiej Marii, 65-letniej wdowie, zabrano konia i dwie świnie 70–80 kg wagi; Hetmańczukowi Maksymowi konia i wóz, Ostapowi Antinowi świnię 100 kg. Ograbiono również miejscowy młyn, zabierając 400 kg mąki i wiele zboża.
Do Bełza zabrano 9 osób, z tego dwóch zwolniono (byli z polskiej rodziny), a 7 wywieziono do Hrubieszowa. Po 14 miesięcach wrócili z więzienia w Zamościu Mazurok Maksym, Zaliwski Hryhorij, Łućkiw Hryhorij, Hryniuk Jurij, Soroka Iwan (Łućkiw i Zaliwski mają po 20 lat, inni są w średnim wieku), a do dziś nie wróciło dwóch: Mazurok Petro – lat 30 i drugi obcy (nazwiska nie znają) – lat około 40, który zginął bez wieści.
Akcję zakończono o godz. 3 po obiedzie. […]
Archiwum Państwowe Lublin, UPA – Zachód, VI Okręg Wojskowy kryptonim „Sian”, teczka nr 76, str. 164. Opublikowano w: Obława w Przewodowie, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 167–169.

PRZYBYSZÓW
1945 maj 4, Sanok – Fragment zawiadomienia komendanta KPMO w Sanoku dla starosty powiatowego o mordzie na Ukraińce w Przybyszowie
[…] Dnia 25.4.1945 r. około godz. 20. przyszło do mieszkania Haratana Teodora, mieszkańca gromady Przybyszów, 3 nieznanych osobników uzbrojonych w automaty, rewolwery i granaty, i po krótkiej rozmowie zaczęli w straszny sposób katować wymienionego oraz żonę jego Ewę, którą wyprowadzili w pole i powiesili na czereśni, a Haratana zostawili pobitego i związanego w mieszkaniu. Osobnicy ci przedstawili się jako milicja z Krosna. […]
Komendant powiatowy MO
[podpis nieczyt.]
Oryginał, maszynopis. APRz Oddział w Sanoku, Starostwo Powiatowe Sanockie 1944-1950, sygn. 13, k. 11.

RADAWA
Tłumaczenie na język polski informacji Mychajła Bochna o mordzie na Ukraińcach we wsi Radawa, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] W połowie lipca 1944 r. front przesunął się przez naszą okolicę na zachód, bez walk. (…) Mniej więcej po miesiącu zaczęto tworzyć polską administrację, zaczynając od milicji. (…) Polska administracja stawała się coraz silniejsza i zaczęła coraz bardziej dawać się we znaki. Zaczęło się od aresztowań bardziej świadomych Ukraińców, tych którzy byli aktywni za czasów niemieckich, nie wykluczając młodzieży. Znalazł się w więzieniu i autor tych wspomnień. Aresztowania były w przeważającej mierze przypadkowe. Istne piekło zaczęło się wczesną wiosną 1945 r., kiedy prócz milicji lub do spółki z nią zaczęły włóczyć różne polskie bandy, które rabowały oraz zabijały przypadkowych ludzi.
Pierwszą ofiarą stał się Wasyl Bochno z Terebni, którego Jan Tyran z Radawy przywiązał do drzewa i przebił bagnetem. Później z rąk band z Wiązownicy zginęli w Terebniach dwaj staruszkowie, Wac i Skuratko Iwan. W Radawie zamordowano chorego Biłego (przezwisko Cujka). Na moście zabito i wrzucono do wody Werbickiego, a małego chłopca Cienkiego zabito na pastwisku. AK zabiła Anielę Biłą i Wołodymyra Szegdę, Petra Bochna, wracającego ze sklepu, wylegitymował po drodze jakiś Polak, a gdy stwierdził, że to Ukrainiec, strzelił mu w twarz i uciekł na rowerze. Ranny dowlókł się do wioski i tu go jakoś uratowano. Takie wydarzenia były na porządku dziennym we wszystkich wioskach Jarosławszczyzny. Mieszkańcy wiosek leżących na niezalesionym terenie, jak Manasterz czy Leżachów, musieli się przenieść w okolice lesiste, zabierając bydło i wszystko to, co się dało zabrać. […]
Radawa, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 236–237.

Fragment wspomnień Stefana Terebieńca ur. w 1931 r. na przysiółku Radawy Terebnie
[…] Przeżyłem trzy fronty, ale to było nic w porównaniu z tym, co nas wszystkich w Terebniach czekało po… zakończeniu wojny. Tragedia Terebni zaczęła się już wczesną wiosną 1945 r. Związana była z Wiązownicą, najbliższą wsią, dosyć wielką, zamieszkaną przeważnie przez ludność polską. […] Po raz pierwszy napad odbył się w nocy. Obrabowanych zostało tylko 4–5 gospodarstw, między innymi i nasze. Nikt z mieszkańców nie został zabity, bo wszyscy zdążyli się schować. Bandyci zabrali wszystko, co wpadło im w ręce. Porozbijali nawet kuchnie, piece, a więc byli to bandyci w całym znaczeniu tego słowa.
W okresie późniejszym napady wzmagały się, dochodziło do nich nie tylko w nocy, ale i w dzień, bo napastnicy przekonali się, że nie mamy samoobrony. Tylko jeden raz, już pod jesień, gdy wpadła banda i zaczęła strzelać, skąd wzięli się nasi partyzanci i bandyci od razu wszystko zostawili i uciekli. Mimo to pod wpływem serii napadów, które trudno zliczyć, prawie wieś została spalona i zamordowano gdzieś 17 mieszkańców, przeważnie starszych i chorych. Ci nie zdołali uciec do lasu.
Pierwszą ofiarą był Iwan Skuratko, 20-latek, którego jesienią 1944 r. zabił na drodze polski milicjant z Radawy. Druga ofiara to także Skuratko, ale Wasyl, ojciec sześciorga dzieci. Nie mieszkał w Terebniach, a w Cetuli, skąd zajechał po coś do nas. Gdy wracał złapali go Polacy z Radawy, przywiązali do drzewa, kłuli tak, że mu nawet oczy wykłuli. Miało to miejsce na początku marca 1945 r. Nasi partyzanci złapali Polaków, którzy zamordowali Skuratków i skazali. Trzecia ofiara to Anna Terebieniec. W czerwcu 1945 r. pojechała końmi na pole za wsią w kierunku na Wiązownicę i już stamtąd nie wróciła. Kiedyś liczyliśmy w kilka osób nasze ofiary. Naliczyliśmy 17, ale wszystkich nazwisk już nie mogliśmy sobie przypomnieć. […]
Źródło: S. Terebieniec, Terebnie, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 531–532.

RATNAWICA
1946 luty 1, m.p. [Sanockie] – Fragment tłumaczenia na język polski sprawozdania informacyjnego referentka propagandy nadrejonu „Beskid” Marii Kypkyszko „Stepowej” dotyczącego mordów Wojska Polskiego na ukraińskich mieszkańcach wsi Ratnawica
[…] 20 stycznia pojawiły się wypadowe grupy liczące około 120 ludzi z moździerzami, rozmaitą bronią i sprzętem telefonicznym. Te grupy w okrutny sposób odnosiły się do ludności ukraińskiej. […] Ratnawica – zamordowano trzech ludzi, zabrano 14, ponad 45-letniej kobiecie połamano ręce, bito mężczyzn, wbijano igły pod paznokcie, przypiekano pięty świecami. Kalekę, który wrócił z armii bolszewickiej, bito w ranę na nodze, która jeszcze się nie zagoiła. […]
Sanockie w styczniu 1946, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 320.

ROZBÓRZ DŁUGI
1945 marzec 17 Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 3 marca – 17 marca 1945 r.
[…] stwierdzono szereg zbrojnych napadów skierowanych przeciwko Ukraińcom wyjeżdżającym do Związku Radzieckiego. […] 16 marca uzbrojona grupa ludzi w ilości 6 osób wywiodła na pole 2 braci Wańkowiczów, mieszkańców Rozbórza Długiego i rozstrzelali ich, następnie się skryli w niewiadomym kierunku.
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 37.

RUSKA WIEŚ
Fragment wspomnień Iwana Pella o mordzie na Ukraińcach w Ruskiej Wsi
Na Przysadzie, przysiółku Ruskiej Wsi, [Polacy] zabili braci Andrzeja i Mieczysława Chomików […]. […]
Iwan Pello, Chołodnojarśki spomyny, w: Zakerzonnia, t. 2, Warszawa 1996, s. 139. Tłum. B. Huk.

RUSZELCZYCE
1945 marzec 22, Przemyśl – Fragment sprawozdania sytuacyjnego starosty przemyskiego dla Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie za okres 5 III 1945 r. – 20 III 1945 r. dotyczący mordu w Ruszelkczycach

[…] Dnia 15.3. br. około godz. 23. nieznana banda w sile 100 ludzi uzbrojona w różnego rodzaju broń palna, wpadła do gromady Ruszelczyce, gmina Krzywicza i po sterroryzowaniu ludności splądrowali mieszkania, a następnie wymordowali następujących mieszkańców:
1. Doszynia Józefa, lat 32,
2. Klimka Stefana, lat 48,
3. Polnik Marie, lat 41,
4. Polnik Stefanię, lat 15,
5. Tomczyk Marię, lat 32,
6. Tomczyk Helenę, lat 6,
7. Klimko Olgę, lat 13,
8. Klimko Lubkę, lat 1,
9. Srokę Jana, lat 56,
10. Srokę Julię, lat 16,
11. Tomczyk Olgę, lat 10,
12. Matwij Józefę, lat 48,
13. Klimko Anastazję, lat 41 – wszyscy narodowości ukraińskiej.
Ponadto zranili 3 osoby, również narodowości ukraińskiej. Zabrali z gromady 8 koni, zboże, ubrania męskie i damskie różnym gospodarzom i odjechali furmankami w kierunku Dubiecka. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UW Rz 373, k. 290.

RUDKA
1945 kwiecień 7, Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 27 marca – 7 kwietnia 1945 r.

[…] we wsi Rudka […] 30 osobników uzbrojonych w broń automatyczną i maszynową, w uniformach wojsk polskich weszło do wsi i tam wymordowali 10 osób, przeważnie starców i kobiet, między nimi dwoje dzieci, wszyscy narodowości ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 53.

RZEPNIK
1945 wrzesień 27, Krosno – Zawiadomienie starosty krośnieńskiego dla Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie o zabójstwie Ukraińca Stefana Makucha we wsi Rzepnik
[…] Morderstwo: w nocy z dnia 25 na 26 września br. na terenie gromady Rzepnik, gmina Odrzykoń, dokonano morderstwa na tle rabunkowym na obywatelu Makuchu Stefanie, rolniku około lat 40, narodowości ukraińskiej. Bliższe szczegóły morderstwa nieznane. O powyższym zawiadomił posterunek MO w Bratkówce.
Oryginał, maszynopis. APRz, UWRz, sygn. 304, k. 158.

SIEDLANKA
1993 maj, Horodenka – Tłumaczenie na język polski wspomnień Wiry Kyszakewicz o mordach na Ukraińcach Leżajsku w styczniu i lutym 1945 r.
[…] 18-19 stycznia 1945 r. zabito mieszkańców Siedlanki: Wańczyka i Hajduka. Ciało Hajduka znaleziono w studni, ciało Wańczyka – w jakimś strumyku. Na obu ciałach widać było ślady pobicia. Były to pierwsze ofiary waśni narodowościowych. […]
O Leżajsku z Horodenki, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 210.

SIENIAWA k. Jarosławia
Fragment tłumaczenia na język polski informacji J. Tepłyckiego o mordzie na Ukraińcach w miasteczku Sieniawa, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
[… Także w mieście Sieniawa zabijano Ukraińców. W 1945 roku Polacy wymordowali tam całą rodzinę Nakonecznych (5 osób, w tym troje dzieci), zginął Andrij Hirnyj z żoną i czworgiem dzieci oraz Mychajło Łewcio z żoną i dwojgiem dzieci. Jedno z dzieci przeżyło, pozostało sierotą.
Cieplice, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 224–226.

SKOPÓW
1945 styczeń 8, Przemyśl – Fragment raportu sytuacyjnego zastępcy komendanta powiatowego MO w Przemyślu MO za okres 21 listopada 1944 r. – 7 stycznia 1945 r.
[…] W nocy na 4 I 1945 r. został zastrzelony przez żołnierzy sowieckich wartownik nocny gromady Skopów Kruszyński Piotr, lat 30, narodowości ukraińskiej, zamieszkały w Skopowie. Dziesiętnik w tejże gromadzie Gac Józef, lat 43, narodowości ukraińskiej został ranny i uprowadzony. Wartownicy Kruszyński Julian lat 38 i Król Stefan lat 30, Ukraińcy, zostali również uprowadzeni przez nieznany oddział w mundurach sowieckich. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-70/106, k. 7.

1945, 16 marzec, Krzywcza. – Sprawozdanie sytuacyjne Zarządu Gminy Krzywcza dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu za okres po 15 marca 1945 r.
[…] Dnia 6 III br. w gromadzie Skopów został zamordowany przez nieznanych sprawców ksiądz greckokatolicki Demiańczyk Jan, lat 80, ksiądz greckokatolicki Konkolowski Stefan, lat 40, Konkolowska Maria z domu Demiańczyk, lat 44, Demiańczyk Mirosława, lat 52, nauczycielka szkoły ukraińskiej w Skopowie, Demiańczyk Wira, lat 36, i służąca, wszyscy narodowości ukraińskiej.
Tej samej nocy zostali również zastrzeleni w wymienionej gromadzie Wolański Jan, lat 50, Polak, Malinowski Jurko, lat 15, narodowości ukraińskiej, Król Jan, lat 52, narodowości ukraińskiej, Król Katarzyna, lat 38, Skrybski Władysław narodowości ukraińskiej i raniona Bacza Wasylia narodowości ukraińskiej.
Dnia 15 III br. nieznani sprawcy splądrowali prawie wszystkie domy w gromadzie Ruszelczyce, jak również zastrzelili 13 osób narodowości ukraińskiej, i 4 osoby ciężko zranili. Z wymienionej gromady zabrano 8 koni, zboże i odzież.
[…]
Wójt gminy
[podpis nieczyt.]

Oryginał, maszynopis. APP, SPP 49, k. 149.

1945 marzec 22, Przemyśl – Fragment sprawozdania sytuacyjnego starosty przemyskiego dla Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie za okres 5 III 1945 r. – 20 III 1945 r. dotyczący mordu w Skopowie
[…] Dnia 6.3. br. około godziny 18 około 10 nieznanych sprawców uzbrojonych w różnego rodzaju broń palną, napadło na greckokatolicką plebanię w Skopowie, gmina Krzywcza, gdzie wystrzelali wszystkich domowników, a to:
1/ Ks. Demiańczyka Jana, lat 80, miejscowego proboszcza,
2/ Ks. Konkoliwskiego Stefana, lat 40, miejscowego wikarego,
3/ Konkolowską Marię, lat 44, żonę ad 2/,
4/ Demiańczyk Mirosławę, nauczycielkę, córkę ad 1/,
5/ Demiańczyk Wirę, córkę ad 1/,
6/ Muzykę Olgę, służąca proboszcza ad 1/,
7/ Wolańskiego Jana, rolnika ze Skopowa, religii rzymskokatolickiej,
8/ Malinowskiego Jurka, lat 15, religii greckokatolickiej,
9/ Króla Jana, rolnika religii greckokatolickiej,
10/ Król Katarzynę, żonę ad 9/,
11/ Skrypskiego Władysława, lat 16, religii greckokatolickiej.
Wszyscy zamordowani za wyjątkiem ad 7/ Wolańskiego byli narodowości ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UW Rz 373, k. 290.

1945 kwiecień 6, Krzywcza – Fragment sprawozdania sytuacyjnego Zarządu Gminy w Krzywczy dla starostwa powiatowego w Przemyślu za okres po 31 marca 1945 r. o mordzie na Ukraińcach w Skopowie
[…] Dnia 25 III bieżącego roku nieznani uzbrojeni ludzie podzieleni na grupy napadli na mieszkańców gromady Skopów narodowości ukraińskiej i po obrabowaniu ich uszli do lasu.
Dnia 27 III bieżącego roku nieznana banda około 200 ludzi napadła na mieszkańców gromady Skopów narodowości ukraińskiej i wystrzelała około 60 osób (wszyscy narodowości ukraińskiej), jak również splądrowała kilkanaście domów i kilka domów spaliła, zabierając z nich dobytek, to jest odzież, zboże, bydło i konie.
W związku z powyższymi napadami wszystka ludność ukraińska opuściła w ostatnich dniach marca swoje domy i wyprowadziła się do Krzywczy, skąd furmankami przewozi się wymienionych do Przemyśla celem przesiedlenia. […]
Wójt gminy
[podpis nieczytelny]
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 23.

1945 kwiecień 10, Krzywcza – Meldunek posterunku MO w Krzywczy dla Komendy Powiatowej MO w Przemyślu o zabójstwie około 60 osób narodowości ukraińskiej e wsi Skopów
W nocy na 28 III 1945 r. nieznana uzbrojona banda w różnego rodzaju broń palną około 300 ludzi wtargnęła do gromady Skopów, gmina Krzywcza, powiat Przemyśl, sterroryzowała ludność tam zamieszkałą bronią palną, po czym wymordowali (wystrzelali) z broni palnej około 60 osób narodowości ukraińskiej, których nazwisk nie zdołano ustalić, ponieważ reszta ocalonej ludności ukraińskiej wyjechała w popłochu z tejże gromady, przy trupach zaś nie znaleziono żadnych dokumentów.
Oprócz tego sprawcy zabrali z tejże gromady znaczna ilość sztuk bydła na szkodę gospodarzy narodowości ukraińskiej, których również nie zdołano ustalić z powodu wyjazdu tych gospodarzy z gromady.
Dochodzenie w tej sprawie prowadzi tutejszy Posterunek MO.
Komendant Posterunku MO
Gałuszka Leon, plut.
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 77.

1951 styczeń 21, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania Józefa Szpiecha ze Skopowa
Jak sobie przypominam, w 1945 r. przed świętami wielkanocnymi, w wielkim tygodniu z poniedziałku na wtorek urządzona została na gromadę Skopów „akcja” ze strony jakiejś bandy polskiej. […] Wiem, że w czasie tej akcji zginęło 50 lub więcej Ukraińców. Jak sobie przypominam, tydzień lub dwa przed akcją w gromadzie Skopów zamordowany został ukraiński ksiądz nazwiskiem Demiańczyk N., gdzie również zastrzelono jego trzy córki, zięcia i służącą. Całe ich mienie ruchome zostało wówczas zrabowane. Ja osobiście nie posiadam żadnych wiadomości, kto mógł dokonać tego morderstwa, w każdym razie ludność ukraińska gromady Skopów mówiła, że zrobili to Polacy. Morderstwo to, jak sobie przypominam, było w miesiącu marcu 1945 r. Ukraińskiego księdza Demiańczyka znałem osobiście i wiem, że ten był bezstronny, mimo że był Ukraińcem i z ludnością polską żył w przyjaznym stosunku.
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-050/1914, Akta śledcze p-ko Skrabut Bronisław, k. 10.

SŁONE
1945, marzec 13, Przemyśl – Fragment raportu sytuacyjnego KPMO w Przemyślu dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu za okres 8 luty – 12 marzec 1945 r. o mordzie na Ukraińcach w Słonem
Prawdopodobnie ta sama grupa dokonała napadu na przysiółek gromady Słone, gdzie zostało zastrzelone 16 osób narodowości ukraińskiej. Ponadto w rejonie mniejsze grupy dokonują napadów na pojedynczych wartowników i ludność narodowości ukraińskiej, strzelając napotkanych. Ludności polskiej polecają umieszczanie napisów na drzwiach „Tu rodzina polska”, aby nie zaszedł wypadek zabicia jakiegoś Polaka. […]
W gromadach na północ od Sanu, gdzie ludność ukraińska stanowi mniejszość i gdzie były wypadki napadów ze strony nieznanych sprawców na rodziny ukraińskie – Ukraińcy masowo zgłaszają się do wyjazdu.
Komendant Powiatowy MO
(-) F. Bielak
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 49, k. 181.

SUFCZYNA
1945 kwiecień 3, Bircza – Fragment sprawozdania sytuacyjnego Zarządu Gminy Bircza za okres 15 marca – 30 marca 1945 r. dotyczący mordu na 3 Ukraińcach w Sufczynie
[…] W dniu 25 III 1945 r. o godzinie 12. w nocy zostali uprowadzeni i zamordowani przez nieznanych sprawców 3 mężczyźni narodowości ukraińskiej, a to: sołtys gromady Sufczyna Antochiw Michał, Teleśnicki Ilko, Pawlik Władysław, zamieszkali w gromadzie Sufczyna. […]
Wójt gminy Krajewski
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 13.

1945 kwiecień 30, Bircza – Fragment sprawozdania sytuacyjnego wójta gminy Bircza Krajewskiego dla starostwa powiatowego w Przemyślu za okres 1 kwietnia – 30 kwietnia 1945 r.
[…] Dnia 11 IV 1945 r. nieznani bandyci napadli na gromadę Brzuskę i Sufczynę, mordując ludność i niszcząc domy mieszkalne. […]
Krajewski
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 27.

SUROCHÓW
1945 kwiecień 27, Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 17 kwietnia – 27 kwietnia 1945 r.
[…] dnia 19.4.1945 r. banda terrorystyczna wymordowała szereg osób narodowości ukraińskiej na terenie gminy Sieniawa. Druga grupa dywersyjna w liczbie 150 osób pod dowództwem znanego terrorysty spod znaku AK, pseudo „Radwan”, dokonała [napadu] na gromadę Surochów powiat Jarosław, gdzie wymordowała 7 osób narodowości ukraińskiej. […] następnie uprowadzili ze sobą księdza greckokatolickiego Michała Płachtę, jego żonę i syna. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 57.

Tłumaczenie na język polski informacji Michała Szkilnyka o mordzie na Ukraińcach we wsi Surochów, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] 15 września 1945 r. polskie bandy o wielkiej sile napadły na Surochów. Tej tragicznej niedzieli ks. Mychajło Płachta odprawiał nabożeństwo w miejscowej cerkwi. Bandyci wtargnęli do cerkwi, narobili wrzasku, przerwali nabożeństwo, zabrali kapłana od ołtarza. Aresztowali też żonę księdza i syna Jurka. Po skrępowaniu drutem kolczastym najpierw ciężko pobili aresztowanych, potem poprowadzili na przesłuchanie do wsi Piwoda, gdzie znów strasznie znęcali się nad nimi. Potem pognali wszystkich do Szówska i tam, rozebrawszy wszystkich do naga, publicznie zgwałcili żonę ks. Płachty, wreszcie wszystkich rozstrzelali.
Druga grupa z tej samej bandy złapała pod cerkwią kilkanaście dziewcząt, przyprowadziła na folwark, również porozbierała do naga i wyśmiewała się z nich. Kiedy Iwan Kordiak stanął w obronie dziewcząt, jeden z polskich bandytów zastrzelił go. Podczas napadów polskich band na Surochów zginęli: Wasyl Koński, Stefan Dul, Ołeksa Wancak, Paraskewia Cichowlas, brat proboszcza Wołodymyr Płachta, Wasyl Ośmak, Mychajło Gełeta, Wasyl Żinczak, Nastia Kułyk, Mychajło Kuń, Anna Fedan, Stefan Kuszpyra, Dmytro Dubniak, Ołeksa Romaneć, Roman Hołoweńka i inni. […]
Surochów, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 229–230.

Fragment wspomnień Iwana Ubogiego ur. w 1923 r. w Surochowie
[…] W 1945 r. jednej niedzieli Polacy zaatakowali wieś Surochów. W tym czasie u nas przebywała bojówka, no i wraz chłopakami ze wsi przegnali tę bandę. Jeden z UPA odniósł ranę i zaczął uciekać. Jeden z jego kolegów biegł za nim, chcąc wziąć jego pistolet, ale ranny Polak, ukryty za drzewem zdążył go zabić, ale potem ten Polak też skończył życie. Tym zabitym żołnierzem UPA był Łobuz z Sobiecina.
Jego brata Polacy złapali koło Wietlina, przyprowadzili do Surochowa i prowadzili przesłuchanie u gospodarza Iwana Kendzierskiego. Przyprowadzili tam jego żonę Polkę i pytali się jej, co mają z nim zrobić. Powiedziała, aby zrobili, co sami zechcą. Wtedy postawili go bosymi nogami na rozpaloną kuchnię. Spalili mu nogi, a potem wyprowadzili go za stodołę i zabili. […]
Jednego razu przed wysiedleniem na Ukrainę byli u nas chłopcy z UPA. Jednym z nich był Stepan Borys, urodzony w 1925 r. w Sobiecinie, pseudonim „Neczaj”. Ten bardzo odważny partyzant został zabity w sąsiedniej wsi Wietlin. Drugim był Ołeksa Hur, który ukrył się na gruszy i stamtąd strzelał tak, że Polacy zmuszeni zostali do odwrotu. Wtedy Polacy zabili we wsi 17 Ukraińców. […]

Źródło: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 535.

SZKLARY
1980 luty 11, Rzeszów – Fragment karty na czyn członków oddziału AK ze zgrupowania „Warta” na 10 osobach narodowości ukraińskiej w Szklarach
[…] W pierwszej połowie czerwca 1945 r. z rozkazu „Zycha” banda pod dowództwem [Edwarda] Cieśli ps. „Zabawa” na stacji kolejki relacji Przeworsk-Dynów w miejscowości Szklary powiat Rzeszów – dokonała napadu na skład kolejki wąskotorowej. Po sterroryzowaniu załogi pociągu banda przystąpiła do penetracji pociągu, uprowadzać z wagonu 10 osób narodowości ukraińskiej, w tym: 5 mężczyzn, 3 kobiety, 2 dzieci w wieku 12–15 lat, którzy powracali do swych domów, skąd byli wywiezieni na przymusowe roboty do Niemiec. Bandyci po zrabowaniu tym osobom posiadanego majątku uprowadzili ich do pobliskiego lasu, gdzie zostali wszystkie zastrzelono. […]
AIPN Rz 05/1, cz. 5, k. 36.

SZYPERKI
Tłumaczenie na język polski fragmentu artykułu wspomnieniowego Mikołaja Andrusiaka „Krywawyj teror polśkych bojiwok na Nadsianni” o mordach na Ukraińcach w Szyperkach zamieszczonego w zbiorze „Jarosławszczyna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] Pierwszą ofiarą polskiego terroru w parafii Dąbrówka był Iwan Karp ze wsi Szyperki. Zabito go, gdy wracał z cerkwi. Kolejne ofiary to Iwan Martyn, Josyf Ryczko, Iwan Młynarski syn Petra, Petro Młynarski, Iwan Wołoszyn, Iwan Symbida. […]
Ofiary parafii Dąbrówka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 200.

ŚLIWNICA
1945 marzec 23, Przemyśl – Fragment raportu sytuacyjnego Komendy Powiatowej MO w Przemyślu MO za okres 13 marca 1945 r. – 23 marca 1945 r.

[…] W nocy na 18.3. br. nieznani sprawcy zamordowali w gromadzie Śliwnica, gmina Dubiecko Króla Jana, jego żonę Apolonię i syna Władysława, przy czym zrabowali 1 krowę, łóżko i poduszkę. Król był narodowości ukraińskiej, zaś żona i syn narodowości polskiej. […]
Oryginał, maszynopis. AIPN-Rz-70/106, k. 11.

ŚREDNIA
1945 kwiecień 4, Krzywcza – Meldunek posterunku MO w Krzywczy dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu mordzie na 8 osobach narodowości ukraińskiej we wsi Średnia
W dniu 13 IV 1945 r. w nocy nieznana uzbrojona banda w różnego rodzaju broń palną w sile około 100 osób wpadła do gromady Średnia, gmina Krzywcza, powiat Przemyśl, sterroryzowała ludność tam zamieszkała bronią palną, po czym wymordowali (wystrzelali) następujące osoby:
1. Perduta Stefan, lat 42,
2.Szandarowski Sańko, lat 72,
3. Muszak Jan, lat 48,
4. Perduta Anastazja, lat 70,
5. Perduta Maria, lat 48,
6. Seńczyk Tomasz, lat 55,
7. Seńczyk Jan, lat 54,
8. Huczyk Katarzyna, lat 58, wszyscy narodowości ukraińskiej.
Oprócz tego sprawcy zabrali z tejże gromady 8 sztuk bydła (krów) i udali się do przylegającego lasu przez nikogo nie rozpoznani. Innych rzeczy nie zabierali.
Dochodzenie w tej sprawie prowadzi tutejszy Posterunek.
Komendant Posterunku MO
Gałuszka Leon, plut.

Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 75.

TARNAWIEC
Fragment tłumaczenia na język polski informacji J. Tepłyckiego o mordzie na Ukraińcach we wsi Tarnawiec, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] W Boże Narodzenie 1945 r. Polacy zamordowali w Tarnawcu koło Ożannej całą rodzinę Koza – matkę Paraskę, jej synów Iwana, Petra, Mykołę, Stefana i córkę Annę. […]
Cieplice, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 224–226.

TRÓJCZYCE
1945 luty 22, Orzechowce – Fragment telefonogramu MO w Orzechowcach do KPMO w Przemyślu o mordzie na Ukraińcach w Trójczycach
Melduję, że w nocy na 22.2.1945 r. nieustaleni dotychczas sprawcy w gromadzie Trójczyce tutejszego rejonu zamordowali 9 osób oraz 4 osoby ranili narodowości ukraińskiej […].
w/z komendanta posterunku
/-/ Mazur, plutonowy
Kopia, maszynopis. APP, SPP 79, k. 315.

1945 marzec 1, Orzechowce – Fragment sprawozdania sytuacyjnego Zarządu Gminy Orzechowce dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu za 15 luty – 28 luty 1945 r.
[…] Sprawy zakłócenia spokoju i porządku publicznego:
W okresie sprawozdawczym na terenie tut. Gminy było 11 mordów, które miały miejsce w gromadzie Trójczyce (9) i Kosienice (2).
W nocy z dnia 22/23 lutego 1945 o godzinie 1-szej w nocy nieznani sprawcy przyjechali furmankami do gromady Trójczyce, gdzie dokonali napadu rabunkowego i morderstwa /zastrzelenia/ następujących osób:
1. Wojtowicz Maria, ur. 10.9.1880,
2. Wojtowicz Pelagia, ur. 10.9.1918,
3. Wojtowicz Emilia, 5.3.1926,
4. Kowal Emilian, ur. 15.2.1926,
5. Wojtowicz Wasyl, ur. 10.10.1896,
6. Wojtowicz Antonina, ur. 15.1.1896,
7. Wojtowicz Stefania, 3.4.1924,
8. Wojtowicz Katarzyna, 19.II.1920,
9. Wojtowicz Wasyl, 14.8.1866 – wszyscy narodowości ukraińskiej. Banda ta dokonała następnie napadu w gromadzie Kosienice, gdzie zostały zamordowane 2 osoby.[…]
Wójt gminy
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 49, k. 139.

1950 listopad 29, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania podejrzanego Jana Dźwierzyńskiego przez Stanisława Jędrysa, oficera śledczego WUBP w Rzeszowie
[…] Pytanie: Wyjaśnijcie działalność organizacji BCh po wyzwoleniu Polski. […]
Odpowiedź: […] W kilka dni później z inicjatywy Kisiela została przeprowadzona akcja przez Kisiela w gromadzie Trójczyce, gdzie to zostało wymordowanych około 19 osób ukraińskich […].
Odpis, maszynopis. IPN-Rz-050/124, t. 1, k. 67.

TRZCIANIEC
1947 styczeń 9, m.p. [okolice Birczy] – Fragment sprawozdania „Bojczuka”, referenta OUN z nadrejonu „Chłodny Jar”, o mordach na ludności ukraińskiej dokonywanych w Trzciańcu przez załogę posterunku MO w Wojtkowej
1. […] W grudniu 1944 r. polski milicjant Soroka Adam z Rozpucia i inne obrabowali Klimkowskiego Osypa, Ukraińca, członka OUN, żonatego, ze wsi Trzcianiec. Zabrali: męskie ubranie i kobiece, płaszcz, maszynę do szycia ubrań, dwa zegarki. Samego Klimkowskiego Osypa zastrzelił czerwony milicjant Soroka Adam.
2. W styczniu 1945 r. polska milicja w Wojtkowej aresztowała Pełykana Osypa z Trzciańca – męża zaufania i Pełykana Piotra z Trzciańca, członka OUN. Aresztowanych rozebrali do naga i trzymali, torturując, całą noc na mrozie, a nad ranem zamordowali. […]
6. W listopadzie 1944 r. polska milicja w Wojtkowej aresztowała Symczaka Mykołę z Trzciańca, za parę dni oddali NKWD. […] Do tej pory o aresztowanym niema wiadomości.
7. W listopadzie 1944 r. MO wraz z bolszewikami aresztowała Paszkewicz Teklę. Do tej pory nie ma o niej wiadomości. […]
Tłumaczenie z języka ukraińskiego.
AIPN Rz 071/1, t. 47, „Bojczuk”, Akty polśkoho terroru w seli Wijtkowij, k. 177–178.

UJKOWICE
1950 październik 20, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania Antoniego Koby przez kaprala Józefa Czubę z PUBP Przemyśl
[…] Pytanie: Kto tkwił w organizacji BCh po wyzwoleniu oraz kto był komendantem BCh gminy Orzechowce?
Odpowiedź:
1.Dźwierzyński Jan – komendant gminny BCH. […] 11. Lichtarski Franciszek – członek, słyszałem od Sanockiego, że wymieniony zabił w Ujkowicach popa ukraińskiego. […]
Odpis, maszynopis. AIPN-Rz-050/124, t. 1, k. 51.
Więcej o mordzie w Ujkowicach

1945 marzec 22, Przemyśl – Fragment sprawozdania sytuacyjnego starosty przemyskiego dla Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie za okres 5 III 1945 r. – 20 III 1945 r. dotyczący mordu w Ujkowicach

[…] Dnia 4.3. br. około godz. 20. niewyśledzeni dotychczas sprawcy dokonali napadu rabunkowego na greckokatolickie probostwo w Ujkowicach, gmina Orzechowce, i po dokonaniu rabunku zamordowali:
1/ ks. Sorokiewicza Jana,
2/ Sorokiewicz Kostkę,
3/ Zazulę Marię,
4/ Lewicką Paulinę,
5/Witoszyńską Katarzynę,
6/ Witoszyńskiego Michała,
7/ Chanas Andrzeja,
8/ Chanas Anne – wszyscy narodowości ukraińskiej oraz
9/ Ryznara Józefa, narodowości polskiej. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UW Rz 373, k. 289.

ULUCZ
Tłumaczenie na język polski relacji Wasyla Czarneckiego o mordzie na Ukraińcach we wsi Ulucz, zamieszczonej w tygodniku „Nasze Słowo” nr 16 z 1990 r.
[…] Z przyjściem władzy ludowej rozpoczyna się największa tragedia Ulucza. Na początku 1945 r. mnożą się napady na Ulucz i okoliczne wioski. Napadają głównie polskie grupy zza Sanu. Idą rabować oddziały samoobrony, ORMO i inne ugrupowania, które trudno inaczej nazwać jak bandyckimi. Rabunek, mordowanie ludzi, gwałcenie kobiet stają się ich codziennym zajęciem. […]
Gdzieś od połowy 1946 r. Ludowe Wojsko Polskie kontynuuje napady na wioski ukraińskie, przyjmując do spółki różne grupy cywilne. Oto jak wspomina jeden z takich napadów, Iwan Dobriański:
Na początku czerwca Wojska Polskie wdarło się do ​​Ulucza. Miał szczęście ten, kto zdążył uciec ze swym dobytkiem (najczęściej krową lub koniem) do lasu. Niektórzy próbowali schować się dobytek we wsi, tym się mniej poszczęściło. Iwan Dobriański z sąsiadem Iwanem Szlachtyczem zeszli do kryjówki pod chatą. Żona Szlachtycza, Stefania, poszła do matki Dobriańskiego, żeby być razem. Po wejściu wojska do kryjówki Dobriańskiego i Szlachtycza zaczęły docierać jęki żony Szlachtycza, którą katował jakiś porucznik. Niebawem katowane kobiety wyprowadzono z chaty, a wojsko położyło ogień pod strzechę.
Mniej więcej po trzech godzinach Dobriański i Szlachtycz odważyli się opuścić kryjówkę. Zobaczyli zgliszcza … Mężczyźni, którzy nie zdążyli się ukryć, zostali zamordowani. Ci, co uciekli ze wsi, ocaleli. Żołnierze zabili koło domu inwalidę z I wojny światowej, Wasyla Moskala; zranili a potem wrzucili w ogień palącego się domu Mychajła Sotnyckiego (również inwalida z frontu austriackiego). Zabito rodzinę Kulykiw… Ciało zastrzelonego Iwana Podolaka  żołnierze wrzucili do płonącego domu. Na liście zamordowanych znajdują się: Onufrij Tehir z żoną, Iwan Pawliwski,  Iwan  Lewkowycz, Iwan Kłysz i 11-letnia córka jego siostry, Zacharia Moskal… Większość zamordowanych zginęła w męczarniach: wydłubywano oczy, wycinano języki, gwałcono…
Przy okazji, jak wspomina Mykoła Kowalski, zabrano 75 krów, 30 koni. Po ich odejściu zmarli pobici Josyp Kibała i Mykoła Badyrka. Żołnierze zastrzelili Mykołę Cholawkę z córką Kateryną, Mykołę Handzi a Tetianę Kulyk z głuchoniemym synem wrzucili do płonącej chaty. W ogień wrzucono także Sofiję Kibałę i córkę Andrija Sołeckiego z Borownicy. Ogółem spalono 24 osoby. Podobnych napadów było osiem. Wieś została całkowicie zniszczona. Przed wojną mieszkało tu ponad cztery tysiące ludzi. […]
W Uluczu, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 310–311.

WAPOWCE
1945 maj 6, Kunkowce – Meldunek posterunku MO w Kunkowcach dla PMO w Przemyślu o mordzie na Janie Kowalczyku w Wapowcach
Zgłaszam, że dnia 5 V 1945 r. około godziny 18 dokonano napadu na wieś Wapowce przez uzbrojona bandę w sile ponad 200 ludzi. Oddział ten przybył z lasu od strony Węgierki. W czasie napadu chciano zabrać konia tutejszemu Ukraińcowi Kowalczykowi Janowi i gdy ten upierał się, został zastrzelony 2-ma strzałami, po czym konia zabrali. Po zabraniu konia oddział wycofał się do lasu
Następnego dnia tj. 6 V 1945 r. o godzinie 5 najprawdopodobniej ten sam oddział otoczyła całą wieś a następnie dokonał zaboru 2 krów, 10 koni wraz z uprzężą i wozami. Następnie kradli wszystko, co popadło im w ręce. W tym czasie usiłował ubiec ze wsi Grecko Jan i gdy nie usłuchał wezwania do zatrzymania się, oddali do niego kilka strzałów, wskutek czego został ciężko ranny. Rannego odstawiono w tym samym dniu do szpitala w Przemyślu. Nadmieniam, że rabunku bydła, koni wraz z wozami i innym dobytkiem dokonano na ludności ukraińskiej. […]
Komendant posterunku P.P.
[podpis nieczyt.]
Oryginał, rękopis. APP, SPP 79, k. 337–338.

WIERZBNA
1945 luty 27, Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu 10 za okres 17 lutego – 27 lutego 1945 r.
[…] d) Dnia 24-2-45 została wymordowana we wsi Wierzbna powiat Jarosław przez nieznanych sprawców rodzina ukraińska składająca się z 9 osób. […]
Oryginał, maszynopis. AIPN-Rz-04/144, k. 33.

1980 luty 11, Rzeszów – Fragment karty na czyn mordu członków oddziału AK ze zgrupowania „Warta” na rodzinie ukraińskiej we wsi Wierzbna

[…] W miesiącu marcu 1945 r. (bliższej daty brak) banda pod dowództwem [Edwarda] Cieśli ps. „Zabawa” dokonała napadu terrorystycznego na obywatela narodowości ukraińskiej ob. Nycz Mikołaja zamieszkałego w gromadzie Wierzbna powiat Jarosław. Banda po sterroryzowaniu domowników otworzyła do nich ogień z broni maszynowej, a wyniku czego zabitych zostało 8 osób, tj.: Nycz Mikołaj, Nycz Maria, Nycz Julia, Nycz Karolina, Nycz Stanisław, Nycz Wasyl, Nycz Mirosław oraz Pasieczko Dymitr – członek tej rodziny.
AIPN Rz 05/1, cz. 5, k. 18.

WOJTKOWA
1945 kwiecień 9 – Fragment protokołu przesłuchania aresztowanego Franciszka Trabendy, milicjanta z posterunku MO w Wojtkowej
[…]
Pytanie: Aresztowano Was za udział w grabieżach i zabójstwach ludności ukraińskiej we wsiach Leszczawa Górna i Grąziowa, opowiedzcie o swojej działalności.
Odpowiedź: Udziału w rabunkach i zabójstwach razem z milicją w wyżej wymienionych wioskach nie brałem. Byłem przydzielony na posterunku wsi Wojtkowa do ochrony komendanta Zarańskiego.
Pyt.: Organom śledczym wiadomo, że przy posterunku wsi Wojtkowa zabito kilka osób. Opowiedzcie, co to za ludzie i kto ich zabił ?
Odp.: Tak, przy posterunku Wojtkowa zabito sześciu Ukraińców. Trzech rozstrzelał komendant, resztę milicja – to znaczy my. Nazwisk rozstrzelanych ludzi nie znam.
Pyt.: Od kiedy pracujecie jako milicjant na posterunku Wojtkowa ?
Odp.: Jako milicjant na posterunku pracuję od listopada 1944 r.
Pyt.: Ile razy wyjeżdżaliście w teren, celem grabieży ludności ukraińskiej ?
Odp.: Wyjeżdżałem wiele razy z komendantem posterunku lub z samymi milicjantami, w celu ściągnięcia podatków od Ukraińców. Zabieraliśmy konie, krowy, zboże i odzież.
Pyt.: Jeśli ściągaliście tylko od Ukraińców, to nie były to chyba podatki, tylko zwykła grabież ludności ?
Odp.: Tak, rzeczywiście, ściągaliśmy tylko z Ukraińców, to znaczy rabowaliśmy ich. Część zabranego dobytku odwoziliśmy do Przemyśla, resztę zabieraliśmy dla siebie.
Leszczawa Górna, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 240–244.

WOLA BUCHOWSKA
1945 marzec 17 Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 3 marca – 17 marca 1945 r.
[…] stwierdzono szereg zbrojnych napadów skierowanych przeciwko Ukraińcom wyjeżdżającym do Związku Radzieckiego. […] 2 marca we wsi Wola Buchowska zostało zamordowanych 2 kobiety i 1 mężczyzna.
Oryginał, maszynopis. AIPN-Rz-04/144, k. 37.

WOLA KRZYWIECKA
1945 kwiecień 16, Krzywcza – Meldunek posterunku MO w Krzywczy dla KPMO w Przemyślu o zabójstwie 27 osób narodowości ukraińskiej we wsi Wola Krzywiecka
W dniu 15 IV 1945 r. około godz. 4.30 nieznana uzbrojona banda uzbrojona w różnego rodzaju broń palną w sile około 150 osób napadła na gromadę Wola Krzywiecka gmina Krzywcza powiat Przemyśl, sterroryzowała ludność tam zamieszkałą bronią palną, po czym wymordowali (wystrzelali) następujące osoby:
1. Pawlik Józef, 2. Pawlik Maria, 3. Kuras Leon, 4. Kuras Paulina, 5. Tenus Teodor, 6. Popowicz Dorota, 7. Popowicz Józef, 8. Popowicz Eugeniusz, 9. Popowicz Józef, 10. Kopko Józef, 11. Fenik Jan, 12. Fenik Stefan, 13. Pawlik Józef, 14. Draganik Anna, 15. Kwaśny Jan, 16. Kwasny Maria, 17. Popowicz Michał, 18. Bednarz Michał, 19. Olszańska Paulina, 20. Pusz Anna, 21. Pusz Paulina, 22. Pusz Józef, 23. Pająk Paulina, 24. Fenik Michał, 25. Pusz Teodor, 26. Duda Władysław, 27. Duda Krystyna, wszyscy narodowości ukraińskiej.
Oprócz tego sprawcy zabrali z tejże gromady trzy konie i 12 sztuk bydła na szkodę różnych gospodarzy narodowości ukraińskiej, które uprowadzili do lasu w kierunku Świstu [?]. […] Sprawcy napadu na gromadę Wola Krzywiecka […] byli zupełnie obcy, nieznani w tej okolicy. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi tutejszy Posterunek MO.
Komendant Posterunku MO
Gałuszka Leon, plutonowy
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 73.

WOLA RÓŹWIENICKA
1945 kwiecień 27, Jarosław. – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 17 kwietnia – 27 kwietnia 1945 r.
[…] Dnia 20.4.1945 r. nieznani osobnicy uzbrojeni w broń uprowadzili 10 ludzi o nieznanych nazwiskach na terenie gminy Zarzecze. Zastrzelili kobietę i mężczyznę, a innych 8 ludzi uprowadzili do niezamieszkałej gajówki w Woli Róźwienickiej i tam ich pomordowali, jak wskazuje wygląd tych ofiar. Przypuszczalnie były to dwie rodziny. Kobieta lat 40, 2 kobiety lat 20 oraz dziecko roczne. Nazwisk pomordowanych ofiar nie ustalono, jak też nie ustalono morderców, lecz, jak śledztwo wykazało, prawdopodobnie są to rodziny ukraińskie, ponieważ na tym terenie są dokonywane morderstwa tylko na osobach narodowości ukraińskiej.
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 56.

WYLEWA
1945 marzec 27, Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 17 marca – 27 marca 1945 r.
[…] Bandy terrorystyczne AK rozwinęły silne napady na Ukraińców, którzy przygotowują się obecnie do wyjazdu na Ukrainę. […]. Dnia 18.3.1945 r. banda składająca się z przeszło 40 osobników uzbrojonych w broń wtargnęła do mieszkania Dmytra Lewcia w gromadzie Wylewa powiat Jarosław i wymordowała całą rodzinę, składającą się z 5 osób oraz zrabowali garderobę i 50 000 złotych w gotówce. […].
Oryginał, maszynopis. AIPN-Rz-04/144, k. 46.

ZAWADKA MOROCHOWSKA
Tłumaczenie na język polski relacji Włodzimierza Biłasa o mordzie na Ukraińcach we wsi Zawadka Morochowska, zamieszczonej przez Stefana Migusa w tygodniku „Nasze Słowo” nr 15 z 1990 r.
[…] – Po raz pierwszy Wojsko Polskie napadło na Zawadkę Morochowską 24 stycznia 1946 r. – wspomina czternastoletni wówczas mieszkaniec wioski Wołodymyr Biłas – Żołnierze przyszli i przyjechali wozami od strony Morochowa i Mokrego. Prawie cały dzień rabowali, co im wpadło w ręce. Bili każdego, kto się nawinął. Ojciec mój zdołał uciec z koniem do lasu. Nie przed Polakami, bo – jak mu się wydawało – żył z nimi w zgodzie. Uciekał, gdyż bał się , żeby nie stracić konia… Rankiem następnego dnia obudził mnie i krzyknął: „Bierz szybko konia i uciekaj do lasu, wojsko otacza wieś!”. Niektórzy już zdążyli uciec. Żołnierze już otoczyli wieś, widziałem ich ukrytych w krzakach, jednak nie zatrzymali mnie. Pewno myśleli, że jeszcze o nich nic nie wiemy i nie chcieli się pokazać. Jadąc dalej, spotkałem grupę ludzi, wracających z lasu. Byli zamarznięci. O żołnierzach już wiedzieli, usłyszeli jeszcze ode mnie, lecz odrzucali myśl o niebezpieczeństwie – we wsi panowała cisza. Ci ludzie nie myśleli, że może się powtórzyć taki napad, jak poprzedniego dnia. Wojsko przepuściło ich. Weszli do pułapki bez przeszkód. Gdy byłem już jakieś 200 metrów w głębi lasu, usłyszałem strzelaninę i krzyki od strony Zawadki. Była godzina ósma rano. Strzały i wołania o pomoc tak mnie przestraszyły, że nie wiedziałem co robić, ale koń sam zaprowadził mnie do ludzi, którzy ukrywali się w lesie. Razem ruszyliśmy jeszcze głębiej w las. Po długim marszu spotkaliśmy oddział UPA. Opowiedzieliśmy partyzantom o strzelaninie i strasznych krzykach we wsi. Dodałem, że wieś paliła się. Kilku partyzantów poszło na zwiad. Niebawem wrócili ze smutkiem na twarzach. Nie chcieli nam nic mówić, tylko coś raportowali dowódcom. Przeczuwałem najgorsze, w duszy jednak tliła się nadzieja. Tam przecież zostali rodzice, siostrzyczka, siedmiomiesięczny braciszek…
Już na początku wsi zobaczyliśmy straszny obraz – ludzie, których spotkałem w lesie, gdy wracali do Zawadki, byli martwi. Trupy leżały w całej wiosce. Leżały tam, gdzie ich dopędzili żołnierze i zakłuli bagnetami. A mordowali bagnetami wszystkich: dzieci, dorosłych, kobiety, starców. Mego tatę jako jedynego zastrzelili. Strzelali w plecy, gdy drzewo rąbał. Mamę z siedmiomiesięcznym bratem i siedmioletnią siostrzyczką dogonili na podwórzu. Mamie podcięli język, całe ciało pokłuli bagnetami. Siostrę też zakłuli bagnetem, Brata nie było nigdzie. W trakcie szukania rannych ludzie zobaczyli, że mama jakby się poruszyła. Odwrócili ją i zobaczyli pod nią mego braciszka. Był cały we krwi, ale żył. Mama uratowała mu życie, przykrywając go własnym ciałem. Sama jednak zginęła w strasznych męczarniach.
Trudno opisać wygląd Zawadki Morochowskiej po tych napadach. Z tej rzezi uratowało się chyba z 10 osób, a ponad 100 żołnierze zamordowali. Napady powtarzały się jeszcze dwukrotnie, ale wówczas zabijano już tylko mężczyzn, nawet rannych.
Trudno zrozumieć to bestialstwo. Ciężko ranna Kateryna Tomasz – na jej oczach żołnierze zakłuli trójkę jej dzieci – opowiedziała partyzantom z UPA wszystko, co widziała na własne oczy i z tego powstał protokół. Powiedziała również, że żołnierzom pomagali mordować Polacy ze wsi Niebieszczany.
Cudem uratowała się Marusia Maksym. Kiedy żołnierze wpadli do wioski i biegli w jej kierunku, ona schowała się za babcię. Zakłutą bagnetami babcię wnuczka pociągnęła na siebie, przykryła się jej ciałem. I w ten sposób przeżyła.
Wszystkimi napadami dowodził ten sam porucznik. Jeździł na białym koniu po wiosce i strzałami z pistoletu dobijał rannych. Krzyczał przy tym, że wystrzela wszystkich, jak kaczki, jeśli nie wyjedziemy do Związku Radzieckiego. Spotkałem go później w Mokrem. Kiedy go zobaczyłem, zacząłem uciekać z braciszkiem na rękach. Dobiegłem do chaty Josyfa Płatosza, który przygarnął nas, sieroty, po tej tragedii. Modliłem się w duszy: jeśli oficer znajdzie nas, to niech zabije nas obu, razem z bratem. Przypomniały mi się słowa mamy, że kiedy przyjdą zabijać, to niech zabiją wszystkich, razem z dziećmi, by zaoszczędzić im losu nieszczęsnych sierot … Oficer odnalazł nas i zorientował się, skąd jesteśmy. Powiedział, żeby nie uciekać, bo już nie zabijają. Ale jak można nie uciekać, gdy przed oczyma czternastoletniego chłopca stoi postać zabitego tatusia, zakrwawionej i zakłutej mamy i siostry…
Kto mordował mieszkańców Zawadki Morochowskiej, nie jest tajemnicą. W tej strasznej akcji brał udział 2. batalion 34. pułku Ludowego Wojska Polskiego. Pułkiem dowodził podpułkownik Stanisław Pluto. Nazwiska porucznika dowodzącego oddziałem, który mordował, nie znam, ale to chyba nie trudno ustalić.
Ta druga, najtragiczniejsza akcja 2. batalionu, trwała od godziny 8. do 8.30. Najstarszym z zamordowanych mieszkańców był 70-letni Andrij Maksym. Spalono go żywcem. Najmłodsza była sześciomiesięczna Kasia Izdebska. Podcięto jej gardło. Przy okazji wojsko zamordowało żołnierzy wracających z Armii Czerwonej do domu. Byli to: Iwan Biłas – 35 lat, Iwan Neczysty – 41 lat, Mychajło i Petro Izdebscy – 22 i 28 lat. Ci ludzie wyzwalali od hitlerowców między innymi i Polskę. Wracali do domu, aby zginąć w czasie pokoju.
Mieszkańcy okolicznych wsi zostali opowiadali, że wracające z Zawadki wojsko wyglądało, jakby wyszło z rzeźni. Żołnierze byli zakrwawieni, krew była na ich twarzach i rękach. Świadkowie tego morderstwa jeszcze są. Czy morderców dosięgnie sprawiedliwość ?
* * *
25 stycznia 1946 r. II batalion (dowodzony tego dnia przez kapitana Kzyrę) 34 pułku Wojska Polskiego (dowódca ppłk Stanisław Pluto) o godz. 8 rano zajął ukraińską wieś Zawadka Morochowska. Akcja trwała pół godziny. Listę ofiar (niepełną) podajemy za: Annały Świtowoji Federaciji Łemkiw nr 2, Camillus (USA) 1975, s. 168–172. [Wykaz ułożony rodzinami].
Biłas Kateryna (około 60 lat), Biłas Pełahija (około 50 lat), Biłas Ewa (36 lata) Biłas Teodor (65 lat), Biłas Iwan (46 lata) Biłas Marija (38 lata) Biłas Sofija (7 lat), Biłas Katarzyna, Bonczak Osyp, Bonczak Marija (żona) Bonczak Kateryna (córka), Bonczak Dmytro (50 lat) Bonczak Iwan (brat), Cyhanyk Wasyl, Cyhanyk Kateryna (matka), Cyhanyk Iwan, Dobriański Mykoła, Dudyńczak Anastasja (40 lat), Dudyńczak Osyp (40 lat), Hrynio Iwan,
Izdebska Ewa, Izdebska Kateryna (6 miesięcy) Izdebski Mychajło Izdebski Petro (brat), Izdebski Nestor, Kłemczyk Anna, Klemczyk Dmytro, Kozłyk Kateryna, Kozłyk Anna, Kozłyk Ewa, Kyryłejza Marija (41 lata, ur. w USA) Kyryłejza Anna (córka, 16 lat) Kyryłejza Kateryna (córka 15 lat), Kyryłejza Kateryna, Kyryłejza Jaroslaw (syn ), Kyryłejza Petro (brat), Maksym Andrij (70 lat), Maksym Marija (żona), Maksym Anastasija (synowa), Maksym Stepan (10 lat), Maksym Kateryna (4 lata), Maksym Anna (1 rok), Neczysta Anna, Neczysta Kateryna (córka, 20 lat), Neczysty Mychajło (ranny), Neczysta Kateryna (żona), Neczysta Sofija (córka, 8 lat), Neczysta Marija (córka, 6 lat), Neczystyj Taras (3 lata), Neczysta Mahdałyna (17 lat), Neczysty Andrij, Neczysty Iwan, Tomasz Kateryna, Tomasz Marija (córka), Tomasz Anna (córka), Tomasz Stepan (syn)
Ofiary Wojska Polskiego z akcji w dniu 28 marca 1946 r.:
Biłas Iwan (36 lata), Biłas Teodor (40 lat), Dobrianski Wasyl (35 lat), Kyryłejza Dmytro (48 lat), Kłemczyk Mychajło (28 lat), Kozłyk Stepan (18 lat), Maśluh Iwan (46 lat), Maśluch Mykoła (26 lat), Maśluch Teodor (26 lat), Neczysty Mychajło (38 lat), Szurkało Jakym (40 lat).
Ofiary Wojska Polskiego akcji w dniu 13 kwietnia 1946 r.:
Bonczyk Wołodymyr (18 lat), Dobriański Wołodymyr (15 lat), Dobriański Iwan (22 lata), Kyryłejza Iwan (42 lata), Maśluch Orest (27 lat), Neczysty Siańko (3 lata).
W Zawadce Morochowskiej, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 315–319.

1946 luty 1, m.p. [Sanockie] – Tłumaczenie na język polski sprawozdania informacyjnego „Stepowej” dotyczącego mordów Wojska Polskiego na ukraińskich mieszkańcach wsi Zawadka Morochowska
We wsi Zawadka Morochowska nasz oddział stoczył walkę z bandytami rabującymi
wieś. Złoczyńcy zostawili wszystko – moździerze, furmanki z mieniem i amunicją, uciekli w kierunku polskiej wioski Niebieszczany. Następnego dnia zebrali większe siły na czele z sowieckimi oficerami stacjonującymi w sąsiednich wsiach, wpadli do wsi i zamordowali 66 osób oraz spalili prawie wszystkie chałupy. Ofiarami mordu były głównie dzieci poniżej roku, a nawet pół roku, kobiety i starcy. Mężczyźni przeważnie ratowali się ucieczką do lasu. Wśród 66 trupów było tylko 4 mężczyzn, których zastrzelono podczas ucieczki z chaty. Inni byli pobici kolbami, pokłuci bagnetami, porżnięci nożami i spaleni (6 lub 7 osób). Widok był okropny. Na pogorzeliskach, w ogrodach, podwórkach i na drodze leżało po 3–4 dzieci w wieku od pół roku do 5–6 lat z rozprutymi brzuchami, podciętymi gardłami, niektóre miały po kilka dziur od bagnetów na plecach, piersiach lub głowach. Całe rodziny, złożone z 6–7 osób, leżały zamordowane, zabito ludzi na drodze, przy pracy (jednego zabito przy rąbaniu drzewa, z siekierą w ręku). Młode dziewczyny miały odcięte piersi, porżnięte nogi. Prawie wszystkie ciała były sine od uderzeń kolb, głównie na twarzach i rękach. Ręce dorosłych ofiar były pokaleczone jakby drutem kolczastym lub czymś podobnym, krew tryskająca z żył już na nich zakrzepła. Ciało jednego starca miło bardzo dziwną pozycję – klęcząca postać z twarzą zwróconą do góry. Prawdopodobnie śmierć dosięgła go podczas modlitwy. Miał plecy przebite bagnetem, ciało było spalone. Trupy były tak spalone, że ledwie można było rozpoznać kształt głowy i poszczególnych części ciała. Cztery osoby były ciężko ranne. Jedna zmarła w ciągu pół doby, reszta leżała w jakichś budach i ocalałych chatach. Gdzieniegdzie z rodziny zostało tylko jedno dziecko, staruszek lub staruszka. Jak widma błąkały się one po zgliszczach, bezustannie oglądając ciała najbliższych istot i łamiąc ręce z rozpaczy. To tu, to tam rozlegał się rozdzierający duszę szloch. […]
Sanockie w styczniu 1946, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 321–323.

OBJAŚNIENIA SKRÓTÓW

AIPN – Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej
APL – Archiwum Państwowe w Lublinie
APRz – Archiwum Państwowe w Rzeszowie
PUBP Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego
UWL – Urząd Wojewódzki w Lublinie
UWRz – Urząd Wojewódzki w Rzeszowie