Dobra

ДОБРА (pol. Dobra) – do 1947 r. wieś ukraińska w powiecie jarosławskim. W 1939 r. mieszkało w niej 2530 osób, w tym 1880 Ukraińców, 630 Polaków, 20 Żydów [Kubijowicz, 28].

HISTORIA
[w opracowaniu]

DOKUMENTY MORDÓW nA LUDNOŚCI UKRAIŃSKIEJ
1946 styczeń 21, Sieniawa – Fragment zawiadomienia Urzędu Gminy w Sieniawie dla starostwa powiatowego w Jarosławiu o mordzie na mieszkańcach wsi Dobra
Zarząd gminy donosi, że […] w dniu 19 I 1946 r. nieznany oddział dokonał napadu na gromadę Dobra, w wyniku którego zostało zastrzelonych około 30 ludzi narodowości ukraińskiej. Należy przypuszczać, że był to odwet za napady ukraińskie. […]
Odpis, maszynopis. IPN-Rz-04/144,

1946 luty 28, m.p. – Fragment sprawozdania szczegółowe „Chorwata” o sytuacji na terenie kuszcza dobrzańskiego za okres od 15 do 30 stycznia 1946 r.
[…] 19 I [do wsi Dobra – B.H.] przyszła banda ze wsi Wylewa, bo tam kwaterowała. Uzbrojeni byli w 5 karabinów maszynowych, reszta w pepesze i karabiny. Ubrani różnie, niektórzy w mundurach polskich, reszta po cywilnemu.
Zamordowani zostali:
1. Petro Paraska lat 65 (i powieszony na mogile),
2. Mychajło Kopaneć lat 60.
3. Ilko Hołowenczak lat 72,
4. Jurij Łychowid lat 63,
5. Fed’ko Kudłak lat 52,
6. Iwan Kominko lat 63,
7. Anna Paraska lat 50,
8. Anastazja Kopaneć lat 40,
9. Kateryna Kwaśniowska lat 40,
10. Anna Żuk lat 50,
11. Marija Żuk lat 30,
12. Marija Dyka lat 61,
13. Anna Kril lat 70,
14. Anastazija Kril lat 37,
15. Anna Hołoweńczak lat 33,
16. Marija Pałuch lat 61,
17. Marija Wus lat 65,
18. Anna Fedir lat 55,
19. Anastazija Nowak lat 52,
20. Anastazija Kuzior lat 27,
21. Rozalija Kopyneć lat 13,
22. Andrij Kwaśniowski lat 8,
23. Anna Kril lat 8,
24. Marija Hołowenczak lat 11
25. Mychajło Hołowenczak lat 7,
26. Julija Fedir lat 1,
27. Kateryna Pałuch lat 24,
28. Marija Pałuch.
W czasie napadu mówili, że my wam damy Ukrainę i strzelali. Odjechali przez Kowale na Krasne. […]
Oryginał, rękopis. AIPN Rz, 072/1, t. 48, Kolego Przywódco! [28 II 1946 r.], k. 17.

1946 sierpień 1, [m.p.] – Fragment sprawozdania terenowego dowódcy TOS „Fala” „Medwedia” o sytuacji na terenie kuszcza dobrzańskiego za okres od 1 do 31 lipca 1946 r.
5 VIII 1946 r. […] o godzinie 10. to samo UB, ale w sile 80 osób, znowu zaczęło od strony wsi Dobra podchodzić grupami pod przysiółek Lechmany. Kilka grup składających się z paru osób przebranych było w stroje kobiece. Podchodząc do domów, strzelali do cywili. Zabili wtedy Taraczka Mychajła lat 60 i jego żonę Anastazję lat 63. Martwych wrzucili do ognia. Spalili 6 gospodarstw: Kułenko Anna, Pomoha, Zilinka, Kuczyk, Kopaneć Mykoła i Taraczka Mychajło. Iwan Duda, ranny za pierwszym razem, leżał w ogrodzie i został wrzucony do ognia, gdzie spłonął, jak i inni. […]
Oryginał, rękopis. AIPN Rz, 072/1, t. 48, Wydarzenia na terenie TOS „Fala” za czas od 1–31 VII 1946 r., k. 21–23.

1946 sierpień 1, [m.p.] – Fragment sprawozdania terenowego dowódcy TOS „Fala” „Medwedia” o sytuacji na terenie kuszcza dobrzańskiego za okres od 1 do 31 lipca 1946 r.
[…] 10 VIII. O godzinie 5. rano WP w liczbie 20 osób przybyło na [przysiółek Dobrej] Lechmany. […] Na Lechmany, gdy już całe wojsko wyszło z lasu na drogę i zebrało się do kupy, podsunęła się czota UPA z oddziału „Kałynowicza” i obstrzelała WP. Wróg otworzył silny ogień z całej swojej broni i granatnika. Straty wroga: 3 zabitych i 17 rannych. Zdołali ich zabrać, ponieważ nasi wycofali się pod silnym ogniem przeważających sił wroga. Ukraińscy powstańcy nie ponieśli żadnych strat. WP zastrzeliło wtedy 2 cywili, których mieli żywych w swych rękach: Grod Katerynę z przysiółka Wołczasty wsi Cieplice lat 45 i Dmytra Wyhinnego z Dobrej lat około 50. Po walce WP odeszło z rannymi i zabitymi do Sieniawy.
Oryginał, rękopis. AIPN Rz, 072/1, t. 48, Wydarzenia na terenie TOS „Fala” za czas od 1–31 VII 1946 r., k. 21–23.

1946 sierpień 1, [m.p.] – Fragment sprawozdania terenowego dowódcy TOS „Fala” „Medwedia” o sytuacji na terenie kuszcza dobrzańskiego za okres od 1 do 31 lipca 1946 r.
[…] 13 VIII. Na przysiółek [Dobrej] Iwanki przyszło 3 mężczyzn w mundurach WP i zabrało na forszpan ukraińskiego gospodarza Pyzaka Iwana lat 35. Po wyjeździe z wsi gospodarza zabili i dwoma końmi z wozem pojechali w kierunku Sieniawy.
Oryginał, rękopis. AIPN Rz, 072/1, t. 48, Wydarzenia na terenie TOS „Fala” za czas od 1–31 VII 1946 r., k. 21–23.

1946 listopad 4, [m. p.] – Fragment sprawozdania terenowego referenta wojskowego „Czeremosza” za okres od 1 do 30 października 1946 r.
[…] Dnia 22 X UBP w liczbie 30 osób raniutko okrążył dom gospodarza Wasyla Pyrczaka we wsi Dobra. Ten rzucił granat, który się nie rozerwał. Został zabity, gdy zaczął uciekać. […]
Sprawozdanie terenowe referenta wojskowego „Czeremosza” za okres od 1 do 30 października 1946 r., w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 106.

Rozmowa z Katarzyną Samojlik (nazwisko panieńskie Kogut), ur. w 1929 r. w Dobrej
[…] Jakiś Polak [w Dobrej] został zabity przez Ukraińców?
Z tego, co ja pamiętam, to u nas żaden Polak nie został zamordowany przez Ukraińców. Żaden. A potem, jak to oni mówili, „banda UPA”…
Jak to się zaczęło?
Polacy napadali, jak przyjechali z Wołynia, bo mówili, że tam mordowali ich Ukraińcy, a oni tu przyjechali i mordowali nas. Przecież to była tragedia. Człowiek robił po nogach ze strachu, jak tylko gdzieś padł strzał, to była tragedia, jest nie do opisania to, co się u nas działo. Zawsze na noc uciekaliśmy. Najpierw tylko mordowali ludzi, zabierali krowy i co tylko mogli, co tylko było…
Opowiem Panu, jak to było na święcie Jordanu. W którym to było roku? W czterdziestym szóstym. Na Ścieżkach, skąd Polacy przesiedlali po wojnie na Ukrainę, ale moja mama jakoś została, a Ukraińcy powyjeżdżali, mało zostało. Moja babcia poszła mieszkać do mojej ciotki, która tam mieszkała, była taka trochę bogatsza. Babcia tam poszła, żeby ktoś nie zniszczył domu, a my zostaliśmy u siebie. I to było na Jordan, bo mówiono, że Polacy mieli napaść na Jordan. Mama przygotowała mi bieliznę i podarunek, miałam zanieść dla babci. Idę. A za Niemców została wzniesiona mogiła, jakiś taki znak… Idę, minęłam cerkiew, jestem koło cmentarza, trzeba skręcać…
W którym miejscu stała mogiła?
Jak się jedzie od Sieniawy, jak jest szkoła, a tu do Dobrej, tu, jakby na takim winklu. I ja idę, a nikt po polsku nie rozmawiał. Mróz. I naraz słyszę, jak ktoś krzyczy: „Wie!”. U nas nikt po polsku nie mówił, a to oni wieszali jednego mężczyznę na tej mogile na drucie kolczastym. Powiesili go i jechali, krzycząc na konie „Wie!”. Usłyszałam „Wie!” i zaczęłam uciekać, chociaż nie wolno było we wsi siać paniki. Jeden sąsiad wyszedł, ale nie zapytał się: „Kasiuniu, dlaczego tak biegniesz?”. Nie mogłam powiedzieć „Banda”, bo gdyby to nie była banda, to dostała bym 25 na dupę. Przyszłam do domu, a mój brat ślizga się z drugim. „Mychasiu! Chodź do domu, bo chyba banda!”. Wieś nasza już była spalona. Mało zostało numerów, ale że nasz dom kryty był blachą i niezły, mieliśmy dużo lokatorów z tych którzy nie wyjechali na Ukrainę. Wróciłam do domu i mówię: „Mamo, wróciłam się, bo jest banda!”. Wyszliśmy na podwórko. Już było ich widać, z karabinami, bagnety się świeciły, bo było słońce. Jechali na naszą wieś. Mówię: „Już nigdzie nie będę uciekać, taka jestem zmęczona”. Mama mówi: „Chodź”. Mieliśmy już z tylko jedną krowę i jednego konia, wszystko inne nam skradziono. Brat siadł na tego konia i zaczął uciekać na Lechmany. Lechmany leżały pod lasem, tam wszyscy uciekaliśmy. Gdy brat uciekał, to już strzelali, z daleka, ale już strzelali. Jednak brat był mały, z 33 roku, ale uciekł. A mama mówi: „Bierzmy krowę!”. No i tak uciekliśmy.
Po przyjściu do naszego domu […]. Zastrzelili tego kolegę mojego brata, Kwaśniowskiego, jego mamę. […] Jeden z nich był po wojskowemu, jeden miał oczy przewiązane, chyba ktoś znajomy, taką czarną… Polski oficer przyszedł: „Dzień dobry, a gdzie gospodyni”. Skąd mógł wiedzieć, że gospodyni jest inna, a nie te kobiety? Ludzie powiedzieli, że to są goście. Ten wyciągnął siekierę, a porucznik mówi: „Wyjść”. Z naszego domu jedna starsza kobieta uciekała z krową: „Panowie, ja mam małe dzieci, zostawcie mi tą krowę!” Oni zastrzelili ją i krowę zabrali.
Jak się nazywała?
Nie pamiętam. […] Po sąsiedzku, ten, który miał maskę, na pewno był znajomy. Po spaleniu wsi w domu mieszkały dwie siostry, nie pamiętam, jak się nazywały, mieszkał także Duda, i Zabili obie te siostry. Jedna tak się chowała za piecem… Na Jordan wszyscy zostali pomordowani. A my uciekliśmy na czerwonowolskie Ścieżki. Baliśmy się wracać do domu.
[…]
Kto został powieszony na mogile na drucie kolczastym?
To za górą, wieś wielka, nie wszystkich się znało, ale został na drucie powieszony… Tak że jak Polacy przyjechali, mówiąc, że tam ich mordowali Ukraińcy, tak mordowali tu naszych. Na przykład mojego kuzyna, także Duda, bardzo dużo ludzi zabili. Inteligentny, zawsze w urzędzie pełnił jakieś stanowisko, był bogaty. To było zimą, nie mogliśmy spać z babcią. Ktoś jedzie. Któż to może tak jechać? A to jechała banda. Wtedy zabili nauczyciela, we wsi, jak Zahora… To było wcześniej, jeszcze wieś stała.
Jak się nazywał ten nauczyciel?
Chyba Dańko albo Dańko miał na imię. […] A potem do naszego księdza przyjechał sędzia z Jarosławia, na gościnę. I tego sędziego zabili, jego nazwiska też nie znam. Dalej Kwaśniowski, wujek tego chłopca, który został zabity. U nich w domu paliło się światła, banda weszła i kazała wszystkim położyć się na podłodze. Wszyscy się położyli, bo „Kto się odwróci, to zastrzelę!”. Gospodarz Stefan Kwaśniowski podniósł głowę i został zastrzelony.
Jechali tak koło nas, coraz dalej. Zaszli do naszego sąsiada i mówią do niego, bo on często jeździł na forszpan do Jarosławia: „Pan ma elegancki wóz, to pan z nami pojedzie”. Pora była przed Bożym Narodzeniem, zabili świnię. Dobrze, że mieli kiełbasę, to on poszedł dać znać do księdza, a jak wrócił, to tam wszyscy byli… Uciekł, więc wzięli jego sąsiada z wozem i stanęli koło naszej rodziny. Tam tak strasznie bili naszego stryjka i jego zięcia, bo miał dwie córki, że na podwórku było krwi tyle, jakby świnię zarznęli. Niemiłosiernie! I wszystko kradli, nosili na wóz. Sąsiad raz dostał kolbą, że nie pomaga im pakować na wóz. On mówił, że nie mógł słuchać, jak ich strasznie bili i w końcu zabili. I obrabowali…
Jakie nosili nazwiska?
Duda, Duda Iwan, a ten drugi Żuk Iwan, zięć. […] Na pogrzebie córka poznała jednego z morderców, ale ludzie kazali jej być cicho, że jej się tylko zdaje. Mordercy poszli potem trochę dalej, tam mieszkał brat tego zięcia, też był bardzo bogaty. Mieszkał koło szkoły, bo w naszej wsi były dwie szkoły. Weszli, wyprowadzili go, chociaż nie bili tak strasznie. Wzięli go zamordowali.
Jak miał na imię?
Wasyl? Nie jestem pewna, ale może Wasyl . Zamordowali wtedy 5 lub 6 osób. Nałapali wszystkiego na wozy i pojechali. Naszego sąsiadowi, który furmanił, kazali wracać do domu.
[…]
Źródło: Rozmowa z Kateryną Samojlik ur. w 1929 r. w Dobrej, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 522–525.

STAN ZABYTKÓW UKRAIŃSKIEJ KULTURY MATERIALNEJ
Wyniki monitoringu z 10 marca 2012 r.

CERKIEW

KRZYŻE

CMENTARZ

UPAMIĘTNIENIE ofiar
Upamiętnienia na grobach zbiorowych ofiar napadów polskich oddziałów partyzanckich w 1945 r. znajdują się po prawej stronie od wejścia na cmentarz w jego części przedniej.