Mordy na ludności ukraińskiej 1944-1947

MORDY NA LUDNOŚCI UKRAIŃSKIEJ W RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ 1944-1947

 

ADAMÓWKA

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania prawdopodobnie referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach we wsi Adamówka

[…]

10 kwietnia 1945 r. polska banda zamordowała takie osoby:

  1. Kryłeński Iwan – lat 60;
  2. Duda Petro – 38;
  3. Kominko Dmytro – 28;
  4. Capłap Mychajło – 26;

[…]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 961. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

BABICE
1945 luty 24, Krzywcza – Meldunek posterunku MO w Krzywczy dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu o mordzie na ks. Anatolu Sembratowiczu w Babicach
Melduję, że dnia 23 lutego 1945 r. około godz. 22.30 3-ch uzbrojonych w broń palną bandytów wtargnęło do niezamkniętego mieszkania księdza greckokatolickiego Sembratowicza Anatola, lat przeszło 60, narodowości ruskiej, żonaty, zamieszkałego w Babicach gmina Krzywcza powiat Przemyśl i tam zmusili domowników do położenia się na podłogę, po czym przystąpili do grabieży garderoby męskiej i damskiej, nakrycia stołowego i żywności. Po spakowaniu rzeczy jeden ze sprawców napadu wystrzałem z automatu 3-ma strzałami w głowę położył ks. Sembratowicza trupem na miejscu.
Na wszczęty alarm przez mieszkańców gromady Babice pośpiesznie odeszli w kierunku Przedmieścia Babickiego. W czasie dokonywanego rabunku druga część bandy obstawiła rynek w Babicach, sterroryzowała wartę nocną i zmusiła ją do leżenia [na] ziemi. Równocześnie oddała kilka serii z automatu do mieszkańców zdążających na pomoc.
Wskutek silnego alarmu ludność Babic zaczęła się gromadzić w różnych częściach miasteczka, widząc co bandyci wycofali się, 3-cia część bandy obsadziła okopy za Babicami od strony Dubiecka, zaczęła obstrzeliwać gromadę Babice z karabinu maszynowego i były rzucane granaty ręczne.
Banda po dokonanym napadzie odeszła w niewiadomym kierunku wraz ze zrabowanym łupem.
Nadmienia się, że sprawcy w czasie napadu na dom ks. Sembratowicza posługiwali się językiem polskim, a banda, która obsadziła rynek, językiem rosyjskim i ukraińskim.
Dochodzenia w tej sprawie prowadzi tut. Posterunek MO, po ukończeniu których
szczegółowe sprawozdanie zostanie przedłożone. […]
Komendant Posterunku MO
Gałuszka Leon
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 49, k. 39.

1945 luty 24, Krzywcza – Meldunek posterunku MO w Krzywczy dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu o morderstwie mieszkańca wsi Babice narodowości ukraińskiej
Melduję, że w nocy na 22 II br. około godz. 24-tej 8-miu uzbrojonych w broń palną bandytów wtargnęło za pomocą wyłamania drzwi do mieszkania Gnata Jana, lat 65, rolnika, religii greckokatolickiej, narodowości ukraińskiej, zamieszkałego w Babicach, gmina Krzywcza, powiat Przemyśl i pod groźbą broni zrabowali większą ilość garderoby męskiej i damskiej, obuwia, 14 kg. kaszy jaglanej i jedną parę koni z wozem.
Następnie jeden ze sprawców napadu powrócił z podwórza do mieszkania i wystrzałem z karabinu położył trupem na łóżku wyżej wymienionego.
Sprawcy po dokonanym napadzie i morderstwie wraz ze zrabowanym łupem odjechali przez pola w kierunku gościńca Dubiecko. Na wszczęty alarm przez wartowników nocnych bandyci obstrzeliwali gromadę Babice ze świetlnych naboi. Opisu sprawców brak.
Dochodzenia w tej sprawie prowadzi tutejszy Posterunek MO, po ukończeniu których szczegółowe sprawozdanie zostanie przedłożone.
Komendant Posterunku MO
Gałuszka Leon
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 49, k. 41

1951 styczeń 21, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania Józefa Szpiecha
[…] Słyszałem również o morderstwie ukraińskiego księdza Sembratowicza N. [imię księdza Anatol – B.H.] Było to w Babicach [23 lutego 1945 r.], w jakim czasie, tego nie wiem, w każdym razie przed morderstwem księdza Demiańczyka. Wiem, że Sembratowicz początkowo zamieszkiwał w Bachowie, zaś następnie przeniósł sie do Babic. Nie wiem, kogo jeszcze zamordowali wówczas, lecz zdaje mi się, że został zastrzelony tylko sam ksiądz Sembratowicz. Jak wiem, to ksiądz Sembratowicz również żył z ludnością polska dobrze i był bezstronny tak dla jednych, jak i drugich. Ludność ukraińska z gromady Skopów, jak i gromad sąsiednich, mówiła, że morderstwa tego dokonali Polacy.
[…] Słyszałem, że były urządzane jakieś akcje na gromady Bachów i inne, kto je dokonywał, tego nie wiem. Wyłącznie Ukraińcy mówili, że dokonywali to Polacy, a uzasadniam to tym, że faktycznie polegało to na prawdzie, ponieważ w toku tych akcji byli mordowani Ukraińcy, co jest fakt, że Ukraińcy nie napadali na wioski ukraińskie i mordowali. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-050/1914, Akta śledcze p-ko Skrabut Bronisław, k. 11.

BALIGRÓD

Fragment sprawozdania sytuacyjnego nieznanego referenta OUN z nadrejonu „Beskid” za październik 1945 r. o mordzie na nauczycielu-Ukraińcu dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

[…] 21 października wojsko w ilości 25 żołnierzy, które wróciło z Chocenia do Baligrodu przez Cisowiec zobaczyło po drodze nauczyciela, który uciekał. Został złapany i przyprowadzony na most między Mchawą a Zahoczewiem. Na moście nauczycielowi rozkazano skoczyć z mostu do rzeki. Nauczyciel skoczył i zaczął uciekać. Wojsko zabiło go, gdy biegł. […]

Źródło: Wisti z terenu za misiać żowteń 1945 r., w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 29. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

BARYCZ – przysiółek Skład Solny

styczeń 1946, [m.p.] – Fragment sprawozdania OUN o walkach oddziałów samoobrony stoczonych w okresie styczeń-grudzień 1945 r.

[…] Dnia 20 lipca 1945 r. dezerterzy z UPA „Żołud’” i „Szyszka” wykonali zamach na 3 milicjantów we wsi Stubienko. W następstwie tego zabójstwa polska banda napadła dnia 20 lipca 1945 r. na wieś Skład Solny. Bandyci  spalili 7 gospodarstw i zamordowali 3 gospodarzy. […]

Źródło: Zwit pro zbrojni sutyczky widdiliw samoobrony w polśkymy wijśkowymy formuwanniamy, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 916. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

BEŁCHÓWKA

20 stycznia 1946 r., m.p. – Fragment zawiadomienia referenta OUN z Okręgu I Kraju Zakerzońskiego o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Bełchówce

[…] W tym dniu [22 stycznia 1946 r. Wojsko Polskie] zamordowało w Bełchówce dwóch mężczyzn i zaaresztowali innych i poprowadzili ich do Bukowska. Po drodze kilku zamordowali. Idąc przez wieś śpiewali [hymn ukraiński] „Szcze ne wmerła Ukrajina”. […]

Źródło: Powidomłennia pro antyukrajinśki akciji widdiliw Wijśka polśkoho, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 985. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment sprawozdania sytuacyjnego referenta OUN Stepana Golasza „Mara” z nadrejonu „Beskid” o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcu w Bełchówce

            […] 23 stycznia WP kwaterujące w Bukowsku [po mordach w Ratnawicay] wstąpiło do wsi Bełchówka, którą też mocno zrabowało. Zamordowało gospodarza Cełepa i jeszcze jednego inwalidę. Zamordowali tu także jednego gospodarza z Kamiennego. […]

Źródło: „Wisti z terenu za misiać siczeń 1946 r.”, w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 59. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

27 stycznia 1946 r., m.p. – Fragment zawiadomienia dowódcy kompanii UPA „Szturmowiec-5” Stepana Stebelskiego „Chrina” dla dowódcy Batalionu Łemkowskiego UPA Wasyla Mizernego „Rena” o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Bełchówce

            [25 stycznia 1946 r.] w Bełchówce bandyci zamordowali 2 chłopców […].

Źródło: Powidomłennia pro napad na seło Zawadka Morochiwśka 25 sicznia 1946 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 988. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

1946 luty 1, m.p. [Sanockie] – Fragment tłumaczenia na język polski sprawozdania informacyjnego referentka propagandy nadrejonu „Beskid” Marii Kypkyszko „Stepowej” dotyczącego mordów Wojska Polskiego na ukraińskich mieszkańcach wsi Bełchówka
[…] 20 stycznia pojawiły się wypadowe grupy liczące około 120 ludzi z moździerzami, rozmaitą bronią i sprzętem telefonicznym. Te grupy w okrutny sposób odnosiły się do ludności ukraińskiej. […] Bełchówka – zamordowano jedną osobę, bito i rabowano; […] Bełuchówka – aresztowano 6 osób, następnego dnia jednego z aresztowanych znaleziono zamordowanego pod lasem. […]
Sanockie w styczniu 1946, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 320.

BEŁWIN
1945 luty 23, Kuńkowce – Meldunek posterunku MO w Kuńkowcach dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu o mordzie na Ukraińcach w Bełwinie
W nocy na 28 II 1945 r. około godz. 1–2 5-ciu uzbrojonych sprawców przybyło do wsi Bełwin powiat Przemyśl, gdzie zastrzelili 3 wartowników narodowości ukraińskiej.
Przeprowadzone dochodzenia przez tutejszy Posterunek, w czasie których przez wypytywanie świadka, który był przy zastrzeleniu wyżej wymienionych, podał co następuje.
Świadek Skrypko Miron, urodzony w 1922 r. w Bełwinie, syna Maksyma i Katarzyny, religii greckokatolickiej, Ukrainiec, zapodał, że w nocy na 28 II 1945 r. około godz. 0.30 przybyło pod jego dom kilka mężczyzn uzbrojonych w automaty i karabiny. Jeden z nich wszedł do jego mieszkania i zapytał się, gdzie mieszka Michał Perchacz i nakazał mu się ubrać i zaprowadzić do niego. Ubrał się w marynarkę i wciągnął na nogi buciki, w kalesonach wyszedł na podwórze i razem ze wszystkimi szedł w kierunku domostwa Perchacza. W jednej chwili rozpoczął się alarm przez bicie w gongi. Niedaleko uszli, bowiem wartownik Kot począł bić w gong, a gdy zobaczył zbliżających się do niego osobników, zbiegł do swego mieszkania, zamykając za sobą drzwi.
Sprawcy podeszli do drzwi, kazali, by otworzyć, gdy nikt się nie odzywał, rozpoczęli siłą otwierać. Za drzwiami odezwał się Kot i odpowiedział, że drzwi nie otworzy. W tej chwili jeden ze sprawców strzelił serią z automatu w drzwi, po czym odeszli. Kot jęknął kilka razy i skończył życie.
Po odejściu od domu Kota zauważyli, że przez drogę przebiegło kilka osób, za którymi się puścili, a dobiegając ich za domem Dypka, zapytali kto wy jesteście, Polacy czy Ukraińcy. Odpowiedź była, że Ukraińcy, zabrali ich do drogi i tam kazali się im położyć na ziemi. Ci nie chcieli się położyć, gdyż było bardzo mokro, powtórzyli jeszcze raz, by się kładli na ziemię, a gdy ci nie usłuchali, zostali zastrzeleni na miejscu z karabinów. Zastrzeleni zostali:
1) Kot Seńko w swoim domu,
2) Hawryła Piotr i
3) Bugira Grzegorz.
Po zastrzeleniu tych ktoś strzelił na końcu wsi. Sprawcy powiedzieli: „Zawracajmy, zdaje się idzie obława”. Zawrócili razem ze świadkiem, gdyż nakazali mu iść dalej ze sobą, pokazać drogę prowadząca przez las. Doszli do rzeczki, przez którą musiał ich przenieść na druga stronę. Jeden ze sprawców chciał go zastrzelić, lecz drugi powiedział, żeby nie strzelać go, lecz niech wraca do wsi i powie wszystkim ludziom Ukraińcom, by do 3 dni wyprowadzili się na Ukrainę. A gdy tego nie uczynią, przyjdzie ich 200 ludzi i wystrzelają wszystkich.
Ustalono, że sprawców było 5. Ubrani w cywilne ubranie z wyjątkiem jednego, który miał na sobie wojskowy sowiecki płaszcz. Przybyli od strony gromady Maćkowie i w tym kierunku odeszli.
O wypadku zawiadomiono P. Prokuratora PO w Przemyślu oraz Pow. Komendę MO w Przemyślu.
Oryginał, rękopis. APP, SPP, sygn. 49, k. 97–98.

1945 marzec 30, Kuńkowce – Telefonogram posterunku MO w Kuńkowcach do Komendy Powiatowej MO w Przemyślu o mordzie na Ukraińcach wsi Bełwin
[…] W dniu 28.3.1945 r. godz. 20 do gromady Bełwin przybyło kilkadziesiąt osób uzbrojonych, dokonali napadu zbrojnego na tamtejszych Ukraińców. Zostało zabitych 6 mężczyzn i 4 osoby ranne. Rannych odstawiono do szpitala w Przemyślu. Jeden mężczyzna zmarł w drodze. Prócz tego zabrali 2 krowy, 3 konie z wozami, po czem zrabowali kilka domów. Około godz[iny] 23 odjechali w kierunku Jarosław.
W czasie akcji patrol milicji w sile 5 ludzi został ostrzelany i z powodu przeważającej siły patrol zmuszony był się wycofać. O wypadku zawiadomiono prokuraturę Sądu Okręgowego w Przemyślu Rejon I. Prokurator polecił zwłoki pochować.[…]
Maszynopis, odpis. APRz, UWRz 307, k. 39.

1945 kwiecień 3, Kuńkowce – Fragment sprawozdania sytuacyjnego Zarządu Gminy w Kuńkowcach dla starostwa powiatowego w Przemyślu za okres 1 marca – 31 marca 1945 r.
[…] W gromadzie Bełwin nieznani sprawcy zastrzelili 6 osób, a mianowicie: Bochenko Stefan lat 58, Bochonko Michał lat 38, Parchacz Stefan lat 32, Depko Eugeniusz lat 13, Depko Jarosław lat 16, Zawierucha Włodzimierz lat 15, Depko Bogdan lat 14, ranni Bochonko Piotr lat 68 i Bochonko Anna lat 55, Mazgal Katarzyna lat 23. […].
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 15.

Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] 1945 r. Polska banda zastrzeliła w Bełwinie wartowników, którzy podnieśli alarm: Kota, Pyłypa i Bugerę. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 862. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

BEREŻNICA NIŻNA
Relacja Józefa Waszczura, ur. w 1929 r. w Bereżnicy Wyżnej
Wojsko Polskie [2 października 1945 r. – B.H.] wjechało do wsi z dolnego końca – od Sanu. Komendant zatrzymał się koło dawnej karczmy, a żołnierze zaczęli palić domy od górnego końca. Po drodze zabijali tych, kto nie uciekł lub się nie ukrył. Wojsko zabiło 13 osób (nie zdążyły uciec, ponieważ zabierały z domów niezbędne rzeczy; Polacy natomiast nie uciekali, sądząc, że nie zostaną zabici): Wasyla Wijtiwa, jego żonę Marię z dziećmi Anną i Katarzyną, Iwana Zawijskiego, Filipa Łazoryka, Grzegorza Zawijskiego z żoną Anastazją (oboje starcy), Katarzynę Łazoryk, Józefa Wojtanowskiego (Polak), Marię Hnap (Polka), Dymitra Waszczura, Marię Chochłę.
Wasyl Wijtiw z rodziną (Maria, dzieci Anna, Katarzyna, Józef, Julia, Olga) schował się w piwnicy kolo domu. Wojskowi, gdy zobaczyli, z piwnicy ich wygnali. Mamę z córkami Anną i Katarzyną zastrzelili na podwórzu. Ojca z dziećmi pognali na dolny koniec, koło karczmy. Gnali dalej, kładka, nie pozwolili przez nią przejść, a kazali iść przez wodę. Potem szli jeszcze drogą i kazali im wracać. Postrzelili ich w rzece: Wasyla śmiertelnie, mocno ranny w nogę i rękę został Józef, Julia w rękę, Olgi nie trafili. Julią, Olgą i Józefem zaopiekował się stryjek Jerzy, zaniósł do Antona Wijtiwa na Rapiszkę.
Dzieci – Annę, Michała i Iwana Waszczurów – wysłano ze stryjkiem Leszkiem i z krową, może i cielęciem, oraz owcami do lasu. Tymczasem Dymitr i Marta odciągali od domu zboże, stół, wóz, narzędzia, żeby się nie spaliły. Gdy już byli za cmentarzem, Dymitr przypomniał sobie, że w komorze została piła. Wrócił, ale koło domu już stał żołnierz i wtedy rozległy się strzały. Dymitr Waszczur został postrzelony w tył głowy, kula przeszła nad czołem tak, że wyszedł mózg.
Koło swego domu zastrzelony został także Iwan Zawijski.
Źródło: Archiwum rodziny Waszczur.

Fragment wspomnień Jarosława Wijtiwa (ur. w 1925 r. w Myczkowie) o Ukraińcach zamordowanych w Bereznicy Niżnej
Cywile cierpieli najbardziej. Były ofiary w Baligrodzie, Bereżnicy Niżnej, Solince. We wsi Bereżnica Niżna w 1945 r. zginęło od kul WP i MO z Leska 10 osób. Wojsko nadeszło od strony Myczkowiec. Zabici zostali m.in. Julka Wijtiwa, Hanię Wijtiw, ich stryjka Dymitra Waszczura [w org. Wacurę – B.H.], rodzinę Zawijskich [w org. Zawośkich – B.H.] (dziadek, babka i ich dwaj wnuczki). Wśród pomordowanych większość nosiła nazwisko Wijtiw, mieszkali w górnej części wsi. Potem z Bereżnicy Niżnej nie pozostało nic, bo Polacy ją spalili.
J. Wijtiw, [Spohady], w; Zakerzonnia. Spomyny wojakiw UPA, t. II, Warszawa 1996, s. 18. Tłum moje – B.H.

BOBRÓWKA

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borys „Żana” o mordach na Ukraińcach w Bobrówce

[…] Dnia 27 kwietnia 1945 r. polska banda, składająca się z milicji i cywilów, uczyniła napad na wieś. W jednym domu zaskoczyli pięciu cywilów i zabrali ich ze sobą… gdzie nocą w zwierzęcy sposób ich zamordowali. Ofiary miały połamane ręce związane drutem kolczastym oraz wydłubane oczy:

            Zamordowani to:

  1. Werhun Petro – lat życia 20;
  2. Kubaj Wasyl – 19;
  3. Piszyna Iwan – 24;
  4. Stepańczak Wasyl – 25;
  5. Czorny Dmytro – 27;

Przed tym, jak zostali zaskoczeni wymienieni mężczyźni, zamordowani zostali wartownicy:

  1. Kubaj Iwan lat 42;
  2. Szmahaj Wasyl lat 52.

29 kwietnia polska banda z Laszek zabrała wieśniaka Chamihę Mykołę z pola z końmi do Laszek. Za nim poszła żona, która dowiedziała się o wypadku. W Laszkach banda ich zamordowała:

  1. Chamiha Mykoła – lat 45;
  2. Chamiha Anna – 45.

10 kwietnia 1945 r. WP, znajdujące się na kampanii żniwnej w Laszkach, zamordowało wieśniaka Morskiego Dmytra – lat 77, który nie chciał im dać wódki. 15 kwietnia 1945 r. MO zamordowała wieśniaka Onyszkę Mychajła – lat 21.

[…]

Razem: 11 zamordowanych, w tym 10 mężczyzn i 1 kobieta […].

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny protiahom 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 956–957. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

BOLESTRASZYCE
1945 czerwiec 25, Żurawica – Telefonogram zastępcy komendanta posterunku MO w Żurawicy Józefa Forsta do KPMO w Przemyślu o mordzie i napadzie na Ukraińców w Bolestraszycach
Melduję, że w nocy z dnia 26 IV na 27 IV 1945 r. nieznani osobnicy w liczbie około 80 ludzi w mundurach sowieckich, polskich i cywilnych dokonali napadu rabunkowego na szkodę Bubena Iwana, Ukraińca, i kilku innych osób zamieszkałych w Bolestraszycach, u których zabrano konie, krowy, wóz i garderobę. Ci sami sprawcy zastrzelili na podwórzu własnym Iwana Bubena, po czym poszli w niewiadomym kierunku. Dochodzenie prowadzi się.
Podpisał i nadał:
zastępca komendanta
plut. Forst Józef
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 80, k. 187.

BORKI
Tłumaczenie na język polski fragmentu artykułu wspomnieniowego Mikołaja Andrusiaka „Krywawyj teror polśkych bojiwok na Nadsianni” o mordach na Ukraińcach w Borkach zamieszczonego w zbiorze „Jarosławszczyna i Zasiannia” z 1986 r.
Kateryna Piskorowska – zastrzelona. Nogi miała związane drutem kolczastym. Jej ciało wrzucono do rzeki Tanwi. Wykonawcami zbrodni byli: Michał, Tadeusz i Józef Andrasik. Bronisławę Chmielewską, młodą kobietę, po której zostało małe dziecko, zastrzelono na progu jej chaty. Tej zbrodni dokonali Józef Pachla i Franciszek Koni. Mykołę Paszko z synem Iwanem straszliwie torturowano. Zamordowano całą rodzinę Mykoły Wołoszyna, jego pięciu synów bardzo torturowano przed śmiercią. Oleś Beńko – wójt gminy – stanął w obronie Polaków aresztowanych przez Niemców w Kurzynie Średniej. Po ich zwolnieniu wracał do domu i po drodze zabito go. Mówi się, że jednym z wykonawców tej zbrodni był zwolniony z więzienia Polak, którego Beńko bronił. Wołodymyr Beńko zginął 19 grudnia 1943 r. Jego syna Olesia, absolwenta gimnazjum w Przemyślu, zastrzelono w sierpniu 1943 roku. Szymko Ołeksak – zastrzelony, Andrij Piskorowski – zamordowany, Josyf Wołoszyn – zastrzelony, Kateryna Szczepaniak z maleńką córeczką – zastrzelona na drodze do Stalowej Woli. Taki sam los spotkał również Katerynę Wołoszyn z dwiema małymi córeczkami, gdy szła w odwiedziny do męża w Stalowej Woli. P. Wołoszyn, zwany „Paciuchem” – zamordowany. Władysława Hadaja publicznie męczono, później żywego powieszono za nogi i rozpalono pod nim ogień. Bandyci zbagatelizowali fakt, że był ożeniony z Polką. […]
Ofiary parafii Dąbrówka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 198–199.

BRUSNO NOWE

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach Bruśnie Nowym

[…]

Razem: 13 zamordowanych mężczyzn (2 przez bolszewików, 7 przez WP i MO, 2 przez WP, 1 przez MO – przepadł na forszpanie). […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 948. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

BRUSNO STARE

25 października 1945 r., m.p. – Fragment komunikatu Kierownictwa Krajowego Kraju Zakerzońskiego z sierpnia-września 1945 r.

[…] Dnia 20 września polskie wojsko spaliło we wsi Stare Brusno 64 ukraińskie gospodarstwa, a 23 we wsi Nowe Brusno. Jednocześnie znęcali się nad tymi ludźmi, którzy nie pouciekali, zaganiali dziewcząt do rzeki i zmuszali pić wodę, bili, zamordowali 2 mężczyzn, zadusiła się jedna kobieta. […].

Źródło: Informacija pro polśko-ukrajinśke protystojannia na Peremyszczyni, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 893. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Bruśnie Starym

[…]

2 marca 1945 r. WP (szturmówka) i MO z Horyńca i Brusna Nowego w ilości około 200 osób przeprowadzili akcję terrorystyczną na wieś. Podczas akcji napotkanych mężczyzn mordowali strzałami na miejscu, kobiety i dzieci katowali i rabowali wszystko, co popadło – zwłaszcza polscy cywile z okolicznych wsi, jadący za wojskiem, aby rabować ludność.

Zamordowani zostali:

  1. Wasylkiwski Iwan;
  2. Wasylkiwski Stepan – lat 22;
  3. Wełyczkowski Iwan – 31;
  4. Wełyczkowski Wasyl – 12;
  5. Has Stepan – 16;
  6. Hrabeć Mykoła – 35;
  7. Dudiak Iwan – 20;
  8. Kuznewycz Iwan – 33;
  9. Pidhorecki Mychajlo – 41;
  10. Chmil Wasyl – 31;
  11. Chmil Hryhiorij – 32.

[…] 

Razem: zamorowana została 1 kobieta (przez WP), 1 dziecko do lat 12 (przez WP i MO), 15 mężczyzn (3 przez bolszewików,1 przez MO, 11 przez WP i MO).         

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 948–949. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

BRZOZOWIEC

Fragment wspomnień Anny Zazuli o mordzie na Ukraińcach w Brzozowcu dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] W 1946 r. Polacy już palili wioski i mordowali ludzi. Nie wiedzieliśmy, co począć, bo nikt nam nie powiedział, a 29 marca 1946 r. Polacy przyszli od Kulasznego. Nie mieliśmy czasu zabrać czegokolwiek z sobą, bo wszyscy uciekali. Nasz dom był ostatni od Czaszyna, ludzie uciekali, krzycząc: „Uciekajcie, bo palą wieś i mordują!”. Uciekliśmy, ale mama i babcia zostały, myśląc, że coś uratują. 15-letni brat Włodko, 13-letni brat Sławko i najmłodszy 6-letni brat wzięli konia i pojechali do Łukowego. Siostra Marijka z samego rana poszła do Łukowego z 10-letnią siostrą. Ja uciekałam ostatnia. Pamiętam, że babcia powiedziała: „Uciekajcie, dzieci, już was nie zobaczę!”. Miała takie przeczucie, chociaż nikt by nie pomyślał, że [Polacy] będą mordować starców. Polacy wdarli się, wszystko wywieźli, z nowych pierzyn wypuścili pierze i zabrali wsypy. Nie zostało nic oprócz tego, co mieliśmy na sobie. Dom nie chciał się palić, więc rzucili granat, który rozerwał ciało babci. Matkę rżnęli nożami w sadzie, miała w ciele pięć dziur po kulach, głowę miała tak czarną, jak węgiel. Babcia nazywała się Marija Hryndio, urodziła się w 1875 r., a mama Kateryna Hryndio, urodzona w 1900 r. Zginęła wtedy także starsza kobieta Anna Hryndio z 1900 r., jak biegła za krowami. Mychajło Kudlik z 1917 r. wracał wtedy z Czaszyna do domu, ale został zbity tak, jakby go zamiesili, i tak powieźli go do Jaworzna, gdzie zmarł. Josyp Sowa z 1923 r. dopiero wyszedł ze szpitala, bo został ranny na froncie, wracał z pola z pługiem i także został zamordowany. Babcię, mamę, Josypa Sowę, Annę Hryndio i Mychajła Krila ludzie pochowali w Czaszynie. Zamordowanych zostałoby więcej ludzi, ale pouciekali do lasu. […]

            W Jaworznie zginął Iwan Kaczmaryk, Mychajło Kudlik, Ugaryk, Iwan Kociatyn. Siostra także siedziała 3 miesiące w Jaworznie, Mówiła, że z ludźmi z głodu i mordowania działy się straszne rzeczy. Mordowali ludzi gorzej niż Tatarzy. […]

Źródło: Spohad Anny Zazuli (diwocze prizwyszcze Hryndio) narodżenoji 1924 roku w Berezowci Liśkoho powistu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 19–21.

BRZUSKA

 1945 kwiecień 12, Przemyśl – Fragment zawiadomienia wójta gminy Bircza dla starosty powiatowego w Przemyślu o zabójstwie Ukraińców we wsi Brzuska
Wójt gminy zbiorowej [Bircza] melduje, że dnia 11 IV br. w gromadzie Brzuska zamordowano około 200 osób narodowości ukraińskiej. 1 Polkę porąbano siekierą. Zabrano dużo bydła i koni. Wszystkie gospodarstwa obrabowane. […] Cała banda wycofała się w kierunku na Bachów. […]
Maszynopis, odpis. APRz, UWRz 307, k. 52.

Wspomnienie Marii Muryn
Już na początku 1945 r. do naszej wsi i do wsi w okolicy dochodziły zatrważające pogłoski o zabójstwach i strasznym znęcaniu się Polaków nad spokojnymi Ukraińcami zamieszkującymi nad Sanem. Wczesną wiosna przez naszą wieś wozami uciekali ludzie, którzy ocaleli po napadach Polaków. Nieszczęście nie ominęło także nas. 11 kwietnia 1945 r. bandy polskie, idące przez nadsańską wieś Bachów, gdzie także zabijały niewinnych ludzi, o świcie napadły na naszą wieś Brzuska. Słyszeliśmy płacz i krzyki z zachodniej części wioski, przysiółka Hruszów, gdzie upadło najwięcej ofiar. Boso i jak kto mógł biegliśmy w stronę miasteczka Bircza. Polscy bandyci doganiali ludzi, zabijając po drodze aż do wsi Sufczyna. Zabili także mojego ojca. Księdza wraz z żoną porąbali siekierą. Starsi mieszkańcy podliczyli, że zginęło wtedy około 200 osób. […]
Deportaciji. Spohady, t. 3, Lwiw 2002, s. 51.

Wspomnienie Juliana Pankiewicza, ur. 1931 r.
Był słoneczny poranek 11 kwietnia 1945 r., gdy nagle zaczęła się strzelanina. Z mamą, która trzymała na rękach mego 4-miesięcznego braciszka, rzuciliśmy się do ucieczki. Gdy biegliśmy koło wiejskiej kancelarii, zobaczyliśmy, jak Polacy podpalają strzechy. Dostaliśmy się do naszego wujka Michała Saneczki. Tam Polacy nas złapali i zażądali, abyśmy pokazali kenkartę. Dowiedzieli się, że mama jest Ukrainą. Jeden z Polaków zaczął krzyczeć do mamy, wyzwał ją od banderówek, bandytek, jednak wmieszał się inny i nas wypuścili. Nie mieliśmy dokąd iść, wszędzie bandyci szukali ludzi, wieś płonęła. Rzuciliśmy się do domu wujka i tam się ukryliśmy. Tymczasem Polacy na podwórzu zabili jego syna Wołodymyra. Córka upadła na niego i krzyczała „Tatusiu mój rodzony!”. Chcieli zabić także ją, lecz posłuchali błagań matki, przekonującej, że córka jest Polką. Jeden z bandytów wszedł do pokoju, gdzie my siedzieliśmy na piecu, ale nas nie zobaczył. Dlatego zostaliśmy przy życiu. Ukradkiem dotarliśmy następnie do Birczy, gdzie spotkaliśmy naszego ojca. Babcia nie zdążyła uciec, Polacy zabili ją siekierą. […]
Deportaciji. Spohady, t. 3, Lwiw 2002, s. 52.

BUDYNIN

29 września 1946 r., [m.p.] – Fragment protokołu przesłuchania świadka mordu na Ukraińcach w Budyninie sporządzonego przez referenta „Czumaka” z rejonu V w okręgu II Kraju Zakerzońskiego

            Dnia 29 września 1946 r. KOP i MO w ilości około 60 osób dokonali skoku na Budynin. […] Niespodziewanie złapali jednego miejscowego mężczyznę – Sydora Teodora, lat około 50, którego szukali od dłuższego czasu, lecz ten zawsze się schował.  Natychmiast odprowadzili go do samochodów i zaczęli bić. Bili kolbami karabinów po twarzy i kopali. Jego żona, płacząc, szła za nim, więc ją też zabrali, lecz potem wypuścili. Bardzo zawzięli się na samego Sydora, bo nie zadowolili się złapaniem go, ale chcieli go zabić. W tym celu kazali mu uciekać. On odmówił, ale gdy zaczęli bić go jeszcze bardziej, zaczął uciekać. Biegł nadzwyczaj szybko, jak na jego wiek, ludzie dziwili się, skąd wziął tyle sił. Teraz zaczęli za nim strzelać z karabinu maszynowego i kilku karabinów z jednej strony, a drugi karabin maszynowy strzelał aż od wsi. Pięciu z komendantem MO z Bełza biegli za nim i też strzelali. Sam komendant strzelał z pistoletu. Ten, do którego strzelali, zdążył oddalić się od samochodów z 300 metrów, ale pod takim gradem kul szczęście go opuściło i, przeszyty całą serią z karabinu maszynowego, padł. Dostał jedną kulę w rękę, dwie w piersi, w organy płciowe i nogę. Mimo to nadal żył, bo gdy do niego dobiegli, to jeden jeszcze strzelił, a drugi kopną go w puls. […]

Źródło: Informacija pro antyukrajinśku akciku widdiliw Korpusu prykordonnoji ochorony Polszczi ta Miliciji obywatelśkoji w seli Budynyni, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 1059. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment wspomnień Iwana Jasejki o mordach na Ukraińcach w Budyninie dokonywanych przez różne organy Rzeczpospolitej Polskiej

            […] Razem z Ruskimi często napadali Polacy. Młodzi chłopcy a nawet dziewczęta chowali się po kryjówkach, Abu nie wpaść katom w ręce. Z rąk polskiej milicji i wojska koło cmentarza zginął Andrij Kapeluś. Jednego razu milicja z Bełza przyszła do wsi, a potem kazała odwieźć się z powrotem. Powiózł ich jeden gospodarz, którego zamordowali a konie zabrali. Żona znalazła go na trzeci miesiąc w lesie pod Stajami i w rękach przeniosła, ale tylko szczątki. Kobietę Olhe Kapeluś wojsko zabiło na podwórzu. Kazali dać koniom owsa. Ona przyniosła, a drugi wystrzelił i ją zabił. Milicja zamordowała także Mykołę Sałahuba, Teodora Sydora, Punia Kapelusia. […]

Źródło: Spohad Iwana Jasejka, narodżenoho w Budynyni Sokalśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 31–32.

CETULA

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borys „Żana” o mordach na Ukraińcach w Cetuli

            […] 12 września 1945 r. około 18 polskich bandytów w godzinach wieczornych napadło na wieś, mordując wieśniaka Hawryszkę Mychajła lat 53, który pracował w polu. […] Razem: zamordowanych 2 […].

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny protiahom 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 959. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment wspomnień Czesława Połenika o mordach na Ukraińcach w Cetuli dokonanych przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Na początku 1947 r. do domu Mareczki (Howrynia) przyszło 5 powstańców, których od razu okrążyli żołnierze znajdujący się tam na zasadzce. Trzech upadło w walce, dwaj uciekli, dom spłonął. Nastąpiło przeczesywanie lasów […]. Mieszkaniec wsi Skibiak uciekał końmi, został złapany i rozstrzelany. […]

Źródło: Spohad Czesława Połenyka narodżenoho 19 roku w Cytuili Jarosławśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 535.

Fragment rozmowy z Anną Mihus (panieńskie nazwisko Łobaz), ur. 13 grudnia 1927 r. w Cetuli
[…]
Dziadkiem moim był Petryha, którego sparaliżowało przed wojną. Miał 2 córki i zięcia we Francji, dzięki nim postawił murowaną stajnię, a wszystko było drewniane, jak to kiedyś. Przed wojną ciotka zmarła, dziadek został sparaliżowany. Sparaliżowane leżały też 2 stare kobiety w Terebniach. Wtedy [napastnicy] przywieźli ich do starego domu, do dziadka, i ten dom podpalili. Spłonął mój dziadek i te kobiety.

Kto to zrobił?
Kto? Polacy, a kto!?
Skąd pochodzili?
Tego to ja już nie wiem. Wiem, że podpalili z nimi dom, nie uciekli. Jedna z tych starych kobiet pisała się Bacio.

A druga?
Drugiej nie znam.

Co z resztą ludzi?
Zdrowi uciekli, a sparaliżowanych podpalili w domu…

Spłonęły także inne domy w Terebniach?
Tego to ja już nie powiem. Terebnie to był taki mały futor.

Pani pochodzi z Cetuli. Czy tam też ktoś został zabity?
Polanyk, nie wiem o tym zbyt wiele, wiem, że zabili go Polacy, ale jak..
[…]
Źródło: Rozmowa z Anną Mihus (panieńskie nazwisko Łobaz) ur. w 1927 r. w Cetuli, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 470–471.
Komentarz: Napad na Terebnie przypadł na 18 kwietnia 1945 r. Dokonał go bandycki oddział pod dowództwem Bronisława Gliniaka „Radwana”, milicjanci z posterunku MO w Wiązownicy, uciekinierzy z posterunku MO w Radawie. Historycy polscy utrzymują, że był to odwet za akcję UPA przeciw bandytom na Wiązownicę w dniu 17 kwietnia 1945 r., jednak łączy go jedynie następstwo czasowe – cechy charakterystyczne pozwalają bowiem umieścić go w ciągu wcześniejszych i późniejszych „zwykłych” mordów bandy „Gliniaka”.

Fragment rozmowy z Michałem Oryniakiem ur. w 1931 r. w Cetuli

[…]
Jakie ofiary ponieśli cetulanie po wojnie?
Zabity został gospodarz Mychajło Hawryszko, jeden z tych, którzy wrócili z wysiedlenia w 1940 r. na Besarabię. W marcu 1944 r. nasi ludzie zaczęli pierwsze pracę w polu. Z Piwody zobaczyli, że ktoś pracuje. Z krzaków poleciały strzały z automatu, Hawryszko dostał po palcach, ale zdołał uciec z pola żywy. Zabili go równo rok później, na tym samym polu. Polacy zbili też Wasyla Mareczkę, nazywano go „Hawrył”. Był to nasz sąsiad, kawaler, wrócił z roboty z Niemiec. I przepadł. Nie ma go i nie ma, po paru dniach znaleziono go w lesie przy drodze, w samej koszuli i kalesonach. Tato mówił, że miał zmasakrowaną głowę i ciało pokłute.
[…]
Źródło: Rozmowa z z Mychajłą Oryniakiem ur. w 1931 r. w Cetuli, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 504.

CEWKÓW
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] marca 1945 r. Polska milicja zastrzeliła w Cewkowie 9 osób i spaliła jedno gospodarstwo. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 861. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Cewkowie

[…]

Razem: 11 zamordowanych, w tym 3 kobiety, 8 mężczyzn (przez polską bandę). […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 947. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

CHŁOPIATYN

czerwiec 1946 r., [m.p.] – Fragmenty protokołu przesłuchania świadka mordu żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Chłopiatynie przeprowadzonego przez pracownika SB rejonu V Okręgu II Kraju Zakerzońskiego „Czumaka”

[…] Dnia 5 czerwca 1946 r. WP w ilości do 150 osób, wracając z akcji, około godziny 14. przejeżdżało przez wieś Chłopiatyn. Na polu w zbożu zauważony został przez nich Iwan Sokił lat 22, który niedaleko miał kryjówkę i zaczęli do niego biec. Ten, gdy zorientował się, że został zauważony, zaczął uciekać. Owcy ludzi w polskich mundurach otworzyli mocny ogień z karabinów maszynowych, finek i karabinów. Nieszczęśnik uciekał dosyć długo, ale pod takim ogniem ucieczka nie była możliwa. Został ranny w nogę i piersi. WP dobiegło Do swej ofiary i zaczęło go mocno bić. Kolbami karabinowymi zbili mu głowę o twarz nie do poznania. Człowiek ten został zmasakrowany w barbarzyński sposób. Prawie jako trupa przywieźli młodego chłopca do domu, gdzie zaraz zmarł. […]

            Tego samego dnia polscy terroryści zamordowali w niedalekim laski [nieczytelne] Mychajła Jacyszyna lat 26. Siedział nad kryjówką, aby się w niej ukryć, ale się zagapił ponieważ był młody, to go zamordowali. Wspomniany Mychajło przeżył tortury podobne do poprzednika.

            Oprócz tego zamordowali także Adama Sokoła lat 16. Ostatniego pod Wasylowem Wielkim. Uciekał razem z kolegami ze wsi, a za nimi pędzio WP, które „dobrowolnie” wysiedlało, raz po raz strzelając do młodych chłopaków, prawie dzieci. Pod obstrzałem uciekali 3–4 km. […] Gdy ten chłopczyna padł zabity, wojsko zaczęło znęcać się nad trupem. Kolbami karabinu rozbili głowę martwego i w ogóle niweczyli ciało. Spośród uciekających chłopców padł także jeszcze jeden, służył u [nieczytelne] księdza. Na każdym polscy sadyści dokonali swych zwierzęcych czynów. […]

Źródło: Protokoł polśkoji terorystycznoji akciji w seli Chłopiatyni, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 1039–1040. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

CHOCEŃ

Fragment sprawozdania sytuacyjnego nieznanego referenta OUN z nadrejonu „Beskid” za październik 1945 r. o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na 6 Ukraińcach we wsi Choceń

 

            […] 27 października 1945 r. do wsi Choceń przyjechało 25 żołnierzy polskich. Spalili jeden dom i stodołę, zabili 6 osób […].

 

Źródło: Wisti z terenu za misiać żowteń 1945 r., w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 32. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

CHYLIN

Fragment wspomnień Ołeksandra Kolańczuka o mordzie na Ukraińcach z Chylina

[…] 15 maja wracających z Chełma […]  Josypa Skubija i Antona Pekułę z Chylina oddział NZS (Narodowe Siły Zbrojne) pobił we wsi Wierzbica i pół żywych zabrał w okolice wsi Kulik. Ślad po nich zaginął. […]

Źródło: O. Kolanczuk, s. Wilka Tarniwśka, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 312.

CIEPLICE – przysiółek Wołczaste
Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 3 marca – 17 marca 1945 r.
[…] stwierdzono szereg zbrojnych napadów skierowanych przeciwko Ukraińcom wyjeżdżającym do Związku Radzieckiego. Uzbrojone oddziały napadają na ludność, rabują, palą budynki i zabijają ludzi. Jak na przykład 3 marca we wsi Wołczaste uzbrojona grupa ludzi w ilości 30 osób zamordowała 16 mężczyzn, jedno dziecko i 5 kobiet. Ta banda zebrała wiele rzeczy, bydła, następnie odeszła w stronę Łańcuta. […] stwierdziliśmy, że zabójstwa i rabunki dokonują zbrojne grupy AK. Stwierdzono, ze wraz z bandami terrorystycznymi AK współdziałają i funkcjonariusze milicji. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 37.

1945 marzec 17 Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 3 marca – 17 marca 1945 r.
[…] stwierdzono szereg zbrojnych napadów skierowanych przeciwko Ukraińcom wyjeżdżającym do Związku Radzieckiego. Uzbrojone oddziały napadają na ludność, rabują, palą budynki i zabijają ludzi. Jak na przykład 3 marca we wsi Wołczaste uzbrojona grupa ludzi w ilości 30 osób zamordowała 16 mężczyzn, jedno dziecko i 5 kobiet. Ta banda zebrała wiele rzeczy, bydła, następnie odeszła w stronę Łańcuta. […] stwierdziliśmy, że zabójstwa i rabunki dokonują zbrojne grupy AK. Stwierdzono, ze wraz z bandami terrorystycznymi AK współdziałają i funkcjonariusze milicji. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 37.

Fragment tłumaczenia na język polski informacji J. Tepłyckiego o mordzie na Ukraińcach we wsi Cieplice, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] Do tych dwóch grup bandyckich [z Majdanu Sieniawskiego i wsi wokół Dąbrowicy – B.H.] w planowanych akcjach dołączali jeszcze pomocnicy, którzy tylko rabowali i polowali na łupy. W takim właśnie wzmocnionym „sezonowymi posiłkami” składzie bandyckie grupy wycięły w pień ukraińską ludność Piskorowic. A zaczęło się od aresztowania zupełnie niewinnych ludzi w Cieplicach. Ofiarami aresztowań byli: Mychajło Kwik (Gilar), Seńko Łeszak, Mychajło Łeszak (Komaniw), Stefan Worobel brat Ołeksy, Ołeksa Fedirko, Ilko Pich, bracia Andrij i Mykoła Hyś, Ołeksa Harpul Mychajło Szegda, Mykoła Fedirko (Medyk). Z tej grupy zginęli w więzieniu Ołeksa Fedirko, Mychajło Łeszak (Komaniw), Jurko Szegda i Mychajło Fedirko (Medyk).
Innym razem ci sami bandyci aresztowali w Cieplicach następujących chłopów: Iwan Wołczasty (Kałyn), Iwan Kowal, Petro Wołos oraz Iwan Pazuniak z Adamówki. W 1945 roku wrócił do domu tylko Petro Wołos, jednak niebawem zmarł. Pozostali zginęli bez śladu (…) Iwan Karchut uratował się od śmierci ucieczką.
W marcu 1945 r., polska banda napadła na przysiółek Cieplic – Wołczaste i tam okrutnie męczyła, a potem zamordowała 24 osoby. Po kilku dniach napadła na Cieplice. Zginęli wówczas: Stepan Zubyk, Fedko Rudyk z Pokryw, Ołeksa Wołos (Gradus), Kateryna Kwik (Gilarka), bracia Kost’ i Mychajło Nahirni, Tymko Sopiłka, Denys Czornejko, Dmytro Szegda (Smal), Iwan Rudianyn, Mykoła Paszkowski (Popyk), Nestor Paranycz, Mykoła Mokrycki, Iwan Grod, Maria Grod, Ołeksa Zygmund, Dmytro Pisieczko, Pawło Puchta, Iwan Nahirnyj, Mychajło Szegda, Mychajło Cuper, Petro Worobel, Sylvester Paszkowski, Nastia Kwik, cała rodzina Mokryckich – Iwan, Maria, Anna, Wasyl, Mychajło i Jarosław. Na przysiółku Szegdy Polacy zarąbali siekierą Mychajła Szegdę.
W 1945 r. polska banda napadła na chatę starego Iwana Karchuta i tak go pobiła, że po kilku dniach zmarł. Mikołaj Woś ze swoimi kolegami Bachorami zamordował Iwana Lutego z Górki Cygańskiej w lasku „Piwne” koło Cieplic. […]
[…] Latem 1945 r. wracała z Hamburga Anna Mołyń, wysiadła z pociągu w Leżajsku i poszła na przełaj do swojej wioski. Po drodze złapali ją Polacy z Brzyskiej Woli, obrabowali ze wszystkiego, a potem zaprowadzili do lasu, gdzie przygięli wierzchołki dwóch drzew, przywiązali do nich dziewczynę i rozdarli na dwoje.
Wtedy również Polacy zabili dwóch braci żony Łohina a ich ciała wrzucili do rzeki. Tak samo zginęli: Wasyl Karchut – brat Stefana z Górki Cygańskiej, Andrij Ziń, Iwan Pyłypeć. Bracia Iwan i Wasyl Grody po przyjeździe do Leżajska, postanowili wziąć furmankę z Cieplic. Poszedł po nią Wasyl. Kiedy wrócił do Leżajska, brat już nie żył. Zastrzelili go Polacy. […]
Cieplice, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 224–226.

Więcej o mordach w Cieplicach

CHODYWAŃCE
Fragment sprawozdania „Wistky z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.
[…] 1 maja [1945 r.] polska banda zabiła w Chodywańcach 9 osób i 1 raniła. […]
Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 870. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

CHOTYLUB

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borys „Żana” o mordach na Ukraińcach w Chotylubiu

[…] 2 kwietnia 1945 r. WP (szturmówka razem z MO w liczbie około 100 osób) przeprowadziło akcję terrorystyczną na wieś. Podczas akcji zamordowani zostali tacy ludzie:

  1. Gul Tymko – lat życia 60;
  2. Hryćko Ołeksa – 55;
  3. Truchaj Iwan – 56;
  4. Czucharski Mychajło – 23;
  5. Czucharski Stepan – 18;
  6. Jacucha Jewa – 19;
  7. Jacucha Mychajo – 38.

[…] Podczas akcji na wieś Gorajec zamordowany został Marchewka Andrij lat 25, a także 7 innych osób, podanych w „aktach terroru” wsi Gorajec. […]

17 stycznia 1946 r. WP zamordowało Bohuna Mychajla – lat 34. […]

Razem: zamordowanych 9, w tym 1 kobieta, 8 mężczyzn (przez MO i WP 1 kobieta, 8 mężczyzn, przez bolszewików 1 mężczyzna).  […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny protiahom 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 957–958. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

CHOTYNIEC
Przysiółek Łapajówka
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] marca 1945 r. Polska milicja podczas obławy we wsi Łapajówka spaliła gospodarstwa Gadzewycz Marii i zabiła: Gadzewycz Marię, Gadzewycz Ksenię i Husak Annę (zabójstw dokonano z przyczyn osobistych). […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 861. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

CZASZYN

Fragment sprawozdania sytuacyjnego referenta OUN Stepana Golasza „Mara” z nadrejonu „Beskid” o mordzie na Ukraińcu Mykole Hnatyszynie w Czaszynie dokonanym przez sąsiada-Polaka

            […] 4 grudnia[1945 r.]  we wsi Czaszyn syn Filipowycza N. strzelił z pistoletu (system Tokariewa) przez okno, zabijając Ukraińca Mykołę Hnatyszyna. […]

Źródło: „Wisti z terenu za misiać hrudeń 1945 r.”, w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 46. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

CZERCE

Fragment sprawozdania terenowego OUN z 1945 czerwca – o akcjach antyukraińskich w Jarosławskiem w okresie maj – czerwiec 1945 r.       

 […] 15 maja [1945 r.] na Hajdach, przysiółku wsi Czerce, Polacy zamordowali Ukraińca Skubiaka Andrija ze wsi Leżachów (lat 30), a jego ciało wrzucili do Sanu. […]

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 872. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

CZERNICZYN

Fragment wspomnień Tekli Liborskiej o mordach na Ukraińcach w Czerniczynie dokonanych przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Front u nas przeszedł 22 lipca 1944 roku. Zaczęły się żniwa i skończyły, a po żniwach wyznaczono 9 mężczyzn ze wsi z końmi i wozami zawieźć różne rzeczy wojskowe nad Wisłę, gdzie znajdował się front. Po wykonaniu polecenia ci mężczyźni wracali z powrotem. Na ostatni nocleg przed wsią rodziną zajechali do jednej polskiej wsi koło Zwierzyńca. Mieszkała tam znana im kobieta, która miała pole w Metelinie (kilometr od Czerniczyna), więc znała też naszych ludzi i chętnie przyjęła ich na nocleg. W nocy do jej domu przyszli ludzie w wojskowych mundurach i zabrali tych mężczyzn do lasu. Dwaj nasi furmani w czasie wyjazdu zaczęli uciekać: jeden został zabity, a drugi uciekł. Był to Iwan, zięć Zajaców. Gdy zaczęło świtać, [ludzie w wojskowych mundurach] w lesie rozkazali pozostałym mężczyznom rozebrać się i klęknąć. Gdy ci byli w bieliźnie jeden, Wołodymyr Makarczuk, znowu zerwał się do ucieczki. Strzelali do niego, a mimo to on uciekł, chociaż domu dobiegł zupełnie bez pamięci. Niczego nie mógł powiedzieć, ale gdy się opamiętał, opowiedział, co działo się z nim w lesie. Tam nasi furmani zostali zastrzeleni, ściągnięci na kupę, nakryci chrustem. Jeden z nich, Iwan Stasiuk, został tylko ranny, ale utracił przytomność. Gdy oprzytomniał, zaczął wyłazić spod trupów i chrustu, a gdy to mu się udało i przekonał się, że nikogo z morderców nie ma, polazł na czworaka z lasu. Szedł w bólu,  potem pomogli mu ludzie, myśląc, że jest uciekinierem z niemieckiej niewoli. Dostał się do Zamościa do szpitala, skąd po 10 dniach żołnierze sowieccy przywieźli go samochodem do Czerniczyna. Rodziny prosiły żołnierzy przywieźć im trupów, aby ich pochować, ale ci nie mogli tego zrobić. W lesie pozostali: Roman Wojtowycz, Josyp Łycz, Fedir Mazur, Pawło Pyłypczuk, Mychajło Bachmaczuk, Mykoła Nowosad.

Kilka dni po tym wypadku jeden nasz gospodarz, nazywał się Hryć Pyłypczuk, otrzymał rozkaz pojechać z rzeczami wojskowymi na zachód. Gdy wracał i był niedaleko swego domu, jeden żołnierz znowu zmusił go coś wieźć, a gdy ten odmówił, to tak mocno zbił go rewolwerem po głowie, że dzień i noc nie odzyskał przytomności. Następnego dnia zmarł w wieku 40 lat.

O północy 29 października 1944 roku wysadzona została [przez UPA] szkoła w naszej wsi, gdzie mieścił się posterunek milicji. Tej tragicznej nocy milicja odeszła ze szkoły i nocowała u Sydora Horoszczuka, zatem budynek szkolny był pusty. Wybuch postawił wszystkich mieszkańców na nogi. Rano z Hrubieszowa przyjechał oddział wojska – szkoła oficerska z Lublina. Zwołali mężczyzna na zebranie pod zniszczoną szkołę, położyli ich twarzą do ziemi na zimnym mroźnym wietrze i trzymali do zmroku. Na naradę poszli wtedy komendant milicji Pochylczuk, pułkownik sowiecki, pułkownik polski, wójt gminy Stefan Liborski i jego zastępca Pawło Semeniuk. Odczytali nazwiska 8 ludzi, wojacy  przeprowadzili ich przez szosę i w polu zastrzelili. Nie żałowali kul: nasz sąsiad miał ich w sobie 36. Zginęło wtedy 4 młodych chłopaków po 22 lata każdy, 2 mężczyzn po nad 40-letnich, jedna 18-letnia dziewczyna, która 2 tygodnie temu wyszła za mąż za sowieckiego lejtnanta (podczas egzekucji nie było go w domu). Zabici wtedy zostali: Petro Sywak, Petro Rabczuk, krewna księdza Hurki Natalka, Mykoła Pyłypczuk, Wołodymyr Sywak, Stepan Kozak, Josyp Pitus, Petro Rabczuk. Rozstrzelana zostałaby także Tatiana Symczuk, młoda dziewczyna, ale gdy już ją wyczytali, z pod kul zwolnił ją komendant Pochylczuk, a na jej miejsce wywołano krewną księdza Hurki. Ludzie ci zostali rozstrzelani, ale niektórzy się ruszali, więc chodził między nimi ich kolega z lat szkolnych, Polak Karol Knap, i strzelał im w głowę.

Po tej rozprawie zabrali 84 mężczyzn spod szkoły i czwórkami poprowadzili Hrubieszowa. W Hrubieszowie zabili […] starszego mężczyznę z Czerniczyna Semena Gromę.

[…] Ukradzionego majątku najczęściej nikt nie szukał, ale był wypadek, że gdy jednemu gospodarzowi ukradziono krowę […], [on] dowiedział się jakoś, kto tą krowę zabrał – znaleźli z niej skórę w Pobereżańach, przedmieściu Hrubieszowa, i zaczęli domagać się zwrotu krowy. Jakże straszną zapłacili za to cenę! […] Stało się to tak, że jednego wieczora oddział Wojska Polskiego jechał od Modrynia. […] [Po mordzie na braciach Prokopach w Masłomęczu] zajechał do Czerniczyna do tej rodziny, która szukała krowy. [Żołnierze] zabili gospodarza Pawła Bidę, jego żonę Annę, siostrę żony Mariję Utkiną, Wołodźkę i Jewhena (13- i 15-letniego), którzy byli synami Anninej szwagierki Mariji Demczuk, a ją samą przestrzelili, gdy uciekała przez okno, ale nie dobijali i wyzdrowiała. Sąsiada Iwan Bidę, który wszystko to widział i jego syna, 16-letniego Petra, także zabili. I znowu było 10 trupów. […]

Od tego czasu już nie szukał ukradzionego majątku, a mimo to ludzie ginęli nadal. Spotkało to Petra Demczuka, brata zabitej Anny Bidy, którego zabili zimą na stacji, gdy wracał z Hrubieszowa; syna Tekli Jaremczuk, jedynaka Iwana i Stefana Rybaczuka (19-letniego, jak i jego poprzednik, obydwaj pracowali przy młockarni w Łotoszynach), którzy zostali zabrani w biały dzień, wieczorem zawiezieni furą drogą między czerniczyńskimi koloniami i męczeni tak, że krzyczeli „Tatusiu, mamusiu, ratujcie!”, ale jak bezbronni ludzie mogli ich ratować? Zamordowanych ze skręconymi głowami i powykręcanymi palcami rąk i nóg zostawili w dołach niedaleko szosy; Mykołę Adamiuka, 18-letniego chłopca, zabitego na drodze, gdy wracał z pracy do domu (trupa zasypali ziemią w okopie i pokazali aż wtedy, gdy ojciec zaczął się tego domagać, bo chciał go pochować; Stepana Adamiuka i Iwana Pawluka, zabitych na drodze do Hrubieszowa (mordercy byli synami Romańskiego, co mieszkał na  Michałówce za młynem parowym); […] ojca [braci Adamiuków] zabitego w swoim chlewie na wyszkach; Hapkę Żmurową, zabitą, gdy wiozła do młyna pełny wóz pszenicy; […].

Źródło: Spohad Tekli Liborśkoji (diwocze prizwyszcze Dziad) narodżenoji 1920 roku w Czernyczyni, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 540–543.

CZERWONA WOLA
Fragment wspomnień Michała Knysza ur. w 1932 r. w Czerwonej Woli
[…] Nie wiem, jak długo po froncie panował u nas spokój. […] Początek piekła mogę jednak ustalić według daty śmierci mojego wujka Iwasia Meszki i Króla „Haluśki”. Już w 1945 r. zamordowani zostali właśnie ci dwaj chłopcy, a zrobili to ich koledzy szkolni Michał Ciurko przydomek „Lonio” i Głowa, ale nie wiem czy Głowa to nazwisko, czy przydomek. Polak Krupka wiózł ich wszystkich wozem do Sieniawy na rejestrację czy coś takiego, ale wiem, że bali się tam wstawić. Gdy dojechali na wysokość Słotów koło gospodarstw Osowskich, Bochnów i Sawy „Moskala”, chłopcy zeskoczyli z wozu i zaczęli uciekać. Wujek Iwaś dostał kulę parę metrów od wozu, a Flis wpadł w skupisko domów zwane Iwanciami. Moja ciotka Tacjanna powiedziała potem, że nagle zobaczyła, jak „Lonio” wybiegł zza Bochnowego sadu i celuje we Flisa. „Lonio” oddał trzy strzały, a po trzecim Flis upadł. „Lonio” podbiegł do niego. Ciotka zapytała „Michał, coś ty zrobił?”, a on powiedział: „A już go szlak trafił, po co uciekał?”. Iwasia Meszkę i Flisa położyli na wóz i zostawili na środku Słot, a sami pojechali do Sieniawy chyba po to, aby pochwalić się, że zabili 2 Ukraińców. Wracali stamtąd ze śpiewem, dobrze podchmieleni. […]
Mojego brata żony ojciec Iwan Bojarski, idąc z Manasterza na Czerwoną Wolę, został zastrzelony przez Wojsko Polskie i rzucony do Lubaczówki. Spoczywa na cmentarzu w Czerwonej Woli. […]
Po naszym wysiedleniu w Nielepkowicach miało miejsce jeszcze zdarzenie, o którym opowiedziała nam Maria Gajda, nasza sąsiadka. Po wygnaniu została tam we wsi Ukrainka, bo jej syn służył w Wojsku Polskim. Bandyci zza Sanu przyszli i obrabowali ją ze wszystkiego, załadowali mienie na jej wóz i skierowali się na prom zabierając z sobą tę kobietę. Na promie bandyci ją zastrzelili i wrzucili do Sanu, a sami udali się na drugą stronę. Syn przyjechał na pogrzeb, potem w ogóle wrócił do Nielepkowic, ale wkrótce został tam zamordowany. Gajdzicha opowiadała też, jak na drodze przy cerkwi w Leżachowie walały się święte księgi. Jednego razu polska banda złapała w Leżachowie 10-letniego chłopca Misiłę. Wzięła go z sobą, by zrzucić z mostu leżachowskiego do Sanu. Chłopiec zaczął płynąć do brzegu, więc dostał kulę i popłynął Sanem dalej, jak setki innych Ukraińców. […]
Źródło: M. Knysz [Krzyś], Czerwona Wola, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 456–457, 459–460.

Fragment wspomnień Włodzimierza Michałuszki ur. w 1923 r. w Czerwonej Woli
[…] Nowe władze polskie starały się zmusić naszych mężczyzn do tego, aby wstępowali w szeregi Wojska Polskiego, na co my się nie zgadzaliśmy. Po tych, którzy nie zgłaszali się na wezwanie, przyjeżdżała milicja i zabierała do Sieniawy, gdzie w zwierzęcy sposób znęcała się nad nimi. Jeden mężczyzna został tam pobity na śmierć. Na początku 1945 r. milicjanci w naszej wsi złapali kilku młodych Ukraińców i konwojowali ich do Sieniawy. Po drodze zastrzelili Iwana Meszkę i Mychajła Krila, którzy prawdopodobnie próbowali im uciec. […]
Źródło: W. Michałuszko, Wspomnienia z oddziału „Pochwalończycy”, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 349.

DARÓW

20 lutego 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” referenta politycznego nadrejonu „Beskid” w Okręgu I Kraju Zakerzońskiego Stepana Golasza „Mara” o mordach żołnierzy Wojska Polskiego w Darowie

            […]  23 stycznia [1946 r.] WP z Posady Jaśliskiej w liczbie około 150 żołnierzy napadli na Polany Surowiczne. Obrabowali mieszkańców, twierdząc, że szukają banderowców. Lasy obstrzelali z moździerzy. Cztery pociski z moździerza upadły na wieś Darów, zabijając 1 kobietę i 2 dzieci. Następnie wrócili do Posady Jaśliskiej. […]

Źródło: Wytiah iż „Wistej z terenu” za misiać siczeń 1946 r. pro suspilno-politycznu sytuaciju na terenach Łemkiwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 998. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

DĄBROWICA
Tłumaczenie na język polski fragmentu artykułu wspomnieniowego Mikołaja Andrusiaka „Krywawyj teror polśkych bojiwok na Nadsianni” o mordzie na Ukraińcach we wsi Dąbrowica, zamieszczonego w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
Z rąk polskich bandytów zginęli w Dąbrowicy: Jurko Puchta, Mychajło Kania, Stepan Ostiak, Melania Nakoneczna, Teodor i Maria Lutyj, Mychajło Puchta, Stepan Danyłeć, Hawryło Trusz, Anna Ostiak córka Kohuta, Anna Puchta, Stepan Trusz, Mychajło Trusz, Marijka Nikeruj, Marijka Naladziona. W bandycki sposób zamęczono proboszcza Dąbrowicy, ks. Mykołę Dobriańskiego. W przysiółku Dąbrowicy, Podługu, zamordowano Iwana Zymnego, Stepana i Marię Szegdów, Anastazję Fedirkę z dwojgiem dzieci. […]
Dąbrowica, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 231.

DĄBRÓWKA
Tłumaczenie na język polski fragmentu artykułu wspomnieniowego Mikołaja Andrusiaka „Krywawyj teror polśkych bojiwok na Nadsianni” o mordach na Ukraińcach w Dąbrówce zamieszczonego w zbiorze „Jarosławszczyna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] Josyf Fedak, 84-letni psalmista, zastrzelony na cmentarzu; Olha Pokij, córka Fedaka, zastrzelona razem z ojcem; Kateryna Pawłyk, siostra ks. Pawłyka, ostatniego proboszcza Dąbrówki, zastrzelona z Fedakami. Mariję Wołoszyn torturowano, później zabił ją Marian Kania. Polscy bandyci zamordowali Iwana Dyjaka i jego rodzinę – ojca, matkę i dwóch synów. Mykoła Mila – zastrzelony; Mykoła Złotok – zamordowany; wymordowana cała rodzina Josyfa Martyny; Mirosław Beńko – zastrzelony; H. Wołoszyn, który mieszkał na lewym brzegu Tanwi, zamordowany z całą rodziną (ojciec, matka i syn); zamordowano również rodzinę Stepana Petryszyna (ojciec, matka i dwie córki). Katerynę Pachlinę zamordowano, mimo iż miała męża Polaka, a dwaj jej synowie brali czynny udział w mordowaniu Ukraińców. Stanisław Staroń – zamordowany; Iwan Wołoszyn – zastrzelony razem z żoną; Myroslaw Martyn – zastrzelony. […]
Ofiary parafii Dąbrówka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 199.

DŁUŻNIÓW

12 lutego 1946 r., [m.p.] – Fragmenty protokołu przesłuchania świadka mordu żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Dłużniowie przeprowadzonego przez pracownika SB rejonu V Okręgu II Kraju Zakerzońskiego „Czumaka”

            Dnia 12 lutego 1946 r. o godzinie 15. Wojsko Polskie przeprowadziło napad na wieś Dłużniów. Bojowcy ławą, mocno strzelając, szli do wsi, którą wcześniej obstrzelali z moździerza. Po wejściu z wielkim wrzaskiem i krzykiem do wsi od razu bezpodstawnie zapalili pierwszy dom z brzegu. To ich jednak nie zadowoliło. Przecież przyszli tu po to, aby swoimi obłąkanymi uczynkami dobrze wryć się w pamięć mieszkańców. I dlatego z wiechciami płonącej słomy chodzili od domu do domu i podpalali. W jednej chwili część wsi stanęła w płomieniach i w ciągu godziny przestało istnieć 56 zabudowań, w tym 23 domy, 22 stajnie, 11 stodół. […]

            Podobnie zachowywali się w stosunku do cywilnych mieszkańców. Przede wszystkim strzelali do cywili, chociaż poznawali ich wyraźnie. Nie baczyli na starca, kobietę czy dziecko. Ponieważ ludzie bali się wychodzić z domów, WP strzelało do domów przez okna, a także wrzucało granaty. W wyniku tego w kryjówce zadusił się Kudraj Wołodymyr lat 30, a 7 osób odniosło rany. […] We wsi nie było osoby mniej lub więcej pobitej. Kto się nie ukrył, musiał doznać znęcania ze strony oszalałego WP. W następstwie pobicia wkrótce zmarły trzy osoby: Pidsudko Toma lat 75, Łatynnyk Danyło lat 46, Bartoszek Jakiw lat 53. […]

Źródło: Protokoł antyukrajinśkoji akciji w seli Dowżnewi, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 993–994. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

DOBCZA

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borys „Żana” o mordach na Ukraińcach we wsi Dobcza

8 lutego 1945 r. MO z Sieniawy, Majdanu Sieniawskiego i Dobrej w liczbie 15 osób zamordowała:

  1. Zalizko Mychajło – lat życia 27;
  2. Stańko Iwan – 70;
  3. Fełak Mychajło – 27.

[…]

2 maja 1945 r. polska banda  i MO w liczbie około 100 osób zamordowały:

  1. Fełak Ołeh – lat życia 40;
  2. Swynar Stefanija – 12;

[…]

2 lipca 1945 r. WP (9 polska dywizja) i bolszewickie oddziały specjalne wraz z bandami polskimi przeprowadzały obławy na […] wsi. Podczas obławy zamordowali:

  1. Harasym Kateryna – lat życia 20;
  2. Lijniak Iwan – 60;
  3. Kozar Ołeh – 28.

[…]

17 sierpnia 1945 r. polska banda zamordowała wieśniaka Kudłaka Teodora – lat 70. […]

Razem: 11 zamordowanych mężczyzn, 1 kobieta, 1 dziecko w wieku do lat 15 […].

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postrażdały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 962–963. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

1946 maj 20, m.p. – Fragment meldunku „Medwedia” o mordzie na Ukraińcach we wsi Dobcza w dniu 18 maja 1946 r.
[…] Zgłaszam, iż dnia 18 V 1946 r. o godzinie 18.30 od strony Krasnego wkroczyła do Dobczy banda polska licząca ponad 60 osób. Banda posiadała uzbrojenie w postaci karabinów maszynowych, automatów i karabinów. Mniejsza jej część miała na sobie różne mundury wojskowe, reszta po cywilnemu. Najpierw wstąpili na przysiółek Kowale, a następnie utworzyli tyralierę i szybko zbliżyli się do wsi. Kogo napotkali, zabierali z sobą. I tak szli przez wieś w stronę Krzywego aż do kapliczki (do drogi prowadzącej do szkoły), gdzie rozstrzelali wszystkich złapanych wcześniej, a potem z tego miejsca wrócili do wsi i zaczęli palić i strzelać do uciekających ludzi. Na samym początku złapali 9 sztuk krów i 3 konie, z którymi 12–13-letnie bękarty pouciekały ze wsi, w drodze uciekły 2 krowy.
Ilość zamordowanych:
1. Chodań Iwan lat 42, wieś Dobcza,
2. Fedak Wasyl lat 45, ꞊,
3. Puchła Andrij lat 42, ꞊,
4. Dziuban Anna lat 62, ꞊,
5. Petro Szegda lat 45, ꞊,
6. Drabowski Kyryło lat 40, ꞊,
7. [Drabowska ] Marija lat 35, ꞊,
8. [Drabowski] Julian lat 13 ꞊,
9. Kudłak Ołeh lat 48, ꞊,
10. [Kudłak] Anastazija lat 18, ꞊,
11. Chodań Tacianna lat 60, ꞊,
12. [Chodań] Dmytro lat 45, ꞊,
13. Kołodij Iwan lat 63, ꞊,
14. Capłap Marija lat 40, ꞊,
15. [Capłap] Marija lat ꞊,
16. Fedor Dmytro lat 38, ꞊,
17. Kudłak Andrij lat 35, ꞊,
18. Pawliweć Teodor lat 38, ꞊,
Ranni zostali: Chodań Marija lat 15 (kula pozostała w głowie), Fedak Anna lat 60 (kula przeszła przez bok). Całość strat: 18 osób zamordowanych, 2 osoby ranne, zrabowano 7 sztuk krów, 3 sztuki koni.
Wieś została spalona, budynki ocalały tylko w małym procencie. Czota z oddziału pod dowództwem „Kałynowicza”, 4 strzelców z bojówki AB i 4 strzelców z kuszcza „Wilk” odparli bandytów i zdobyli samochód, na którym znajdowało się 16 beczek po 200 litrów benzyny, 1 MP, 2 karabiny, 2 płaszcze, 22 pary spodni. Jedną beczką benzyny samochód oblano i spalono. Wszystko inne zabrano, benzynę oddział zmagazynował, inne rzeczy zabrał oprócz spodni, które zabrał strzelec bojówki.
W tej grupie bandytów była tzw. ósemka , milicja z Potoku Górnego i cywile z Majdanu Sieniawskiego. Na samochodzie znajdowały się też dokumenty z milicji.
Bohaterom Sława!
Postój, 20 V 1946 r. „Medwid’”
Oryginał, rękopis. AIPN Rz, 072/1, t. 48, Kolego Przywódco! [20 V 1946 r.], k. 18.

Fragment wspomnień  Stefaniji Kulki o mordzie na Ukraińcach w Dobczy dokonanym przez oddział NZW pod dowództwem Józefa Zadzierskiego „Wołyniaka”

            […] Po tych bandyckich napadach w 1945 r. [na Dobrą] większość Dobczy wyjechała, pozostało z 40 rodzin, które dotknęła tragedia. Był 1946 r., 18 maja banda spaliła wieś, a koło kapliczki rozstrzelała 18 osób. Spod trupów żywy wyszedł tylko 13-letni chłopiec Iwan Kudłak. Jego ojca i siostrę zamordowali, on upadł i przeżył między trupami. […]

            Podaję zamordowanych w Dobczy 18 maja 1946 r.: Ołeksander Kudłak, Anastazija Kudłak, Dmytro Chodań, Iwan Chodań, Tańka Chodań, Andrij Puchta, Petro Szegda, Wasyl Fedak, Iwan Kołotka, Dmytro Fedak, Marija Capłan, Sofija Capłan, Fedir Pawliweć, Julijan Grabowski, Grabowski i Grabowska (pochodzili z Ożanny, skąd uciekli przed mordami), Anna Dziuban, Ołeksander Kudłak.

Źródło: Spohad Stefaniji Kulky (diwocze prizwyszcze Kudłak) narodżeji w Dibczi Jarosławśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 179, 181.

Fragment rozmowy z Teodorom Pawliwcem, ur. w 1935 r. w Dobczy
[…]
W Dobczy mieszkali Borymowie. Co Pan o nich wie?
Borym, Iwan…
We wsi mieszkała tylko jedna rodzina o takim nazwisku?
Tak, Borym Iwan, żonę miał też z Dobczy, miała na imię Kateryna, uczył się… Po pierwsze to on w 1914 r. trafił do niewoli Rosjan, którzy zawieźli go gdzieś aż nad Wołgę. Tam zaczął się uczyć, następnie wrócił tu i uczył się dalej, bo koniecznie chciał zostać lekarzem. Uczył się w tajnym uniwersytecie ukraińskim we Lwowie. Potem taki profesor medycyny, Pańczyszyn, pomógł mu, chyba w uniwersytecie wiedeńskim, który ukończył i pracował jako lekarz. Podczas okupacji niemieckiej pracował jako lekarz w Jarosławiu w gimnazjum ukraińskim czy gdzieś tam. Pracował tak przez cały ten okres póki, jak sie zdaje, w 1944 r. nie został zamordowany. […]
Gdzie go pochowano?
W Jarosławiu.
Grób istnieje?
Grób istnieje, nawet gdzieś mam fotografię jego mogiły. Żona i córka pochowane zostały tu. Nie wiem, gdzie pochowano syna.
[…] w 1946 r., 18 maja, banda „Wołyniaka” napadła z Krasnego, od strony Majdanu [Sieniawskiego], gdzie ta banda powstała. Napadli na wieś, krzyczeli nie uciekajcie, nie uciekajcie, a kogo złapali, prowadzili do kapliczki, bo u nas była kapliczka, na podwórzu Chodania. Któryś z uciekinierów zawiadomił sotnię „Kałynowicza”, że Polacy napadli na wieś. Partyzanci od razu rzucili się biegiem do nas. Polacy, gdy usłyszeli, że coś się dzieje, zabili 18 osób na tym podwórzu. I podpalili wieś. Czytałem w książce z Ameryki, że nasi zapalili im samochód. Uciekli gdzieś tam, na Majdan, ale wioskę podpalili, wprawdzie nie całą. Resztę spalili nasi chłopcy zgodnie z zasadą: jak nie nasza, to i nie wasza.
[…]
Jak potoczyło się wasze wysiedlenie na Ukrainę?
W naszej wsi… Napady i napady, ludzie uciekali do Czarnego Lasu. [Polacy] przychodzili nocami, zamordowali dziewczynę na skraju wsi. Przychodzili policjanci i wąchali, kto był w Niemczech na robotach albo kto służył w policji niemieckiej. Zabrali Fedaka, brata tego, o którym mówiłem, i zabili go gdzieś pod Sieniawą. […]
Przed wysiedleniem wielkich ofiar u nas nie było, oprócz tych w kryjówkach i w maju 1946 r. Najpierw sześć rodzin zebrało się, aby jechać na stację do Jarosławia. Podjęli ryzyko, świadomie. I co? Zajechali za Rudkę, w lesie przechwycili ich Polacy, bandy polskie, policjanci. Cztery osoby zostały zamordowane, kilku uciekło, zrabowali wozy.
Źródło: Rozmowa z Teodorem Pawliwcem ur. w 1935 r. w Dobczyi, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 515, 518–519.

DOBRA koło Sieniawy

Dobra- przysiółek Twarde

Fragment sprawozdania „Wistky z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.

[…] maja 80 bandytów z Sieniawy rabowało przysiółek Twarde. SKW przegnał ich strzałami. […] Bandyci, uciekając, zabrali z sobą 1 kobietę i dziecka, a następnego dnia ich zamordowali. […]

16 maja w nocy polska banda napadła na wieś Dyniska i zamordowała 60-letniego starca. […]

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 872. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

1946 styczeń 21, Sieniawa – Fragment zawiadomienia Urzędu Gminy w Sieniawie dla starostwa powiatowego w Jarosławiu o mordzie na mieszkańcach wsi Dobra
Zarząd gminy donosi, że […] w dniu 19 I 1946 r. nieznany oddział dokonał napadu na gromadę Dobra, w wyniku którego zostało zastrzelonych około 30 ludzi narodowości ukraińskiej. Należy przypuszczać, że był to odwet za napady ukraińskie. […]
Odpis, maszynopis. IPN-Rz-04/144,

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borys „Żana” o mordach na Ukraińcach we wsi Dobra

            […] 22 lutego 1945 r. polska banda w liczbie 25 osób nocą zamordowała następujące osoby, przy czym je obrabowała:

  1. Dublanica Bohdan – 35 lat, (sędzia [nauczyciel – B.H.]), zrabowali ubranie i złoty zegarek;
  2. Duda Iwan – 52 lata, zrabowali ubranie;
  3. Zawada Stepan – lat 49;
  4. Żuk Iwan – lat 25, zrabowali ubranie;
  5. Żuk Wasyl – lat 30, zrabowali odzież i obuwie;
  6. Kwaśniowski Stepan – lat 30, zrabowali odzież i jedną świnię;
  7. Fełewycz Ołeksa – lat 50, sędzia z Sieniawy, obrabowany.

[…]

22 lutego 1946 r. w czasie akcji WP w połączeniu z miejscowymi bandytami polskimi zamordowani zostali tacy ludzie:

  1. Zelinko [Zilinka?] Mychajło – lat 30;
  2. Zelinko [Zilinka?] Mychajło – 40;
  3. Kozar Ołeh – 35;
  4. Kril Iwan – 46;
  5. Stanko Teofil – 42;
  6. Chomyk Mychajło – 46;
  7. Cytułeć Iwan – 29.

[…]

2 czerwca 1945 r. polscy bandyci zamordowali takich ludzi:

  1. Duda Iwan – lat życia 70;
  2. Dyky Iwan – 39;
  3. Szałewa Iwan – 24;
  4. Wyhinny Iwan – 49;
  5. Kudłak Fed’ko – 71;
  6. Kwik Hryhorij – 28;
  7. Kwik Ołek – 24;
  8. Hrycko Dmytro – 37;
  9. Fedor Ołeh – 36;

17 czerwca 1945 r. MO do spółki z bandą w ilości 150 osób wdarła się do wsi, gdzie spaliła 270 gospodarstwa i zamordowała 22 osoby:

  1.  Wesiak Ahafija – lat 49;
  2. Wesiak Ołeh – 58;
  3. Łejt Mychajło – 52;
  4. Łejnat Iwan – 62;
  5. Duda Andrij – 52;
  6. Żuk Ołeh – 37;
  7. Kłymko Mychajło – 54;
  8. Kozar Iwan – 60;
  9. Koziak Marija – 60;
  10. Kokoszka Iwan – 38;
  11. Kudłak Mykoła – 60;
  12. Łepih Paraskewija – 73;
  13. Mic Anna – 63;
  14. Nekyruj Marija – 76;
  15. Piatko Lateryna – 650;
  16. Swynar Kateryna – 75;
  17. Semen Kateryna – 70;
  18. Chodań Wasyl – 45;
  19. Chodań Pańko – 80;
  20. Szul Dmytro – 40;
  21. Szul Kateryna – 40;
  22. Szul Mychajło – 2.

W czasie napadu polscy bandyci zdemolowali cerkiew, zabierając z niej 25 000 gotówką oraz inne cenne przedmioty cerkiewne. Strzelali w cerkwi do obrazów, darli chorągwie i obrusy, rzucając je pod nogi, a potem je deptali. Spalili też zachrystię.

20 czerwca 1945 r. polska banda zamordowała ludzi:

  1. Partyka Mychajło – lat życia 30;
  2. Partyka Iwan – 25;
  3. Jarosz Andrij – 27;
  4. Mic Ołeksa – 27;
  5. Fesiak Ołeksa – 52;
  6. Fesiak Hasia – 43;
  7. Paluch Marija – 35;
  8. Żuk Anna – 29;
  9. Żuk Marija – 27;
  10. Tarasko Mychajło – 62;
  11. Tarasko Anastazija – 68;
  12. Wyhinny Dmytro – 48;
  13. Stańko Teodor – 32;
  14. Zilinka Antin – 17;
  15. Parczak Wasyk – 46;
  16. Hołoweńczak Iwan – 21;
  17. Nyzak Iwan – 28.

21 września 1945 r. banda licząca około 45 osób, rabując wieśniaków zastrzeliła:

  1. Wus Marija – lat życia 60;
  2. Hołoweńczak AnnA – 37;
  3. Hołoweńczak Ilko – 76;
  4. Hołoweńczak Marija – 9;
  5. Hołoweńczak Marija – 63;
  6. Hołoweńczak Mychajło – 8;
  7. Łyka Anna – 30;
  8. Łyka Marija – 60;
  9. Kwaśniowska Kateryna – 40;
  10. Kwaśniowski Andrij – 8;
  11. Kozar Anastaziaj – 22;
  12. Kominko Dmytro – 61;
  13. Kopaneć Anastazija – 50;
  14. Kopaneć Jefrozynija – 13;
  15. Kopaneć Mychajło – 62;
  16. Kril Anastazija – 37;
  17. Kril Anna – 70;
  18. Kril Anna – 8;
  19. Kril Stepan – 7;
  20. Kudłak Fedir – 52;
  21. Łychowycz Dmytro – 63;
  22. Mic Karteryna – 37;
  23. Nowak Anastazija – 50;
  24. Pałuh Kateryna – 1 ½;
  25. Tarasko Anna – 50;
  26. Tarasko Petro – 65;
  27. Fedor Anna – 57;
  28. Fedor Julija – 15.

[…]

Razem: 85 zamordowanych. […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny protiahom 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 951–954. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

 

1946 luty 28, m.p. – Fragment sprawozdania szczegółowe „Chorwata” o sytuacji na terenie kuszcza dobrzańskiego za okres od 15 do 30 stycznia 1946 r.
[…] 19 I [do wsi Dobra – B.H.] przyszła banda ze wsi Wylewa, bo tam kwaterowała. Uzbrojeni byli w 5 karabinów maszynowych, reszta w pepesze i karabiny. Ubrani różnie, niektórzy w mundurach polskich, reszta po cywilnemu.
Zamordowani zostali:
1. Petro Paraska lat 65 (i powieszony na mogile),
2. Mychajło Kopaneć lat 60.
3. Ilko Hołowenczak lat 72,
4. Jurij Łychowid lat 63,
5. Fed’ko Kudłak lat 52,
6. Iwan Kominko lat 63,
7. Anna Paraska lat 50,
8. Anastazja Kopaneć lat 40,
9. Kateryna Kwaśniowska lat 40,
10. Anna Żuk lat 50,
11. Marija Żuk lat 30,
12. Marija Dyka lat 61,
13. Anna Kril lat 70,
14. Anastazija Kril lat 37,
15. Anna Hołoweńczak lat 33,
16. Marija Pałuch lat 61,
17. Marija Wus lat 65,
18. Anna Fedir lat 55,
19. Anastazija Nowak lat 52,
20. Anastazija Kuzior lat 27,
21. Rozalija Kopyneć lat 13,
22. Andrij Kwaśniowski lat 8,
23. Anna Kril lat 8,
24. Marija Hołowenczak lat 11
25. Mychajło Hołowenczak lat 7,
26. Julija Fedir lat 1,
27. Kateryna Pałuch lat 24,
28. Marija Pałuch.
W czasie napadu mówili, że my wam damy Ukrainę i strzelali. Odjechali przez Kowale na Krasne. […]
Oryginał, rękopis. AIPN Rz, 072/1, t. 48, Kolego Przywódco! [28 II 1946 r.], k. 17.

1946 sierpień 1, [m.p.] – Fragment sprawozdania terenowego dowódcy TOS „Fala” „Medwedia” o sytuacji na terenie kuszcza dobrzańskiego za okres od 1 do 31 lipca 1946 r.
5 VIII 1946 r. […] o godzinie 10. to samo UB, ale w sile 80 osób, znowu zaczęło od strony wsi Dobra podchodzić grupami pod przysiółek Lechmany. Kilka grup składających się z paru osób przebranych było w stroje kobiece. Podchodząc do domów, strzelali do cywili. Zabili wtedy Taraczka Mychajła lat 60 i jego żonę Anastazję lat 63. Martwych wrzucili do ognia. Spalili 6 gospodarstw: Kułenko Anna, Pomoha, Zilinka, Kuczyk, Kopaneć Mykoła i Taraczka Mychajło. Iwan Duda, ranny za pierwszym razem, leżał w ogrodzie i został wrzucony do ognia, gdzie spłonął, jak i inni. […]
Oryginał, rękopis. AIPN Rz, 072/1, t. 48, Wydarzenia na terenie TOS „Fala” za czas od 1–31 VII 1946 r., k. 21–23.

1946 sierpień 1, [m.p.] – Fragment sprawozdania terenowego dowódcy TOS „Fala” „Medwedia” o sytuacji na terenie kuszcza dobrzańskiego za okres od 1 do 31 lipca 1946 r.
[…] 10 VIII. O godzinie 5. rano WP w liczbie 20 osób przybyło na [przysiółek Dobrej] Lechmany. […] Na Lechmany, gdy już całe wojsko wyszło z lasu na drogę i zebrało się do kupy, podsunęła się czota UPA z oddziału „Kałynowicza” i obstrzelała WP. Wróg otworzył silny ogień z całej swojej broni i granatnika. Straty wroga: 3 zabitych i 17 rannych. Zdołali ich zabrać, ponieważ nasi wycofali się pod silnym ogniem przeważających sił wroga. Ukraińscy powstańcy nie ponieśli żadnych strat. WP zastrzeliło wtedy 2 cywili, których mieli żywych w swych rękach: Grod Katerynę z przysiółka Wołczasty wsi Cieplice lat 45 i Dmytra Wyhinnego z Dobrej lat około 50. Po walce WP odeszło z rannymi i zabitymi do Sieniawy.
Oryginał, rękopis. AIPN Rz, 072/1, t. 48, Wydarzenia na terenie TOS „Fala” za czas od 1–31 VII 1946 r., k. 21–23.

1946 sierpień 1, [m.p.] – Fragment sprawozdania terenowego dowódcy TOS „Fala” „Medwedia” o sytuacji na terenie kuszcza dobrzańskiego za okres od 1 do 31 lipca 1946 r.
[…] 13 VIII. Na przysiółek [Dobrej] Iwanki przyszło 3 mężczyzn w mundurach WP i zabrało na forszpan ukraińskiego gospodarza Pyzaka Iwana lat 35. Po wyjeździe z wsi gospodarza zabili i dwoma końmi z wozem pojechali w kierunku Sieniawy.
Oryginał, rękopis. AIPN Rz, 072/1, t. 48, Wydarzenia na terenie TOS „Fala” za czas od 1–31 VII 1946 r., k. 21–23.

1946 listopad 4, [m. p.] – Fragment sprawozdania terenowego referenta wojskowego „Czeremosza” za okres od 1 do 30 października 1946 r.
[…] Dnia 22 X UBP w liczbie 30 osób raniutko okrążył dom gospodarza Wasyla Pyrczaka we wsi Dobra. Ten rzucił granat, który się nie rozerwał. Został zabity, gdy zaczął uciekać. […]
Źródło: Sprawozdanie terenowe referenta wojskowego „Czeremosza” za okres od 1 do 30 października 1946 r., w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 106.

Rozmowa z Katarzyną Samojlik (nazwisko panieńskie Kogut), ur. w 1929 r. w Dobrej
[…] Jakiś Polak [w Dobrej] został zabity przez Ukraińców?
Z tego, co ja pamiętam, to u nas żaden Polak nie został zamordowany przez Ukraińców. Żaden. A potem, jak to oni mówili, „banda UPA”…
Jak to się zaczęło?
Polacy napadali, jak przyjechali z Wołynia, bo mówili, że tam mordowali ich Ukraińcy, a oni tu przyjechali i mordowali nas. Przecież to była tragedia. Człowiek robił po nogach ze strachu, jak tylko gdzieś padł strzał, to była tragedia, jest nie do opisania to, co się u nas działo. Zawsze na noc uciekaliśmy. Najpierw tylko mordowali ludzi, zabierali krowy i co tylko mogli, co tylko było…
Opowiem Panu, jak to było na święcie Jordanu. W którym to było roku? W czterdziestym szóstym. Na Ścieżkach, skąd Polacy przesiedlali po wojnie na Ukrainę, ale moja mama jakoś została, a Ukraińcy powyjeżdżali, mało zostało. Moja babcia poszła mieszkać do mojej ciotki, która tam mieszkała, była taka trochę bogatsza. Babcia tam poszła, żeby ktoś nie zniszczył domu, a my zostaliśmy u siebie. I to było na Jordan, bo mówiono, że Polacy mieli napaść na Jordan. Mama przygotowała mi bieliznę i podarunek, miałam zanieść dla babci. Idę. A za Niemców została wzniesiona mogiła, jakiś taki znak… Idę, minęłam cerkiew, jestem koło cmentarza, trzeba skręcać…
W którym miejscu stała mogiła?
Jak się jedzie od Sieniawy, jak jest szkoła, a tu do Dobrej, tu, jakby na takim winklu. I ja idę, a nikt po polsku nie rozmawiał. Mróz. I naraz słyszę, jak ktoś krzyczy: „Wie!”. U nas nikt po polsku nie mówił, a to oni wieszali jednego mężczyznę na tej mogile na drucie kolczastym. Powiesili go i jechali, krzycząc na konie „Wie!”. Usłyszałam „Wie!” i zaczęłam uciekać, chociaż nie wolno było we wsi siać paniki. Jeden sąsiad wyszedł, ale nie zapytał się: „Kasiuniu, dlaczego tak biegniesz?”. Nie mogłam powiedzieć „Banda”, bo gdyby to nie była banda, to dostała bym 25 na dupę. Przyszłam do domu, a mój brat ślizga się z drugim. „Mychasiu! Chodź do domu, bo chyba banda!”. Wieś nasza już była spalona. Mało zostało numerów, ale że nasz dom kryty był blachą i niezły, mieliśmy dużo lokatorów z tych którzy nie wyjechali na Ukrainę. Wróciłam do domu i mówię: „Mamo, wróciłam się, bo jest banda!”. Wyszliśmy na podwórko. Już było ich widać, z karabinami, bagnety się świeciły, bo było słońce. Jechali na naszą wieś. Mówię: „Już nigdzie nie będę uciekać, taka jestem zmęczona”. Mama mówi: „Chodź”. Mieliśmy już z tylko jedną krowę i jednego konia, wszystko inne nam skradziono. Brat siadł na tego konia i zaczął uciekać na Lechmany. Lechmany leżały pod lasem, tam wszyscy uciekaliśmy. Gdy brat uciekał, to już strzelali, z daleka, ale już strzelali. Jednak brat był mały, z 33 roku, ale uciekł. A mama mówi: „Bierzmy krowę!”. No i tak uciekliśmy.
Po przyjściu do naszego domu […]. Zastrzelili tego kolegę mojego brata, Kwaśniowskiego, jego mamę. […] Jeden z nich był po wojskowemu, jeden miał oczy przewiązane, chyba ktoś znajomy, taką czarną… Polski oficer przyszedł: „Dzień dobry, a gdzie gospodyni”. Skąd mógł wiedzieć, że gospodyni jest inna, a nie te kobiety? Ludzie powiedzieli, że to są goście. Ten wyciągnął siekierę, a porucznik mówi: „Wyjść”. Z naszego domu jedna starsza kobieta uciekała z krową: „Panowie, ja mam małe dzieci, zostawcie mi tą krowę!” Oni zastrzelili ją i krowę zabrali.
Jak się nazywała?
Nie pamiętam. […] Po sąsiedzku, ten, który miał maskę, na pewno był znajomy. Po spaleniu wsi w domu mieszkały dwie siostry, nie pamiętam, jak się nazywały, mieszkał także Duda, i Zabili obie te siostry. Jedna tak się chowała za piecem… Na Jordan wszyscy zostali pomordowani. A my uciekliśmy na czerwonowolskie Ścieżki. Baliśmy się wracać do domu.
[…]
Kto został powieszony na mogile na drucie kolczastym?
To za górą, wieś wielka, nie wszystkich się znało, ale został na drucie powieszony… Tak że jak Polacy przyjechali, mówiąc, że tam ich mordowali Ukraińcy, tak mordowali tu naszych. Na przykład mojego kuzyna, także Duda, bardzo dużo ludzi zabili. Inteligentny, zawsze w urzędzie pełnił jakieś stanowisko, był bogaty. To było zimą, nie mogliśmy spać z babcią. Ktoś jedzie. Któż to może tak jechać? A to jechała banda. Wtedy zabili nauczyciela, we wsi, jak Zahora… To było wcześniej, jeszcze wieś stała.
Jak się nazywał ten nauczyciel?
Chyba Dańko albo Dańko miał na imię. […] A potem do naszego księdza przyjechał sędzia z Jarosławia, na gościnę. I tego sędziego zabili, jego nazwiska też nie znam. Dalej Kwaśniowski, wujek tego chłopca, który został zabity. U nich w domu paliło się światła, banda weszła i kazała wszystkim położyć się na podłodze. Wszyscy się położyli, bo „Kto się odwróci, to zastrzelę!”. Gospodarz Stefan Kwaśniowski podniósł głowę i został zastrzelony.
Jechali tak koło nas, coraz dalej. Zaszli do naszego sąsiada i mówią do niego, bo on często jeździł na forszpan do Jarosławia: „Pan ma elegancki wóz, to pan z nami pojedzie”. Pora była przed Bożym Narodzeniem, zabili świnię. Dobrze, że mieli kiełbasę, to on poszedł dać znać do księdza, a jak wrócił, to tam wszyscy byli… Uciekł, więc wzięli jego sąsiada z wozem i stanęli koło naszej rodziny. Tam tak strasznie bili naszego stryjka i jego zięcia, bo miał dwie córki, że na podwórku było krwi tyle, jakby świnię zarznęli. Niemiłosiernie! I wszystko kradli, nosili na wóz. Sąsiad raz dostał kolbą, że nie pomaga im pakować na wóz. On mówił, że nie mógł słuchać, jak ich strasznie bili i w końcu zabili. I obrabowali…
Jakie nosili nazwiska?
Duda, Duda Iwan, a ten drugi Żuk Iwan, zięć. […] Na pogrzebie córka poznała jednego z morderców, ale ludzie kazali jej być cicho, że jej się tylko zdaje. Mordercy poszli potem trochę dalej, tam mieszkał brat tego zięcia, też był bardzo bogaty. Mieszkał koło szkoły, bo w naszej wsi były dwie szkoły. Weszli, wyprowadzili go, chociaż nie bili tak strasznie. Wzięli go zamordowali.
Jak miał na imię?
Wasyl? Nie jestem pewna, ale może Wasyl . Zamordowali wtedy 5 lub 6 osób. Nałapali wszystkiego na wozy i pojechali. Naszego sąsiadowi, który furmanił, kazali wracać do domu.
[…]
Źródło: Rozmowa z Kateryną Samojlik ur. w 1929 r. w Dobrej, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 522–525.

Fragment wspomnień Stefaniji Kulki o mordzie na Ukraińcach w Ścieżkach Czerwonowolskich dokonanym przez oddziały NZW

[…] Następną [po Piskorowicach] była tragedia wsi Ścieżki Czerczańskie, gdzie 11 kwietnia 1945 r. banda zamordowała ponad 30 osób, wieś spaliła. Opowiadała mi o tym Kateryna Biła, która przeżyła tragedię, została postrzelona w gardło. W czasie akcji „Wisła”, gdy wywożono nas na Ziemie Zachodnie, Biłą z małymi dziećmi przewieziono do sąsiedniej wsi Czercze, między Polaków, gdzie rozpoznała bandytę, który do niej strzelał, ale go nie wydała. Natomiast druga kobieta, co przeżyła, Tetiana Lichowska, została ranna, leżała między trupami. Jej zamordowana siostra zostawiła po sobie 6 dzieci, którymi zaopiekowała się Tetiana. […]

DOBRA koło Sanoka
1992, Jarzeń – Tłumaczenie na język polski relacji Iwana Demkowicza-Dobriańskiego o mordach na Ukraińcach w Dobrej
W 1946 r., kiedy do Sanu zbliżał się front, Ukraińcy i Polacy do lat 20 musieli wstępować do Wojska Polskiego. Aby wykręcić się od wojny, zwłaszcza w Karpatach, Polacy wstępowali do ORMO i Milicji Obywatelskiej mówiąc: Niech Kacapi sami zdobywają Polskę. Usłyszawszy, że Polacy nie chcą iść do wojska, Ukraińcy zaczęli uciekać. Polacy robili jednak obławy i wysłali złapanych na front. Podczas trzeciej obławy zastrzelili Josypa Krajnyka. Miał wówczas 45 lat. Niebawem ten sam los spotkał jego 35-letniego brata Mykołę.
W marcu 1945 r., podczas napadu polskiej bandy zabrano trzech gospodarzy: Mykołę Demkowycza (lat 35), Szymka Tyrawskiego (65-letni inwalida wojenny z 1915 r.) oraz Iwana Techa (lat 35). Wszystkich trzech rozstrzelano i wrzucono do wody podczas przeprawy promem przez San z Tyrawy Solnej do Mrzygłodu. O tym, co się wydarzyło nikt wówczas nie wiedział. Nazajutrz żona Tyrawskiego poszła na milicję do Mrzygłodu. Tam kwaterowała polska banda. Powiedziano jej, że tu nikogo z Dobrian i żeby sobie szła do domu. Gdy wracała promem do Tyrawy, zobaczyła, jak bandyci wrzucali do rzeki starą kobietę i utopili. Po paru dniach woda wyrzuciła jej ciało na brzeg koło Ulucza. Ludzie przekazali wiadomość do Dobrej. Matkę poznał po odzieży syn Stefana.
Wkrótce po tym wypadku dwaj cywilni bandyci złapali kobietę, która wracała do domu z Tyrawy. Była to 50-letnia Magda Czomko. Ściągnęli z niej odzież, udusili i wrzucili do Sanu. Jej ciała nikt nie znalazł.
W trakcie obławy prowadzonej przez Wojsko Polskie w czerwcu 1945 r. zostali zastrzeleni: Iwan Kowalski (35 lat) z kolonii Diło, Mychajło Buczyński (35 lat) i Josyf Soroka z Siemuszowej, ożeniony w Dobrej, dostał kulę w plecy.
Jeszcze w grudniu 1944 r. polska banda z Borownicy przeszła przez las do Dobrej. Pod lasem było kilka chat. Z jednej zabrali Mykołę Demkowycza (ur. w 1921 r.), Andrija Hyńka (20 lat), Stepana Dziurdziewicza (35 lat) i jego brata Mychjła (45 lat). Wyprowadzili ich do lasu, kazali położyć się na ziemię i rzucili między nich granat. Mychajła Dziurdziewicza rozerwało, bratu pogruchotało nogi, Hyńko został ranny w rękę, a Demkowycz w nogę.
Sanocka litania, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 326–327.

DOBRA SZLACHECKA
1992, Jarzeń – Tłumaczenie na język polski informacji Iwana Demkowicza-Dobriańskiego o mordzie na Ukraińcach w Dobrej Szlacheckiej
W styczniu 1946 r. przyszło Wojsko Polskie do kolonię Zamagura koło Dobrej, spaliło 18 chat i zabrało 4 gospodarzy. Byli to: Wasyl Nisewycz – 48 lat, Andrij Popel – 40 lat, Mychajło Nisewicz – 35 lat, czwarty był z Bryżawy. Katowali ich cały dzień obok małej kaplicy za wioską, a wieczorem poszli do Birczy, zostawiając cztery trupy, skatowane tak, że kiedy przyszły żony i dzieci, to nie mogły swych najbliższych poznać.
W kwietniu 1946 r. z gminy i milicji w Mrzygłodzie przyszło do Dobrej zarządzenie, żeby przywieźć do gminy z lasu w Tyrawie Solnej parę furmanek drzewa opałowego. Pojechali, wracali wieczorem, na końcu jechał 25-letni Iwan Biłas. W krzakach nad Sanem czekało dwóch bandytów. Złapali Biłasa, zadusili i wrzucili do Sanu. Po paru dniach ciało znalazły dzieci, które łapały ryby. A bandyci uciekli końmi do polskiej wioski Dydnia powiat Brzozów. Konie znalazły się po roku.
Dobra Szlachecka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 249–250.

Fragment wspomnień Stepana Nisiewicza o mordach na Ukraińcach w Dobrej Szlacheckiej dokonywanych przez różne formacje zbrojne Rzeczpospolitej Polskiej

            […] Po przejściu frontu w 1944 r. widzieliśmy znaki tego, co zaczęło dziać się wśród Polaków. W Mrzygłodzie zapanowała wielka radość – „Polska jest wolna!”. Radość zmieszana z wódka długo nie miała końca. […] Komendant [MO] z Mrzygłodu co raz to wysyła kogoś na ukraińskie wsie po kaczki i samogon. Nie kupować – rabować! […] Jak nie było co robić, uczestnicy libacji szli na nasze wsie i rabowali. Najbardzsiej denerwowały ich wyszywane koszule, wszystko, co wyszywane, darli lub wdeptywali w błoto. […] Aż w końcu doszło do takiego zdarzenia. Pod koniec kwietnia Polacy wybrali się na szaber na dosyć niedostępny przysiółek Zakoszków. Nagle ni stąd ni zowąd – strzały! Polaków było sześciu, a już jest czterech, dwaj leżą zabici. […] Po tym jeszcze więcej młodych ludzi poszło do milicji w Mrzygłodzie, robiąc jeszcze więcej małych szybkich wypadów. To jednak już nie był szaber, a raczej pomsta, bicie, wyłamywanie szczęk, łamanie żeber. Często zabierali ludzi do siebie na posterunek, a po drodze bili, mówiąc: to za Polaków na Kresach, to za tych dwóch naszych. Na posterunku do pięści i kolb pistoletów dochodziły nóżki od krzeseł, pałki, gumy. […] Ściany były czerwone od krwi, były więc i ofiary. W Mrzygłodzie zamęczeni zostali: Roman Nisiewicz – lat 22, Petro Demkowicz – lat 20, Mytro Hryćkowycz – lat 24, czterech innych zmarło w domu po wyjściu z posterunku, a byli to: Mychajło Hryćko – lat 26, Wasyl Demkowycz – lat 23, Jarosław Gbur – lat 21, Wołodymyr Uhryn – lat 24. […]

            Pamiętam, jak bili jednego z naszych w Dobrej. Znowu chodziło o pohybel dla Ukrainy. Chłopak nie chciał tego powiedzieć. „Patrz, i ten nie umie mówić, pomóż mu karabinem”. W końcu wydusili z chłopaka: „Już przepadła Ukraina”, ale tego było za mało. Chcieli, aby usłyszeli to sąsiedzi, może cała wieś, bo zaczęli znowu bić i krzyczeć: „Głośno! Jeszcze głośniej, krzycz! Tak, żeby wszystkie bandziory słyszeli!”. Kto nie chiał krzyczeć, tego zabijali. Tak zginął Hryhorij Gbur – lat 46, Petro Burdiak – lat 37, Mykoła Pankewycz – lat 32, Szczurko Jurko – lat 33, Mykoła Demkowycz – lat 34, Andrij Hynko – lat 20, Myrosław Demkowycz – lat 28, Kateryna Gbur – lat 36. Na posterunku zamęczyli małżeństwo Tyrawskich – Petra lat 28 i Paraskę lat 38. […]

            Z dobrzańskiego przysiółka Zamahura jednego razu zabrali na przykład [jak jednego z wielu] 63-letniego Semka Tyrawskiego, pasł krowy koło domu. Następnego dnia rano jego żona Sofija poszła do Mrzygłodu, ale także nie wróciła. Ślad po niej przepadł, za to jej starego San wyrzucił na brzeg koło Ulucza. […]

            Ludzie giną dalej, m.in.: Wiktor Stałeny lat 38, Nadija Hnatuszko lat 24, Cecylija Pankewycz lat 33, Teodor Gbur lat 42, Wincentij Gbur lat 46, Stepan Dziurdziak lat 38, Anela Popowycz lat 24, Pawo Burdiak lat 32, Kateryna Pankewycz lat 26, Ołena Dziurdziak lat 33, Łeontij Dziuerdzewycz, Ołena Zahaczewśka lat 22, Naralija Biłas lat 26, Wołodymyr Popel lat 25, Wołodymyr Popowycz lat 29, Justyna Nisewycz lat 23, Pawło Nisewycz lat 38, Iryna Nisewycz lat 22, Natalija Nisewycz lat 30. […]

            W styczniu 1946 r., na samą naszą Wigilię, wpadło do wsi wojsko z Birczy. […] Podpalają gospodarstwa, jeśli ktoś próbuje gasić, to biją karabinami, czekają aż lepiej zacznie płonąć. Wszędzie krzyk i płacz – pali się 11 domów. Na dworze mróz, ryczą krowy, których żołnierze nie dają odwiązać. Spłonęło wtedy gospodarstwa Szczurka, jedno z najlepszych w okolicy, 50-hektarowe, ze wszystkimi maszynami, kieratem na parę koni. Biorą z sobą kilku mężczyzn i idą na Brzeżawę, zatrzymując się w zakątku Fedczat. Tam wpędzili do stodoły polskiej rodziny Ulanów. Połamali im ręce i nogi, żebra, porozbijali głowy, a potem na pół przytomnych rozstrzelali. Wtedy zginęli: Wasyl Nisewycz, Iwan Nisewycz, Dmytro Zahaczewski, Semen Gbur, Josyp Popel. Udało się uciec tylko Mykołajowi Nisewyczowi […]. […]

Źródło: Spohad Stepana Nisewycza narodżenoho w Dobrij Szlachetśkij Sianićkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 187–191.

DOBRYNKA
1946 marzec 5, Biała Podlaska – Fragment sprawozdania szefa Referatu Społeczno-Porządkowego Starostwa Powiatowego w Białej Podlaskiej Romana Lubańskiego dla starosty powiatowego za miesiąc luty 1946 r.
[…] Dnia 30. 3. 1946 r. o godz. 23. we wsi Dobrynce banda składająca się z 6 osób w ubraniach wojskowych, uzbrojona w bron automatyczną dokonała morderstwa 3 osób, są to Kulgawczuk Antoni, Żuk Roman i Hryciuk Michał, wszyscy narodowości ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. APL, UWL, sygn. 204. k. 273.

DUDYŃCE

Fragment sprawozdania sytuacyjnego nieznanego referenta OUN z nadrejonu „Beskid” za listopad 1945 r. o mordzie polskich bandytów na Ukraińcu Kotlarze w Dudyńcach

            21 listopada [1945 r.] […] Kazio Koсiołowski [z Dąbrówki] […] mówił, że już dużo Rusinów puścił do Jezusa. Chwalił się, że brał udział w napadzie na Dudyńce, gdzie latem w sierpniu spalono 2 domy i zamordowano Kotlara. […]

Źródło: „Wisti z terenu za misiać łystopad 1945 r.”, w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 41. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

DUBIECKO
Fragment wspomnień Iwana Pella o mordzie w Dubiecku
Tego samego dnia pojechałem okazyjna furmanka do Dubiecka, do rodziców. Ojciec, matka, siostry Iwanka i Irena oraz młodszy brat Władek serdecznie się ze mną przywitali. Niepokoili się nalotami Sowietów na Lwów, lecz jeszcze bardziej bali się polskich napadów na Ukraińców na Dubiecczyźnie i na całym Nadsaniu. Na nasz teren przynieśli je prawdopodobnie polscy partyzanci, wyparci z Wołynia przez UPA. Najpierw był terror indywidualny: od maja 1943 r. po styczeń 1944 r., ginęli świadomi i bogaci mieszkańcy wsi, lekarze, księża, w ogóle inteligencja. Zabity został sekretarz sądu Doliszny, był moim znajomym. […] Nie zajmował się polityką, śpiewał w chórze cerkiewnym. Na wakacjach 1943 r. byłem u niego w domu. Po mszy Doliszny zaniepokoił się: gdzie jest Bronek Tkacz, utrzymywany przez niego biedny chłopiec. Nie było go z Przemyśla, gdzie się uczył. Doliszny siadł na rower i pojechał po niego. Za nim pojechało rowerami dwóch nieznanych mężczyzn. Po wyjeździe z Dubiecka Doliszny zorientował się, co może nastąpić. Ukrył się w domu Polaków, lecz go znaleźli i zabili. Koło Dubiecka Polacy zabili świadomego chłopa Dańczaka wraz z synem […].
Iwan Pello, Chołodnojarśki spomyny, w: Zakerzonnia, t. 2, Warszawa 1996, s. 138–139. Tłum. B. Huk.

DYNISKA

Fragment sprawozdania „Wistky z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.

16 maja w nocy polska banda napadła na wieś Dyniska i zamordowała 60-letniego starca. […]

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 871. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

DZIEWIĘCIERZ

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Dziewięcierzu

[…]

Razem: zamordowanych 7 mężczyzn (4 przez NKWD, 1 przez MO, 2 przez polską bandę) […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 946. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

DZIKÓW NOWY

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach formacji RP na Ukraińcach w Dzikowie Nowym

[…] 10 października 1944 r. milicja z Dzikowa Starego zamordowała wieśniaka Pyrih Mychajła – lat 32, podejrzanego o współpracę z powstańcami (UPA). […]

[…] 19 października 1945 r. WP zamordowało 2 wieśniaków za 3 swoich żołnierzy, którzy upadli na zasadzce pod Dzikowem, a to:

  1. Hałak Jurij – 21 lat życia;
  2. Szmahło Iwan – 37.

[…]

16 kwietnia 1946 r. MO z Dzikowa Nowego zamordowała wieśniaka Pyrih Mychajła lat 22, podejrzewając go o współpracę z UPA. […]

Razem: 3 zamordowanych (2 przez WP, 1 przez MO) […].

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 947, 959. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Dzików Stary i Dzików Nowy

Fragment wspomnień Iwana Horajskiego o mordach na Ukraińcach w Dzikowie Starym i Dzikowie Nowym dokonanych przez członków MO, UB i żołnierzy WP

            Zamordowani przez sowieckich Polaków w różnych miejscach koło Dzikowa:

  1. Netreba Oleksa, Dzików Stary – 1945 r.;
  2. Mychajło Stańko, Dzików Stary – 1944;
  3. Jurko Petrycki, Dziaków Stary – 1947;
  4. Ołeksa Dutka, Dzików Stary – 1947;
  5. Warachowycz Ołeksa, Dzików – 1947;
  6. Karchut Petro z Dzikowa, zamordowany w Cewkowie w 1947 r.;
  7. Myć Iwan – 1947;
  8. Czajka Petro – 1947;
  9. Bożko Wołodymyr, Dzików Stary – 1947 [?];
  10. Baryćki z Koroliwki zamordowany na Pyrożkach koło Ułazowa;
  11. Ołeksa Onyszko, Dzików, […] – 1944;
  12. Ołeksa Osoba, Dzików […] – 1944;
  13. ciało znalezione na drodze z Dzikowa do Lubaczowa, ale nie można było poznać, bo tak było zmasakrowane […]. To informacje z pierwszej ręki, bezpośrednio z Dzikowa.
  14. Wołodymyr Skrypeć (Makohin) – 1944;
  15. Mychajło Samagalski […];
  16. Ołeksa Skrypeć z Wólki – 1944;
  17. Teodor Waplak z Wólki – 1944;
  18. Mykoła Kupyło, zamordowany w Cewkowie, pobicie 1944;
  19. Iwan Znak;
  20. Roman Myć, uduszony sznurem i rzucony do stawu; ciało znaleziono po trzech dniach […];
  21. Kateryna Marchewka [?], [zamordowana] koło wsi Zabiała,1946;
  22. Korenicki Antin, zastrzelony za swoją stodołą, 1946;
  23. Mychajło Skrypeć, do nieprzytomności pobity w 1946 roku przez polską armię „Wisła” i wrzucony do stawu, puszczono za nim owczarka wojskowego, aby go żarł, a potem wyciągnęli go ze stawu, przywiązali do konia, zaciągnęli pod las i tam na końskim okopisku zakopali;
  24. Teodor Purcha, członek policji ukraińskiej, zamordowany w Lubaczowie, 1947
  25. Wolodymyr Szul z Dzikowa Starego, 1944;
  26. Łychowid, 1945;
  27. Karchut Wołodymyr, Dzików Nowy, 1946;
  28. Karchut Iwan, Dzików Nowy, 1945;
  29. Kolinko Mykoła, Dzików Nowy, 1944;
  30. Klaczko Mykoła, Dzików Nowy, 1944;
  31. Sereda, Dzików Nowy, 1947;
  32. Korenicki, Dzików Nowy, 1947;
  33. Szewczyk, 1947;
  34. Wasyl Zadorożny, [?];
  35. Iwan Procajło, Cewków, 1944;
  36. Ilko Procajło, obydwu Procajłów zastrzeliła polska szturmówka;
  37. rodzina Łysiaków, inżynier Łysiak i jego żona nauczycielka, Wola Cewkowska, zamordowani w sierpniu 1945 roku.

            […] Zaraz po zamordowaniu 56 naszych strzelców [na początku października 1944 roku – B.H.] [żołnierze WP] udali się na leśniczówkę stojącą przy drodze z Dzikowa do Oleszyc i zamordowali tam gajowego Zawadę, syna i córkę, a żona uciekła. […]

            Po masakrze 56 strzelców Polacy uwierzyli, że w lesie nie ma już nikogo. Zaczęli teraz znęcać się i mordować. […] W pierwszych dniach listopada były już dobre przymrozki, tak że na boso nie można było wyjść z domu. W tym czasie Polacy gnali 30 mężczyzn przez Dachnów, Futory, Oleszyce w kierunku Jarosławia (wszyscy byli bosi), ale wszyscy zaaresztowani nie doszli do Jarosławia i nigdy nie wrócili do domu, co oznacza, że po drodze zostali zamordowani w którymś lesie między Oleszycami a Zapałowem. […]. To byli ludzie zaaresztowani w wioskach Cieszanowskiego.

            Ludzie chowali się, jak mogli, ale nie trwało to długo, bo z końcem listopada 1944 roku spadł niewielki śnieg, po śladach wszędzie można było dojść, i wszyscy mężczyźni zostali w domach. Pierwszy mord nastąpił w Dzikowie Starym. W Cewkowie w grudniu 1944 roku złapany został Iwan Znak. Przyprowadzili go do jego domu i w jego domu go mordowali, bijąc aż zmarł. […] W lutym 1945 roku zamordowali Dmytra Szalepskiego [?] (byłego komunistę, Ukraińca) z Dzikowa Starego. Łysiaków w Woli Cewkowskiej – on był inżynierem chemikiem, ona nauczycielką. W Dzikowie Nowym Ilko Karanicki pobity w październiku 1944 roku, a zamordowany w czerwcu 1945 roku. Wasyl Chodań z Dzikowa Nowego został pobity, tydzień potem zmarł. Wiosną 1945 roku dwóch wieśniaków z przysiółka Ułazowa Pyrożki. Jeden Żyła, nazwiska drugiego nie znam. Majątek pomordowanych lub pobitych zabierano. […] Zamordowali byłego sołtysa z czasów okupacji niemieckiej w Cewkowie. Doktora weterynarii Bandyrę zabrali z Lubaczowa do Rzeszowa i tam zamordowali. […] Zginął bez wieści Mykoła Gajda z Dzikowa Starego, dopiero po 6 miesiącach zawiadomili, że zmarł. W sierpniu 1945 roku zamordowali diaka z Gorajca […]

            W 4 dniu wysiedlenia wojsko zaaresztowało Szałajskiego i Zadorożnego (młodzi, około 30-letni) z Dzikowa Starego. Przywiązali ich do wozu i ruszyli końmi, a ci musieli biec dopóki nie stracili przytomności i upadli. Wtedy [żołnierze] wylali na nich kilka wiader wody. Gdy obydwaj trochę oprzytomnieli dalej taka sama jazda. Tak wlekli ich obu przez cały Dzików Nowy, Dzików Stary dopóki nie skonali w lesie między Dzikowem a Oleszycami. […]

Źródło: Oryginał, rękopis. Archiwum B. Huka. I. Horajski, [Spomyny], b.m, b.d., b.p. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

GORAJEC
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] kwietnia 1945 r. Szturmówka i milicja (ok. 300 osób) obrabowała wieś Gorajec, a potem spaliła (całych zostało 10 domów) i zabiła 129 osób uciekających do lasu (w tym 40 kobiet i 27 dzieci), a 29 rannych mocno pobiła. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 862. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment sprawozdania referenta politycznego II Okręgu OUN Kraju Zakerzońskiego Dymitra Dzioby „Stala” z 25 kwietnia 1945 r.
[…] 16 IV. Polska milicja i wojsko przeprowadzili akcję na wieś Gorajec. Już o godzinie 3. okrążyli wieś ze wszystkich stron, najgęściej od lasu. Ludność zaczęła uciekać. Polacy zaczęli łapać i strzelać. Druga część zajęła się paleniem gospodarstw i rabunkiem ukraińskich domów. Podczas akcja spalili całą wieś (180 gospodarstw). Zamordowali 135 osób, w tym 69 mężczyzn, 40 kobiet i 27 dzieci do lat 15. Akcja trwała do godziny 8. rano. […]
Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 868. Tłumaczenie z języka ukraińskiego

Koniec 1945 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania kierownictwa OUN Okręgu II Kraju Zakerzońskiego o mordach w Gorajcu

[…]

25 sierpnia 1944 r. bolszewicko-polska partyzantka zabiła wieśniaka Grzegorza Łaszyna, lat 41. Wymienionego wieśniaka zabrano na forszpan i zabito po drodze.

11 grudnia 1944 r. polscy bandyci zbili wieśniaka Wasyla Kaczora, lat 48, który odstawiał mleko do Rudy Różanieckiej.

13 grudnia 1944 r. Wojsko Polskie, które przyjechało do wsi w sprawie kontyngentu, a właściwie na rabunek, zraniło Wasyla Hołowkę, lat 25. Rannego bez opatrunku odstawili na MO w Płazowie, gdzie w zwierzęcy sposób został zakatowany. […]

10 stycznia 1945 r. WP wraz z MO w liczbie 50 osób zamordowało następujących mężczyzn:

  1. Borkiwski Iwan, lat 31;
  2. Błakita Wasyl, lat 39;
  3. Gach Hryhorij, lat 30;
  4. Gach Stepan, lat 46;
  5. Karpyński Iwan, lat 24;
  6. Karpyński Ilko, lat 32;
  7. Łaszyn Iwan, lat 36.

Przed rozstrzelaniem wszystkich porozbierali z ubrania wierzchniego, pościągali buty i tak bosych i prawie gołych prowadzili przez wieś. Po drodze strasznie bili i kazali oddać broń, lecz żaden z nich nie przyznawał się, że posiada karabin. Wszystkich przygnali na plac koło sołtysa (Hrycyka) i tu zaczęli rozstrzeliwać. Jaki pierwszego rozstrzelali Łaszyna Iwana, następnie innych. Obydwaj Karpińscy, zobaczywszy niechybną śmierć, zaczęli uciekać, ale ich złapali i rozstrzelali.

6 kwietnia 1945 r. WP (szturmówka), MO z posterunków w powiecie lubaczowskim oraz polska szumowiny cywilne z okolicznych wsi (Chotylub, Cieszanów, Ruda Różaniecka, Lubaczów, Rudka i inne) w liczbie około 300 osób przeprowadzili akcję terrorystyczną na wieś Gorajec. Podczas trwającej 3–4 godziny akcji zamordowali takich ludzi:

  1. Abramyk Anna, lat 17;
  2. Abramyk Olko, lat 44;
  3. Abramyk Kateryna, lat 55;
  4. Abramyk Teodor, lat 40;
  5. Biły Iwan, lat 56;
  6. Bohun Teodor, lat 33, ze wsi Chotylub;
  7. Boriweć Anastazija, lat 18;
  8. Boriweć Wołodymyr, lat 7;
  9. Boriweć Mychajło, lat 60;
  10. Bruś Wołodymyr, lat 5;
  11. Bruś Hryhorij, lat 35;
  12. Borkiwśka Kateryna, lat 16;
  13. Borkiwśka Marija, lat 32;
  14. Borkiwśka Olha, lat 2;
  15. Bumbar Andrij, lat 51;
  16. Bumbar Iwan, lat 60;
  17. Bumbar Mychajło, lat 46;
  18. Bumbar Ołeksa, lat 46;
  19. Wawrykowycz Iwan, lat 53;
  20. Ważna Anna, lat 69;
  21. Wijtowycz Andrij, lat 17;
  22. Wijtowycz Anna, lat 57;
  23. Wijtowycz Iwan, lat 63;
  24. Wojtkiw Wasyl, lat 37;
  25. Worobel Hryhorij, lat 50;
  26. Worobel Nastia, lat 40;
  27. Worobel Teodor, lat 54;
  28. Worobel Jurij, lat 48;
  29. Hrabeć Iwan, lat 45;
  30. Hrabowycz Wasyl, lat 44;
  31. Hrycyk Anastazija, lat 77;
  32. Hrycyk Wasyl, lat 69;
  33. Hrycyk Hryhorij, lat 57;
  34. Hrycyk Jewa, lat 35;
  35. Hrycyk Iwan, lat 44;
  36. Hrycyk Marija, lar 42;
  37.  Hrycyk Mychajło, lat 58;
  38. Hrycyk Jarosław, lat 13;
  39. Gach Anastazija, lat 32;
  40. Gach Wasyl, lat 46;
  41. Gach Wasyl, lat 52;
  42. Gach Hryhorij, lat 58;
  43. Gach Jewa, lat 26;
  44. Gach Paraskewija, lat 58;
  45. Gach Marija, lat 6;
  46. Gach Paraskewija, lat 37;
  47. Gach Dmytro, lat 43;
  48. Hroch Iwan, lat 4;
  49. Hroch Iwanna, lat 17;
  50. Hroch Anastazija, lat 37;
  51. Kaczor Iwan, lat 54;
  52. Kaczor Mykoła, lat 40;
  53. Kołeha Hryhorij, lat 43;
  54. Kobak Marija, lat 8;
  55. Kobak Paraskewija, lat 45;
  56. Kohut Stepan, lat 55;
  57. Kozij Anastazija, lat 59;
  58. Kozij Andrij, lat 52;
  59. Kozaj Wasyl, lat 37;
  60. Kozij Iwan, lat 5;
  61. Kozij Kateryna, lat 17;
  62. Kozij Marija, lat 8;
  63. Kozij Marija, lat 13;
  64. Kozij Mychajło, lat 45;
  65. Kozij Mychajo, lat 2;
  66. Kozij Paraskewija, lat życia 55;
  67. Kozij Paraskewija, lat 34;
  68. Kozij Petro, lat 70;
  69. Kołosiwska Anna,  lat 47;
  70. Koosiwska Marija, lat 18;
  71. Kołosiwska Paraskewija, lat 55;
  72. Kołosiwski Hryhorij, lat 4;
  73. Kołosiwski Iwan, lat 10;
  74. Kołosiwski Iwan, lat 60;
  75. Kołosiwski Ołeksa, lat 49;
  76. Kordupel Anna, lat 49;
  77. Kordupel Anna, lat 51;
  78. Kordupel Petro, lat 53;
  79. Kordupel Jurij, lat 30;
  80. Kordupel Andrij, lat 13;
  81. Krupski Iwan, lat 5;
  82. Krupska Paraskewija, lat 45;
  83. Krućko Iwan, lat 66;
  84. Kulczycki Wasyl, lat 61;
  85. Kulczycki Ilko, lat 44;
  86. Kurij Anna, lat 2;
  87. Kurij Wasyl, lat 57;
  88. Kurij Dmytro, lat 52;
  89. Kurij Jewa, lat 52;
  90. Kurij Marija, lat 26;
  91. Kurij Petro, lat 39;
  92.  Kuszil Anastazija, lat 42;
  93. Kuszka Marko, lat 55;
  94. Kuszczak Jarosław, lat 29;
  95. Łaszyn Anastazija, lat 70;
  96. Łaszyn Anna, lat 43;
  97. Łaszyn Iwan, lat 11;
  98. Łaszyn Hryhorij, lat 35;
  99. Łaszyn Iwan, lat 11;
  100. Łaszyn Mykyta, lat 68;
  101. Łaszyn Mychajło, lat 3;
  102. Łaszyn Mychajo, lat 2;
  103. Łaszyn Stepan, lat 75;
  104. Łebedowycz Bogdan, 2 miesiące życia;
  105. Łebedowycz Wasyl, 59 lat życia;
  106. Łebedowycz Marija, lat 23;
  107. Łeśkiw Jewa, lat 42;
  108. Łeśkiw Jasafat, lat 7;
  109. Mańkiw Dmytro, lat 48;
  110. Melnyk Wołodymyr, lat 10;
  111. Melnyk Iwan, lat 13;
  112. Melnyk Iwan, lat 14;
  113. Pyłypeć Iwan, lat 50;
  114. Płazmo Mykoła, lat 45;
  115. Rebizant Anna, lat 45;
  116. Rebizant Iwan, lat 15;
  117. Rebizant Kateryna, lat 33;
  118. Rebizant Kateryna, 49 lat życia;
  119. Rebizant Mychajło, lat 56;
  120. Rebizant Jurij, lat 46;
  121. Rebizant Jarosław, lat 2;
  122. Syhłowa Jewa, lat 51;
  123. Syhłowy Wasyl , lat 15;
  124. Syhłowy Dmytro, lat 48;
  125. Syhłowy Hryhorij, lat 53;
  126. Syhłowy Iwan, lat 61;
  127. Syhłowy Teodor, lat 52;
  128. Skorupa Hałyna, lat 18, ur. w Cieszanowie, zamężna we wsi Żuków;
  129. Sucharyna Mychajło, lat życia 128;
  130. Terech Stepan, lat życia 54;
  131. Terech Wasyl, lat 15;
  132. Tomkiw Roman, lat 27;
  133. Tomkiw Jurij, lat 56;
  134. Tymeć Iwan, lat 51 (ze średnim wykształceniem);
  135. Frankiwski Wasyl, lat życia 49;
  136. Frankiwski Jurij, lat 41;
  137. Cyca Dmytro, lat 51;
  138. Bumbar Iwan, lat 60;
  139. Bumbar Iwan, lat 57;

[…] Podczas wspomnianej akcji wieś okrążyli jeszcze w nocy. Raniutko zaczęli podchodzić do wsi, obstrzeliwując ją huraganowym ogniem ze wszystkich rodzajów broni, aby wywołać we wsi panikę. Mieszkańcy wsi zaczęli uciekać we wszystkie strony i chować się, gdzie kto mógł. Po wejściu do wsi Polacy zaczęli palić domy, rzecz jasna dobrze wcześniej je rabując i strzelać do ludzi od strony lasu po cerkiew nie bacząc na różnicę kobiet, mężczyzn, dzieci, a za cerkwią wyłącznie mężczyzn. Z trupów, a także jeszcze żywych kobiet ściągali obuwie i ubranie. Do kobiet krzyczeli: „Miejcie samostijną Ukrainę! Módlcie się do swojego Bandery! Gdzie wasi z lasu? Czego was nie bronią?” itp. Po akcji poszli w stronę Żukowa, na Cieszanów i Lubaczów. Tego dnia rannych zostało 29 osób.

[…]

Razem: zamordowanych 149, w tym 79 mężczyzn, 43 kobiety, 1 dziecko do 1 roku życia, 7 dzieci do lat 5, 19 do lat 15 – wszyscy zamordowani przez WP, MO, polską ludność cywilną za wyjątkiem 2 mężczyzn, z których jednego zamordowała polska banda, a jednego polska partyzantka. […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła Zakerzonnia ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rokach u dokumentach OUN ta UPA, W. Wiatrowycz, t. 1, Lwiw 2011, s. 921–926.

Fragment wspomnień Jewy Fil o mordzie na Ukraińcach Gorajcu dokonanym przez oddział KBW i polskich cywili

            […]  Po kilku dniach wpadają inni: mieszkańcy Płazowa i Rudy Różanieckiej pod nazwą milicji z biało-czerwonymi opaskami, z bronią na pasku od spodni albo na sznurku. Widocznie, otrzymali donos, bo od razu udali się do Gachów, gdzie ukrywali się dwa Bohuny z Chotylubia. Zamordowali obydwu i starego Gacha oraz jego niedawno ożenionego syna, kogoś jeszcze na drodze, po drodze trafił im się Hryńko Hanys, więc i jego zabili, a jak trafił im się Iwan Borkiwski, to jego też zabili. Pierwsza wizyta Polaków i nie ma siedmiu ludzkich istot.

            Tak się zaczęło, ale trwało tak samo dalej. Wpadali, rabowali, bili, nie pytając. Ludzie płakali, kury same nauczyły się chować do komory.

            Nieszczęśliwy dzień trafił się pewnego razu Iwanowi Łaszynowi (Hryniusiw). Szedł wsią wtedy, gdy ci wpadli. Polscy bandyci i dobry gospodarz Iwan spotkali się na gorajeckiej drodze. Uderzenia kolb były tak mocne, że jego czaszka rozpadła się na dwie połowy. Mordercy odeszli, a do Iwanowego ciała biegnie jego ciężarna żona Marija. Zbiera jego mózg i czaszkę do fartucha. Zanosi do domu, wsadza mózg do stulonych połówek czaszki, obwiązuje chustką i tak chowa.

            Po przyjściu bolszewików z Cieszanowa odszedł pan Iwan Maczaj i zatrzymał się na gorajeckim przysiółku Buszcza. Często przychodził do wsi, zawsze niosąc z sobą gruby modlitewnik, i wracał, powziąwszy myśl, że Buszcza jest najbezpieczniejsza. Zaczęli do niej podchodzić zabijacy z Cieszanowa albo Nowego Sioła. Była jesień 1944 r., jak pan Maczaj biegł gołymi polami w kierunku naszej wsi. Już był niedaleko od niewielkiego lasu Nadłuh, ale nie dobiegł. I tak biegiem odchodzili od nas następni ludzie. Pani Maczajowa wyjechała w 1946 r. na Ukrainę, wieści o niej się urwały. […]

            Przyszło rozporządzenie, aby udać się na przegląd koni. Ludzie pojechali, chociaż niektórzy wypowiedzieli się, że mogą nie wrócić. I nie wrócił Wasyl Kurdupel i człowiek nazywany u nas Zahraj. Od nas pojechała z dwoma końmi moja młodsza siostra. Wróciła, ale konie poszły n ofiarę nowym gospodarzom Polski.  

U Komarów żona miała rodzić, a że coś było nie tak, to mąż zawiózł ją do Lubaczowa do szpitala. Urodziła się córeczka. Tyle że mama, Anna, zmarła od zakażenia. Mąż pojechał po żywą i martwą, ale nie wrócił: pod Cieszanowem zamęczyli go, gdy wracał. […]

Nad ranem 6 kwietnia, gdy się rozwidniało, usłyszeliśmy strzały z broni ciężkiej. Mężczyźni rzucili się do ucieczki, a Polacy strzelali do wszystkich. Stryjek poleciał do sąsiedniej piwnicy, stryjna nakryła go wiekiem i badylami. Przypomniała sobie o walizce z ubraniami w szopie. Wyszła z walizką, a naprzeciw niej stoi bandyta z bronią w rękach. „Ja jeszcze pójdę po dzieci, bo są w piwnicy”. Przyszła do nas blada ze strachu i mówi: „Dzieci, już chcieli mnie zabić na podwórku”. Stamtąd słychać: „Wyłazić, bo strzelam!”. Stryjna wychodzi pierwsza, my za nią. Na końcu Eugenia Wachnianyn. „Iść za drogę aż po rzekę”. Tam byli już inne osoby i dochodziły następne. Przyszła płacząca Nastia Terech i mówi: „Naszego tatę zabili w domu, dom podpalili”. Zamordowany Terech to 80-letni bardzo miły starzec.

Na naszych oczach wieś płonie, ogień trzeszczy, drogą łażą mordercy. Niekiedy podchodzą do nasi krzyczą” :Ukraina się pali! K… wasza mać!”. Stoimy, jak skamieniali. Jeden z nich każe mi ściągać trzewiki, bije kolbą, następnie oddala się z trzewikami. Przez nasze łąki idzie stado pospuszczanych, bo by się spaliły, krów i owiec. Jeden żołnierz każe mi ich podegnać.

Wracam do ludzi. Nic nie wiemy o tym, co dzieje się za cerkwią. Mordercza wataha szykuje się do odejścia […] w stronę Kaczorów, Pidmłyna. Tam mordowali i palili Biłych, Tymców, Hołówków, Mańkę. Potem całkiem odeszli. Nasi chłopcy z samoobrony przecięli im drogę, obstrzelali i narobili popłochu, ale było ich za mało, aby walczyć z dwoma kompaniami.

Pobiegliśmy od naszego domu, aby coś uratować. Paliła się podłoga, udało się ją zalać. Spłonęły jednak wszystkie budynki gospodarcze. Ludzie przynoszą wiadomość, że za cerkwią jest wiele pomordowanych, najwięcej na ogrodzie Biłego, starcy, dzieci, kobiety. Po naszej stronie kobiet  i dzieci nie mordowano.

Stryjek się uratował. Szukamy sąsiada Kaczora, znajdujemy go martwego Pidmłynem, w lasku. Iwan Biły uciekał z Pidmłyna do wsi i został zabity koło cmentarza. W lasku tym leżeli inni zabici ludzie. 

Nadeszła moja koleżanka Marijka Syhłowa i powiedziała, abyśmy poszły spojrzeć na wieś. Sodoma i Gomora. Podeszłyśmy do ogrodu sołtysa Biłego. Okropność. Ludzie leżą pokotem jeden na drugim. Wszyscy martwi. Leży młoda matka Marija Kurij z jednorocznym dzieckiem, młoda matusia Marija Łebedowycz z sześciomiesięcznym synkiem, leży też Biły, jego żona, dwunastoletni synek, pasierb Hrycyk. Razem 60 osób.

Idziemy dalej. Podwórze Gacha, zabitego pod koniec lipca. Tam już wszystko się dopaliło, przy oborze zesmażona żona Gacha ,przepalone kości, przepalone nawet wiadro.

Tli się dom Kołosiwskich, gdzie leży cała rodzina: ojciec, matka i  córka, na nogach której widać wielkie żółte pęcherze od ognia. Smażone ciała wydzielają przykry zapach.

Idziemy do pana Łebedowycza. Cicho. Łebedowycz leży za stodołą, czaszka wypadła z głowy. Idziemy za stodołę i znajdujemy jeszcze 18-letnią Halę Skorupkę z Cieszanowa. Taka ładna, ma zamknięte usta i oczy. Nie widać, gdzie upadła kula. Może jest żywa? Nie, martwa. Obok niej zielony barwinek. Splotłyśmy jej wianek na głowę. Wracamy do wsi. Idzie matka Hali, płacze, ale jeszcze nic nie wie o córce. Mimo to trzeba powiedzieć prawdę. „Proszę pani, córka leży zabita w lesie”. „Moje serce to czuło, czuło” – zapłakała kobieta, łamiąc ręce. Idziemy dalej. Wieś dopala się, sterczą w górę czarne kominy. Ludzie przygotowują się do pogrzebu. Ni deski, ni wozu, wszystkich nakryła matka ziemia. Wieczny odpoczynek pochowanym na święto Zwiastowania 7 kwietnia 1946 r.! […]

Razem z Marijką Sygłową zamieszkaliśmy w Łówczy. Zaczęłyśmy tam uczyć. Wojska przychodzi jednak i tam. W nocy wychodzimy z domu do lasu. Są tam także gorajczanie, a także Marijka z Łówczy pochodząca z domu, gdzie mieszkałyśmy. Szybko wróciła z lasu. Jeszcze teraz pamiętam, jak rozczesywała warkocze, jak układała je, zaplecione wałami, na głowie, a pod dwóch dniach słyszymy, że to piękno jest już martwe. […] 

Źródło: Spohad Jewy Fil (diwocze prizwyszcze Łaszyn) narodżenoji 1925 roku w Horajci Lubacziwśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 141–144.

GRĄZIOWA*
Tłumaczenie na język polski relacji Michała Markowicza o mordzie na Ukraińcach we wsi Grąziowa, zamieszczonej w tygodniku „Nasze Słowo” nr 13 z 1991 r.
Po przejściu frontu w lipcu 1944 r. zaczęto u nas organizować polską władzę ludową. W gminie Wojtkowa rozmieszczono WOP, utworzono MO. Od tej pory zaczęły się represje przeciwko ukraińskiej większości na naszym terenie. Zaczęły się podpalenia i, co najgorsze, zaczęto mordować niewinnych ludzi.
Pierwszą ofiarą był Stefan Sawka (około 45 lat). Jesienią zabrał go WOP do Wojtkowej, po 10 dniach znaleziono go w poniemieckich okopach. Ręce i nogi miał połamane, nogi związane za głową, leżał przykryty spalonymi gałęziami świerkowymi. Prawdopodobnie tak związany zginął w ogniu.
W tym czasie zaczynało się już szaleństwo wojska w Birczy, MO i ORMO. Zaczęły się podpalenia, grabieże, pobicia. Miejscowi ludzie coraz częściej musieli uciekać do lasu. Były to zwykłe prowokacje władz polskich.
Następnymi ofiarami byli Anna i Michał Sokalscy, małżeństwo w wieku 40-45 lat. W lutym 1945 r. wojsko napadło na wieś, Annę wyciągnięto z chaty, rozstrzelano, a potem rzucono pod płot, przykryto słomą i podpalono. Kiedy na ratunek przybiegł z kuźni mąż, złapano go i pobito tak, że nie mógł wstać. Oprawcy podpalili dom, a kiedy już dobrze płoną – żywcem wrzucili gospodarza w ogień. Zostało pięcioro dzieci, najmłodszy syn miał około roku, najstarszy zaś 21 lat. W tym dniu spalono kilka ukraińskich chat.
Następna akcja odbyła się 23 marca 1945 r. Brały w niej udział wojska z Birczy i milicja z Wojtkowej. Zginęli wówczas:
Iwan Markowycz – około 60 lat. Strasznie go pobili, przekłuli bagnetem nos, aż ostrze wyszło z tyłu – i tak zostawili.
Petro Markowycz – 21 lat, zakatowany na śmierć. Był umysłowo chory, nieszkodliwy, zabijanie nie miało sensu.
Iwan Buć – około 60 lat. Skonał w trakcie bicia.
Teodor Buć – około 55 lat. Bity kolbami karabinów, aż mózg wytrysnął z czaszki.
Hryhorhij Jarosz – 45 lat. Okrutnie skatowany kolbami karabinów, wybite zęby mordercy wkładali do dziur po bagnetach na piersiach konającego. Umierał w strasznych męczarniach.
Większość mieszkańców uratowała się od śmierci ukrywając się w lesie. Tego dnia spalono ćwierć wioski.
Do tej pory Ukraińska Powstańcza Armia nie wtrącała się. Powiadomiona o wydarzeniach wieczorem przybyła do wsi. Wojsko Polskie uciekło. W odwecie rozstrzelano 7 Polaków i spalono ich domy. Działo się to w piątek, a w sobotę w południe we wsi zjawili się radzieccy pogranicznicy. Sfotografowali zamordowanych Ukraińców, zastrzelonych Polaków i spaloną wioskę, kazali wszystkich pochować. Obiecali zwrócić się do władz polskich, aby takie wypadki nie miały miejsca w przyszłości.
Niestety, nadal były prowadzone akcje, w których ginęła niewinna ludność ukraińska. Zginęli:
Josyf Maczyszyn – 35 lat. W kwietniu 1945 r. milicja wdarła się do mieszkania, wyciągnęła go na podwórze i rozstrzelała.
Mychajło Szczepański – 40 lat. Latem 1945 r. został aresztowany przez wojsko z Przemyśla. Ślad po nim zaginął.
Josyf Markowycz – 23 lata. Latem 1946 r., ujrzawszy nadjeżdżające wojsko, zaczął uciekać. Zastrzelili go, gdy przełaził przez płot.
Dmytro Sływiak – około 60 lat. Latem 1946 r. bili go i katowali ponad 2 godziny, dopóki nie poprosił, żeby zmiłowali się i zastrzelili.
Iwan Car – 23 lata. Zastrzelony podczas ucieczki.
Iwan Hamadyk – 23 lata. W 1947 r. wojsko zabrało go ze wsi, następnego dnia zamęczonego i skatowanego przyprowadzono w celu rozpoznania. Zabrano go znowu i więcej nikt go nie widział.
Mykoła Hałuszak – 23 lata. Przeszedł szlakiem frontowym, był dwukrotnie ranny. Kiedy wracał wieczorem do domu, wojsko próbowało go zatrzymać i zraniło w nogę. Rannego trzymano przez całą noc w stodole, a działo się to w lutym. Rano wywleczono go związanego na dwór i zastrzelono, ciało rzucono do pobliskiego strumienia.
Podczas akcji wysiedlania zabrano z wioski 10 osób, jedną nich byłem ja [Mychajło Markowycz]. Zawieziono nas do Jaworzna. W obozie zmarli: Iwan Kopko – 70 lat, Iwan Sokalski – 70 lat. Pozostałych ośmiu zostało zwolniono po 9 miesiącach. Zaświadczenia o zwolnieniu z Jaworzna nie mam, gdyż w 1950 r. zabrało go UB.
Mordy w Grąziowej, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 312–314.

GWOŹDZIANKA*
Tłumaczenie na język polski relacji M. Chomiaka o mordzie na Ukraińcach we wsi Gwoździanka, zamieszczonej w kwartalniku „Łemkiwszczyna” nr 4 z 1987 r.
[…] W 1945 r. nastąpiła repatriacja. Do Bonarówki przyjechali agitatorzy zapisywać ludzi na wyjazd na Ukrainę. Obiecywali raj na ziemi. Ludzie nie mieli wyjścia. Polak – wróg i Moskal też wróg, ale lepiej między swoimi… Zapisali się… Gwoździanka przyłączyła się do Bonarówki, nastąpił czas wyjazdu, kwiecień 1945 r. Ludzie żegnali się. Była to ostatnia noc Gwoździanki.
W nocy polscy „rycerze” otoczyli wieś. Wdzierali się do chaty każdego, kto był zapisany na wyjazd. To nie był tatarski napad ani napad drapieżnych zwierząt. To był napad polskich hien, spragnionych krwi ukraińskiej. Ludzie wyciągano z chat, przywiązywano do drzew, do płotów, wieszano dla zabawy, wycinano nożami na piersiach tryzuby i krzyże, odcinano ręce, podcinano gardła. Moją znajomą, Katrię Radżyniak, która wyszła za mąż za Ukraińca, przywiązano do drzewa obok chaty, odcięto piesi i dano do ssania małym dzieciom, których miała dwoje. Do rana wszyscy byli martwi. Jej siostrę Rozalię zamordowano w ten sam sposób. Najmłodszą 19-letnią Sofiję, która wyszła za mąż za Polaka, zostawiono przy życiu. Kiedy jednak zobaczyła, jak męczą jej siostry, dostała szoku i zaczęła krzyczeć. Wówczas jej własny mąż zabił ją na miejscu. „Hulanka” trwała do rana. To wszystko, co ludzie mieli zabrać ze sobą, napastnicy zostali rozkradli i wywieźli „między swoich”.
Szczęśliwcy zdołali uciec i dali znać do Bonarówki, odległej o 30 km, gdyż bliżej ukraińskiej wioski nie było. W Bonarówce stacjonowała jednostka sowiecka, w której byli też Ukraińcy. Od razu wysłano „karną” kompanię, 20 wozów z końmi i żołnierzami oraz 20 uzbrojonych w tym dniu wiejskich chłopców. Koło południa przyjechali na miejsce. Zastali straszny obraz: przy każdej chacie w kałużach krwi leżały zmasakrowane ciała. Polskie szumowiny już uciekły bojąc się, że może ich spotkać odwet. Dowódca grupy kazał ściągnąć wszystkich zabitych w jedno miejsce. Naliczono 166 osób. Wykopano wspólną mogiłę i posłano do najbliższej wioski po polskiego księdza, aby pochować tych nieszczęśliwców. Kompania wróciła do Bonarówki bez ludzi i bez mienia. […]
Tragedia wsi Gwoździanka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 219–221.

HOŁUCZKÓW

Fragment wspomnień Wołodymyra Andrusieczki o mordzie na Ukraińcach w Hołuczkowie dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Zimą1946–1947 r. w domu Polaka Kuczery Wołodymyra mieli swoją kryjówkę „Nichto” i „Jewhen”. Zdrajca Wołodymyr Bobko (syn) powiedział o kryjówce. Dom został podpalony, zaraz ginie „Nichto”, a „Jewhen” ucieka i ukrywa się w piwnicy u Mychajły Hirniaka, stojącej osobno od domu, ale będąc w sytuacji bez wyjścia, zabija się. UB aresztuje 2 braci Mychajła i Hryhorija Łajkosza oraz Wasyla Czerepaniaka (ci chłopcy nie mieli nic wspólnego z UPA). Koło domu Mariji Kiktu porucznik każe im uciekać (nie miał na nich żadnych dowodów). Seria z automatu do uciekających i sprawa rozwiązana: ucieczka.

            Na wiosnę nad ranem wojsko przyszło do wsi. […] W rodzinie Josyfa Waśkowa […] najmłodszy syn Emilijan wyszedł z domu i zaraz został zastrzelony. […]  

Źródło: Oryginał, rękopis. Archiwum B. Huka. W. Andrusieczko, [Spomyn], b. m, b. d., s. 30. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

HROSZÓWKA

Fragment wspomnień Jewhena Czubińskiego o mordzie na Ukraińcach w Hroszówce  dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Po wojnie zaczęły się napady i obławy na naszych ludzi, wsie, partyzantów. Wojsko Polskie strzelało do każdego, kogo napotkało, mówiąc, że to banderowcy. Czemu jednak banderowcami nazywało także kury i kaczki…? Aby zabijać je bezkarnie?

            Z Hroszówki padło wiele niewinnych ludzi. We własnej piwnicy zastrzelony został 65-letni Mychajło Bahan; na polu przed lasem Marija Sosnicka; z krową uciekał do lasu także Iwan (Mychajło?) Kondzioła i także został zabity. Zabita została też 14-letnia córka Andrija Bycia. Wszystko to miało miejsce w 1945 r.

Potem zabici zostali: Josyp Badyrka, Mychajło Czubyński, obydwaj z przysiółka Klanczyska, a także wraz z nimi Hryhorij Czubyński.

W 1946 r. od strony Ulucza szło Wojsko Polskie, szukając partyzantów. Nasi chłopcy zaczęli bronić się koło Hroszówki, a że było ta tylko czota, to nie wytrzymali i odeszli do lasu. Natomiast wojsko zamiast iść za nimi do lasu, zaczęło znęcać się nad ludźmi we wsi i palić domy. Spłonęła połowa wsi. Zabrali z sobą Fedora Szula, gołego, okręconego drutem kolczastym od stup do głów, bili i turlali po drodze póki nie wyzionął ducha. Tego dnia, uciekając do lasu, zginął także Mykoła Dzian. Iwan Pańkiw zginął we wsi. Do Birczy zabrali żywych Władka Szula i Łewkowycza, Mychajła Szczupaka z ojcem Mykołą, Mychajła Wyszańskiego i innych. Trzymali ich w Birczy 4 dni i cały czas bili. Wypuścili ich żywymi, ale wielu z nich zmarło zaraz po powrocie. […]

Źródło: Spohad Jewhena Czubinśkoho narodżenoho 1941 roku w Hrusziwci Bereziwśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 166.

HRUSZOWICE
Fragment wspomnień Daniela Drewki ur. w 1924 r. w Nienowicach w powiecie jarosławskim
Wiele zła narobił nam posterunek milicji w Stubnie, zwłaszcza wiosną 1945 r. Odznaczyli się zwłaszcza trzej bracia Zwierkowscy. W Gajach zastrzelili Michała Kmecia, 22-letniego mieszkańca Nienowic.
D. Drewko, Spomyn Danyła Drewka-„Worony”, w; Zakerzonnia. Spohady wojakiw UPA, t. V, Warszawa 2005, s. 55. Tłum moje – B.H.

HUTA STARA

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Hucie Starej

            […]

2 marca 1945 r. WP (szturmówka) wraz z MO z Łówczy, Brusna Starego, Horyńca i Narola w liczbie 300 osób przeprowadziło akcję terrorystyczną na wieś Stara Huta. Mężczyźni ze wspomnianej wsi po usłyszeniu strzałów, zaczęli uciekać, gdzie kto mógł, ale trafiali w ręce Polaków, ponieważ wieś została okrążona. Polacy złapali żywcem 2 chłopców, a resztę zastrzelili na miejscu. Razem zamordowano tego dnia 10 mężczyzn, a mianowicie:

  1. Beś Stepan – przeżył lat 34;
  2. Kozubal Iwan – 35;
  3. Kuzina Julian – 34;
  4. Łys Andrij – 34;
  5. Łojko Iwan – 19;
  6. Manczur Andrij – 48;
  7. Nakoneczny Ołeksa – 58;
  8. Obszański Wołodymyr – 16;
  9. Obszański Myron – 18;
  10. Samiła Stepan – 40.

Ranny został Beń Stepan. […].

20 kwietnia 1945 r. WP zamordowało wieśniaczkę Pich Ksenię – lat życia 37. […]

Razem: 12 zamordowanych, 1 kobieta, 11 mężczyzn […].

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 941, 946. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

ISKAŃ
Fragment wspomnień Omelana Płecznia Dziewięć lat w bunkrze
Iskań była sporą osadą, należały do niej przysiółki Iskański Dół, Swynki, Lewkowo i Kopań. Była też nieźle uzbrojona i miała najlepiej w okolicy zorganizowaną samoobronę. […] Całą dobę trzymano wartę, aby nie dać się zaskoczyć sąsiadom z polskich wsi. […] W kilka dni później [po Wielkanocy w 19456 r. – B.H.] banda napadła na przysiółek Swynki. „Lutyj”, „Oreł” i ja byliśmy akurat w Iskani. […] Nagle rozległ się stuk kołatek i krzyk ludzi. Czujki dawały znać o niebezpieczeństwie. Przybiegli wartownicy z krzykiem, że za Sanem, w Swynkach, wywiązała się strzelanina. W jednej chwili […] dobroduszni wujaszkowie przemienili się w żołnierzy, w rękach każdego z nich zjawiła się „broń” – widły, kosy, łomy. Niektórzy pod hunią ukryli strzelby, ale okazało się, że przez San przejść nie można, w rzece przybrała woda, a jedyny most wysadzili Niemcy. Na drugim brzegu od strony przysiółka Swynki biegła grupa uzbrojonych mężczyzn. Zmierzali w kierunku przysiółka Kruszki, gdzie żyło szesnaście ukraińskich rodzin. Rażona naszym ogniem banda rozproszyła się. Gdy się rozwidniło, na naszą stronę przeprawiła się Katarzyna Hnatyk z córką. W czasie napadu schowały się pod zwalony most i tam doczekały świtu. Były w szoku, w kółko powtarzały to samo: „Wszystkich wymordowali, wszystkich zabili”. W Swynkach znaleźliśmy 17 zabitych osób, niektóre zastrzelone, inne przekłute bagnetami. […]
Omelan Płeczeń, Dziewięć lat w bunkrze. Wspomnienia żołnierza UPA, Lublin 1991, s. 44–45.

JAROSŁAW
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] marca 1945 r. W czasie rabunku Polacy zabili na Stawkach (w Jarosławiu) dwóch Ukraińców. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 862. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

1946 styczeń 7, Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 26 grudnia – 6 stycznia 1946 r.
[…] Dnia 3 I 1946 r. przy ulicy Spytkiej o godzinie 8 wieczorem weszło do mieszkania ob. Kudły trzech osobników uzbrojonych w pistolety, jeden z nich był w mundurze ppor. Powyższego osobnicy ci zabili, a jego syna ciężko ranili. Kudła był narodowości ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 177.

Fragment relacji Józefa Trynieckiego, ur. 23 lutego 1932 roku w Misztalach, o mordach na Ukraińcach w Misztalach i Jarosławiu

Urodziłem się w Misztalach pod Jarosławiem, większość mieszkańców to byli Ukraińcy. […] Z Misztali w łozach nad Sanem [polscy mordercy] zabili furmana Hawrona.

                W Jarosławiu na przedmieściu, gdzie mieszkało wielu Ukraińców, zabita została rodzina Pynyłów. […] Pynyłow zabito siekierami, żywcem porąbana w domu została matka, córka, chłopiec, druga córka i ojciec. Ich najstarszy syn był księdzem w Przemyślu.

                Wiele mordów objęło ulicę Pełkińską. Po wojnie nikt o tym nie mówił. Po powrocie z Wrocławia w latach 50. długo nie wiedziałem, że w Małkowicach w ciągu jednej nocy wystrzelano połowę mieszkańców. […]

Źródło: Archiwum Bogdana Huka, relacja J. Trynieckiego. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment relacji Wołodymyra Hłowy-Diawoła o mordach na Ukraińcach w Jarosławiu

            […] Nasze przesiedlenia odbyło się w takich warunkach, że aż strach ogarnia wspominać o nich. W mieście i po wsiach wokół harcowały bandy Armii Krajowej i milicji polskiej. Płonęły wsie, oddziały karne mordowały niewinnych ludzi. Z mojej najbliższej rodziny zamordowali brata mojego ojca Mykołę Hłowę z żoną Kateryną, mojej mamy siostrę cioteczną Mariję Pynyło z synem liczącym tylko 12 lat. Ich rodzina już zarejestrowała się do wyjazdu [do Ukraińskiej SRR – B.H.]. Mąż, dwaj starsi synowie i dwie córki byli na stacji, a ona z młodszym synem poszła po coś do domu. Bandyci, którzy właśnie rabowali wszystko, co zostało, tam, na progu domu rodzinnego, zamordowali ich.

Zamordowali także brata ciotecznego mojej mamy, Tadeja Sływyńskiego, chociaż ten biedak nie nocował w domu, tylko po sąsiadach. Mordercy zjawili się po południu, gdy przyszedł do domu coś zjeść. Zastrzelili go od razu. Żonę z małymi dziećmi związali i zamknęli w komórce dom obrabowali i uciekli.

Na Przedmieściu Dolnym polscy bandyci zamordowali mężczyznę i kobietę o nazwisku Cyrul. Dwoje swoich małych dzieci rodzice ukryli w sianie na strychu. Odnalazł ich potem dziadek z babcią i wychowali już we wsi Otynia, dokąd zostali przesiedleni. […]

Źródło: W. Hłowa-Diawoł, m. Jarosław, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 110.

Fragment relacji Dariji Sajenko-Werhun o mordach na Ukraińcach w Jarosławiu

            […] 26 czerwca 1944 roku w swoim gabinecie lekarskim zamordowany został lekarz Iwan Borym, szeroko znany ze swojej działalności samarytański i społecznej. Mord ten wstrząsnął całą ukraińską (i nie tylko) społecznością miasta. Doktor Borym stał się pierwszą niewinną ofiarą terroru. Za tym mordem poszły następne. Z rąk bandytów zginęła matka i córka z rodziny Werbeńców (zostały zarąbane siekierami we własnym domu). W tym samym czasie na Przedmieściu Dolnym Jarosławia zamordowany został skarbnik czytelni „Proswita” Mychajło Cyrkul. Wtedy też Polacy zaaresztowali dwóch braci Szczeblowskich, z których jeden zginął czy więzieniu w Rzeszowie, drugi w Płocku. […]

Źródło: D. Sajenko-Werhun, m. Jarosław, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 113.

JAWORNIK

Fragment wspomnień Tekli Małej o mordzie na Ukraińcu Mykołaju Pałyńskim w Jaworniku dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

[…] Mój brat rodzony miał na imię Mykołaj, był młodszy. U nas ciągle chodziło wojsko. Ludzie uciekali. Raz [wojskowi] znowu rano idą. […] [Potem] brat poszedł do mojego domu i powiedział mężowi, aby poszedł po łachy, bo wojsko je zabierze, a schowane były pod gałęziami. A koło nich uciekał jeden z Przybyszowa. Jak ich zobaczył, powiedział, aby uciekali, bo wojsko. I wojsko zaraz nadleciało. Brat zrzucił plecak, który zarobił w Niemczech i zaczął uciekać. I znowu jeden żołnierz zaczął lecieć za nim i strzelać. Łapał go tak z kilometr. Brat dobiegł do jodły, a ten go dogonił i mówi: „K… twoja mać, bandero!”. I dał mu trzy kule, zabrał wszystko z plecaka. […]

Źródło: Spohad Tekli Małoji (diwocze prizwyszcze Pałyńśka) narodżenoji 1912 roku w Jawirnyku, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 551.

JAWORNIK RUSKI

Fragment wspomnień Josyfa Baka o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Jaworniku Ruskim

            […] Wtedy [w czasie okupacji – B.H.] znajdował się w Jaworniku Ruskim posterunek ukraińskiej policji pomocniczej. Właśnie on stał się obiektem napadu w dniu 24 kwietnia 1944 r. zorganizowanej bandy polskiej, w wyniku czego spalony został posterunek, rany odniosło 3 policjantów, zginęło 3 gospodarzy, spłonęły 5 domów. Tą akcją Polacy jakby zapoczątkowali całą serię późniejszych napadów na Jawornik Ruski wraz z przysiółkami. Zginęło w nich ogółem koło 40 mieszkańców. Do 1947 r. Jawornik Ruski został w 95 procentach spalony. Oprócz cerkwi ocalał budynek „Proświty”, gdzie obecnie znajduje się sklep wiejski. Na szczególną uwagę zasługuje tragiczne wydarzenie z 16 lutego 1946 r. W wyniku napadu na Jawornik Ruski zezwierzęconych bandytów zostało zamordowanych 27 mieszkańców-Ukraińców. Byli to:

Bak Kateryna,

Bak Roman,

Bak Stepan,

Hawrylak Wołodymyr,

Hawrylak Jakiw,

Hałuszka Ostap,

Duchniak Wołodymyr,

Korostyńska Anastazija,

Krysak Stepan,

Krymiński Mykoła,

Kucab Petro,

Łech Roman,

Łech Tadej,

Metyk Anna,

Metyk Stepan,

Mychno Sofija,

Nahirny Stepan,

Nyżnyk Petro,

Ołeniak Mykoła,

Paliwoda Paraskewija,

Paliwoda  Tymotej i

Teleśnicka Sofija z Paliwodów.

            Prawdopodobnie wszyscy pochowani zostali w mogile zbiorowej na cmentarzu ukraińskim koło cerkwi w Jaworniku Ruskim. […]

Źródło: J. Bak, Poruby – Huta – Jawirnyk Ruśkyj (do 1947 roku), „Ukrajinśkyj almanach” 1999, s. 242–243. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment wspomnień Stefaniji Tchir o mordach na Ukraińcach w Jaworniku Ruskim  dokonanym przez milicję z Borownicy 

            Wojnę przeżyliśmy spokojnie. Nikt nie spodziewał się, że spotka nas coś takiego, co nas spotkało. Koło nas znajdowała się polska wieś Borownica. Nadeszła wiosna 1945 r. W Borownicy powstała polska milicji pod przewodem Jana Kotwickiego „Ślepego”. Prawie każdego dnia z 20 osób z Borownicy napadało na okoliczne wsie ukraińskie. [„Ślepy”] w w czasie napadu zamordował w Jaworniku Nestora Soroczaka, Stefana Metryka, Mychajła Metyka, trzech Haszyńskich, Sofiję Teleśnicką i innych. […]

Źródło: Spohad Stefaniji Tchir (diwocze prizwyszcze Metyk) narodżenoji 1921 roku w Żohatyni Dobromylśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 201.

Fragment wspomnień Tarasa Mychny o mordach na Ukraińcach w Jaworniku Ruskim dokonanych przez  członków MO z Borownicy i żołnierzy WP

            […]  Moja pamięć sięga tylko do początku lat 40. W tym czasie ludzie nadal modlili się w swojej cerkwi, uczyli dzieci w swojej szkole, mieli ukraińską policję. Wszystko wyglądało normalnie, jednak zło nie śpi. Wymyślają je Polacy z Borownicy i Dylągowej. Wymyślają różne prowokacje i napady. Napadają między innymi na naszą policję w Jaworniku. Były to uczynki bandyckie, a nie patriotycznie, niosły mord i pożogę. Przypatrywała się temu i kierowała AK z ośrodka w Dynowie, potem dowództwo wojska w Birczy, milicja z Sanoka. Za ich zgodą i zgodnie z ich planem w Jaworniku Ruskim 8 i 15 lutego 1945 roku giną w podpalonej wsi: Roman Bak, Kateryna Bak, Stepan Bak, Jakiw Hawrylak, Josyp Hałuszka, Josyp Haszyński, Stefanija Haszyńska, Ołena Haszyńska, Wołodymyr Duchniak, Mykola Krymiński, Apolonia Korosteńska, Stefan Krysak, Petro Kucab, Roman Łech, Tadej Łech, Sofija Mychno, Nestor Machno (mój ojciec, ur. w 1912 roku), Anna Metyk, Stepan Metyk, Petro Nyżnyk, Stepan Nahirny, Mykoła Ołenycz, Paraskewija Tełesnycka, Paraskewija Paływoda, Tomasz Paływoda, Mychajło Nałepa, Mychajło Baczyk, Dmytro Soroczak, nieznana dziewczyna, nieznany człowiek (ostatnich 5 osób nie ma na płycie nagrobnej).

[…] Po raz drugi moja pamięć wraca do ojca, gdy mam już 8 lat. Zima, mróz, śnieg, 8 lutego 1945 roku. Straszny krzyk i płacz matki. Pod dom przywieźli sańmi ojca. Mama pada na jego ciało. Ja i młodszy Mykoła nie wiemy, co się stało, ale jak mama płacze, to zaczynamy i my. Przychodzą polscy żołnierze, nie dają płakać, każą szybko pochować, bo jak nie „To wszystkich rozstrzelany”. Mama czymś się opatula, niesie wyszywany ręcznik i nakrywa zamarznięte ciało ojca. […]

Upowcy bronili nas, jak mogli, bronili tymi, którzy palili naszą wieś. Nawet dziecko mogło zrozumieć, kto to jest sprawiedliwy, a kto nie. Ja także już wtedy doskonale wiedziałem o tym. Jak można było nie wiedzieć? Przecież zamordowali Romana, ojca Myrona (schował się aż w Groszówce, ale jak ją palili, to zabili i jego); zabili Nałepę, ojca Jewhena; chorego dziadka Stepana Tyckiego zabili na łóżku; zabili Krysaka, ojca Danusi i Stefci; babcię Myrona Paływody z Rybnego uderzyli karabinem, potem odcięli głowę i wrzucili do studni. Stało się to podczas drugiego napadu. […]

Źródło: Spohad  Tarasa Mychna narodżenoji 1937 roku, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 568–571.

Fragment wspomnień Myrona Paliwody o mordach na Ukraińcach w Jaworniku Ruskim dokonanych przez członków MO z Borownicy  i mieszkańców sąsiednich polskich wsi 

[…] jest 2 luty 1945 roku, wojna jeszcze trwa. We wsi stacjonuje rosyjskie wojsko. W tym dniu kilkudziesięciosobowa grupa uzbrojonych mężczyzn z Borownicy i sąsiednich polskich wiosek pod dowództwem „Groźnego” napada na Jawornik Ruski, dokonując wielu mordów, grabieży i zabierając kilku mężczyzn jako zakładników. […] Niestety oprawcy wystrzelali pojmanych mężczyzn i wycofali się. […]

Po 2 tygodniach we wczesnych godzinach rannych zostają zaatakowane ukraińskie wioski Poruby, Zahuty, Jawornik Ruski, Żohatyn i Piątkowa. Napad został przeprowadzony w jednakowym czasie kilkoma grupami. Wszędzie napastnicy zaczynali od brzegu, wpędzając niedobitków w „kocioł”. Napadu dokonały połączone siły Kotwickiego i Grodeckiego, łącznie gdzieś 150–200 mężczyzn. W tym dramatycznym dniu Kotwicki dowodził napadem na wieś Żohatyn i Piątkową, natomiast Grodecki na pozostałe, czyli Netrebkę, Zahuty i Jawornik ruski. W tym dniu zginęło w mojej miejscowości około 30 osób: mężczyzn, kobiet i dzieci, starców, w tym kilku rodowitych Polaków. Przytaczam nazwiska ofiar, które mój ojciec zwoził z saniami na cmentarz: Włodzimierz Hawrylak, Włodzimierz Duchniak, Stefan Głuszyk, Mikołaj Olenicz, Piotr Niżnik, Mikołaj Krzemiński, Jakub Hawrylak, Stefan Nahirnyj, Józef Hałuszka, Józef Gaszyński, Stefania Gaszyńska, Helena Gaszyńska, Roman Bak, Katarzyna Bak, Stefan Bak, Zofia Michno, Roman Lech, Tadeusz Lech, Anastazja Korostańska, Zofia Teleśnicka, Anna Metyk, Stefan Metyk, Stefan Krysak, Paraskewia Paliwoda, Tomasz Paliwoda, Michał Nalepa, Nestor Machno i Michał Baczyk.

Zginęli w różny sposób. Jednych strzelano, innych raniono i wrzucono w ogień, innych przebijano żywcem bagnetami. Na naszym podwórku wyglądało to tak. Wyprowadzono mnie mamę, mamę i babcię z domu, każąc brać ze sobą dokumenty, czyli wtedy kenkarty. Zaprowadzono nas na składowisko obornika i kazano w tym gnoju wybierać sobie grób, dołek, do którego mieli nas postrzelać. Pamiętam, że babcia robiła to widłami , natomiast mama – widocznie w przypływie strachu – darła tę dziurę rękoma. Oprawcy stali nad nami i znęcali się takimi słowami: „No, a teraz, k… ukraińskie, zmówcie  Ojcze nasz, bo wybiła wasza ostatnia godzina”. W tym czasie jeden z nich krzyczy: „Tutaj nie, pod ścianę z nimi!”. Pod ścianą domu kazano nam rozebrać się i rozzuć. Mnie i mamę zostawiono pod domem, a babcię zaprowadzono pod stodołę. Mama znała niektórych napastników z nazwiska, zaczęła prosić o darowanie życia. Zastrzelić miał nas mieszkaniec Borownicy o nazwisku Pocałuń, jednak przez nasze podwórko przechodził człowiek o nazwisku Pele. On rzucił takie słowa, odwracając jednocześnie lufę peemu: „Zostaw ją, niech ich szlag trafi, tylko mi tego chłopca szkoda”. Babcia w tym czasie była koło stodoły, ale potem zaprowadzono ją w pobliże niedokończonej studni, nakrytej równo z ziemią drewnianym wiekiem. Tam na naszych oczach kolbą mauzera uderzono ją w tył głowy. Babcia padła na śnieg. Odsunięto wieko. Jeden z nich zdjął bagnet z karabinu i wzywającej pomocy babce poderżnął głowę, stojąc nogami na jej plecach. Wzięli za nogi i wrzucili do studni. […]

Po chwili z sąsiedniego domu wyprowadzono Piotra Kucaba i wysiano mu całą serię w plecy tak, że miał wyrwaną całą pierś. Stoczyli go do pobliskiego strumyka. […]

Źródło: Spohad Myrona Paływody, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 575–577.

Fragment wspomnień Stefaniji Turczyk o mordach na Ukraińcach w Jaworniku dokonanych przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Byliśmy bezpieczni, dopóki w majątku siedzieli Ruscy. Jak oni odeszli, Polacy mieli władzę i robili, co chcieli. Byliśmy bezbronni. Zamordowali dwóch synów mojej ciotki: Wołodymyra Hawrylaka i Mykołaja Hawrylak. Obydwaj uciekali, ale nie uciekli. […]

Źródło: Spohad Stefaniji Turczyk (diwocze prizwyszcze Korostenśka) narodżenoji 1920 roku w Jawirnyku Ruśkomu Dobromylśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 567–568.

JELNA
1945 luty 26, Leżajsk – Fragment raportu sytuacyjnego Zarządu Gminy Jelna dla Starostwa Powiatowego w Łańcucie o zabójstwach na terenie gminy
[…] Wskutek zaostrzonych warunków polsko-ukraińskich dokonano zabójstwa na Ukraińcu Wańczyk Wojciechu zamieszkałym w Jelnej. Zabójstwo zostało dokonane dnia 22.2.1945 r.. Wyżej wymieniony został zastrzelony przez nieznanych nam sprawców. Ponadto wszystkim osobom narodowości ukraińskiej zabrano inwentarz żywy, sprzęty domowe, zboże itp. […]
APRz, UWRz, sygn. 373, k. 207.

JURECZKOWA
1947 styczeń 9, m.p. [okolice Birczy] – Fragment sprawozdania „Bojczuka”, referenta OUN z nadrejonu „Chłodny Jar”, o mordach na ludności ukraińskiej dokonywanych w Jureczkowej przez załogę posterunku MO w Wojtkowej
2. […] W dniu 28.03.1945 r. [milicjanci] przyjechali do wioski i zażądali czterech pary koni. Potem złapali sześć chłopaków i zabrali ze sobą do Wojtkowej. Po trzech dniach wieźli ich do Przemyśla, mówiąc, że wiozą do kadry. Przyjechali do Leszczawy Górnej, [tam] zabili Szymka Teodora, który był zwolniony z Armii Czerwonej. Zabili Jarkiwskiego Mykołę. Wtedy zamordowali 18 osób z różnych wiosek. […]
3. W dniu 02.04.1945 r. [milicjanci] otoczyli dom Kmetyk Pelagii we wsi Jureczkowa i pytali się, gdzie jej syn. Ta odpowiedziała, że nie wie. Wtedy podpalili dom i rzucali drewno i amunicje, żeby lepiej się paliła i nikt nie podszedł gasić. Wracając z wioski, aresztowali Ołenyszyna Mykołę, którego na folwarku zamordowali. Po drodze wstąpili do Maslaka Michała, zabrali jego syna i zrabowali maszynę do szycia, ślusarskie narzędzie, a w Maslak Marji maszynę do szycia i dużo innych rzeczy. Ze sobą zabrali Kmetyka Jacka, Maslaka Jacka i Musata Jacka. Do dzisiaj niema o nich żadnych wiadomości. Wyżej wymienionych ludzi zabrali za doniesieniem Zalewskiego Josyfa. Maslakowi Michałowi zabrali rower.
4. W maju 1945 r. [milicjanci] aresztowali: Saganowskiego Piotra, Petryka Teodora, Kuźmińskiego Macieja i Szamuniaka Iwana, którego zabrali do Przemyśla i do dzisiaj niema o nim wiadomości. Przyczyną aresztu było zabójstwo Kuźmińskiego (Polaka). […]
Tłumaczenie z języka ukraińskiego.
AIPN Rz 071/1, t. 47, „Bojczuk”, Akty polśkoho terroru w seli Wijtkowij, k. 1179–180.

KAMIONKA

Fragment relacji Iwana Kyrpana o mordach na Ukraińcach w Kamionce przez mieszkańców polskiej wsi Lubatowa

            […] Jednego wiosennego dnia przybiegł do mnie zziajany kolega Kotys i krzyknął: „Lećmy na Abramów (przysiółek Zawadki, graniczący z Kamionką)! Tam w ogrodzie Polak zastrzelił Fedora Czełaka, jak ten padł bydło!”.

Ofiarę, leżącą w trawie na między, okrążył tłum ludzi. Gdy przycisnąłem się do środka, zobaczyłem skrwawione ciało i ubranie zabitego. Kula przebiła piersi, z których powoli wypływały krople krwi i od razu zastygły na ubraniu. Jeszcze jakiś czas wpatrywałem się w nieruchomą, pozbawioną znaków życia twarz Czełaka – był moim chrzestnym […]. Gdy się obejrzałem, zobaczyłem, jak sąsiedzi cucą wodą nieprzytomną żonę zmarłego, wokół której stały trzy malutkie dziewczynki, a od tego czasu sieroty. […]

Do miasta przez Lubatową odważył się jechać Fedir Radko – do tego czasu nie wrócił. […]

Do dziś nie wiadomo, gdzie jest proch tych, którzy strzegli [przesiedleńczych] wagonów z końmi na stacji [w Rymanowie]. Ci ludzie niczego nie byli winni. Petro i Wołodymyr Kobela, synowie Iwana, nie jeden raz jeździli do Polski starając się wyjaśnić okoliczności zabójstwa ojca i innych u mieszkańców wsi, odnaleźć miejsca ich pogrzebu, ale daremnie. Urzędnicy robili minę, że niczego nie wiedzą o tym wypadku.

Czełak Iwan i Mychajło Barna mieli tylko po 16 lat, jak bandycka kula przerwała ich życie, Wasyl Bobryk miał 22 lata, Kobela Iwan – 41. […]

Źródło: I. Kyrpan, s. Kamianka, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 369–371.

KARLIKÓW

20 stycznia 1946 r., m.p. – Fragment zawiadomienia referenta OUN z Okręgu I Kraju Zakerzońskiego o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Karlikowie

            […] 24 stycznia 1946 r. o godzinie 4. rano Wojsko Polskie z Bukowska skoczyło na wieś Karlików w powiecie Sanok. Było ich 50, zaczęli grabież wszystkiego, co tylko zobaczyli, przy czym zamordowali 2 osoby i szybko odeszli.

            Tego samego dnia w nocy ta sama banda w ilości około 100 osób napadła na tę wieś. Ludzie poznali wśród bandy wojskowych polskich cywili z Bukowska i okolicznych wsi. Natychmiast zaczął się rabunek ludzi i mordowanie. Zamordowali 17 osób, m.in. 80-letniego księdza z żoną, córką i 4-letnim dzieckiem. Pomordowani mieli połamane ręce, nogi, żebra, powykłuwane oczy, poodcinane nosy i uszy. Przed śmiercią nad każdą osobą znęcali się, a w końcu strzelali. Wielu ludzi zostało rannych, pokaleczonych, z połamanymi rękoma, nogami, żebrami, powybijanymi zębami. We wsi spalili 30 domów. Część ludzi zabrali z sobą, po drodze zamordowali. Jednego zamordowanego mężczyznę znaleziono w lasku pod Bukowskiem. […]

Źródło: Powidomłennia pro antyukrajinśki akciji widdiliw Wijśka polśkoho, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 986. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

1946 luty 1, m.p. [Sanockie] – Fragment tłumaczenia na język polski sprawozdania informacyjnego referentki propagandy nadrejonu „Beskid” Marii Kypkyszko „Stepowej” dotyczącego mordów Wojska Polskiego na ukraińskich mieszkańcach wsi Karlików
[…] 20 stycznia pojawiły się wypadowe grupy liczące około 120 ludzi z moździerzami, rozmaitą bronią i sprzętem telefonicznym. Te grupy w okrutny sposób odnosiły się do ludności ukraińskiej. […] W Karlikowie zamordowano 14 osób, w tym około 70 – letniego księdza, jego żonę, córkę i 6-letnią wnuczkę. Dziecko, które trzymała na rękach służąca, był, trzykrotnie uderzone bagnetami w pierś, potem zastrzelono służącą. Księdzu zmasakrowano bagnetem twarz. Inni byli również pokłuci bagnetami i zastrzeleni. Kilku chłopów było rannych, wielu pobitych, spalono kilka chat. Kilka osób aresztowano i zabrano, nazajutrz dwóch znaleziono gdzieś w krzakach przy drodze – zamordowanych. […]
Źródło: Sanockie w styczniu 1946, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 321.

luty 1946 r.  – Fragment sprawozdania OUN nadrejonu „Beskid” o sytuacji w terenie w styczniu 1946 r.
Wojsko Polskie w ilości 60 osób i cywilni bandyci z Bukowska [24 stycznia 1946 r. – B.H.] napadli na wieś Karlików powiat Sanok, spalili 20 domów, wymordowali 16 osób, wśród których był stareńki ksiądz z rodziną. W ogniu spłonął cały majątek gospodarczy, ponieważ polscy bandyci nie dali nic uratować, a jeszcze sami wrzucali do ognia różne rzeczy. Znęcali się nad wszystkimi złapanymi ludźmi, nie omijając nawet małych dzieci. Największe zezwierzęcenie okazywali cywile z Bukowska, którzy w straszny sposób mordowali niewinnych mieszkańców wsi i rabowali, co tylko mogli zabrać z sobą na podwody. Polscy bandyci zamordowali wtedy następujące osoby:
1. Malarczyk Ołeksy, lat 68 – ksiądz proboszcz Karlikowa, specjalnymi kleszczami połamane palce rąk i przebity bagnetem;
2. Malarczyk Emilia, lat 63 – żoną księdza proboszcza, zastrzelona, przebita bagnetem;
3. Szpynda Olha, lat 29 – córka parocha, zastrzelona;
4. Szpynda Maria, lat 4 – wnuczka proboszcza – zastrzelona, przebita bagnetami jeszcze na rękach służącej;
5. Hojsan Stepan, lat 51 – ciężko pobity, następnie zastrzelony;
6. Maslany Wasyl, lat 38 – pocięty na pasy, oderżnięte uszy i palce na rękach, sołtys z Karlikowa;
7. Stefura Andrij, lat 37 – sekretarz z Karlikowa, połamane ręce, podcięty bagnetem;
8. Hułyk Stefan, lat 41 – połamane żebra, poderżnięty bagnetem;
9. Hołota Stefan, lat 51 – połamane ręce;
10. Sywy Semen, lat 19 – zastrzelony;
11. Werbyn Mychajło, lat 34 – [zastrzelony];
12. Baranycz Mychajło, lat 34 – [zastrzelony];
13. Sywy Iwan, lat 28 – zastrzelony;
14. Iwanusiw Anastazja, lat 31 – zastrzelona, przekłuta bagnetem;
15. Duduś Anastazja, lat 72 – [zastrzelona, przekłuta bagnetem];
16. Sywy Dmytro, lat 21 – postrzelony, uciekł, potem zmarł.
Oprócz zamordowanych było kilka osób rannych, a wiele ciężko pobitych i okaleczonych

Źródło: Wisti z terenu za misiać siczeń 1946 r., w: Litopys UPA, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 60–61.

KORMANICE

Fragment relacji Mychajła Karabena o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Kormanicach

[…] Na przełomie końca lata i początku jesieni 1945 roku coraz częstsze były zasadzki i blokady od strony lasów przeprowadzane przez wojska polskie i radzieckie w celu walki z oddziałami UPA. Żołnierze Wojska Polskiego szczególną uwagą przeszukiwali domy Ukraińców, znęcali się i zabijali mieszkańców. W Kormanicach zamordowani zostali 4 niewinni mieszkańcy: 55-letni Nazar Sałahaj ( rano szedł w stronę lasu po koniczynę został zastrzelony przez radziecką zasadzkę), 25-letni Mychajło Kamiński (w zwierzęcy sposób zamordowany przez polską policję, gdy wieczorem szedł na futor Żupa do swojej dziewczyny), 35-letni Pawło Krok z futora Koreń ( rozstrzelany żołnierzy polskich o świcie koło własnego domu) i mężczyzna z sąsiedniej wsi, który szedł do Przemyśla na bazar ( zastrzelony przez polską zasadzkę w polu między Kormanicami i Kniażycami). […]

Źródło: s. Kormanyczi, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 70–71.

KROWICA HOŁODOWSKA

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Krowicy Hołodowskiej

      […]

22 lutego w nocy MO zamordowała wieśniaków: Chachura Anna – lat 36, Chachura Ołeksa – lat 39. […]

3 kwietnia 1945 r. MO zamordowała wieśniaka Stronckiego Iwana – lat 43. […] W kwietniu bolszewiccy pogranicznicy zamordowali Daniwa Petra.

      24 kwietnia 1945 r. miejscowa MO zamordowała takich wieśniaków:

  1. Bobel Kateryna – przeżyła lat 65;
  2. Demkiw Petro – 17;
  3. Drobot Mychajło – 17;
  4. Myklosz Mychajło – 17.

[…]

Razem: 28 zamordowanych, 8 kobiet,3 dzieci w wieku 5–15 lat, 17 mężczyzn […].

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 942–943. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment relacji Mariji Korytko, urodzonej w Lubaczowie, o mordzie członków MO na Ukraińcu w Krowicy Hołodowskiej

[…] 31 grudnia 1944 roku do domu we wsi Krowica Hołodowska (10 km od Lubaczowa), gdzie mieszkała moja babcia Kornelia Strońska, będąca emerytowaną nauczycielką i jej syn, a mój wujek, leśniczy wsi Sieniawka Iwan Stroński z ciężarną żoną, przyszła polska milicja. Zaaresztowała wujka, obwiniają go o kontakty z UPA i rozstrzelała go w nocy bez śledztwa i sądu, bo jakoby chciał uciec. Pochowany został w Krowicy Hołodowskiej. Niedługo urodził się mu syn. Po tych tragicznych wydarzeniach rodzice zarejestrowali siebie, naszą krewną i mnie do wyjazdu do USRR do Lwowa. […].

Źródło: Marija Korytko, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 9.

KROWICA LASOWA
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] marca 1945 r. Polska milicja zabiła w Krowicy Lasowej jednego robotnika i dwie kobiety. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 861. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

KOBYLNICA RUSKA

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Kobylnicy Ruskiej

[…] 8 września 1944 r. podczas akcji MO z Wielkich Oczy zaaresztowała wieśniaka 30-letniego Chanyk Petra.

8 stycznia 12945 r. MO z Wielkich Oczy zaaresztowała i rozstrzelała Ponę Ołeksę, 32 lata życia.

5 lutego 1945 r. w nocy MO z Wielkich Oczy zastrzeliła Ośmaka Pańka, 30 lat.

12 lutego 1945 r. MO z Wielkich Oczy zaaresztowała i rozstrzelała następujących mieszkańców wsi:

  1. Husak Mykoła – 40 lat życia;
  2. Dac Mykoła – 22;
  3. Krupa Mychajło – 39;
  4. Kubak Jewhen – 17.

Tego samego dnia zastrzelili nauczyciela 31-letniego Sajewicza Ołeksę.

14 lutego 1945 r. WP i MO z Wielkich Oczy oraz okolicznych posterunków przeprowadzili akcję terrorystyczną na wieś, zabijając następujące osoby:

  1. Bejdała Petro – 25 lat życia;
  2. Buszko Mychajło – 37;
  3. Buszko Osyp – 27;
  4. Hrycyna Iwan – 35;
  5. Hrycyna Stepan – 42. […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 937. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Kobylniсy Ruskiej

[…]

  1. Duma Dmytro – lat 50;
  2. Zbyr Petro – 31;
  3. Kałita Stepan – 40;
  4. Kostyk Anna – 55;
  5. Łyseczko Osyp – 34;
  6. Łozyński Wasyl – 38;
  7. Milac Dmytro – 40;
  8. Milac Dmytro – 30;
  9. Ohirko Stepan – 35;
  10. Partyka Wasyl – 34;
  11. Piłyk Petro – 45;
  12. Piłyk Teodor – 50;
  13. Senyk Iwan – 40;
  14. Skryba Mychajło – 40;
  15. Sohor Łew – 34 (ksiądz);
  16. Fenszczyn Roman – 40;
  17. Chanyk Dmytro – 34;
  18. Chanyk Petro – 31;
  19. Chanyk Teodor – 33;
  20. Chanyk Petro – 34;

[…]

Razem: 33 zamordowanych, 1 kobieta, 32 mężczyzn (przez WP i MO 1 kobieta i 24 mężczyzn, przez MO z Wielkich Oczy 8 mężczyzn […].

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 941–942. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

KOBYLNICA WOŁOSKA

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Kobylnicy Wołoskiej

            2 września 1944 r. MO z Wielkich Oczy zastrzeliła we własnym domu 30-letniego  Nemyrowskiego Iwana.

            27 lutego 1945 r. MO z Wielkich Oczy przeprowadziła akcję terrorystyczną na wieś. Podczas akcji zginęli następujący mieszkańcy:

  1. Buszko Marija – 47 lat życia;
  2. Dawydowycz Semen – 43;
  3. Kowałyk Iwan – 23;
  4. Łewko Dmytro – 41;
  5. Łewko Kateryna – 23;
  6. Łewko Marija – 23;
  7. Mykołyk Mykoła – 18;
  8. Chanas Petro – 43.

[…]

Razem: 10 zamordowanych, 3 kobiety, 7 mężczyzn (przez MO z Wielkich Oczu). […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 936. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

KOMAŃCZA

Fragment wspomnień Juliji Koszil o mordzie na Ukraińcach w Komańczy dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Tydzień po moim powrocie z Mikowa z tego kursu [sanitariuszek] umęczony został nasz ksiądz [Orest] Wenhrynowycz. Zeszliśmy do piwnicy, a tam już dym, strzały, strzelała też rozgrzana przez ogień dachówka. Syn [księdza] dostał kule w oko i w ciało, zaraz ściągnęli mu pierścień, wyzuli z trzewików, a księdza nie dość że zamordowali, to jeszcze wrzucili w ogień. Ludzie potem przynieśli ich do cerkwi, same kości. Położyli ich na płótnie, z jednej strony cerkwi ksiądz, a po drugiej syn, który miał na imię Ołeś. […]

Źródło: Spohad Juliji Koszil (diwocze prizwyszcze Macko) narodżenoji 1925 roku w Komanczi, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 266.

 

Fragment wspomnień Wasyla Pyszniaka o mordzie na Ukraińcach w Komańczy dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] W kwietniu 1946 r., nie pamiętam, jaki to był dzień, w jedno popołudnie na wieś napadło Wojsko Polskie. Z domu w dolnym końcu wsi zabrało Wasyla Pińczaka; okrążyło naszą cerkiew i zabudowania gospodarcze naszego proboszcza, księdza Oresta Wenhrynowycza. Zabudowania żołnierze spalili razem z  końmi i krowami. Księdza Wenhrynowycza razem z bratem Romanem i młodszym synem Stefanem wyprowadzili na drogę, jakieś 100 metrów od budynku. Stefan obejrzał się, zobaczył ogień i chciał ratować bydło. Wtedy go zastrzelili. Starszego syna, Ołesia, bili tak, że połamali mu żebra i ręce, ale pozwolili mu „uciekać” po to, aby móc go zastrzelić, co nastąpiło 10–20 metrów od domu. […]

Źródło: Spohad Wasyla Pyszniaka narodżenoho 1922 roku, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 290–291.

KORCZMIN

Fragment wspomnień Josypa Łapczuka o mordach na Ukraińcach w Korczminie dokonanym przez formacje zbrojne Rzeczpospolitej Polskiej i ZSRR

            […] UB, WP i MO we wszystkim pomagali enkawudzistom. Na przykład 10 sierpnia 1945 r. UB z pomocnikami okrążyło wieś przed wschodem słońca i zaczęło szukać „banderowców”, których we wsi wtedy już nie było. Nie zdążyli schować się Iwan Ostapyk (24 lata) i Josyp Samiło (26 lat) i zostali zabici za wsią podczas ucieczki. […]

            W czasie następnej obławy nie zdążył się ukryć Iwan Gadowski (lat 37), członek OUN, któremu strybki [„galanci” z Machnowa – B.H.] żywcem ojca spalili i gospodarstwo. Milicja z Bełza okrążyła dom, gdzie się ukrywał, i go zaaresztowała. Po drodze do Bełza strasznie go zbiła. Na koniec przywiązali go do konia iwłóczyli kilka kilometrów, potem nieprzytomnego zabili.

            Uciekając przed inną obławą WP i milicji, rany odniósł Petro Semkiw (lat 22) i po kilku dniach zmarł. Stało się to latem 1945 r.

            Polska milicja ciężko zraniła 21 listopada 1946 r. w Machnówku 21-letniego Josypa Maslanka. Do własnej wsi Korczmin nie doszedł – zmarł w drodze. […]

Źródło: Spohad Josypa Łapczuka narodżenoho w Korczmyni Rawa-Ruśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 314–315.

Fragment spisu ukraińskich ofiar ze wsi Korczmin przygotowanego przez Mychajła Leśkiwa

            Ofiary cywilne Korczmina

  1. Bedryk Wasyl– we wsi zwany Kruczkiw, s. Hryhorija i Kateryny, ur. w 1904 r., zaaresztowany przez Polaków we własnym domu i na miejscu katowany, następnie z siostrą Pelahiją odwieziony do Tomaszowa Lubelskiego, gdzie męczono go dalej. Odbywało się to prawdopodobnie na oczach siostry, która widząc, jak brat pada na ziemię, całą „winę” bierze na siebie. Zostaje zwolniony z Tomaszowa i po tygodniu umiera od pobicia; […];
  2. Brodiuk Josyp – s. Mychajła i Olhy, ur. w 1909 r., wiosną 1945 r. zabity przez strybków i Polaków między Stajami a Korczminem; […];
  3. Kuć Iwan – ur. w Szczepiatynie, mieszkał w Korczminie, torturowany śmiertelnie przez strybków i Polaków w marcu 1945 r., jego dom podpalono; […];
  4. Mazuryk Mychajło – ur. w 1901 r. w Budyninie, mieszkał z rodziną w Korczminie; w Wielką Sobotę 1945 r. Polacy ze Stajów zabrali go, aby wiózł ich do Tomaszowa; pod miastem zabity, jego konie i wóz zostały zabrane;
  5. Maslanka Osyp – s. Teodora i Kateryny, ur. w 1928 r.; 21 listopada 1945 r., wracając ze święta w Machnówku, został między Korczminem a Machnówkiem zabity przez Polaków z Bełza; […];
  6. Samiło Josyp – s. Petra i Paraskewiji, ur. w 1918 r.; zabity przez Polaków koło własnego domu w niedzielę rano 10 sierpnia 1945 r.; […]
  7. Sanocki Mychajło – s. Hryhorija i Mariji, ur. w 1926 r. w Worochcie powiat Sokal; mieszkał w Korczminie; zabity przez Polaków z Bełza 21 listopada 1946 r. między Machnówkiem a Korczminem; […];
  8. Farysej Iwan – ur. w 1895 r., 13 marca zabity wraz z siostrą Olgą, ur. w 1910 r.; wraz z nią wrzucony do ognia; […]

Źródło: M. Leśkiw, Wojaky UPA i człeny OUN rodom z Korczmyna, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 334–335.

KORNIE

Fragment sprawozdania „Wistky z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.

[…] 22 maja pogranicznicy przeprowadzili obławę na wieś Kornie, podczas której zamordowali:

Hnatyszyna Ołeksę,

Makucha Jarosława,

Proszczyka [Procyka? – B.H.] Wasyla,

Pachołka Iwana,

Łacka Stepana,

Diurę Stepana

i Kowala Iwana. […]

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 872. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

KORYTNIKI
1945 czerwiec 4, Przemyśl – Fragment sprawozdania sytuacyjnego starosty przemyskiego dla Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie za maj 1945 r.
[…] Dnia 25. 5. br. do wsi Korytniki przybyło około 50-ciu uzbrojonych ludzi, którzy dokonali akcji na miejscowej ludności ukraińskiej. Spalono 10 zabudowań, zastrzelono około 50 ludzi i zabrano kilkanaście sztuk bydła. O powyższym powiadomiono Prokuraturę Wojskowego Sądu Garnizonowego. […]
Dnia 24. 5 br. około godziny 2. uzbrojony oddział w sile około 50 ludzi wkroczył do wsi Korytniki, zabierając Ukraińcom 25 krów, 12 koni i 5 wozów. W czasie akcji zostały zabite 3 osoby narodowości ukraińskiej, a to: 1) Wojtowicz Michał, lat 42, 2) Pasławski Marian, lat 15 i 3) Pasławska Maria, lat 18. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UWRz, sygn. 373, k. 304.

Fragment wspomnień Mariana Haluszki o mordzie polskiej bandy na Ukraińcach w Korytnikach

[…] Czy według ciebie wieś spodziewała się tego napadu? Czy wiedziała i słyszała już o podobnych napadach?

Nie, mieszkańcy Korytnik nie spodziewali się tego. Rzecz jasna, wiedzieliśmy, że Polacy są przeciwni naszym patriotycznym i oświeceniowym działaniom podczas okupacji niemieckiej. […]

A jak ułożyły się stosunki między Polakami i Ukraińcami po przejściu frontu, czyli od sierpnia 1944 r.?

Powstała administracja polska, w Korytnikach natomiast milicja, jakkolwiek przed wojną tu jej nie było. […] Zaczyna się terror i pierwsze pojedyncze mordy. U kogoś tam pili, potem wyprowadzili za wieś i zabili; do Krasic wracała z robót z Niemiec kobieta – obrabowali ją i zabili za wsią. W tym czasie spalono też 7 ukraińskich domów.

Czy dobrze przypominasz sobie dzień tego masowego mordu? Jak to się zaczęło?

Dobrze pamiętam, miałem wtedy 14 lat, fakty zapamiętałem na całe życie. Było to w maju 1945 r., a dokładniej 6 maja. W nocy przyszedł polski oddział, na jakiś czas zatrzymał się we wsi, zastrzelił dwie osoby (Marijana i Mariju Pasławskich) i poszedł dalej. Ludzie jak zawsze wrócili z kryjówek i lasu do własnych domów, myśląc, że niebezpieczeństwo minęło, ale tak się nie stało. To był zwiad, później zjawiła się druga grupa, już większa, i otoczyła wieś. Od skraju wsi zaczęło się sprawdzanie dokumentów, czyli kenkart lub metryk. Sprawdzali dokumenty i tych, którzy siedzieli w domu, i tych, którzy pracowali na polu, w stajni lub gdzie indziej. Z grupą zabójców szła miejscowa milicja, potwierdzając narodowość tych, którzy okazywali dokumenty. Nie zwracano uwagi na to, czy kto dorosły, czy dziecko. O śmierci decydowała tylko przynależność narodowa.

Przyszli też do domu mojej babci, była Polką, władała językiem polskim, ale i od niej wymagali dokumentów. Najwięcej jednak czepiali się mojej siostry. Z zabójcami była jedna kobieta, która cały czas krzyczała: „Zastrzelcie ją! Zastrzelcie ją, tą ukraińską k…!”. Na szczęście nadszedł nasz sąsiad, milicjant Malak i powiedział: „Co wy robicie? Dajcie im spkój!” i oni wyszli. Po sprawdzeniu dokumentów ofiarę bez słowa rozstrzeliwali.

Kogo zastrzelono tego dnia? Czy pamiętasz nazwiska? A może pamiętasz, w jakim był wieku?

[…] Tego dnia zamordowano 48 osób: całą rodzinę Mychajła Wojtowycza – żonę i córki 22-letnią Marie i 6-letnią Katrusię; Petra Barana z żoną Julką i jego brata Dmytra Barana z żoną; Basewycza z żoną; Mykołę Łytwyna liczącego ponad 60 lat; Stanisława Farniaka lat 40;  Mychajła Łemczyka lat 50; dziewczynę o nazwisku Hałuszka lat ponad 30; Pasławską z 13 letnim synem Marijanem i córką Marijką 17-letnią, którą odnalazł ojciec ciężko ranną i odwiózł do szpitala w Przemyślu, gdzie zmarła. Ofiarą padła ciężarna kobieta Hanna Hładasz lat 30. […] Więcej nazwisk nie pamiętam. Nasza wieś była wielka, liczyła ponad 250 numerów, trudno wszystkie zapamiętać. Trupy zabitych zostały tam, gdzie leżały. Dopiero po kilku dniach zostały zebrane ze wsi na wóz drabiniasty i pochowane we wspólnej mogile na cmentarzu w Korytnikach. […]

Kiedy i jak skończył się ten straszny mord?

Trwał dopóty, dopóki nie przeszli przez całą wieś. Potem zaczął się rabunek normalny rabunek majątku. […]

Hryckowian, Trahedija seła Korytnyky (rozmowa z Marianom Hałuszkoju, swidkom masowych wbywstw ukrajinciw u Korytnykach), „Ukrajinśkyj almanach” 1999, s. 362–364. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

KOSIENICE
1945 luty 22, Orzechowce – Fragment telefonogramu komendanta posterunku MO w Orzechowcach do KPMO w Przemyślu o mordzie na Ukraińcach w Kosienicach
[…] Melduję, że w nocy na 22.2.1945 r. ta sama banda, która dokonała w gromadzie Trójczyce morderstw, wracając przez gromadę Kosienice wymordowała również 2 osoby oraz dokonała 5 napadów rabunkowych na miejscowych Ukraińcach. Banda odeszła w kierunku rejonu jarosławskiego. […]
w/z Kmdta Poster.
/-/ Mazur, plut.
Kopia, maszynopis. APP, SPP 79, k. 315.

1945 marzec 23, Przemyśl – Fragment raportu sytuacyjnego Komendy Powiatowej MO w Przemyślu MO za okres 13 marca 1945 r. – 23 marca 1945 r.
W nocy na 22.3. br. uzbrojona banda dokonała zabójstwa na osobie Łozy Piotra, narodowości ukraińskiej, zamieszkałego w Kozienicach. […]
Oryginał, maszynopis. AIPN-Rz-70/106, k. 11.

KOSZTOWA
1945, marzec 13, Przemyśl – Fragment raportu sytuacyjnego KPMO w Przemyślu dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu za okres 8 luty – 12 marzec 1945 r. o mordzie na Ukraińcach w Kosztowej
W nocy 3. 3. 1945 grupa składająca się z około 200 ludzi uzbrojonych w karabiny maszynowe i automaty napadła w gromadzie Kosztowa na ludność ukraińska szykującą się do wyjazdu na Wschód. W czasie tego napadu zostali zabici: Stefaniszyn Michał, Dańczak Wasal, Skowronek Piotr, Kawiak Józef. […]
Komendant Powiatowy MO
(-) F. Bielak
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 49, k. 173–174.

KRACZKOWA
1945 czerwiec 11, Łańcut – Fragment meldunku kierownika Referatu Śledczego Powiatowej Komendy MO w Łańcucie Jana Zwolińskiego dla Referatu Społeczno-Politycznego starostwa powiatowego w Łańcucie o mordzie na dwóch Ukrainkach
Melduję, że dnia 7.06 br. o godz. 6. rano ob. Katek Weronika, zam. w gromadzie Kraczkowa, idąc z domu do miasta Łańcuta na polu natknęła się na dwóch trupów. Po otrzymaniu meldunku o powyższym Referat Śledczy w Łańcucie udał się na miejsce denatów i skonstatował, że denaci płci żeńskiej zostały uprowadzone w pole pod pozorem spaceru i w odpowiednim miejscu i czasie zostały zamordowane. Niewiasty były narodowości ukraińskiej i najprawdopodobniej zostały zamordowane na tle rabunkowym, o czym świadczy ściągnięcie odzienia z pomordowanych. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UWRz, sygn. 304, k. 308.

KRASNA*
1945 październik 9, Krosno – Zawiadomienie starosty krośnieńskiego dla Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie o mordzie na ludności ukraińskiej
Dnia 6.10. br. dokonano na terenie gromady Krasna morderstwa na osobie Aleksandra Jabłonkowskiego, lat 88, narodowości ruskiej. Zwłoki zostały przez mordercę ukryte. W tym samym dniu zniknęli bez śladu Magda Szczotowska i mąż jej Józef Szczotowski, rolnicy z Krasnej. Zachodzi podejrzenie, że i na nich dokonano morderstwa, a zwłoki ukryto. Nadmieniam, że po przesiedleniu Ukraińców gromady ruskiej Krasna pozostało jedynie kilka osób spośród Rusinów, a to: Aleksander Jabłonkowski, Anna Rusenko (rodzina mieszana polsko-ruska) i rodzina Szczotowskich (rodzina mieszana polsko-ruska). Józef Szczotowski był Polakiem, natomiast jego żona Magda Szczotowska po ojcu była Rusinką, matka jej Polka. Tła morderstw nie zdołano dotychczas ustalić.
Oryginał, maszynopis. APRz, UWRz, sygn. 304, k. 167.

Fragment relacji P. Kupeć o mordzie na Ukraińcach w Krasnej

            […] We wsi nastąpiło straszne mordowanie, luzie w strachu uciekali na Ukrainę. Mój brak powiedział, że nie porzuci wsi rodzinnej nawet jeśli wszyscy wyjadą. Zgodził się wyjechać, gdy Polacy zamordowali w domu rodzinnym Julka z Potoku. W tym czasie cała wieś zapisała się do wyjazdu. Pozostało tylko kilka osób: Kozaczka, Pawło Mazur, Leszko z Myckówki i Magda z Jazu, która z mężem wróciła ze stacji. Wszystkie te osoby zostały utopione, Kozaczka zastrzelona. […]

Źródło: M. Kupeć, s. Krasna, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 346.

KRASNE

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania prawdopodobnie referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach we wsi Krasne

[…] 10 marca 1945 r. banda polska zamordowała takich ludzi:

  1. Kulka Myrosław – lat życia 18;
  2. Kystyk Stepan – lat 35;
  3. Neckar Antonij – lat 45;
  4. Szutik Teodor – lat. […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 961. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borys „Żana” o mordach na Ukraińcach w Krasnym

[…] 15 listopada 1945 r. nocą polska banda zamordowała wieśniaka Matika Stepana – lat życia 57; […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 963. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment rozmowy z Marią Wojnarowską (nazwisko panieńskie Bochnak) ur. w Krasnym w 1929 r.
[…] Kto mieszkał w Pani sąsiedztwie?
Szynal Paweł, Polak, był już stary. Musorka, jej mąż był gajowym w lesie na Majdanie, Filek, miał dwóch synów, wzięli go i zastrzelili.
Kto go zastrzelił?
A czy ja wiem kto?! Jak poszli po patyki na kwiaty, zabito ich w lesie i przykryto gałęziami. Szukali go i szukali, ledwie znaleźli. Byliby nie znaleźli, bo mocno napuchł, ale miał rankę na nodze.
Kto był tym drugim zabitym?
Kulka, a drugi nie wiem, kto.
Kto ich zabił?
A kto go wie, w lesie… I Boryma, lekarza. W Jarosławiu był Borym, lekarz od wszelkiej choroby. U nas był przewodniczącym, i jego syn Iwan. Z Majdanu jeszcze brata syn przyszedł, a ci panowie, jak on przyszedł, mówią, że go tu ząb boli. On jako lekarz chciał go wyleczyć, a ten z nagana trach i go zabił, a to był główny lekarz. […]
Wiele osób zostało u was zabitych?
A ja tam wiem? Byłam młoda, ale mówiono, że koło Sieniawy podczas wysiedlenia wystrzelano Pełechów. A do nas przyszło 3 żołnierzy z automatami. Mama akurat piekła chleb. Więcej nic nie braliśmy, wszystko zostało w domu. Tak jak jestem, tak poszliśmy…
W Dobrej było wielkie pastwisko. I cerkiew była bardzo wielka, budowana po wojnie, bo ludzie dawali składki na tę cerkiew. Ale potem w niej do Jezusa Chrystusa strzelali! Jest to grzech niewybaczalny. Zapalonych zostało 800 domów! Domy był drewniane. Na Wielkanoc chodziliśmy święcić święconkę, a za nami koło Dobrej kule leciały! Wszyscy ludzie we wsi do lasu pod Radawą! Nawet ten las płonął! Nawet ten las płonął, a my siedzieliśmy dalej. Jaki był krzyk! Jeden chłopak, mamę mu w ogień wrzucili, jak płakał, jak płakał! […] A w Piskorowicach nad Sanem?! Tam 900 ludzi zamordowali! Uciekali do Sanu, w krzaki, i w te krzaki strzelano. […]
Źródło: Rozmowa z Teodorem Pawliwcem ur. w 1935 r. w Dobczyi, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 515, 518–519.

KROWICA LASOWA

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Krowica Lasowa

            […] 8 stycznia 1945 r. MO zamordowała wieśniaka Briuka Stepana – lat 45.

            26 lutego 1945 r. miejscowa MO oraz z okolicznych posterunków przeprowadziła akcję terrorystyczną na wieś. Podczas akcji zamordowali oni następujących mieszkańców wsi:

  1. Babel Anna – lat 18;
  2. Babel Iwan – 56;
  3. Babel Marija – 21
  4. Babel Petro – 76;
  5. Zalizko Stepan – 15;
  6. Pańkiw Iwan – 45;
  7. Pańkiw Kateryna – 76;
  8. Pańkiw Marija – 49;
  9. Szpak Anastazija – 65;
  10. Szpak Anna – 11;
  11. Szpak Kateryna – 41;
  12. Szpak Mychajło – 44;
  13. Jaremus Anna – 64;
  14. Jaremus Anna – 5;
  15. Jaremus Kateryna – 10;
  16. Jaremus Marija – 35;
  17. Jaremus Teodor – 62.

W marcu 1945 r. miejscowa MO zamordowała:

  1. Daniw Annę;
  2. Daniw Mariję.

24 kwietnia 1945 r. miejscowa MO zamordowała następujących wieśniaków:

  1. Blus Kateryna – lat 58;
  2. Blus Julija – lat 20;
  3. Blus Petro.

28 kwietnia 1945 r. polska banda ze wsi Łukawiec zamordowała wieśniaka Macełkę Hryhorija. […]

Razem: 25 zamordowanych, 12 kobiet, 9 mężczyzn, 4 dzieci (od 5 do 15 lat) […]. Aresztowanych zostało 3 mężczyzn (2 przez MO, 1 przez NKWD – zginęli bez wieści). […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 933–934. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

KROWICA SAMA

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Krowicy Samej

[…] Razem: 9 zamordowanych, 1 kobieta, 8 mężczyzn […].

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 935. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

KRUHEL PAWŁOSIOWSKI
1945 kwiecień 7, Jarosław. – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosłąwiu za okres 27 marca – 7 kwietnia 1945 r.
[…] Sytuacja polityczna na terenie powiatu jarosławskiego jest nader naprężona. […] Na przykład niektórzy członkowie milicji po służbie zbierają się z podejrzanymi elementami i pod pretekstem rewizji dokonują rabunków. Przeważnie tych rabunków i mordów bandy te dokonują na ludności ukraińskiej, czego na dowód możemy przytoczyć szereg faktów, na przykład: zabójstwo dokonane na mieszkańcach Kruhela Pawłosiowskiego obok Jarosławia, gdzie zamordowali Jana Bielę, Józefa Bielę, Antoniego Bielę, wszyscy narodowości ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 53

KRZECZOWICE
1945 kwiecień 29, Rzeszów – Raport sytuacyjny kierownika WUBP za okres 20 kwietnia 1945 – 29 kwietnia 1945 r.
[…] Dnia 23.IV.1945 r. o godz. 1-ej w nocy kilku osobników wpadło do domu Kamińskiego Józefa, rolnika zamieszkałego w Krzeczowicach pow. Przeworsk, narodowości ukraińskie, którego zastrzelili na miejscu wraz z jego trzema synami , a to: Janem lat 36, Piotrem lat 34 i Michałem lat 28. […]
Kier. Kołarz, por.
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/34, k. 125, 130.

KRZYWCZA
1945 kwiecień 17, Krzywcza – Meldunek posterunku MO w Krzywczy dla Komendy Powiatowej MO w Przemyślu o mordzie w Krzywczy
Melduje, że 17. 4 br. między godziną 5-6 rano nieznana uzbrojona grupa w liczbie około 150 osób okrążyła wieś Krzywczę, jak również Urząd Pocztowy, gdzie kazali wyłączyć telefon. Na plebanii greckokatolickiej, gdzie znajdowała się delegacje przesiedleńcza, zakazali tak delegacji, ja i Milicji, używania [telefonu?].
Banda ta zabrała ze sobą spędzone przez zapisanych na wyjazd bydło, konie w ilości około 200 sztuk oraz furmanki przygotowane na wyjazd. Wozy wszystkie zrekwirowali, zabrali z nich wódkę oraz inne wartościowe rzeczy, garderobę itp.
Zabili 5 osób narodowości ukraińskiej oraz uprowadzili ze sobą około 30 osób narodowości ukraińskiej, którym kazali pędzić zrabowane bydło i wieźć zrabowane furmanki.
Sprawcy udali się w kierunku Wola Krzywiecka, Średnia, Wola Węgierska, Pruchnik.
Po drodze sprawcy ostrzeliwali się z automatów i karabinów ręcznych.
Z-сa Kmdt. Poster. MO
dla spraw politycznych
/-/ Iwasieczko M. mp.
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 86.

KULNO
1959 marzec 21, Rzeszów – Fragment protokołu przesłuchania Jana Stelmachowicza w sprawie przeciwko Michałowi Krupie
[…] Oddział żołnierzy radzieckich, po stratach jakie otrzymał z naszej strony [podczas boju w Kuryłówce – B.H.] wycofał sie w Kierunku Kulna. My z nadejściem nocy udaliśmy się w ślad za tym oddziałem, jednak w Kulnie go już nie zastaliśmy. Po przybyciu do Kulna przystąpiliśmy od razu z trzech stron jednocześnie podpalać zabudowania gospodarskie, należące do osób narodowości ukraińskiej. Jak sobie przypominam, to zostało wówczas przez nas spalonych około sto zabudowań gospodarskich. W czasie tej akcji zostało przez nas zamordowanych około 10 (dziesięć) osób ukraińskich. […] W napadach tych bandzie „Wołyniaka” pomagała banda „Majki” i banda „Mewy”.
[…]
Oryginał, rękopis. IPN-Rz-107/1613, t. II, k. 87.

KURYŁÓWKA
Tłumaczenie na język polski informacji Mykoły Andrusiaka o mordzie na Ukraińcach we wsi Kuryłówka opublikowanej w 1986 r. w zbiorze „Jarosławszczyna i Zasiannia”
Ludzie, którzy przeżyli straszliwe zbrodnie polskich bandytów w latach 1943–1944, informuje, że w 1943 r. w lasach koło Kuryłówki polski opryszek (pseudonim „Wołyniak”) przyszedł ze Lwowa, zebrał sobie podobnych uciekinierów ze wschodu oraz miejscowych Polaków, ukrywających się w lasach i nazywał się „Armią Krajową”, chociaż banda nie miała nic wspólnego z tą Armią. Działalność bandytów sprowadzała się wyłącznie do rabowania i zabijania niewinnej ludności ukraińskiej. Przywódcą bandy był Emilian Kostek, któremu przypisuje się zabójstwo stryjecznego, brata Juliana Magiery. Największym bandytą w tej grupie był Michał Krupa. Sam się chwalił, że zamordował osobiście, w samej tylko Kuryłówce, 28 Ukraińców. Kochanką „Wołyniaka” była 15-letnia Ludwika Czapla. Podczas napadu na chatę Dutków zabiła własnoręcznie Annę Dutko, jej syna Iwana i zięcia Mykołę Mychałuszkę.
Ofiarami polskich zwyrodnialców w Kuryłówce byli: Mychajło Biela, Maria, Anna i Iwan Dutko, Mykoła i Bohdan Żelisko, Mokryna, Anna i Justyna Kendziora, Fedir i Kateryna Kniazewycz, Anatolij, Iwan i Wołodymyr Koba, Iwan Kordas, Prokip Kułyk, Iwan Kuryło, Julian Magiera, Mychajło Mychałuszko, Ołeksa Pracin, Jurij Rawza, Iwan Smołewycz, Karola Sydor, Julian i Marija Stecyk, Mychajło Czernenko, Teofan Barycki i Mychajło Buda. […]
Kuryłówka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 214.

Fragment relacji Romana Buczki o mordzie na Ukraińcach w Kuryłówce

            […] Ewakuacja do Związku Radzieckiego. We wsi ogłoszono, żeby zbierać rzeczy, bo przyjadą fury i będą odwozić do stacji kolejowej. Ludzie brali to, co najbardziej niezbędne. We łzach porzucali domy rodzinne. Smutek, żal i strach splatały się w jedno. Nagle strzały. Wieś okrążyli zabójcy. Rabowali. Zabijali, kogo tylko mogli. Jeśli ktoś uciekał przez pole do lasu, doganiali go na koniach i zabijali.

My biegliśmy miedzą z wujkiem Mychajłem. Słyszeliśmy, że dogania nas kat, ale ten, gdy zobaczył niedaleko podwodę, skręcił w lewo i rozstrzelał rodzinę Czornejków. I puścił się za innymi ofiarami. Zostaliśmy żywi i schowaliśmy się w burzanie. Zamordowano wtedy ponad 60 osób. […]

Pamiętam, jak biedna Karola prosiła kata:

– Michale, nie strzelaj, tak cię proszę – upadła mu do nóg, ale bandyta jej nie pożałował. Wystrzelił prosto w czoło, mówiąc:

– Rusinka! Do jednego wystrzelam, bydło.

Pamiętam, jak zabili stareńką Kańdziorychę. Przyszli do domu. Babcia, głucha i na dodatek sparaliżowana, leżała na bambetlu. Nie słyszała, co kat do niej mówił. Wystrzały usłyszały tylko dzieci, które schowały się u Trzaścianków.

Bracia Koba. Ich rozstrzelali w dzień. Okrutnie rozprawili się z Kordasem, Strucem, Waniem. Takich wypadków było setki. A jak rozprawiali się z tymi, kogo znajdowali w lasach. Wydaje się, że gorszych tortur nie sposób wymyślić. […]

Źródło: R. Buczko, s. Kuryliwka, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 116.

KURZYNA MAŁA
Tłumaczenie na język polski fragmentu artykułu wspomnieniowego Mikołaja Andrusiaka „Krywawyj teror polśkych bojiwok na Nadsianni” o mordach na Ukraińcach w Kurzynie Małej zamieszczonego w zbiorze „Jarosławszczyna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] Ofiarami w tej wsi byli: Łew Ryczko, Josyf Martyna – torturowany, Dmytro Pyrich z żoną – długoletni nauczyciele w Kurzynie Średniej. Zamęczono ich w bestialski sposób: zaprowadzono do lasu, zdarto z nich skórę i na niej powieszono. […]
Ofiary parafii Dąbrówka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 199.

KRZYWE

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Krzywym

            […] W listopadzie 1944 r. MO zamordowała 16-letniego Załużnia Iwana. […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postrażdały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 935. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

LACHAWA lub DOBRA

25 października 1945 r., m.p. – Fragment komunikatu Kierownictwa Krajowego Kraju Zakerzońskiego z sierpnia-września 1945 r.

[…] W dniach 19, 20 i 21 sierpnia [1945 r.] oddziały polskiego wojska terroryzowało i rabowało wsie Lachawa i Dobra. Bili ludzi, nawet zupełnie stare 70-letnie kobiety, małe dzieci, zniszczyli zupełnie 4 domy, zgwałcili 6 dziewcząt, zabili 2 gospodarzy […].

Źródło: Informacija pro polśko-ukrajinśke protystojannia na Peremyszczyni, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 892. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

LACHAWA

Fragment wspomnień Josyfy Żarki o mordzie na Ukraińcach w Lachawie dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Gdy przychodziło wojsko [polskie], nie można było znajdować się na dworze, bo od razu mogli zabić. Tak Polacy zastrzelili Kokitkę Andrija: w czasie żniw w polu.

            W czasie żniw w 1945 r. WP wszystkich mieszkańców zebrało w stodole jednego Polaka i szukało podejrzanych. Byłam tam i ja. Zabrali z sobą kilku mężczyzn i powieźli do aż  Rzeszowa. Potem ich wypuścili, ale po drodze do domu zastrzelony został Teodor Gbur. […]

             Przed nowym 1946 rokiem kilka dni stal u nas sotenny „Jar”, które zlekceważył sprawę i nie postawił stójek na Horbie, więc 1 stycznia 1946 r. wojsko okrążyło naszą Lachawę, zostawiając wyjście tylko na czyste pole pod górę. Był ranek, spała wieś i sotnia. Gdy zaczęła się straszna strzelanina, sotnia musiała wycofać się. To było możliwe tylko przez to otwarte pole, gdzie upadło 7 strzelców. Lachawa została bez obrony i wojsko robiło, co chciało. Nałapało bosych mężczyzn i rozstrzelało pod szkołą, wśród nich mojego ojca. Nazywał się Petro Zariczny, miał wtedy 45 lat. Pozostali: Petro Zahorodnyk lat 45, Mychajło Wysocki lat 72, Mychajło Wasyl lat 46, Iwan Sywyk lat 40, Iwan Fenyk lat 46, Edward Dowbosz lat 15, Josyp Szczurko lat 14, Wasyl Wasyliw lat 65, którego zastrzelili koło swojego podpalonego domu. Pochowany został w Krecowie, a reszta we wspólnej mogile na miejscu, gdzie zostali straceni.

            Wielu mężczyzn i bydła pognali potem do Birczy. Do pilnowania bydła zabrali po rozstrzale pod szkołą Petra Wasyliwa, który potem opowiedział mi o przebiegu rozstrzelania. Mojego ojca przygnali pod szkołę ostatniego, całego zalanego krwią, ponieważ przed rozstrzelaniem był strasznie bity. W końcu kazali mu biec, a gdy ojciec zrobił kilka kroków, zabili go serią z automatu. Oprócz kul miał też ranę kłutą głowy od bagnetu. Potem wzięli się za innych. Ludzie czekali spokojnie na śmierć, ale 14-letnichłopiec Josyp Szczurko zaczął prosić żołnierza celującego w niego z automatu, że jest sierotą, ojciec zmarł na suchoty, że jest Polakiem chociaż w rzeczywistości był Ukraińcem. Doczekał się takiego miłosierdzia: kat nie strzelił w niego, a uderzył go kolbą tak, że mózg rozbryznął się po murach szkoły. Szkoła w ogóle tam, gdzie rozstrzeliwano, była cała we krwi. […]

            Od 1 do 6 stycznia taki sam los spotkał także kilka innych wsi, to znaczy Łomną, część Dobrej Szlacheckiej, Jamnę, gdzie [żołnierze WP] także palili i zabijali.

            Na naszą Wigilię oddziały UPA napadły na Birczę, skąd wychodziły te wszystkie napady. Gdy nasze oddziały przygotowywały się do ataku, wiedzieliśmy, że idą na pewną śmierć, bo Birczy nie można było lekko zdobyć. Mimo to śmierć była im obojętna, bo chcieli zemścić się za naszą krzywdę. Ponad połowa chłopaków a naszych oddziałach nie miała swoich wiosek, swoich rodziców i rodzin. Wszystko zostało spalone i wybite. Rano 7 stycznia nasi musieli wycofać się spod Birczy, upadli dwaj dowódcy: „Konyk” i „Orski”. A Polac y powyciągali naszych mężczyzn uwięzionych w piwnicach i rozstrzelali, aby [móc] zaliczyć ich do zabitych banderowców. Z Lachawy zabili wtedy Petra Sywyka, Iwana Kokitkę i Mychajła Zaricznego. Pozostali w tych piwnicach tylko najstarsi, którzy musieli pochować swoich poległych. […] Po dwóch tygodniach od pogrzebu Polacy wypuścili tych starców, jednak nasi byli tak wygłodzeni, że w drodze do domu zmarł w rowie zaraz za Starą Birczą Josyp Wasyliw. Już w domu zmarłPetro Szczurko. […]

            Jesienią [1946 r.] wojsko z Sanoka zabiło 15-letniego Mychajła Morozyka w jego domu […].

Źródło: Spohad Josyfy Żarki (diwocze prizwyszcze Zariczna) narodżenoji 1923 roku w Lachawi Sianićkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 395–400.

LASZKI*
1945 maj 7, Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 24 kwietnia – 7 maja 1945 r.
[…] Ostatnio banda terrorystyczna w liczbie 200-stu ludzi uzbrojona w broń maszynową i automatyczna wpadła do gminy Laszki, gdzie urządziła postój. W tym czasie dokonała zabójstwa na 5 osobach narodowości ukraińskiej […].
Kopia, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 81-82.

LESKO – powiat

15 listopada 1946 r., [m.p.] – Fragment zestawienia danych o polskich napadach na ukraińskie wsie w rejonie V nadrejonu „Chłodny Jar” w Okręgu I Kraju Zakerzońskiego sporządzony przez referenta „H-n”

            […]

  1. W następstwie wrogiego terroru ofiary w ludziach poniosły takie wsie: Stefkowa, Serednica, Wola Romanowa, Dziwniacz Dolny, Leszczowate, Brelików, Wańkowa, Paszowa, rakowa, Stańkowa, Zawadka, Ropienka, Monasterzec, Bezmichowa Górna, Załuż, Wujskie, Bóbrka.
  2. Zamordowanyhch, zastrzelonych, zmarłych w wyniki pobicia – 97 (około).
  3. Aresztowanych, którzy wrócili – 181, którzy nie wrócili – 792 (około).

[…]

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki seła, szczo postradały wid polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 1062. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

LESZCZAWA GÓRNA
1945 kwiecień 9 – Fragment protokołu przesłuchania aresztowanego sekretarza gminy Bircza Włodzimierza Wasylkiewicza
[…]
Pytanie: Aresztowano Was jako uczestnika zabójstw, grabieży i podpalenia chat Ukraińców zamieszkałych we wsi Leszczawa Górna. Proszę o tym opowiedzieć.
Odpowiedź: 18 marca 1945 r. o godz. 6 wieczorem we wsi Leszczawa Górna powieszono moją siostrę Olgę Małecką c. Antoniego (panieńskie nazwisko Wasylkiewicz), Polka, urodzona w 1912 r. Jak opowiadają mieszkańcy Leszczawy Górnej, powiesili ją podobno banderowcy. O powieszeniu siostry poinformował mnie milicjant posterunku w Birczy, Laszkiewicz około godz. 12 w nocy. Poszedłem więc do komendanta milicji st. sierżanta Wróbla z prośbą, aby wysłał do Leszczawy Górnej milicjantów celem ratowania siostry, lecz komendant posterunku w Bircza nie zgodził się jechać w nocy i obiecał wysłać patrol z samego rana. Rano 19 marca 1945 roku do Leszczawy Górnej pod dowództwem st. sierżanta Wróbla wyjechało 15 milicjantów z posterunku Bircza i 12 z Leszczawy Dolnej. Ja przyjechałem tam z porucznikiem wojska polskiego Osypenko i milicjantem posterunku w Birczy Dymkiewiczem, jakieś trzy godziny po milicji. Kiedy przyjechaliśny do Leszczawy Górnej, to na miejscu, gdzie była powieszona moja siostra, leżało około 10 zabitych Ukraińców. Rozstrzelała ich polską milicja. W centrum wsi paliły się chaty, podpalone przez polskich milicjantów z m. Bircza i wsi Wojtkowa. Mojej siostry już nie było na miejscu powieszenia, gdyż komendant posterunku z Wojtkowej wysłał podwodę z ciałem do Wojtkowej. Dopędziłem ją koło cerkwi w Leszczawie Górnej i skierowałem do Birczy. Później pojechałem do sołtysa Stefana Popiela, u którego wypiliśmy wino z komendantem posterunku Wojtkowa podporucznikiem Zarańskim i milicjantami Soroką, Stasickim i Nachmanem. […]
Leszczawa Górna, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 240–241.

1945 kwiecień 9 – Fragment protokołu przesłuchania aresztowanego Jerzego Zarańskiego, komendanta posterunku MO w Wojtkowej
[…]
Pytanie: Proszę opowiedzieć wydarzeniach z 19 marca 1945 r.
Odpowiedź: Jeden z informatorów milicji zawiadomił, że we wsi Leszczawa Górna znajduje się banda banderowców. Zawiadomiłem o tym posterunek milicji w Birczy i ustaliliśmy z komendantem, że ja ze swoimi milicjantami otoczę wieś z jednej strony, a on z drugiej, bowiem Leszczawa Górna leży między Wojtkową i Birczą. 19 marca wysłałem 9 milicjantów, a dwóch zabrałem ze sobą. We wsi panował już spokój. Spotkałem komendanta milicji Wróbla, z nim był porucznik Osypenko. Później furmanki z Wojtkowej przyjechały z 16 zatrzymanymi Ukraińcami, którzy ukrywają się przed wcieleniem Armii Czerwonej. Kiedy furmanki podjechały do drzewa, na którym była powieszona Olga Wasylkiewicz, zatrzymałem wozy, a gdy wszyscy zsiedli, wybrałem pięciu młodych mężczyzn, pozostałych ustawiłem w szereg i kazałem rozstrzelać. Rozkaz wykonał milicjant z Birczy imieniem Wacek. Furmanki z pozostałymi młodymi mężczyznami pojechały do Przemyśla. Potem milicjanci razem z bratem powieszonej, Wasylkiewiczem, zaczęli palić domy spokojnych mieszkańców i strzelać do ludności i w górę, w rezultacie spalono ponoć 25 chat.
Leszczawa Górna, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 242–243.

Leżachów
Fragment sprawozdania referenta politycznego II Okręgu OUN Kraju Zakerzońskiego Dymitra Dzioby „Stala” z 25 kwietnia 1945 r.

[…]
18 kwietnia 1945 r. banda polska napadła na wieś Leżachów. Spalili połowę wsi i zamordowali następujące osoby:
1. Szul Mychajło lat 50, wieśniak;
2. Ordecha Iwan „–” 50 „–”;
3. Kowal Iwan „–” 45 „–”;
4. Kuba Hryhorij „–” 61 „–”;
5. Kluk Iwan „–” 60 „–”;
6. Łapa Iwan „–” 72 „–”;
7. Medyło Jewhen „–” 7 „–”;
8. Ławryszko Kateryna „–” 35 „–”;
9. Ordota Iwan „–” 78 „–”;
10. Kowal Wołodymyr „–” 17 „–”.
[…]
Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 866. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.

17 maja na moście w Leżachowie Polacy zamordowali Ukraińca Ilka Krubę z Leżachowa (lat 30), a jego ciało wrzucili do Sanu. […]

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 873. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment rozmowy z Józefem Medyłem i Bronisława Medyło ur. w 1911 r. w Leżachowie i Bronisławą Medyło ur. w 1920 r. w Leżachowie
[…]

M.: W Dobrej księdza złapali, kazali mu zbierać łajno, bili go. A mojego brata średniego, Romana, w Sieniawie, chociaż miał znajomych i był komendantem straży pożarnej, jak i Michalski, z którym razem pili, ale w 1945 r. to się nie liczyło, wzięli go i wieszali za nogi w Sieniawie, w piwnicach.

Kto to robił?

  1. M.: Tacy polscy, ci… Surmiński, milicja, wszyscy mieli karabiny. Po męczarniach [brat] wyjechał na wschód. Tam zmarł. A jego syna utopili w Sanie.

Dlaczego?

  1. M.: Bo był Ukraińcem.
  2. M.: Jak się paliło, on zaczął uciekać. […]
  3. M.: „Czyje to dziecko? A, ukraińskie?…”. I… Ci zza Sanu. Był taki Zygmunt, bandyta.

Kiedy to się stało?

  1. M.: W 1945 r., z 18 na 19 marca. Strzelał do niego 4 razy, aż potem go złapał i dobił.

Co działo się wtedy z wami?

  1. M.: Uciekaliśmy… […]
  2. M.: Jej ojciec miał brata w Jarosławiu. Uciekali do Jarosławia.
  3. M.: Nasi ludzie uciekali do lasu, wszyscy. Niczego już nie mieli, krowy im zabrano, wszystko zabrano. Spiekli trochę chleba i uciekali…
  4. M.: Niektórzy nawet boso uciekali. Zabili wtedy Szula, z karabinu maszynowego…

[…]
Źródło: Rozmowa z Józefem Medyłem i Bronisława Medyło ur. w 1911 r. w Leżachowie i Bronisławą Medyło ur. w 1920 r. w Leżachowie, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 464 .

Leżachów-Czerce
Fragment rozmowy z Jewhenem Dykim, ur. w 1925 r. w Leżachowie
[…]
Wrócę do przysiółka Gajdy. Czy ktoś z jego mieszkańców został zabity?
Tak, oboje nazywali się Skibiak, ale nie w czasie boju, podczas tego napadu, a wtedy, gdy redlili kartofle. Niedaleko od tej leśniczówki.
Jak do tego doszło?
Wyszli z lasu. Zabrali ich i konia. Prawdopodobnie zostali zmaltretowani, ciągano ich koniem do drodze. To było jesienią, chyba w 1946 r.
[…]
Czy ktoś z tego przysiółka [Kuszczaki – B.H.] został zabity?
Tak. Trzech chłopców trzymało wartę we wsi. I poszli zagrzać się do Szwarca. Wtedy nadeszli jacyś i tego Szwarca zabili, żonatego. Nie wiadomo, kto to zrobił. […]
Wojsko strzelało nawet do krzaków, jak tylko się coś ruszało. Zabili kobietę, po pierwszym mężu pisała się chyba Kril, po drugim Mordechaj. Jego ciężko zranili serią w brzuch, dostał zapalenia i zmarł.
[…]
W UPA ktoś służył?
Chyba nie, w ruskiej armii był Paluch. Wracał z armii i w Szówsku na moście został zabity. On i trzech ruskich.
A Cidyły?
Zostały spalone, chociaż nie całe. To Chodanie zostały spalone doszczętnie. […] Polacy zabili Radawca, naszego sołtysa. Chyba już za Polski. Zakłuli go bagnetami pod łóżkiem w domu. Mieszkał na Ścieżkach. Nie wiadomo, kto to zrobił.
Czy na Ścieżkach zginął ktoś jeszcze?
Tam zabili 30 osób. […]
Źródło: Leżachów Czerce. Rozmowa z Jewhenem Dykim ur. w 1925 r. w Leżachowie, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 427–429.

LEŻAJSK
1993 maj, Horodenka – Tłumaczenie na język polski wspomnień Wiry Kyszakewicz o Leżajsku w styczniu i lutym 1945 r.
Po przejściu frontu (…) polscy nacjonaliści skierowali swe uderzenie na ukraińską mniejszość w mieście. W Leżajsku mieszkało wówczas 6% Ukraińców. […] W nocy, od 5 do 6 lutego, zabito Milcię Kyszakewycz, Lwa Kyszakewycza i ich służącą, zamieszkałych na ul. Szaszkiewicza (Pierackiego). Ci sami zabójcy chodzili do Włodzimierza Kyszakewycza, lecz nie dostali się do jego domu. Przyszli też na nasze podwórze, na Podolszyny. Podwórze było ogrodzone, brama zamknięta, rodzice w oborze doili krowę. Widziałam przez okno, jak pięciu mężczyzn podeszło do naszej bramy, pies zaczął głośno ujadać. Bandyci nie mogli otworzyć bramy i poszli dalej. Przez otwarte okno usłyszałam, jak któryś powiedział: „To nic, będzie jeszcze na obiad”. Bandyci poszli do Federkiewiczów, którzy mieszkali na tej samej ulicy, niedaleko od nas, rzucili granat w ich dom. Od wybuchu zginęła jedna kobieta. Jej syna nie było w domu i dzięki temu przeżył. Tego samego dnia zabito siostry Helę i Stefę Słabe. Tej nocy byli jeszcze u mego stryjka, Leona Kyszakewycza, który mieszkał na ul. Opalińskiego z żoną i dwojgiem dzieci. Sąsiedzi Polacy grali w karty u stryja do białego dnia. Kiedy chcieli wyjść z domu, to nie mogli, bo drzwi były zastawione (…) Trudno powiedzieć, czy był to przypadek, czy sąsiedzi Polacy coś przeczuwali i świadomie chcieli uratować rodzinę stryja.
Władze nie pozwoliły na wspólny pogrzeb ofiar, wolno było wynosić z cerkwi tylko po jednej trumnie. To również było znęcanie się nad żyjącymi. Późniejsze ofiary chowano bez księdza, Jurija Kikty, który musiał się ukrywać. Bywało, że ksiądz przez kilka dni siedział w piwnicach bez jedzenia. Od niechybnej śmierci uratował go pewnego razu Polak, stolarz, który wykonywał różne zamówienia dla cerkwi. Ksiądz uciekł przed pogonią, wpadł do warsztatu i ukrył się za drzwiami, bo innej możliwości już nie było. Prześladowcy zapytali stolarza, czy nie widzieli księdza, ale on odpowiedział, że ksiądz poszedł dalej i pokazał ręką jakiś kierunek.
7-8 lutego zakatowano wdowę po adwokacie, p. Gelecińską, razem z 12-letnią córką, Rasią. Gelecińska znała 10 obcych języków, pracowała jako tłumacz w Komendzie Garnizonowej w Leżajsku. (…) Bandyci zabrali ją i jej córkę do lasu, obie zgwałcili a później zamordowali. Ofiary miały połamane ręce i nogi. Zmasakrowane ciała wywarły straszne wrażenie na mieszkańcach Leżajska.
Nie mniejszym barbarzyństwem było zabójstwo w domu Dziedzińskich, Warwary Patryło, matki siedmiorga dzieci – na oczach trojga najmłodszych. Starsze nocowały wówczas w budce kolejowej. Rano mąż, nie pochował żony, a wziął wszystkie dzieci i pojechał do Sądowej Wiszni. Warwarę Patryło pochowano gdzieś w kącie cmentarza, gdzie wysypują śmieci. […]
Wraz z Warwarą Patryło w domu Dzidzińskich zabito również Komarnicką. Należało do niej pół domu, w którym mieszkał Polak Szpilka. Podejrzewano, że Szpilka doniósł bandytom, że w domu Dzidzińskich nocują Ukraińcy. Dom Dzidzińskich i dom Szpilki były naprzeciwko siebie. […]
Następnego dnia, a może później, w Niemieckich Dołach między Leżajskiem i Wierzawicami zamordowano mieszkańców Leżajska: Wołodymyra Kyszakewicza (brata Lwa) z żoną i Olgę Struc (Wańczyk). Ci Ukraińcy uciekali do Dębna, na wozie wieźli swoje mienie. Mieszkanka Leżajska Wiśka Chamiec szła z Leżajska do Dębna i spotkała sąsiada Wołodymyra Kyszakiewicza – Polaka Owsika z zakrwawionym nożem. Owsik zapytał ją, skąd idzie, a ona odpowiedziała, że z Wierzawic. Rozumiała, że prawdziwa odpowiedź mogła ją kosztować życie. Owsik nie napadł na nią i poszedł dalej do Leżajska. Po jakimś czasie Wiśka Chamiec natknęła się na wóz i martwych Kyszakiewiczów i Olgę Struc.
Niedobrą sławą cieszyli się tacy Polacy, jak Diduch, Szpilka, Antek Kiełbowicz, którzy albo należeli do band, albo byli ich agentami.
Męczeńską śmiercią zginął również mąż wspomnianej wyżej Olgi Struc – Iwan Struc. Bandyci złapali go na ul. Pierackiego, przywiązali do końskiego ogona i pognali konia do Wierzawic, do Sanu.
Okrutnie rozprawiano się z młodzieżą ukraińską, która była zwerbowana na roboty do Niemiec i wracała teraz do rodzinnych wsi – Cieplic, Kuryłówki. Bandyci związywali drutem kolczastym ręce i nogi chłopcom i dziewczętom i wrzucili do Sanu.
W styczniu zabito dwóch chłopców – Roman Hajduka i Łewka Wania. Ich ciała znaleziono na brzegu Sanu. W tym czasie, pewnej nocy, wrzucono granat do chaty drugiego mego stryja, Ihnata Kyszakewycza, który mieszkał na Chałupkach. Na szczęście granat nie wybuchł i cała rodzina cudem uratowała się: żona Polka i pięcioro dzieci. […]
Koło krzyża na jarosławskiej drodze uchodźcy znaleźli ciało jeszcze jednego Ukraińca – Pustelnego. Opowiadano, że bandyci zabili Pustelnego i jego żonę na oczach kilkorga dzieci, które błagały zabójców, aby darowali rodzicom, a po zabójstwie rodziców prosiły, aby je także zastrzelić, ale bandyci pozostawili je przy życiu. Podczas tych dwóch miesięcy zginęło w Leżajsku 100-150 Ukraińców. […]
O Leżajsku z Horodenki, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 210–213.

Fragment relacji Iwana Bidnego o mordach na Ukraińcach w Leżajsku dokonanych przez członków NZW

Na początku 1945 roku bandy polskie mordowanie Ukraińców Leżajska. Pierwszą ofiarą był Emilian Wańczyk z Siedlanki. Po kilku dniach nastąpiły następne mordy. Śmiercią męczeńską zginęły dwie siostry Słabe, Łew Kyszakewycz z żoną i pomocą domową. Hajduka zamordowali na moście przed jego domem. Olha Wańczycka zginęła na drodze koło Dębna: ściągnęli ją z wozu i na miejscu rozstrzelali. Po kilku dniach podobny los spotkał jej męża Iwana Wańczyckiego. Od kul polskich bandytów zginęli starzy Hajdukowie, żona adwokata Maria Gielecińska i jej 13-letnia córka Rasia. Nad tą kobietą bandyci polscy w straszny sposób znęcali się godzinami. Egzekucję wykonał Kazimierz Stocki z Więcławem Śląskim. Bandyci w nocy zabrali ich do tak zwanego lasu klasztornego, matkę gwałcili, a przywiązane do drzewa dziecko musiało patrzeć na ten czyn. Następnie to samo zrobili z niepełnoletnią córką. Z rąk tej samej bandy zginął Chamiec ze swoim synem i matka Atamanowej. […]

Źródło: I. Bidnyj, m. Leżajśk, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 117–118.

LIPA

31 stycznia 1946 r., [miejsce postoju] – Zawiadomienie referenta Służby Bezpieczeństwa Wołodymyra Chomy „Kłyma” z rejonu III nadrejonu „Chłodny Jar” w Okręgu I Kraju Zakerzońskiego o odnalezieniu Ukraińców zamordowanych przez Wojsko Polskie lub Milicję Obywatelską z Birczy

            W dniu 16 stycznia 1946 r. dwaj bojowcy rejonu III, „Zmij” i „Kary”, odnaleźli na terenie wsi Lipa w okolicy Birczy 15 ludzkich trupów będących ofiarami polskiego zezwierzęcenia. Większość trupów była już rozłożona i to nie powalało ustalić ich tożsamości w oparciu o wygląd. Trupy zakopane były w trzech różnych miejscach. Trzy trupy odnaleziono koło lasu lipskiego na tzw. Garłaszówce. Wszystkie przed rozstrzałem doznały mocnego znęcania się, o czym świadczą zdarte paznokcie, połamane palce oraz znaki po drucie kolczastym na szyi. Każda z tych trzech osób zastrzelona została seriami z PPSz w potylicę; trupy rozebrano do bielizny i rozzuto.

            W tej samej wsi w lasku koło cerkwi odnaleziono 7 trupów, których tożsamości nie udało się ustalić. Przy jednym z nich  znaleziono taki dokumenty: zaświadczenie urzędu repatriacyjnego nr 305 674 (w załączeniu), kartę robotnika i świadectwo szkolne (dwa ostatnie dokumenty zatrzymuje się w celu sprawdzenia). Dokumenty powyższe wydano na nazwisko Bacic Dmytro, ur. 20 października 1925 r. we wsi Trzcianiec, narodowość ukraińska. Przy innych trupach dokumentów nie znaleziono. Wszyscy byli mocno skatowani, a potem zastrzeleni w potylicę, leżą twarzą do ziemi.

            Na przysiółku Prysada tej samej wsi w lasku koło dolnego „ligenszaftu” odnaleziono 5 trupów. Wszystkie nie do rozpoznania: twarze zmasakrowane tak  mocno, że nie można stwierdzić ich tożsamości. Jak stwierdzono, zastrzelono ich po torturach. Przypuszcza się, że wszystkie trupy to mężczyźni-Ukraińcy zamordowani przez WP lub MO z Birczy. Ich przynależność narodową stwierdzić można na podstawie znalezionego dokumentu.

            Wszystkie trupy odkopano i pochowano na cmentarzu w Lipie we wspólnej mogile. Trupy sfotografowano.

„Kłym”

Powidomłennia pro widnajdennia żertw polśkoho napadu w seli Łypa, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 991–992. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

LUBACZÓW

Fragment wspomnień ks. Myrosława Myszczyszyna o mordach na Ukraińcach w Lubaczowie dokonywanych przez formacje zbrojne Rzeczpospolitej Polskiej

            […] Podczas polowań na Ukraińców zabijani byli zupełnie małe dzieci, takie jak Kindrat albo taki „banderowiec”, jak Fedio Kłos z Zaperekopu (mąż Ksenii) i inni. […]

            Na początku maja 1945 r. do Lubaczowa przyjechał dość liczny oddział NKWD. […] Niektórzy z enkawudzistów zaczęli nam pomagać. Zostało rozbite więzienie i wielu więźniów zostało wypuszczonych, ale wielu brakowało. Poszukiwania ujawniły, że ludzie byli mordowani i katowani tak okropnie, że ginęli od uderzeń. Od bicia zmarł Iwan Hajduk, dyrektor młyna (chowałem go). Została utworzona komisja składająca się ze starosty Andrzeja Bednarza, ludowca z Cewkowa, powiatowego lekarza dr. Jabłońskiego, dyrektora  szpitala dr Żukowskiego, pani Hanusowej, wicestarosty i wielu innych osób. Ukraińców reprezentowałem ja i Iwan Stańko (mieszkał naprzeciw Landkomisariatu). Komisja stwierdziła, że więźniowie byli mordowani w nieludzki sposób, niektórych dobijano strzałem w czoło lub potylicę. Wśród pomordowanych był Lisykewycz z Cieszanowa. W więzieniu doliczono się 27 trupów. NKWD chciało całą winę zrzucić na AK, ale komisja stwierdziła, że lubaczowskie NKWD o wszystkim wiedziało i dlatego niczego nie ogłoszono w prasie, chociaż pierwotnie to planowano. […]

            W listopadzie [1945 r.] zaczęło się wysiedlenie całego Lubaczowa. […] Byłem świadkiem, jak jeszcze w Lubaczowie na stacji zamarzło dwoje dzieci. Stało się to 1 grudnia. […] W samym Lubaczowie podczas przesiedlenia zginęło wiele osób. Strzelano do każdego podejrzanego lub starał się ukryć. Wśród zabitych był Mychajło Krywko z ulicy Dachnowskiej, stara Wachnianynka z wnuczką, która była córką Stefanii Żuk i inni. Wachnianynkę wrzucili do studni i tą jej malutką wnuczkę, której ojciec, ukryty na strychu, słyszał, jak jego wrzucone do studni dziecko mówi: „… babciu, tu jest morko, wyjdźmy stąd”. Wtedy jakiś zwyrodniały syn Heroda strzałami dobił dziecko w studni, Miał o tym mówić ksiądz dziekan Sobczyński: „Żołnierz splamił mundur polski krwią niewinnego dziecka”. […]

            Wiosną 1945 r., gdzieś w styczniu, wyjechał dr Huczko […] z Cieszanowa. Doktor Huczko ucierpiał najwięcej, ponieważ 30 sierpnia na Radruż napadli jacyś Mongołowie lub inni na czele z Polakami i zamordowali ks. Huczkę, jego żonę i córkę Sławcię oraz wiele osób we wsi, która następnie zrabowali i podpalili. […]

 Źródło: Spohad o. Myrosława Myszczyszyna, katecheta w Lubaczewi w 1940–1945 rokach, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 337–340.

LUBLINIEC NOWY, LUBLINIEC STARY
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] marca 1945 r. Polska milicja i szturmówka (ok. 300 osób) obrabowały wsie Lubliniec Nowy i Stary, spaliły je (w ok. 80%) i zabiły 66 osób, w tym 4 kobiety. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 860. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

LUBLINIEC NOWY

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania nieznanego referenta z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego o mordach na Ukraińcach w Lublińcu Nowym

[…]

3 października 1944 r. polscy bandyci zamordowali Denekę Hryhorija – lat 15. […]

10 października 1944 r. MO z posterunków w powiecie lubaczowskim w ilości około 150 osób przeprowadzili akcję terrorystyczną na wieś. Podczas obławy zaaresztowali następujących mężczyzn:

  1. Biły Stepan – lat życia 35;
  2. Bohucki Hryhorij – 35;
  3. Wankewycz Olko – 32;
  4. Walnycki Ołeksa – 42;
  5. Wankewycz Petro – 43;
  6. Wojtko Hryhorij – 46;
  7. Hul Andrij – 41;
  8. Diżyn Wasyl – 34;
  9. Hryćko Andrij – 33;
  10. Hryćko Iwan – 28;
  11. Hryćko Ilko – 43;
  12. Hryćko Mychajło – 36;
  13. Deneka Hryhorij – lat życia 46;
  14. Deneka Iwan;
  15. Zinkewycz Andrij – 35;
  16. Zinkewyz Iwan – 35;
  17. Zoła Ilko – 42;
  18. Karpiński Iwan – 39;
  19. Karpiński Teodor – 34;
  20. Kurdupel Stepan – 33;
  21. Kaługin Hryhorij – 20;
  22. Oblisnyj Mychajo – 38;
  23. Paraluk Iwan – 19;
  24. Riwczak Mychajo – 30;
  25. Synaszko Mychajo – 46;
  26. Fil Stepan – 48;
  27. Chomiak Hryhorij – 40;
  28. Czaban Iwan – 45 (sołtys);
  29. Szeremet Hryhorij – 40;
  30. Jarema Iwan – 40.

Aresztantów odstawili do wsi Ruda Różaniecka, gdzie prawdopodobnie jeszcze tej samej nocy rozstrzelali (do dziś pomimo wielkich wysiłków nie udało się ustalić, co się z nimi stało, i o żadnym z nich nie ma jakiejkolwiek informacji). Wymienieni mężczyźni zostali zabrani w związku z tym, że w lesie między Lublińcem Starym a Rudą Różaniecką przepadło 4 leśniczych Polaków. […]

2 lutego 1945 r. nieznani polscy bandyci zamordowali wieśniaka Kaczora Iwana – lat 50.

[12 lutego 1945 r. MO z Niemstowa zamordowała wieśniaka Kota Iwana – lat 48.]

27 lutego 1945 r. ciż sami bandyci zamordowali Artymowycz Mychajła – lat 25. […]

7 lutego 1945 r. WB zamordowało Kaczmaryk Ewę – lat 20, która uciekała ze swoim majątkiem przed czerwonymi bandytami.        

15 marca 1945 r. polska bojówka zamordowała następujące osoby:

  1. Deneka Marija – lat 19;
  2. Stupak Dmytro – 35. […]

W drodze powrotnej do Cieszanowa spotkali 2 gospodarzy, których zastrzelali:

  1. Kozij Iwan – lat 35;
  2. Kołeha Iwan – lat 42.

23 marca 1945 r. WP i MO z powiatu lubaczowskiego przeprowadziły akcję terrorystyczną na wsie Nowy i Stary Lubliniec. Podczas akcji w Nowym Lublińcu zamordowali następujących ludzi:

  1. Biły Hryhorij – lat życia 46;
  2. Biły Iwan – 48;
  3. Biły Mychajło – 45;
  4. Bumbar Iwan – lat życia 50;
  5. Wankewycz Ilko – 30;
  6. Hinka Josafat – 35;
  7. Deneka Mychajło – 19;
  8. Zinkewycz Andrij – 53;
  9. Zinkewycz Mykoła – 52;
  10. Zinkewycz Mychajło – 55;
  11. Karminecki Dmytro – 45;
  12. Karminecki Iwan – 45;
  13. Kaczor Andrij – 45;
  14. Kit Andrij – 54;
  15. Kita Wasyl – 47;
  16. Kit Mychajło – 19;
  17. Komar Hryhorij – 55;
  18. Komar Mykoła – 32;
  19. Komar Mychajło – 65;
  20. Krunys Iwan – 31;
  21. Krućko Dmytro – 61;
  22. Kuszczak Iwan – 38;
  23. Kuszczak Ilko – 42;
  24. Komar Ołeksa – 83;
  25. Łewkowycz Iwan – 57;
  26. Mazurok Stepan – 39;
  27. Melnyk Stepan – 35;
  28. Mytko Teodor – 35;
  29. Panasyk Iwan – 45;
  30. Paszko Iwan – 17;
  31. Paszko Mychajło – 30;
  32. Paraluk Stepan – 39;
  33. Pecio Mychajło – 33;
  34. Rawski Iwan – 73;
  35. S[…] Teodor – 42;
  36. Taraban Kost’ – 39;
  37. Fil Stepan – 30.

[…]

W akcji brali udział także okoliczni Polacy, idąc z wojskiem i rabując. […]

27 marca 1945 r. WP zamordowało Waplak Nastię – lat 78; […]

            Razem: 76 zamordowanych, 73 mężczyzn, 3 kobiety […].

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta kich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 932, 943–945. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment listu przesiedleńca z Lublińca Nowego Petra Kozija do nieznanego adresata o mordzie na Ukraińcach w Lublińcu Nowym dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Twój ojciec, jak i ojciec twojej żony nie żyją, zostali zabici przez terror w dniu 23 marca 1945 r. Tego pamiętnego dnia Lubliniec przeszedł przez straszny sąd. Mężczyźni, kto mógł, ten się ukrył, a kto nie, tego w tym dniu śmierć kosiła, jak snopy. Ofiarą wroga padło 35 mężczyzn. Strzelali gdzie popadło, jak głowa to głowa, plecy to plecy, nogi to nogi. Padli wtedy przeważnie ludzie starsi, bo młodzież nie była głupia, Bóg dał jej kryjówki naturalne, dał jej Koman za Tepyłami, dal Jałynkę, [las] rudniański, ordynacki i inne. Dopiero na wieczór młodzi wracali, już z Tepył widząc, jak płonął nasz błogosławiony Lubliniec niszczony przez wroga.

            Twój biedny ojciec leżał koło cerkwi w ogrodzie księżowskim. Dmytra nie było, więc mój zmarły ojciec, twoja mama i Marijka przynieśliśmy go, obmyliśmy na naszym pagórku, bo wasz dom był spalony. Wszystko nasze stało, bo ojciec ciągle ugasił. Siedem razy strzelali do ojca a karabinu maszynowego i nic mu nie zrobili. Cztery razy podpalali naszą gospodarkę, ale ojciec za każdym razem gasił. Wieczorem, już po akcji, przyszedł Dmytro, ale nie zastał już ojca wśród żywych. Jeszcze tym czarnym koniem zawiózł ojca wieczorem na cmentarz do trupiarni.

            W domu byliśmy do rana, a raniutko każdy poszedł swoją drogą. Pozostały same dzieci i stare baby. Nie mieliśmy nawet czym wykopać mogiły, ale dziewczęta wykopały wielką mogiłę i w następny wieczór pochowaliśmy wszystkich 35 w jednym dole. Z Tepył przyszedł także ksiądz, odprawił panachydę i usypano na nich mogiłę. […]

            Ojciec Twojej żony Bumbar był w tym czasie  u Kiczuły w domu, bo to jakoby jakaś rodzina, i też został zabity w tym samym dniu, co i Twój ojciec, tyle że widziałem Bumbara zabitego, a Twojego ojca nie, bo mnie nie było. Gdy na wieczór przyszedłem, to ojciec Twój już był na cmentarzu, a Bumbar jeszcze leżał za Kiczułą w ogrodach. Leżał twarzą do ziemi. Dostał kulę za uszami, wyszła nad okiem, a także serię kul z automatu w plecy. Miał buty, spodnie i zieloną kurtkę wojskową na sobie i tak został pochowany. Nie było w co go przebrać, bo jedno się spaliło, a drugie zrabowano. Myśleliśmy, że nastąpił koniec świata i nasz naród zniknie z oblicza ziemi.

            Oj, Wasylu, gdybyś przyjechał i spojrzał na swoją wieś, nie poznałbyś jej, bo tak jest zniszczona. A ilu ludzie brakuje! Rok 1945 zabrał nam ponad 305 osób. Rok 1946 zabrał tylko 149 osób, a resztę rozproszyli po świecie. Z naszych sąsiadów nie ma Morozowego Ilka, Bakuma Ilka, Bodnarowego Safata, stargo Bewkiwa i Stefana, od nas dwóch Buraczków, Iwana Karpińskiego, Kurylikowego Hrycia, Rebizanta, Sycza, Bihunowego Wasyla, Kiczuliw Andrija, dwóch Karpyczów, a i innych nawet pisać nie chcę, tyko o naszych sąsiadach. Jednem słowem u nas jest jedna mogiła i ruina, zgliszcza spopielonych domów. Przeżyliśmy są, a co jeszcze przeżyjemy, jeden Bóg wie. Po tej akcji w całej naszej wsi zostały tylko 3 krowy i 7 koni, resztą została zrabowana.

Źródło: Odpis, maszynopis. Archiwum B. Huka. Petro Kozij, [Dorohyj suside Wasylu!], Budy 1 lutego 1948 r. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment listu przesiedlenki Mariji Sanajko z Lublińca Nowego do nieznanego adresata o mordzie na Ukraińcach w Lublińcu dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Wiem, że przykro słuchać o tym barbarzyństwie, ale my musieliśmy patrzeć i chować wszystkich, sami kopaliśmy dla nich doły. Twojego brata Kostia zabili 23 marca 1945 r., i nie tylko jego – w tym dniu zabili 70 osób, nie pytając, czy stary, czy młody, winny czy niewinny, wystarczyło, że był mężczyzną, by strzelali i koniec. Biedna Łochacka w dwojgiem dzieci, bardzo Łądnym chłopczykiem i dziewczynką, kopała dół na niego, bo każdy kopał dla swego. Ludzie pomogli przynieść go z potoku na cmentarz i zakopali bez księdza, bo księdza nie było.

            Zabijali z rana, cały dzień znosiliśmy na cmentarz, bo nie zostawili nawet jednego konia czy krowy. Do wieczora musieliśmy pochować wszystkich, bo tak, śmiejąc się, kazali Polacy. Nikt z ludzi nie płakał, nie jeden szalał, nie jeden rwał włosy na głowie, komuś ściskało się serce, tak że niemożliwe jest  opisać to, co działo się w naszej wsi i w naszych stronach, bo tak samo działo się we wszystkich okolicznych wsiach. […]

            Starego Bałajkę zabili w dniu akcji, jak i Hrycia Bałajkę, Szpatucha, Wuchychę, Iwana Biłejkiego, Bosaka, Kuchtę, Romana Matwisyka, Owerkę, dwóch synów Paszkowych – Mychaja i Iwana, starego Krućkę też zabili w dniu akcji. Rebizanta razem z moim tatą wzięli jeszcze w 1944 r. i do dziś nie wiemy, czy żyją, czy nie, bo wszystkich zabrali z domu i  pola. Zabrali wtedy 32 mężczyzn i nie ma świadka, czy ich zabili, czy nie, bo oczy nie widziały. Mojego brata Mychajła pochowaliśmy na cmentarzu, w jednej mogile jest 12 chłopaków: Mychajło Komar, dwaj Szymańscy – Petro i Mychajło, Iwan Pranyków, Andrij Kiczułów i 6 obcych, na samo święto Bogurodzicy. Trzeba wołowej skóry, żeby wszystko opisać. […]

Źródło: Odpis, maszynopis. Archiwum B. Huka. Marija Sanajko, [Dorohyj suside!], b.m, 26 stycznia 1948 r. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment listu nieznanej autorki do nieznanego adresata o mordzie na Ukraińcach w Lublińcu Nowym dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

            Drogi braciszku, w tych latach przyszło nam wiele przeżyć wśród naszych sąsiadów takich jak Huta, Ruda, Folwarki, a takich wsi było tu więcej. Doznaliśmy tego w dzień i w nocy. Jednego razu, było to w Wielkim Poście w 1945 r., okrążyli nasze obydwie wsie. Ludzi nigdzie nie wypuszczali. Miejsca nie mieli, aby się schować, przeważnie mężczyźni, to poszli do cerkwi. Nasz tato był wtedy pałamarzem i był w tym czasie w cerkwi. Jak Polacy zobaczyli, że chłopi poszli do cerkwi, wszystkich wyprowadzili stamtąd i zaprowadzili za plebanię, gdzie skończyło się ich życie. Razem z nimi za starą kuchnią na tyczkach od grochu leżał mój ojciec. Był jak żywy, tylko że do nas nie mówił. Wzięliśmy taczki, położyliśmy go jak jakieś drewno, ale nie było gdzie go położyć, bo dom dopalał się, więc zawieźliśmy go do Buraczka i tam leżeli obydwaj z Buraczkiem, a my sami kopaliśmy doły dla swoich rodzonych ojców. Tylko do jednego dołu złożyliśmy 32 osoby, wśród nich naszego ojca i ojca twojej żony. […]

Źródło: Archiwum B. Huka. Odpis, maszynopis. [Doroheńkyj bratczyku], b.m, b.d. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment listu Paraskewii Borowiec do nieznanego adresata o mordach na Ukraińcach w Lublińcu Nowym dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Byłam świadkiem naocznym wydarzeń, które miały miejsce w mojej wsi Lubliniec Nowy i Lubliniec Stary w powiecie Lubaczów. […]

            Po odejściu bolszewickich wojsk bandy polskie tak długo hulały po wsi, dopóki nie zabrały ukraińskiemu wieśniakowi ostatniego ubrania. Bili ludzi do krwi i ze śpiewem pozostawiali skrwawiony Lubliniec Nowy.

            Drugą akcję na Lubliniec Nowy i Lubliniec Stary Polacy przeprowadzili w marcu 1945 r., dnia nie pamiętam. Banda polska w straszny sposób rozhulała się po wsi, zabierając bydło, konie i wszystko, co pozostało po poprzednim rabunku. W straszny sposób zabijali naszych niewinnych ludzi, pozostawili po sobie kilka trupów. Nie mogę zapamiętać wszystkich. W pamięci pozostali mi zabici Dmytro Stupak, Marija Deneka. Dwóch mężczyzn zabrali z końmi i zrabowanym dobrem. Nie wrócili oni żywi, pozabijali ich w lesie pod Cieszanowem. Pamiętam, że był to Iwan Kozij i jeden z Lublińca Starego, którego imienia nie pamiętam, wiem, że przezywano go Kolega.

            Jedna polska banda zaszła do Stefana Deneki, który mieszkał koło młyna. Kazali wszystkim w domu klęknąć na ziemi i strzelali do nich, jak do zajęcy. Jedna córka zginęła od razu po strzale, druga córka i ojciec zostali ranieni, leżeli w męce na podłodze, a stara matka, leżąc na piecu, patrzyła na te straszne męki męża i córek. Wśród tych polskich bandytów była jedna kobieta-Polka, która razem z mężczyznami brała udział w bandytyzmie, zauważyła ruszające się ciała, wzięła rewolwer i z lubością zaczęła strzelać do bezbronnych trupów, lecz bandyci-Polacy zabronili jej strzelać do nieprzytomnych ludzi.[…] Odchodząc, polscy bandyci powiedzieli, że za tydzień będą znowu i będzie setka waszych trupów. Zrobili to, co obiecali. W dniach 21 do 24 marca 1945 r. przyjechało polskie wojsko bolszewickie do Lublińca Nowego i Starego na krwawy taniec.

            […] Gdy przekonałam się, że mój syn [Dmytro] ukrył się [w lesie], biegłam, gdzie mogłam i zawiadamiałam, że Lachy będą we wsi urządzać krwawe wesele. My, wszyscy sąsiedzi, zbiegliśmy się do jednego domu i zaczęliśmy głośno się modlić. Po kilku minutach już słuchać było strzały i już paliły się domy i cała wiejska zabudowa. Do napotkanych na powierzchni ziemi  mężczyzn strzelają, jak do zajęcy na polowaniu. Polscy wojacy latają, jak wściekłe psy, kogo zobaczą na zewnątrz, do tego strzelają, palą wszystkie budynki we wsi, pokazując polską kulturę palenia i zabijania niewinnych bezbronnych ludzi. Działała już Ukraińska Powstańcza Armia, ale nie mogła postawić się tak silnemu polskiemu wojsku. […]

 

Źródło: Odpis, maszynopis. Archiwum B. Huka. P. Borowiec, b.m, b.d. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

LUBLINIEC STARY

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Lublińcu Starym

[…] 10 października 1944 r. MO z posterunków w powiecie lubaczowskim przeprowadziło obławę na mężczyzn. Podczas obławy złapali 2 mężczyzn, a to: Biłęgo Stepana – lat 56 (sołtys), Rybałta Mychajła – lat 56, których zabrali z Lublińca Nowego do Rudy Różanieckiej i tam ich prawdopodobnie jeszcze tej samej nocy rozstrzelali.

[…]

23 marca 1945 r. WP, MO z powiatu lubaczowskiego oraz polska ludność cywilna z okolicznych wsi przeprowadzili akcję terrorystyczną na wsie Lubliniec Nowy i Stary. W czasie akcji na Lubliniec Stary zamordowane zostały następujące osoby:

  1. Ambris Wasyl – lat 35;
  2. Ambris Hryhorij – 35;
  3. Ambris Dmytro – 35;
  4. Artemowycz Iwan –  31;
  5. Bohucki Iwan – 43;
  6. Gach Mykoła – 47;
  7. Drizd Stepan – 15;
  8. Karłyk Dmytro  – 43;
  9. Karpyk Marija – 25;
  10.  Kowałyk Teodor – 45;
  11. Kozij Stepan – 50;
  12. Kołeha Iwan  – 47;
  13. Kołeha Mychajło – 35;
  14. Koczołat Anastazija – 45;
  15. Krupski Iwan – 47;
  16. Kuzyna Paraskewija – 35;
  17. Łebedowycz Andrij – 60;
  18. Łewkowycz Dmytro – 65;
  19. Mytko Jurij – 45;
  20. Owerko Marija – 30;
  21. Parstynak Iwan – 50;
  22. Typyło Wasyl – 36;
  23.  Chomyn Andrij – 20;
  24. Chomyn Kateryna – 13;
  25. Chomyn Mychajło – 33;
  26. Czorna Anna – 17;
  27. Szeremet Mychajło – 36.

[…]

17 kwietnia 1945 r. kilku żołnierzy WP kwaterujących we wsi Lubliniec Nowy przyjechało do wsi Lubliniec Stary terroryzować mieszkańców. Podczas rabunku i bicia ludzie narobili krzyku, po czym WP w Lublińcu Nowym zaczęło obstrzeliwać Lubliniec Stary i po wkroczeniu do wsi zapaliło część wsi, w wyniku czego spłonęły 42 gospodarstwa. Zamordowali także 4 osoby, m.in. Rybałt Annę – lat 24, którą chciał zgwałcić polski porucznik. Dziewczyna ta broniła się, co rozzłościło porucznika, który ją zastrzelił, a potem wrzucił do ognia.

W październiku 1945 r. WP zamordowało Harasyma Mychajła, który odwoził swoje dobro an stację, aby wyjechać do USRR. Po drodze spotkało go WP, odebrało majątek i konie, a jego samego zabiło. […]

15 listopada 1945 r. MO zamordowała wieśniaka Bohuckiego Iwana – lat 65.

22 listopada 1945 r. do wsi przyjechało WP w celu wysiedlania Ukraińców. Ludność zaczęła się rozbiegać i ukrywać gdzie kto mógł. Do uciekających otworzono ogień, zabijając:

  1. Harasym Mykoła;
  2. Markewycz Julija oraz ranili:
  3. Wankewycz Kateryna;
  4. Kuszczak Marija.

[…]

Razem: zamordowanych 42 [osoby], z czego 35 mężczyzn, 6 kobiet, 1 dziecko do lat 15 […].    

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 933, 930–932. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

LUBYCZA KNIAZIE
Fragment sprawozdania referenta politycznego II Okręgu OUN Kraju Zakerzońskiego Dymitra Dzioby „Stala” z 25 kwietnia 1945 r.
[…] 9–15 IV 1945 r. w całym rejonie Uhnowszczyzny bolszewicy razem z Polakami przeprowadzali obławy. Niżej podajemy następstwa obław: Majdan – przysiółek Lubyczy: podczas obławy 19 IV zamordowano Mychalskiego Danyłę i Put’ka Osypa. […]
Święte: podczas obławy 9 IV zamordowani zostali: Sycz Stepan, Baranowski Osyp i dwie kobiety […]
Kniazie: podczas obławy 10 IV 1945 r. zamordowani zostali: Put’ko Andrij, Wowk Teodor, Sawojka Kateryna. […]
Dyby: podczas obławy 10 IV 1945 r. zamordowany został Pawliszcze Mychajło. […]
Kołajce: podczas obławy 12 IV zamordowani zostali Gałań Iwan, Gałań Dmytro, Bech Onyszko […].
Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 867. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

ŁAZY
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] marca 1945 r. Polska milicja zabiła w Łazach świadomego Ukraińca. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 860. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment sprawozdania „Wistky z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.

 […] 28 maja w lesie koło Zaleskiej Woli znaleziono trupa kobiety z Łazów zamordowanej przez Polaków 6 maja 1945 r.

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 873. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Tłumaczenie na język polski informacji Myrona Łozowskiego o mordzie na Ukraińcach we wsi Łazy, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
Napady polskich bojówek i Wojska Polskiego na mieszkańców Łazów były początkowo sporadyczne. Napady band cywilnych, tzw. leśnych miały charakter grabieżczy i odbywały głównie nocami. Kiedy zaczęła się akcja wysiedlania, liczne i dobrze uzbrojone bandy Polaków, często z sowieckimi „instruktorami”, przychodziły do Łazów także w dzień. Totalne zniszczenie wisi nastąpiło w sobotę wielkanocną 1945 r. Rano ks. proboszcz Ilja Łewycki ze swoim pomocnikiem ks. Ewynem odprawiali w cerkwi nabożeństwo. Liczna polska wataha wdarła się do. Członkowie tej watahy, wyposażeni w broń automatyczną, obstąpili wieś. Część watahy wdarła się do cerkwi i bijąc ludzi zaczęła wpędzać ich na dwór, gdzie zdarli z nich świąteczną odzież. Druga grupa chodziła od chaty do chaty i zabierała wszystko, co miało jakąś wartość. Przy tym niszczyła sprzęt, zrzucała ze ścian obrazy świętych, tłukła okna i przewracała dzieże z wielkanocnym ciastem. Tego dnia zginął Wołodymyr Mańczak s. Jakyma. Łazy legły w całkowitej ruinie. Takie napady polskich bandytów miały miejsce i wcześniej, gdy Polacy rozstrzeliwali kolejno cała młodzież.
Tragiczny był napad 11 kwietnia 1946 r. Polacy spalili wówczas żywcem Iwana Kobarynkę, s. Iwana, długi i okrutnie torturowali Iwana Łozowskiego s. Dmytra, a potem rozstrzelali go na Potokach. Rozstrzelili również Wołodymyra Kobarynkę s.Wasyla.
A oto ofiary zamordowane przez polskich bandytów w Łazach: Iwan Pyrcz s. Mychjła – zabity we wsi Laszki w 1945 r., Iwan Kobarynka, s. Ilka – zamordowany w 1945 r., Iryna Kobarynka c. Ilka – zamordowany w kwietniu w 1945 r., Hryć Pidłużnyj – rozstrzalany 11 kwietnia 1946 r., Andrij Szczyrbiak s. Marii i Iwan Popik s. Danyła – rozstrzelani w maju 1947 r., Hryć Werhun s. Teodora – rozerwany przez granat 17 lipca 1947 r., Wasyl Workun – zamordowany w Łazach na Zadąbrowie w 1946 r., Andrij Mudryj, s. Pawła – zabity w Dąbrowie 24 grudnia 1943 r. (…)
Rejestru młodych ofiar zbrodniczych akcji z okolic Łazów jest bardzo długi. Do niego trzeba by dodać tych wszystkich, których przymusowo wcielono do Armii Czerwonej i zginęli bez śladu, jak również przypadkowo zabitych podczas napadów polskich „cywilów” oraz ofiary polskiego obozu śmierci w Jaworznie. W ten sposób liczba Łażan, którzy zginęli w wojennej zawierusze, przekroczy setkę.
Wspomnę tu tylko tych młodych ludzi i moich przyjaciół, którzy polegli w okolicach moich rodzinnych Łazów. Byli to: Iwan Pryśko s. Tatiany – zginął w 1946 r., Dańko Łozowski, s. Ołeksy – zginął we wsi Młyny w 1945 r., Wasyl Cypryła s. Tymka – poległ pod Lubaczowem w 1946 r., Iwan Doskocz s. Wasyla, student uniwersytetu – poległ 19 stycznia 1946 r., Łeonid Newdiaczyj s. Maksyma – rozstrzelany przez „ludowych” żołnierzy pod Lubaczowem w 1945 r., Andrij Fil s. Stefana – zabity przez Polaków we wsi Nienowice w 1946 r., Andrij Kosiur s. Paraski – poległ w Nowej Wsi koło Lubaczowa w 1947 r., Iwan Kizłyk Jan, zięć Pawła Kindra – poległ pod Babiakami w 1945 r. Wołodymyr Manczak s. Jakyma – zginął pod Wolą Zaleską w 1946 r., Andrij Kryś, s. Pyłypa – poległ w 1944 r. […]
Nie wszyscy łagowianie dojechali szczęśliwie na Ziemie Odzyskane. W szczególności nie jest znany los tych 21 osób, których aresztowała polska policja polityczna 3 czerwca 1947 r. jako szczególnie niebezpiecznych dla Polski. Razem z setkami innych Ukraińców aresztowanych na terenie Jarosławszczyzny, Cieszanowszczyzny i Lubaczowszczyzny oraz jeńcami UPA zamknięto ich w obozie koncentracyjnym w Jaworznie koło Katowic i tam prawie wszyscy w mękach zginęli. Wśród nich byli: Wasyl Kindra, Teodor Workun, s. Jacka, Mychajło Koziak i Marija Pryśko. O innych aresztowanych w tym czasie nie ma wieści do dziś.
Łazy, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 233–236.

ŁÓWCZA
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] marca 1945 r. Polska ludność pod ochroną milicji z Rudy, Płazowa i Narola rabowała wieś Łówczę, paląc 7 gospodarstw i zabijając jedną kobietę. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 861. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Łówczy

[…] 4 września 1944 r. bolszewickie oddziały specjalne i MO przeprowadzały obławy na lasy i wsie. Podczas obławy we wsi Łówcza zamordowali następujących mężczyzn:

  1. Horiwnyk Stepan – lat 18;
  2. Koczułak Mychajło – 39;
  3. Kruhlak Iwan – 45;
  4. Moroz Stepan – 58;
  5. Truchan Iwan – 44.

[…]

14 stycznia 1945 r. miejscowa MO zamordowała 34-letniego wieśniaka Hołuba Wasyla za to, że jego syn jest w UPA. […]

            28 stycznia 1945 r. WP zaskoczyło w lesie wieśniaka Jacyniaka Iwana, lat 34, którego na miejscu zabiło.

            Tego samego dnia miejscowa MO chciała zaaresztować Zabowskiego Mychajła, lat 41, jednak ten zaczął uciekać. W związku z tym milicja otworzyła ogień i zraniła go tak, że wkrótce zmarł od ran. […]

            Razem: 11 zamordowanych, 1 kobieta, 10 mężczyzn. […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 935–936. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

ŁUBNO 

20 marca 1945 r., Brzozów –  Fragment meldunku komendanta powiatowego MO w Brzozowie o mordzie na Ukraińcach w Łubnie

Melduję, że dnia 27 lutego 1945 r. kilkudziesięciu nieznanych osobników wtargnęło do gromady Łubno i dokonało szeregu rabunków u ludności narodowości ukraińskiej. Ludność, a przeważnie mężczyźni, uciekali w popłochu do lasu. Sprawcy napadu, jako że byli uzbrojeni w broń palną, strzelali za uciekającymi, w wyniku czego były trupy i jak się sam przekonałem, liczba ich wynosi 18 osób zabitych, którzy zostali pogrzebani na cmentarzu miejscowym. […]

            Następnego dnia rano, to jest 18 bm., zgłosiliśmy się w dowództwie grupy operacyjnej sowieckiej, skąd chcieliśmy się udać na miejsce dokonanej zbrodni, to jest do Łubna. […] Rzeczywiście po upływie pół godziny zaczęli schodzić się mieszkańcy gromady Łubno (Ukraińcy) z płaczem i narzekaniem, oświadczając, że morderstwa w gromadzie dokonała milicja z Posterunku Dynów. […]

Powiatowy Komendant MO sierżant Suwała

Odpis, maszynopis.

Źródło: AIPN Rz 0057/16/1, k. 55.

Tłumaczenie na język polski informacji Fyłypa T. Wasylowskiego o mordzie na Ukraińcach we wsi Łubno zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyna i Zasiannia” z 1986 r.

Pod koniec 1943 r. w lasach sformowała się polska partyzantka, która zaczęła przeprowadzać zamachy na działaczy ukraińskich. Pierwszym, który zginął we własnym domu z rąk polskiego bandyty, był prezes UDK w Dynowie, Mykoła Łewycki z Pawłokomy. Niebawem zginął Karpa, również z Pawłokomy – księgowy spółdzielni w Dynowie. Zabito go nad Sanem koło Dynowa. Wiosną 1944 r. polscy terroryści zamordowali mieszkańca Łubna, Łewkowycza, podczas pracy na kolei. Zginął również od kul polskich bandytów ideowy duszpasterz, ksiądz Iwan Hajduk, którego za pracę w uświadamiającą narodowo, Kuria Apostolska Administracji Łemkowszczyzny przerzucała z jednej parafii na drugą. Zabito go pod Żurawcem, koło wsi Karolówka.
28 lipca 1944 r. do Łubna wkroczyła Armia Czerwona. Zorganizowała tutaj tzw. „zapasowy pułk”. Jednym z zadań tego pułku było wyłapywanie młodych chłopców i po krótkim zapoznaniu z bronią wysłanie ich na front. Z Łubna zabrano około 30 chłopców. Ślad po nich zginął. Pozostali ukrywali się w lasach i w innych kryjówkach. Po odejściu Sowietów Polacy rozpoczęli znów bandyckie akcje przeciwko Ukraińcom. Rano 7 marca 1945 r. uzbrojone polskie bandy z okolicznych wiosek: Harta, Futoma, Wyrobiska, Wesoła i innych, pod dowództwem miejscowych Polaków zaczęły rabować i mordować ukraińską ludność. Podzieleni na grupy po 10-15 osób, otaczali po kilka chat, rabowali wszystko, co wpadło w ręce, a mężczyzn, którzy nie uciekają lub ukryć, zginęło na miejscu. Miejscowi Polacy pełnili podwójną rolę: sami mordowali i wskazywali obcym ukraińskie chaty. Bywało i tak, że Polak mordował swojego sąsiada – Ukraińca. Aby nie być rozpoznanym, zakładali na twarz maski. Spośród miejscowych Polaków w mordowaniu Ukraińców brali udział: Alojzy Czarnik, wówczas 26 – letni, Izydor Myćka – 25 lat, Józef Kustra – 22 lata (matka Ukrainka) Kiełbasowie, Żaczkowie, Kruczkowie, Chromiak, Józef Sieńko, Poczyniak (przybysz ze wschodu) i inni. Głównym przywódcą polskich bandytów w Łubnie był Michał Barć (obecnie urzędnik starostwa w Brzozowie) i jego pomocnikiem był Izydor Fuksa. Terror we wsi trwał około miesiąca. W tym czasie Polacy zamordowali w Łubnie około 90 osób, głównie mężczyzn. Najwięcej ludzi zamordowano 7 marca 1945 r., gdy niespodziewający się napadu Ukraińcy, nie mieli czasu ukryć się. Nie było mowy o jakiejś samoobronie. Ukraińcy nie mieli broni, nikt nie spodziewał się takiego haniebnego barbarzyństwa ze strony Polaków. Wśród Ukraińców nastał głód, bowiem Polacy zrabowali wszystko, nawet ziemniaki z piwnic. Sytuacja stawała się groźna. Terror, zabójstwa i głód nie ustawały. (…)
Trzeba było decydować się: zostać we wsi wyjeżdżać w nieznane do USRR. Zdecydowano się na wyjazd. 15 kwietnia 1945 r. Sowieci przysłali podwody i wywieźli sterroryzowanych Ukraińców Łubna do Sanoka, a stamtąd po kilka tygodniach koleją w okolice Tarnopola. Wyjechali tylko z tym, co mieli na sobie, gdyż cały dobytek zrabowali Polacy. (…)
Starano się zniszczyć wszystko, co było ukraińskie. Zburzono cerkiew i dzwonnicę, a kamień zużyto na budowę drogi. Na plebanii umieszczono kancelarię gminną i szkołę. Zburzono dom „Proświty”, materiał zabrali mieszkańcy Ulanicy. Chaty Ukraińców i ich gospodarstwa pozabierali miejscowi Polacy lub przybysze ze wschodu. Na porządku dziennym były kłótnie i bójki, gdyż każdy chciał zdobyć najlepszą część. Np. Jan Gołąb, który dobijał motyką Ukraińców i kłócił się z Andrzejem Kiełbasą o pole Mychajła Pudły. Pewnego dnia Kiełbasa zabił Gołębia uderzając go siekierą na głowę. (…) W Łubnie w stodole Ołeksy Trojana bandyci znaleźli Maksyma Andrusa, Semena Brewko, Iwana Trojana, Hryhorija Wołownyka, Pawła Wasińka, a ze stajni probostwa greckokatolickiego wyciągnęli Bohdana Dorockiego. Wszystkich pobili, związali ręce drutem kolczastym i na wpół żywych wrzucili do Sanu.
Będąc w 1964 r. w Przemyślu miałem okazję porozmawiać z naocznym świadkiem pobicia Hryhorija Wołownyka. Byli tak, że strach było patrzeć. 13 marca 1945 r. kilku polskich bandytów przyszło do chaty Petra Wołownyka. Jeden z bandytów złapał Wołownyka i krzyczał: Dlaczego nie pójdziesz na Ukrainie ? – Nikt nie kazał mi tam jechać – odpowiedział P. Wołownyk. Wówczas rozłoszczony bandyta dźgnął Wołownyka kilka razy nożem, a potem zastrzelił jego, żonę i córkę. Józef Kustra, który pośrednio brał udział w morderstwie, był synem Polaka i Ukrainki. Jako młody chłopiec często przychodził do sąsiada Petera Wołownyka, bawił się z dziećmi, mówił po ukraińsku, częściej niż po polsku. Później, pod wpływem polskiego księdza (szowinisty) Majkowskiego stał się zawziętym wrogiem Ukraińców.
Izydor Myćka, syn Jana (spod Magury) okrutnie zamordował 45-letniego Semena Kocełkę, połamał mu ręce i żebra. Kocełko całował jego buty i prosił, żeby go nie zabijać, ale to nie pomogło. Zmasakrowanego (…) zastrzelił. Pozostała żona z siedmiorgiem dzieci. (…) Mykytę Łazora z żoną i córka Polacy zabili i wrzucili do starej pustej studni. (…)
Po wysiedleniu Ukraińców z Łubna w chacie Mychajła Wołownyka zostali: córka Melania i syn Pawał (oboje kalecy), robotnica Ewa Wasińko (55 lat) i Julia Łewkowycz (kaleka, krewna Melanii). W nocy przyszli bandyci i kazali zbierać się do wyjazdu na Ukrainę. Wspomniany wyżej Józef Kustra, który przyszedł razem z bandytami, powiedział, że odwiezie ich do Dynowa, gdzie będzie samochód ciężarowy, który zawiezie ich na Ukrainę. Wsadzili kaleki na wóz. Po drodze nieszczęśnicy zobaczyli, że nie jadą do Dynowa, lecz do przepaści zwanej Rosochą, porośniętej krzakami. Ewa Wasińko próbowała uciekać ją pierwszą zastrzelono, a potem pozostałych.
Niektórych nie zabito, pozostawiono na wpół żywych, okropnie jęczeli z bólu… Potem przyszedł z Łubienki Jan Gołąb i dobijał ich motyką. Niektórzy Ukraińcy nie chcieli porzucać ziemi pradziadków i zostawali we wsi mówiąc „co będzie, to będzie”. Polacy przeszukiwali chaty, a gdy kogoś znaleźli, to zabijali go. Tak zginęli: Stepan Brewka, Iwan Wasińko (syn Piotra), Mychajło Łazor. (…)
Po zakończeniu wojny niektórzy łubnianie wracali z Niemiec do rodzinnej wsi. Polacy robili zasadzki na drodze z Dynowa do Łubna i mordowali powracających, a to co wieźli oni ze sobą, zabierali. Jednym z tych Polaków był Ignacy Niepoń z Kazimierzówki. W takich okolicznościach zginęli: Mychajło Trojan, Petro Sydor, Mychajło Burdasz i inni. Nestor Łazor, uczeń gimnazjum ukraińskiego w Jarosławiu, został zamordowany przez Polaków koło Dynowa, gdy wracał z Jarosława do rodzinnej wsi. Część pomordowanych Ukraińców –łubnian leży we wspólnej mogile na cmentarzu, a inni gdzieś w polu, na miejscu śmierci.
Odwiedzając rodzinną wieś w 1964 r., widziałem Wasyla Andrusa, którego Polacy w 1945 r., ciężko pobili, lecz nie zabili, bo miał żonę Polkę. Wyglądał bardzo mizernie. Blady, wysuszony, małomówny, psychicznie niezrównoważony, prześladuje go mania strachu, ciągle mu się zdaje, że ktoś go szuka i chce zabić. W podobnym stanie był Mychajło Dudka z Dynowa, także żonaty z Polką. Próbowałem z nim rozmawiać, ale on na moje pytania i uwagi nie reagował. Pobitego i okrwawionego posadzili go Polacy na wózku, wozili ulicami Dynowa i pokazywali palcami naigrywając się: Patrzcie, jak wygląda Rusin.
Przy okazji byłem w Dynowie. Piękną, murowaną cerkiew św. Georgija, zbudowaną w 1910 r. na miejscu drewnianej z 1814 r., Polacy zburzyli na polecenie Wydziału Kultury w Rzeszowie około 1963 r. pod zarzutem, że banderowcy przechowują w niej broń. W Dynowie Polacy zamordowali trzech braci Prokopów – Stepana, Myrona i Jurka. Jurko był w 1939 r. w Wojsku Polskim, brał udział w obronie Warszawy przed Niemcami. (…)
Napady na Ukraińców w Łubnie i na inne wioski, mordowanie Ukraińców, to nie była prywatna sprawa czy jakieś porachunki pojedynczych osób. To była szeroko zakrojona i zorganizowana akcja oficjalnych władz polskich przeciwko ludności ukraińskiej. Potwierdza to fakt, że w ciągu 30 dni od mordów, rabunku i nieopisywanego terroru żadna władza nie powstrzymała tej bandyckiej, barbarzyńskiej akcji, nie zorganizowała ochrony bezbronnej ludności ukraińskiej, nie zaprowadziła we wsi czy wsiach ładu i porządku. Miejscowi oprawcy jeszcze chełpili się haniebnym czynem, byli dumni z niego. I nie zostali ukarani przez polska władzę ludową za swe bandyckie czyny. (…)
Barbarzyńskie czyny, zabójstwa, grabież, wysiedlenie odwiecznych autochtonów z rodzinnej ziemi zostaną na wieki czarną kartą polskiej historii, wieczną hańbą dla Polaków, a zwłaszcza tych z Łubna
Łubno, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 299–303.

1945 marzec 29, Brzozów – Fragment sprawozdania sytuacyjnego starosty brzozowskiego Stanisława Bućka dla Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie za marzec 1945 r. dotyczący mordu na Ukraińcach w Łubnie
[…] 7 III 1945 r. kilkudziesięciu uzbrojonych osobników wtargnęło do gromady Łubno i dokonało tam szeregu rabunków na Ukraińcach. Ludność uciekła do lasu. W wyniku zaś strzelaniny padło 18 osób spośród miejscowej ludności ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UWRz 373, k. 14.

Spis Ukraińców z Łubna zamordowanych przez różne polskie formacje zbrojne sporządzony przez Zenowija Trojana

Spis Ukraińców, którzy zginęli w 1945 r. we wsi Łubno:

Mykoła Łazar, Kateryna Łazar, Iwan Grandus, Nestior Iwanowycz Grandus.

Żywcem wrzuceni do ognia:

Teodor Brewko, Mykyta Łazor, Marija Łazor.

Zamęczeni:

Andrij Pudło, Stepan Brewko, Iwan Wasenko, Semen Kocełko, Mychajło Łazor, Stepan Szewczuk, Petro Wołownyk.

Utopieni w Sanie:

Iwan Trojan, Ołeksa Trojan, Semen Brewko, Hryhorij Wołownyk, Maksym Andrus, Pawło Wasenko, Dorocki.

Pochowani w pośpiechu w  krzakach w Łubnie:

Chrystyna Wołownyk, Hanna Wołownyk, Mełanija Wołownyk, Pawło Wołownyk.

Zamęczeni w Dynowie:

Jewa Wasenko, Julija Łewkowycz, Nestro Łazor, Pyłyp Kozdryń, Nestor Pyłypowycz Kozdryń.

Niepochowani:

Danyło Trojan, Andrij Wasenko, Petro Pudłyk, Wowczak, Pudłyk, Mykoła Burdasz, Trojan, Kocełko, Petro Sydor, Mychajło Trojan.

Zginęli w Wołodżu:

Pawło Trojan, Onufrij Łazor, Wołodymyr Łazor, Andrij Brewko, Wasyl Brewko.

Uduszeni w lesie:

Onufrij Wołownyk, Wasyl Wołownyk, Wołodymyr Wasenko, Mychajło Sydor, Wołownyk.

Źródło: s. Łubno, Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 79.

ŁUKAWICA
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] kwietnia 1945 r. W Łukawicy Polacy zabili Sydora Teodora. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 862. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

ŁUKAWIEC

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania nieznanego referenta z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego o mordach na Ukraińcach w Łukawcu

20 maja 1945 r. miejscowa MO zaaresztowała, a potem zamordowała takich mieszkańców wsi:

  1. Kondrat Mykoła – lat 32;
  2. Kuzyk Wasyl – 25;
  3. Kuzyk Ołeksa – 24;

27 kwietnia 1945 r. ci sami zaaresztowali i zamordowali Sydora Teodora – lat 35. […]

            Razem: 4 zamordowanych mężczyzn (przez MO). […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. . Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

MAĆKOWICE
1950 listopad 29, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania podejrzanego Jana Dźwierzyńskiego przez Stanisława Jędrysa, oficera śledczego WUBP w Rzeszowie
[…] Pytanie: Wyjaśnijcie działalność organizacji BCh po wyzwoleniu Polski. […]
Odpowiedź: […] została przeprowadzona jeszcze akcja w Maćkowicach, w której zginęło ok. 80 osób, przez grupę AK pod dowództwem „Brodacza”. Wówczas to dowódca tej akcji zawiadomił Powiatową Komendą MO [w Przemyślu – B.H.], że w Maćkowicach przeprowadza akcję, żeby mu nie przeszkadzać do godziny 13., natomiast z posterunku MO, którego ja byłem komendantem, zawiadomił dyżurny Powiatową Komendę MO, na co odpowiedział komendant Biela, że on o tym wie, że o godz. 4. rozmawiał z dowódcą grupy, która przeprowadzała akcje, telefonicznie i że przyjeżdża do Orzechowiec ok. godz. dwunastej. Tak jak zapowiedział komendant powiatowy Biela, przyjechali w południe, ok. 70 osób i szef UB Sawka, zabrali ode mnie cały posterunek i przejechaliśmy gromadę Maćkowice, lecz banda już odeszła, gdy dojechaliśmy do gromady Kuńkowce, tam dostałem rozkaz wrócić ze swoimi ludźmi na posterunek, a oni odjechali do Przemyśla.
Odpis, maszynopis. IPN-Rz-050/124, t. 1, k. 68.

MAJDAN SIENIAWSKI

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania prawdopodobnie referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach we wsi Majdan [Sieniawski]

            […]

  • maja 1945 r. polska banda zamordowała takie osoby:
  1. Koperwas Andrij – lat 57;
  2. Koperwas Mychajło – 29;
  3. Kuzio Teodor – 35;
  4. Kuzio Jewa – 62;
  5. Wyhinny Stepan – 28;
  6. Dohranoczny Mychajło – 28;
  7. Czornenko Jarosław – 30.

[…]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 961. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

MAKOWISKO

maj 1946 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borys „Żana” o mordach na Ukraińcach w Makowisku

[…] Na początku kwietnia 1946 r. WP w straszny sposób, łamiąc nogi, ręce, wycinając z pleców pasy ciała, zamordowało Iwana Hula lat 27. […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny protiahom 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 956. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

MAŁKOWICE
1950 listopad 8, Przemyśl – Fragment protokółu przesłuchania Antoniego Sanockiego przez ppor. Henryka Beresa, oficera śledczego PUBP Przemyśl
[…] W początkowy dniach wiosny 1945 roku pewnego dnia po Dźwierzyńskiego Jana przybył Kisiel Roman wraz ze swą grupa rabunkową, która przyprowadził z terenu gromady Nienadowa, gmina Dubiecko. Po przybyciu grupy Dźwierzyńskiego Jana rozlokował pomiędzy gospodarzy członków tej grupy na kwaterę i porą nocna tegoż dnia Dźwierzyński Jan, Anioł Franciszek i Kisiel Roman przyprowadzili i uzgodnili plan pacyfikacji gromady Małkowice, a następnie grupę w sile około 150 ludzi uzbrojonych w różnorodna broń podzielili na podgrupy, wydając każdej z nich zadanie.
Tej samej nocy w gromadzie Małkowice grupa ta wymordowała około 120 osób, nie wyróżniając kobiet, dzieci, a nawet starców, mienie pomordowanych załadowano na furmanki i odjechali w kierunku gromady Nienadowa. Dźwierzyński Jan w towarzystwie Kisiela Romana obserwowali przebieg akcji, stojąc na szosie obok gromady Małkowice. Natomiast Anioł Franciszek był wraz za całą grupą na akcji. Obserwując wynik akcji, widział powracająca grupę Kisiela Romana, która [odprowadzała] zrabowane krowy oraz około 50 załadowanych rzeczami furmanek. […]
IPN-Rz-050/124, t. 1, k.32.

Więcej o mordzie w Małkowicach

MANASTERZ

Fragment sprawozdania sytuacyjnego PUBP w Jarosławiu o mordzie na Ukraińcach w Manasterzu

            […] Dnia 29 marca 1945 r. nieustalona ilość osobników uzbrojona w broń palną ci sami sprawcy [ mordu w gromadzie Nielepkowice – B.H.] napadli gromadę Manasterz, gdzie również wymordowali 6 osób, w tym jedno dziecko. Wymordowani są narodowości ukraińskiej. […]

AIPN Rz 04/144, Raport sytuacyjny nr 14 za czas od 27 marca do 7 kwietnia 1945 r., k. 50.

Fragment sprawozdania referenta politycznego II Okręgu OUN Kraju Zakerzońskiego Dymitra Dzioby „Stala” z 25 kwietnia 1945 r.
[…] 6 IV 1945 r. we wsi Manasterz polska banda zamordowała trzy osoby, a to:
Makuch Kateryna – 35 lat,
wieśniaczka; Terebeń Julia – 20 lat;
Neznajko Osyp – 18 lat.
Ostatniego po zamordowaniu wrzucili do Sanu. […]
Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 865. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment sprawozdania referenta politycznego II Okręgu OUN Kraju Zakerzońskiego Dymitra Dzioby „Stala” z 25 kwietnia 1945 r.
[…] 18 kwietnia 1945 r. polska banda napadła na Mielniki, przysiółek wsi Manasterz, mordując 9 Ukraińców:
1. Kupa Ilko lat 70, wieśniak;
2. Zadny Iwan „–” 50 „–”;
3. Kubach Iwan „–” 50 „–”;
4. Kubach Anna „–” 18 „–”;
5. Borowy Stepan „–” 50 „–”;
6. Ryjuch Tańka „–” 24 „–”;
7. Kwilińska Anna „–” 18 „–”;
8. „–” Anastazja „–” 45 „–”;
9. Malina Marija „–” 50 „–”;
10. Chłys Anna „–” 50 „–”;
11. Chłys Anna „–” 18 „–”.
Oprócz wymienionych wyżej zabili także trzech Polaków czy raczej mieszańców, a mianowicie: Kubach Anielę, Kwilińskiego Petra i Mychajła. Podczas tego napadu spalili gospodarstwo. […]
Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 866. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment sprawozdania terenowego OUN z 1945 czerwca – o akcjach antyukraińskich w Jarosławskiem w okresie maj – czerwiec 1945 r.
[…]
15 maja [1945 r.] polscy bandyci z za Sanu w liczbie 25 osób napadli na wieś Manasterz. Podczas napadu zabito Ukraińców:
Haśko Mychajło, lat 65;
Haśko Stepan, lat 75;
Sawura Stepan, lat 30;
Sawura Mychajło, lat 60;
Sawura Marija, lat 58. […]
Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 872. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment rozmowy z Mironem Bojarskim ur. w 1926 r. w Manasterzu
[…] Kiedy zaczęły się polskie napady?
Nam najpierw udawało się uciekać, w pierwszych dniach, bo u nich była zdrada: dawano nam znać.
Najpierw napadała Wiązownica?
Różnie, było kilku z naszej wsi, byli zza Sanu, z Czerwonej Woli, z Wiązownicy. Oni zorganizowali się w bandę. My uciekliśmy z naszej wioski 3 marca 1945 r. A do domu wróciliśmy dopiero na żniwa. Byliśmy tam, jak Dereweckie, Chodanie, to już było niedaleko Cetuli. Mieszkaliśmy tak, że wszy prawie nas zjadły. Nie było co jeść. Gdy wojsko nadeszło na Czerwoną Wolę i przeszło na Cetulę, dopiero wtedy wróciliśmy do domu.
[…]
Kto był pierwszą ofiarą?
Pierwszą ofiarą był mój stryjek koło szkoły, w marcu w 1945 r. Od tej pory nikt już w domu nie spał. W dzień z początku jeszcze był spokój, ale wieczorem napadali i rabowali, a potem nawet w dzień były napady. Jak wyrabowali, zaczęli zabijać, nikogo nie zostawiali żywcem. Zabili gdzieś 20 osób. Na Mielnikach mieszkała stara, 80-letnia sąsiadko mojej żony. Przyszedł taki Iwan Duda, mógł mieć jakieś 25 lat. Nie chciał iść do partyzantki, myślał, żeby się przechować i przeżyć. U tej babki mieszkała też kobieta z dwójką dzieci. I jak przyszła ta akcja , jak wszyscy uciekali do lasu, babcia nie uciekała, i ta kobieta została, a z nimi ten Duda. Zabili ich wszystkich w sadzie mojej żony.
Kiedy to się stało?
To był kwiecień. I jeszcze Szychnowa z dziewczyną, to razem w ich sadzie zabili 7 osób. Matka żony z dziećmi nie zdążyła uciec, wbiegli do sąsiadki, Polki. Ona złapała matkę żony i krzyknęła „Ukrainka, zabijemy ją!”, ale ojciec tej Polki powiedział, że nie da jej zabić, że to nie Ukrainka, a Polka.
Jak nazywali się ludzie zabici w sadzie na Mielnikach?
Babcia pisała się Neścir, chłopak Iwan Kubach, dziewczyna z dwójka dzieci to Olha Chodań, i Słota, ta kobieta z córką. Oprócz tego na Mielnikach zabili wtedy starego Kucę, Tacjannę Ryjuszkę i drugiego Dudę. Marysia Ryjuszka zdążyła przeskoczyć płot, Tacjannę na płocie zabili, i ojca, a mamę zranili. I czworo u Kwiecińskich. Ich najstarsza córka wylazł na strych i wyciągnęła za sobą drabinę, ocalała, ale jej rodziców, brata i siostrę zabili.
Gdzie ich pochowano?
Na Mielnikach, cmentarz był we wsi, nad Sanem. Nie można było dojechać, strzelali. Sami ludzie pochowali. Sawka już uciekł, bo z miejsca by go zabili.
A inne napady?
Najpierw był napad na wieś, potem na Mielniki. We wsi zabili Haśków, Sawułów, Bojarską z córką, troje Macinów, których nazywano we wsi Mazurek. To jeszcze przed napadem na Mielniki.
Jak to się odbyło?
Uciekaliśmy z bydłem, strzelali, jak do zajęcy.
Czy zabity został ktoś jeszcze?
Tacy Zaobidni.
[…]
Podczas akcji „Wisła” wojsko zabiło młodych Zaobidnego i Macinę. Uciekali ze wsi, a ci pomyśleli, że to banderowcy. A oni może szli po kartofle, bo głód był cholerny. Zaobidnego rzucili do Sanu, ale zaczepił się na wyspie, to go wyciągnęli i pochowali nad Sanem, ale teraz jest na cmentarzu. A Macina został zakopany tam, gdzie poległ. […]
Źródło: Manasterz. Rozmowa z Myronem Bojarskim ur. w 1926 r. w Manasterzu, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 414–416.

MASŁOMĘCZ

Fragmenty wspomnień Tekli Liborskiej o mordach na Ukraińcach w Masłomęczu dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Jednego wieczora oddział Wojska Polskiego jechał od Modrynia. W Masłomęczu żołnierze wbiegli do jednego domu, gdzie znajdowali się bracia Prokopowie i zięć jednego z nich, zabili ich tłuczkiem od ziemniaków na  śmierć, Az mózg rozbryznął się po ścianach […].

            Moja ciotka Nadia Ciuciura mieszkała w Masłomęczu. […] Ją, urodzoną w 1906 roku, spotkało wiele nieszczęść i wypróbowań: […] 11 października 1945 roku żołnierze Wojska Polskiego zabili jej syna Saszkę, miał 19 lat. […]

Źródło: Spohad Tekli Liborśkoji (diwocze prizwyszcze Dziad) narodżenoji 1920 roku w Czernyczyni, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 542–544.

MCHAWA

14 stycznia 1946 r., m.p. – Fragment sprawozdania nieznanego referenta z rejonu IV nadrejonu „Beskid” w Okręgu I Kraju Zakerzońskiego o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Mchawie

            Dnia 17 grudnia 1945 r. […] o godzinie 23.15. WP z Baligrodu napadło na wieś w dwóch stron, zaczęło je palić i mordować cywilnych mieszkańców. Jako pierwszy spalili dom tego gospodarza, gdzie leżeli polscy żandarmi zabici [wcześniej przez żołnierzy z kompanii „Szturmowiec-1”]. W czasie akcji zamordowali następujących wieśniaków:

  1. Petriw Iwan – Ukrainiec;
  2. Petriw Kateryna – polska żona Iwana Petriwa;
  3. Diaczok Fedir – Ukrainiec;
  4. Diaczok Iwan – Ukrainiec, syn Fedora Diaczka;
  5. Bałyszyn Tymko – Ukrainiec;
  6. Czerkis Tekla – Ukrainka;
  7. Debus Josyfa – Polka.

Oprócz tego rannych zostało 5 osób. […]

Źródło: Zwit pro karalnu akciju widdiłu Wijśka polśkoho na seło Mchawa, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 970–971. Tłumaczenie z języka ukraińskiego. 

METELIN

Fragment wspomnień o mordach na Ukraińcach w  dokonanych przez żołnierzy Wojska Polskiego

[Żołnierze polscy] po tej rozprawie [w Czerniczynie] zabrali 84 mężczyzn spod szkoły i czwórkami poprowadzili do Hrubieszowa. W Hrubieszowie zabili jeszcze czterech młodych mężczyzn z Metelina, bo i metelińców zegnali [wcześniej, 29 października 1944 roku] pod szkołę w Czerniczynie […]. […]

Źródło: Spohad Tekli Liborśkoji (diwocze prizwyszcze Dziad) narodżenoji 1920 roku w Czernyczyni, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 541.

MIĘKISZ NOWY

Fragment wspomnień Petra Kowala o mordach na Ukraińcach w Miękiszu Nowym dokonanych przez  żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Gdzieś na przełomie czerwca i lipca 1946 r. w jedną słoneczną niedzielę usłyszeliśmy na końcu przysiółka strzały i wulgarne krzyki, płacz kobiet. […] Z krzykiem wybiegłem i zobaczyłem […] mojego ojczyma bitego harapami i tak prowadzonego do fury, gdzie [żołnierze] trzymali pod bronią kilku innych mężczyzn z przysiółka. Gdy gwałt się skończył, na drodze przed naszym domem wyszykowała się kolumna pustych wozów. Na przedzie siedział wysoki nabzdyczony oficer z sztywnej rogatywce. […] I ruszyli na Ryszkową Wolę, skąd niebawem uderzył w niebo słup dymu i zaczęły się strzały. Mama z niepokojem patrzyła w tym kierunku. Miała podstawę do niepokoju, bo tego dnia w Ryszkowej Woli za mąż wychodziła nasza krewniaczka Marija Struż za Iwana Starka z Charytonów. […] Wesele było skromne […]. Nagle dom okrążyli polscy żołnierze i podpalili strzechę kulami zapalającymi. Pana młodego i kilku gości, którzy nie zdążyli uciec, zbili i skrwawionych rzucili na furę, do mężczyzn z Zahorod.  Żołnierze mieli już odjeżdżać, gdy nie wiadomo skąd wybiegła panna młoda z welonem na głowie, w białej sukni ślubnej. Dogoniła kolumnę i prosiła, aby oddać jej męża Iwan. Żołnierze się zaśmiali, związali jej ręce sznurem, drugi koniec przywiązali do ostatniego wozu i pognali konie. Młoda biegła, potem upadła, ciągnęli ją po drodze. Żołnierze strzelali do niej, potem odcięli sznurek i martwą zostawili na drodze. […]

            Tego samego dnia przepadł Marijki brat Ołeksa. Długo wszyscy go szukali, aż w końcu pomogły… kruki. Krążyły nad dojrzewającym żytem, gdzie leżał trup. […] Niebawem w popiołach domu Sołyły ludzie znaleźli trupa jakiegoś człowieka. […]

Źródło: Spohad Petra Kowala narodżenoho 1939 roku w Mjakiszi Nowomu Jarosławśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 408–409.

MŁYNY

Fragment relacji Stefaniji Ołeksiuk o mordach na Ukraińcach w Młynach dokonanych przez członków MO

[…] 3 lutego od strony wsi Mała Kobylnica zajechali jacyś policjanci. Nikt ich nie znał, bo z tamtej strony nigdy nie przyjeżdżali. W jednym domu siedziało trzech młodych chłopaków, trzech braci ciotecznych: Mychajło Pona, Wasyl Pona i Mykoła Senio. Mychajło wyszedł do stodoły, aby nakarmić bydło, a w tym czasie policjanci wbiegli do domu. Wasyla i Mikołaja wyprowadzili na podwórze i rozstrzelali. […]

Wkrótce policjanci zajechali do Podbuczyny, zabrali chłopaka Petra Bukowskiego. Furman wiozący policjantów opowiadał, że wywieźli go ze wsi, bili, męczyli, zmuszali palcami drzeć zamarzniętą ziemię, po męczarniach zabili, sami pojechali do wsi Kalników.

Nie miał szczęścia także brat rodzony Petra Bukowskiego Iwan. Zabrali go z końmi i wozem do wsi Wielka Kobylnica, skąd już nie wrócił. […]

Mniej więcej 20 lutego [1946 r.] (śniegu nie było, padał deszcz) koło naszego domu dwoma wozami przyjechali policjanci. Na drugim wozie siedział wójt Hawryił Iwanyk. Wybiegłam na drogę, aby popatrzeć, dokąd pojechali. Zatrzymali się niedaleko od cerkwi. Zeszli z wozów. Podjechał do nich policjant ładnym koniem kasztanką. Po kilku minutach przeleciał koło nas w wielkim pędzie, ciągnąc za sobą po ziemi naszego wójta przywiązanego sznurem. Jeździec zatrzymał się na pastwisku.  Wójt już nie ruszał się, odwiązali go, rzucili jak kłodę drewna na wóz i powieźli na posterunek do Duńkowic. Następnego dnia syn pojechał po ojca. Ojciec leżał w piwnicy martwy, miał rozbitą głowę. [Policjanci] go  oddali. […]

Źródło: S. Ołeksiuk, s. Młyny, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 123–124.

MOŁODYCZ
Fragment sprawozdania referenta politycznego II Okręgu OUN Kraju Zakerzońskiego Dymitra Dzioby „Stala” z 25 kwietnia 1945 r.
[…] 11 kwietnia 1945 r. milicja polska spaliła w Mołodyczu 28 gospodarstw i zamordowała trzy osoby, a mianowicie: Buńko Wasyla, lat 51; Buńko Marię, lat 54 i Pyskor Mychajła, lat 60. Ostatniego porżnęli nożem na kawałki. […]
Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 865. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

1947 luty 4, [m.p.] – Sprawozdanie operacyjne referenta wojskowego „Czeremosza” za okres od 1 do 30 stycznia 1947 r.
[…] Dnia 7 stycznia dwóch strzelców z oddziału „Bryla”, a byli to „Doroha” i „Dobosz”, udali się na zwiad na przysiółek Kopań i zaszli do jednego domu. Z przysiółka Zastawne na przysiółek Kopań o godzinie 14.30 szło wojsko polskie w sile 50 żołnierzy. […] Strzelcy wybiegli z chaty i biegli w stronę lasu. Żołnierze polscy zaczęli ich mocno ostrzeliwać i zranili strzelca „Dorohę” w obie nogi. […] Rannego strzelca zabrało wojsko i zaaresztowało gospodarza, u którego oni przebywali Kołodę […] i zabrali przez Czerwoną Wolę do Sieniawy. […] Aresztowanego Kołodę Wasyla dobili w Sieniawie za to, że przetrzymuje banderowców. […]
Źródło: Sprawozdanie operacyjne referenta wojskowego „Czeremosza” za okres od 1 do 30 stycznia 1947 r., w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 113.

MOSZCZANICA

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Moszczanicy

            […] 7 września 1944 r. MO z Dzikowa Starego zamordowało wieśniaka Obszańskiego Mykołę – lat 37 jako politycznie podejrzanego. […]

Razem zamordowanych  2 mężczyzn – 1 przez MO, 1 przez bandę polską. […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 930–931. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

MYCÓW

29 listopada 1945  r., [m.p.] – Fragment protokołu o mordzie na Ukraińcach z Mycowa sporządzonego przez nieznanego członka OUN w rejonie V okręgu II Kraju Zakerzońskiego

[…] Wojsko Polskie i Milicja Obywatelska w ilości 100 osób okrążyli wieś Myców w powiecie Hrubieszów (Sokal) o godzinie 10.30. Część po wejściu do wsi przeprowadzała akcję rabunkową, terroryzując nieszczęsne miejscowe kobiety, starców i dzieci […].

Między innymi, rabując obuwie, ubranie zimowe i letnie oraz kury, kaczki itp. wpadli do gospodarza Charka Stepana, ur. dnia 24 kwietnia 1901 r., syna Kindrata i Eufrozyny, który w całości wykonał wobec władz kontyngent mięsny. Zaczęli bić go kolbą karabinu, lufą automatu przebili mu brzuch. Wspomniany gospodarz uciekał ze słowami: „Ludzie, ratujcie! Gwałt!”. Maruderzy strzelali do niego z automatu i ręcznego karabinu maszynowego, biorąc w ogień krzyżowy. Gospodarza zabito na miejscu w odległości 100 m od jego domu, dostał ponad 20 kul rozrywających, które zmasakrowały nieboszczyka od nóg do głów […].

Zrabowany [we wsi] majątek położyli na 20 furmanek, wśród których była też furmanka miejscowego gospodarza Andrija Bohuna, ur. 5 grudnia 1896 r., syna Pawła i Mariji. […] Po odstawieniu zrabowanych rzeczy na miejsce puścili [innego] furmana do domu, jednak nie wrócił wspomniany wyżej Bohun z Mycowa i Worobij z Przemysłowa. Ludność myślała, że odjechali z Wojskiem Polskim na Hrubieszów. Rodziny z niecierpliwością czekały na nich 8 tygodni – dopiero dnia 27 stycznia 1946 r. gospodarze ze wsi Rusyń znaleźli ich obu zabitych i zamaskowanych w lesie. Przy każdym z nich znaleziono ich dokumenty rozpoznawcze. Nieboszczyków odwieziono do ich wsi rodzinnych, gdzie zostali dokładniej rozpoznani po ubraniu. Po twarzach trudno było poznać, ponieważ kruki wydziobały twarze i oczy. Wymienionych gospodarzy pochowano na miejscowych cmentarzach.

Źródło: Informacija pro wbywstwo polśkoju milicijeju ukrajinciw seła Myciw Hrubesziwśkoho powitu, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 911–912. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

NEHRYBKA

Fragment relacji Pełahiji Kaszubyńskiej o mordach na Ukraińcach w Nehrybce

[…] Polska banda razem z okupantami rosyjskimi w 1945 roku Wielkanoc, gdy nikt nie spodziewał się napadu, zaczęła swój krwawy taniec. Pierwszą ofiarą był ksiądz Petro Wojtowycz ze swoją rodziną. Księdza, jego żonę, syna, krewną i nawet służącą zabili strzałami z automatu we własnym domu. Następnie dom zrabowali, zabierając całe bydło. Nie minął tydzień, jak Polacy znowu wdarli się do wsi i rozstrzelali sześciu mężczyzn. […]

Źródło: s. Nehrybka, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 92.

 NIELEPKOWICE
Fragment wspomnień Andrzeja Piskorza ur. w 1927 r. w Wiązownicy
[…] Wtedy, w Wielką Sobotę, w Nielepkowicach zabili Bylińską [?], córkę Ukrainki z Wiązownicy, i jej matkę Zastawną zabili. Ich przywieźli z Nielepkowic i w sobotę pochowali na cmentarzu. […] Opowiadał o tym Adach, którego milicjanci wypuścili. […]
Źródło: A. Piskorz, Ukraińska pamięć Wiązownicy, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 373.

Fragment sprawozdania sytuacyjnego PUBP w Jarosławiu o mordzie na Ukraińcach w Nielepkowicach

            […] Dnia 29 marca 1945 r. nieustalona ilość osobników uzbrojona w broń palną bez żadnej przyczyny wymordowała 9 osób, w tym 2 dzieci w gromadzie Nielepkowice. […]

AIPN Rz 04/144, Raport sytuacyjny nr 14 za czas od 27 marca do 7 kwietnia 1945 r., k. 50.

NIEMSTÓW

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Niemstowie

[…] 10 marca 1945 r. MO z Folwarków aresztowała, a następnie rozstrzelała Łozyńskiego Iwana – lat życia 33.

[…]

28 kwietnia 1945 r. członek MO z Niemstowa Kowal Józef zabił Dudę Mykołę – lat 7.

29 kwietnia 1945 r. MO i polscy cywile zamordowali Kurkicia Jakyma – 39 lat.

[…]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 930. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

NIENADOWA
1951 kwiecień 9, Dubiecko – Protokół przesłuchania świadka Piotra Kozienki zam. w Nienadowie przez st. wywiadowcę Władysława Jarockiego z referatu III KPMO w Przemyślu
Po wyzwoleniu terenów zachodnich na terenie grom. Nienadowa, pow. Przemyśl powstała nielegalna organizacja BCH, która dokonywała szeregu napadów rabunkowych i morderstw na okoliczne wioski. […]
Jak sobie przypominam, to partyzantka ta była na rabunku w Bachowie, skąd powrócili z naładowanymi furmankami, zajeżdżając na podwórze Baran Stanisława i Skrabut Franciszka. Wypady takie robiono bardzo często, gdzie następnie słychać było wśród ludności naszej, że zostali pomordowani ludzie. […]
Przypominam sobie również, że swego czasu 1945 lub 1946 roku jesienią wracałem od swojego ojca do domu […]. Gdy przyszedłem do domu, żona moja Julia powiedziała do mnie, że przed chwilą Bal Stanisław prowadził jakiegoś nieznanego mężczyznę, który nie mówił wyraźnie po polsku, a zaciągał po ukraińsku i ten prosił się do Bala Stanisława, by go puścił, na co Bal Stanisław powiedział mu, aby się przyznał, co on jest za jeden, Polak czy Ukrainiec, to go puści. Tak idąc, udali się do sośniny Baran Wojciecha. […]
Słyszałem również, że swego czasu banda ta […] udała się na Pułanki Babickie, gdzie dokonali napadów rabunkowych i morderstw na jednej rodzinie narodowości rosyjskiej.
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-050/1914, Akta śledcze p-ko Skrabut Bronisław, k. 29.

1951 kwiecień 10, Dubiecko – Fragment protokołu przesłuchania Julii Kozienki z Nienadowej przez sierżanta Władysława Jarockiego z Referatu III KPMO w Przemyślu
Po wyzwoleniu terenów Polski przez Armię Czerwoną w roku 1945 na terenie gromady Nienadowa pow. Przemyśl zawiązała się nielegalna organizacja BCH. […] Organizacja to pod dowództwem Dorosz Franciszka dokonywała różnych akcji na ludności ukraińskiej, jak również mordów i rabunków. […]
Niepamiętnego mi dokładnie czasu, a było 1945 r., gdy słyszałam, że NN Ukraińca przetrzymano i osadzono w piwnicy Barana Wojciecha. Po upływie jednego lub dwóch dni czasu porą wieczorną, a było już dość ciemno, zauważyłam przez okno swojego mieszkania, że jacyś osobnicy przeszli obok mojego domu. Zainteresowawszy się tym, wyszłam na podwórze, gdzie słyszałam głos Bala Stanisława, jak mówił do jakiegoś osobnika „Mów prawdę”, ten natomiast odpowiedział „Darujcie mi życie, ja przysięgnę” […], a z powodu tego, że przypuszczałam, że prowadzą tego Ukraińca przetrzymanego w piwnicy Baran Wojciecha na rozstrzelanie, więc nie mogłam się patrzeć na to i udałam się z powrotem do domu. Po powrocie do mieszkania powiedziałam mężowi, że Bal Stanisław poprowadził przetrzymanego Ukraińca i stoją obecnie na gościńcu.
Po upływie kilku miesięcy mąż mój udał się do lasu celem nałamania brzozy i po powrocie oświadczył mi, że w sośninie Baran Wojciecha leży mężczyzna zakopany, któremu widać głowę. Na słowa te powiedziałam, że na pewno jest to ten Ukrainiec przetrzymywany w piwnicy Baran Wojciecha […].
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-050/1914, Akta śledcze p-ko Skrabut Bronisław, k. 30.

NIENOWICE

13 sierpnia 1945, m.p. – Fragment protokołu referenta politycznego Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Dymitra Dzioby „Chłopa” o mordzie Wojska Polskiego we wsi Nienowice

[…] Dnia 28 lipca 1945 r. w sile jednego pułku przeprowadziło akcję na wieś Nienowice. […] Polacy trzema grupami atakowali wieś, a po opanowaniu go zaczęli palić. Cerkiew, mogącą się spalić, Polacy ratowali. Tymczasem zamordowali Polacy 8 osób cywilnych. […]

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akcii w sełach Niniwyczi, Barycz ta skład na Jarosławszczyni, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 874–875. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment wspomnień Teofiliji Jurasz o mordzie na Ukraińcach w Nienowicach dokonanym przez MO

            […] Jesienią 1944 r. w czasie obławy w sąsiedniej [z Grabowcem] wsi Nienowice zastrzeleni zostali dwaj chłopcy – Mychajło Knec i Iwan Jaremko. […]

Źródło: Spohad Teoiliji Jurasz (diwocze prizwyszcze Wełyczko) narodżenoji 1925 roku w Hrabowci Jarosławśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 164.

Fragment wspomnień Mariji Maruszko o mordach na Ukraińcach w Nienowicach dokonanych przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Była sobota 22 lipca 1945 r. Zapowiadał się ładny lipcowy dzień. […] Rano nasz ojciec wysłał mnie brać konopie pod Stawisko […]. O późniejszych wydarzeniach w Nienowicach opowiedział mi ojciec. Po nadejściu wojska i zaczęła się dobra strzelanina, kazał bratu biec do domu, brać kobyłę i uciekać z pola, gdzie właśnie kosili, aby się ukrył. Jeszcze trochę kosili, ale kule tak świstały, że kosić dalej nie było można. Położyli się do bruzdy […], ale koszący za niewielkim jarem Babinką jakieś 300 metrów dalej Klufasowie tego nie zrobili. Hołowaczycha powiedziała nawet, że to są uparci ludzie, bo koszą, chociaż kule tak świszczą. I kule ich skosiły. Upadli obok siebie Petro i Marija Klufasowie […].

            Nastała niedziela 23 lipca 1945 r. […] Około 9 godziny przyjechało wojsko dopalać wieś i znowu rabować. Przyjechali z nimi cywilni Polacy. Nie chciałam patrzeć, jak będą palić nasz dom i poszłam z Paulinką do sadu. […]

            Powietrze było ciężkie od smrodu, wszystko się dopalało.  […] Ci, którzy wracała na popielisko, strasznie rozpaczali, ale każdy mówił: „Będzie jeszcze dom, dobrze, że myśmy cali i zdrowi”. Jednak dużo było zamordowanych, wrzuconych do ognia. Zginęły starsze osoby: Jewa Drewko, Stepan Łażowski, Matwij Ożibko, Mychajło Slipota, Kateryna Szot, Mychajło Zajlo, Petro i Marta Klufasy. […]

             Wrócę teraz do wydarzeń po naszym powrocie z Bołonia do domu. […] Zabili Tchirychę pochodzącą z Zaleskiej Woli – zabili ją pod jej domem zostawili, jej ciało się spaliło. […]

            Natomiast w sąsiedztwie było tak: żona […] Petra Rożaka wyszła ze stodoły z dzbankiem mleka. Posypały się w nią strzały i została ciężko ranna za to, że jakoby niosła mleko banderowcom.  Po kilku godzinach zmarła od ran. Nasz ojciec po odejściu wojska ze wsi zrobił jej trumnę, ale ludzie mówili, że zostały do niej złożone fragmenty spalonego ciała. […]

            Noc  i następny dzień minęły spokojnie, ale to była cisza przed tragedią. […] Po północy usłyszeliśmy straszne szczekanie psów, a nasz pies to wprost wył. […] W końcu tato powiedział mamie, aby otworzyła [drzwi do domu]. Weszło ich wielu. Zabronili zaświecić lampę. Major zwrócił się do mamy: „Gdzie jest twój mąż?”. Mama wskazała na łóżko, a major podszedł i powiedział: „Wstań, gospodarzu, pokaż nam drogę, bo my zbłądzili”. Ojciec wstał, westchnął i poszedł z wojskowymi. […]

            Nie spaliśmy, a czekaliśmy na ojca. […] [W końcu] jeden mężczyzna zapytał się, jak się mama nazywa, a gdy usłyszał, odkrył straszną prawdę: «Waszego męża zabili tu, w Chotyńcu. On prosił, aby przekazać żonie i dzieciom, że „Nazywam się Iwan Ciż i tu byłem».  Mama poszła do gospodarza o nazwisku Buszko. Tam powiedziano jej, gdzie leży ciało ojca. Rozstrzelali ojca niedaleko za wsią, za domami na skraju, w bruździe. […]           

Źródło: Spohad Mariji Maruszko (diwocze prizwyszcze Ciż) narodżenoji 1929 roku w Ninowyczach Jarosławśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 420, 423, 436–427.

NOWA GROBLA

Fragment wspomnień K. Wasylkewycza o mordzie na Ukraińcach w Nowej Grobli dokonanym przez członków MO z sąsiednich wsi

             […] Jak już wspominałem, jeszcze przed wysiedleniem na terenie Nowej Grobli ścierali się partyzanci z UPA i polscy, którzy składali się z mieszkańców okolicznych wiosek Czerniawki, Sopli, Łukawca, kilku z Nowej Grobli, Miękisza Nowego. Zaliczała się też do nich milicja ze wsi i powiatu. Polscy partyzanci przeważnie niespodzianie napadali na wieś w dzień, bo w nocy bali się UPA. Zabierali, rabowali po ukraińskich domach, co popadało – ubrania, maszyny do szycia (główki), obuwie, żywność, mąkę, grabie, wialnie, słoninę itp. Jeśli w domu zastali mężczyzn, zabierali z sobą, gdy wydawali się im podejrzani. Tak zabrali dwóch z Nowej Grobli – Misztala i Łehkiego, których żywcem spalili w lasku pod Nową Groblą. Tak przepadł 16-letni syn Ukraińca Smołyńskiego Iwan, który był urzędnikiem na stacji kolejowej w Nowej Grobli. Ten syn jednego dnia poszedł do lasu na grzyby i już nie wrócił.

Źródło: Oryginał, rękopis. Archiwum B. Huka. K. Wasylkewycz, [Spohady], b.m, b.d., s. 23. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

NOWE SIOŁO

Fragment sprawozdania „Wistky z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.

[…] 27 maja odnaleziono ciało zamordowanego w bestialski sposób Romana Romanyka ze wsi Nowe Sioło, aresztowanego 19 stycznia 1945 r. przez polską milicję w Nowym Siole. Znaleziono także ciało Hordija Hryńka z Nowego Sioła, aresztowanego przez polską milicję dnia 28 lutego 1945 r. […]

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 872. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

NOWOSIÓŁKA KARDYNALSKIE

Fragment sprawozdania „Wistky z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.                       

[…] 5 maja [1945 r.] polska banda z Chodywaniec starała się podejść pod wieś Nowosiółki Przednie. Pod ogniem samoobrony wycofała się do Uhnowa, skąd wraz z Milic (40 osób) znowu weszła do wsi , obrabowała ją i terroryzowali wieśniaków. W drodze powrotnej samoobrona zraniła jednego Polaka. Rozsierdzeni tym bandyci wpadli do Nowosiółek Kardynalskich  i tu na sposób zwierzęcy pomordowali:

Wasyla Sałyhę lat 16,

Mychajła Kosopuda lat 16,

Bohdana Soroniańskiego lat 16,

Iwana Kopyńskiego lat 17 […].

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 871. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

OLESZYCE
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] kwietnia 1945 r. W Oleszycach polska milicja zabiła 5 mężczyzn, wśród nich 70-letniego starca. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 862. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania nieznanego referenta z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego o mordach na Ukraińcach w Oleszycach

Wola Oleszycka […]

29 marca 1945 r. MO z Oleszyc w liczbie 15 osób w nocy zamordowała 2 wieśniaków, a mianowicie: Warywoda Iwan – lat 47, Holiczko Mykoła – lat 75. […]

10 września 1945 r. WP zamordowało wieśniaka Malkę Iwana – lat 38, przewożącego ich lasem z Oleszyc do Dachnowa. […]

Zabiała:

15 grudnia 1945 r. WP zamordowało wieśniaka Łebedia Stepana.

Uszkowce:

26 listopada 1945 r. MO z Oleszyc zamordowało wieśniaka Meskowycza Iwana – wiek 35 lat.

[…]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 929. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

OLSZANY
1945 marzec 8, Krasiczyn – Meldunek posterunku MO w Krasiczynie dla Sądu Okręgowego w Przemyślu o mordzie na 11 Ukraińcach
W nocy 6-go na 7-go marca zostali zamordowani przez nieznanych sprawców:
1. Kopystiańska Eugenia, lat 55, żona gr.-kat. proboszcza w Olszynach,
2. Kopystiańska Tatiana, lat 24, córka księdza,
3. Kołodziej Katarzyna, lat 27, służąca księdza,
4. Senyszyn Helena, lat 47, nauczycielka w Olszanach,
5. Senyszyn Aryta, lat 20, córka nauczycielki,
6. Popowicz Jan, lat 55, gospodarz,
7. Truchan Jan, lat 55, gospodarz ,
8. Truchan Wasyl, lat 44, gospodarz,
9. Hryczan Piotr, lat 34, kierownik mleczarni w Olszanach,
10 i 11. nieustalonej tożsamości, którzy wedle zapodania sołtysa z Olszyn, pochodzili z Jawornika Ruskiego, powracali z Przemyśla i zatrzymali się na nocleg u wymienionego ad 8. Wasyla Truchana, wszyscy wyznania gr.-kat., narodowości ukraińskiej.
Nadto została ciężko ranna Kopystiańska Zofia, córka księdza, agentka pocztowa w Olszynach.
[…]
Przesłuchana Zofia Kopystiańska, która została przy życiu, podała, że w nocy 6.3.1945 o godzinie 23-ciej przybyło kilku osobników pod ich dom. Zapodając się za milicjantów, wezwali, by im otworzono drzwi, a gdy odmówili tego, wówczas padło kilka strzałów, następnie wyłamali okno i weszli do wnętrza mieszkania.
W mieszkaniu zastali jej matkę, siostrę, służącą oraz ja i wezwali ich, aby położyli się na podłodze, po czym poczęli szukać za księdzem, gdy go nie znaleźli, kazali im się podnieść i zabrali ich ze sobą rzekomo w celu przesłuchania na posterunek milicji w Krasiczynie.
Gdy przybyli na rozdroże przy skrzyżowaniu dróg obok szkoły w Olszanach, spotkali tam większą grupę ludzi, wśród których były już wszystkie wymienione na wstępie osoby, skąd zabrali całą grupę i poprowadzili drogą w stronę Krasic.
Gdy przybyli nad San w Krasicach, kazano im iść na lód, by przeprawić się na drugą stronę przez San, a gdy tego nie chcieli uczynić, tłumacząc napastnikom, iż jest słaby lód i mogą się utopić, wówczas sprawcy wszystkich na miejscu rozstrzelali, ona została raniona i udając nieżywą ocalała z życiem.
Zeznająca podała ponadto, że nie wie, ilu mogło być sprawców, jednak była ich większa grupa, ubrani byli w płaszcze polskie, sowieckie, a także w ubraniach cywilnych, zupełnie jak nieznani.
Zapytany ksiądz Stefan Kopystiański nie może dać w tej sprawie żadnych wyjaśnień, ponieważ z chwilą, gdy sprawcy wtargnęli do mieszkania, zdołał ukryć się obok w pokoju, gdzie mieściła się agencja pocztowa i przeczekał tam do rana, dodając, że po uprowadzeniu jego rodziny, sprawcy kilkakrotnie wracali do jego mieszkania, poszukując za nim.
Wypytana Katarzyna Truchan, żona zabitego Wasyla podała, że do jej mieszkania przybyło kilku osobników, zabrali jej męża oraz dwóch osobników z Jawornika Ruskiego i prędko odeszli.
[…]
Zwłoki zabitych zostały zabrane przez rodziny i pogrzebane.
Komendant posterunku
Pańczyszyn Józef
Odpis, maszynopis. APP, SPP 79, k. 207–208.

1945 marzec 22, Przemyśl – Fragment sprawozdania sytuacyjnego starosty przemyskiego dla Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie za okres 5 III 1945 r. – 20 III 1945 r. dotyczący mordu w Olszanach
[…] W nocy z 6 na 7.3. br. niewykryci dotychczas sprawcy napadli na gromadę Olszany i zamordowali:
1/ Kopystiańską Eugenię, żonę greckokatolickiego proboszcza z Olszan,
2/ Kopystiańską Tatianę, córkę ” ” „
3/ Kołodziej Katarzynę, służącą ” ” „
4/ Senczyszyn Helenę, nauczycielkę w Olszanach,
5/ Senczyszyn Arytę, córkę wymienionej nauczycielki,
6/ Popowicza Jana, rolnika z Olszan,
7/ Truchana Jana, ” „
8/ Trącana Wasyla, ” „
9/ Hryczana Piotra, kierownika mleczarni z Olszan oraz 2 osobników nieznanych nazwisk, pochodzących z Jawornika Ruskiego.
Wszyscy zamordowani byli narodowości ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UW Rz 373, k. 289.

Fragment relacji Wołodymyra Popowycza o mordzie na Ukraińcach w Olszanach

            […] Gdy do zagłady wsi pozostawało kilka miesięcy, miały miejsce tragiczne wydarzenia, które pozostawiły po sobie bardzo bolesne wspomnienia i smutną przestrogę dla obydwu sąsiednich narodów. W nocy 7 marca 1945 roku banda, złożona z osobników z Komary, Zalesia i Krasiczyna, napadła na wieś. Z domów wyprowadziła nad San 16 osób, aby potopić je tam pod lodem. Ludzie nie dali się zepchnąć do rzeki, dlatego mordercy pomordowali ich, rozbijając głowy kolbami karabinów. Bali się strzelać, aby nie zaalarmować żołnierzy UPA, którzy mogli znajdować się w pobliskich lasach. Następnego dnia na prawym brzegu Sanu znaleziono ciała pomordowanych (Sofija Kopystiańska jeszcze żyła i zdążyła opowiedzieć o dramacie, ale w drodze do szpitala zmarła). Wśród zamordowanych znaleźli się: Senyszyn Ołena – nauczycielka, Senyszyn Areta – jej córka, gimnazjalistka, Stefanija Kopystiańska – żona księdza, Tetijana Kopystiańska – córka księdza, Sofija Kopystiańska – córka księdza, Iwan Popowycz – rolnik, wójt, Wasyl Truchan – rolnik, działacz spółdzielczy, Iwan Truchan – rolnik, brat Wasyla, Petro Fenyk – rolnik, działacz społeczny i 7 innych osób, których nazwisk nie mogłem się dowiedzieć. Ciała ofiar pochowano w wspólnym grobie koło cerkwi w Olszanach. Śledztwo urzędowe nie wykryło winowajców… […]

Źródło: s. Wilszany, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 63.

ORZECHOWCE
1950 październik 20, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania Antoniego Koby przez kaprala Józefa Czubę z PUBP Przemyśl
[…] Pytanie: Proszę opisać wszystkie dokonywane przez organizację BCh rabunki i morderstwa i gdzie były dokonywane?
Odpowiedź: Dwa tygodnie temu, po aresztowaniu Dźwierzyńskiego, słyszałem od obywatela Sanockiego, że w Domu Ludowym [w Orzechowcach – B.H.] zamordowano chłopa narodowości ukraińskiej w piwnicy […]
IPN-Rz-050/124, t. 1, k.51, odpis, maszynopis.

ORŁY
1946 kwiecień 30, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania Stanisława Zborowskiego przez Łukasza Kuźnicza, zastępcę szefa PUBP Przemyśl
Pytanie: Co jest wam wiadomo o komendancie MO w Orłach [Janie – B.H.] Dźwierzyńskim?
Odpowiedź: […] w miesiącu listopadzie 1945 r. w Orłach został zabity na polu obok szosy jeden Ukrainiec i jeden koń przez nieznanych mi sprawców. […]
AIPN-Rz-050/124, Akta śledcze p-ko Dźwierzyński Jan s. Józefa i innym, oryginał, maszynopis.
t. 1, k. 7.

ORZECHOWCE
1950 listopad 29, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania podejrzanego Jana Dźwierzyńskiego przez Stanisława Jędrysa, oficera śledczego WUBP w Rzeszowie
[…] Pytanie: Wyjaśnijcie działalność organizacji BCh po wyzwoleniu Polski. […]
Odpowiedź: […] W miesiącu czerwcu 1945 r. otrzymałem rozkaz od Kisiela Romana, żeby zorganizować akcje na wioskę Orzechowce. Więc w myśl tego polecenia zorganizowałem akcję, w której sam brałem udział jako komendant tej akcji oraz z gr. Orły brali udział Łuczyk Antoni, Fabian, Koba Dominik, Gałuszka Stanisława, Anioł Franciszek, Lichtarski Franciszek, Wolekiewicz Andrzej, Balawender Józef, Jędrzejec Eugeniusz oraz ludzie obcy, którzy stacjonowali w Orłach, pochodzili oni z terenów wschodnich. […] W czasie akcji a domowników nie zastaliśmy nikogo, ponieważ jak mówiłem do Głogowskiego Tomasza, Lenara Antoniego, że będzie tam akcja, a ponieważ oni byli powiązani z Ukraińcami, więc ich powiadomili i wszyscy [Ukraińcy] wówczas wyjechali na stację w Żurawicy. […] Następnie z mojego polecenia pojechał Machowski Józef, Majchrowicz Janina, Sołecki Wacław i Zbyszek, który pochodził z Łodzi, nazwiskiem nieznany mi, w celu pobicia Kota Józefa za utrzymywanie kontaktów i obcowanie z Ukrainką, która była agentem gestapo, a ojciec jej był organizatorem SS na terenie gminy Orzechowce, więc po przybyciu ich na miejsce wymienionemu Kotowi wymierzyli 25 kijów i przy tym zastali tą Ukrainkę i zastrzelili ją, i zabrali jej garderobę […].
Odpis, maszynopis. IPN-Rz-050/124, t. 1, k. 68.

OSŁAWICA

Fragment sprawozdania sytuacyjnego referenta OUN Stepana Golasza „Mara” z nadrejonu „Beskid” o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcu w Osławicy

            […] 17 stycznia 1946 r. sześciu żołnierzy z Radoszyc przyszło do wsi Osławica. Po drodze natknęli się  na uciekającego przed nimi cywila. Zaczęli do niego strzelać i go zabili. […]

Źródło: „Wisti z terenu za misiać siczeń 1946 r.”, w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 57. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment sprawozdania sytuacyjnego referenta OUN Stepana Golasza „Mara” z nadrejonu „Beskid” o mordzie żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza na Ukraińcu w Osławicy

            […] 23 stycznia 1946 r. patrol WOP z Komańczy zabił jednego chłopca w Osławicy, który przed nim uciekał. […]

Źródło: „Wisti z terenu za misiać siczeń 1946 r.”, w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 59. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment relacji Stepana Antoniwa o mordach na Ukraińcach w Osławicy   

            […] Przed obiadem, w sobotę, wieś otoczyło regularne Wojsko Polskie z czołgami i dwoma samolotami. Na spakowanie się dali 50 minut. […] Od momentu ogłoszenia „50 minut” zaczęła się przemoc nad niewinnymi ludźmi. Oto jeden charakterystyczny epizod: 10-letnia dziewczynka Julia Tak biegła na kolonię, aby zawiadomić ojca o tym, że w ciągu 50 minut trzeba się spakować. Żołnierz polski strzelił do niej z karabinu i przestrzelił obydwie nogi. […]

Podjechaliśmy do Radoszyc, gdzie dowiedzieliśmy się, że mieszkańcy tej wsi w jakiś sposób zostali zawiadomieni, co ich czeka i uciekli do lasu. Zostali tylko starcy i chorzy, nad którymi [żołnierze] znęcali się, mordowali. Wójta te zwierzęta zakatowały za to, że wieśniacy uciekli do lasu. Bili go, oblewali wodą i znowu pili, a potem pociągnęli do chlewu. Odrąbali mu ręce, którymi trzymał się za framugę […]. […]

W Komańczy pod mostem kolejowym w zwierzęcy sposób zamordowali młodą dziewczynę Annyczkę Kozaczko, jaka ceną życia uratowała swojego kochanego przed rozstrzałem. […]

Źródło: S. Antoniw, s. Osławycia, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 374.

OSTRÓW k. Przemyśla

Fragment relacji M. Moczyły o mordzie na Ukraińcach w Ostrowie dokonanym przez polskich sąsiadów

[…] Nasi rodzice z dwoma młodszymi synami mieszkali we wsi Ostrów koło Przemyśla. W kwietniu 1945 roku miejscowi Polacy-szowiniści napadli w nocy na dom rodziców i wszystkich rozstrzelali. Mnie i dwóch moich sióstr nie było wtedy w domu i dlatego zostaliśmy żywi. Gdy napastnicy wyłamywali okna i drzwi, nasi najbliżsi schowali się na strychu. Stamtąd krzyczeli o pomoc. Ten krzyk i strzały z automatów ostrzegły jeszcze 5 ukraińskich rodzin, które zdążyły schować się w ogrodach, a czekała je taka sama śmierć. Seriami za automatów w tę tragiczną noc [polscy szowiniści] zabili Iwana Fedkowycza Moczyłę (ur. w 1878 r.), który był moim ojcem, moją matkę Kateryna Moczyło (ur. w 1888 r.) i dwóch braci – Wołodymyra (ur. w 1929 r.) i Petra (ur. w 1932 r.). […]

Źródło: M. Moczyło, s. Ostriw, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 93.

OŻANNA
Fragment sprawozdania „Wistky z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.
[…] [] maja [1945 r.] we wsi Ożanna Polacy zabili trzech mężczyzn i jedną kobietę:
Berezkę Ołeksija, lat 45;
Berezkę Iwana, lat 18;
Kawę Prokopa, lat 30;
Kril Katerynę, lat 30.
Sprawcami tej haniebnej zbrodni byli Polacy: Harnecki Julian, Szwed Piotr, Dziwota Michał. […]
Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 872. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

PAWŁOKOMA
1945 marzec 29, Brzozów – Fragment sprawozdania sytuacyjnego dla Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie za marzec 1945 r. starosty brzozowskiego Stanisława Bućka dotyczący mordu na Ukraińcach w Pawłokomie
[…] W ostatnich tygodniach na plan pierwszy wysunęła się sprawa Ukraińców, mieszkających w gromadach za Sanem. I tak według meldunków 3 III 1945 r. około 200 uzbrojonych osób, prawdopodobnie w uniformach wojskowych, dokonało napadu na ukraińską wieś Pawłokoma. Po dłuższej strzelaninie część ludności oraz bydło miano uprowadzić na wschód. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UWRz 373, k. 14.

10 października 1945, m.p. – Fragment aktu oskarżenia Polaków winnych mordu na Ukraińcach w Pawłokomie przygotowany przez członka administracji Okręgu I Kraju Zakerzońskiego „Sokoła”-„Bohdana”

 […] Ukraińcy z Pawłokomy, którzy zginęli na stacji w Dynowie z rąk polskich bandytów: Mudryk Iwan, Trojan Jarosław – zamordowany we wsi Bartkówka kolo stawu; Poticzny Wołodymyr – złapany i zamordowany w Pawłokomie – został złapany przez Pyrdę Karola i przekazany Łachowi Tadeuszowi i Rudewskiemu Tadeuszowi, którzy zaprowadzili go do lasu i rozstrzelali w lesie pawłokomskim; Nestoriwski Kyryło, złapany w Dynowie koło stacji; Mudryk Wołodymyr, złapany w Bartkówce przez Ludwika Krzysztela z Bartkówki; Waciak Olha, złapana w Chodorówce; Łańczak Wolodymyt, złapany w Dynowie i rozstrzelany w lesie pawłokomskim; Kosztowski Osyp, Mudryk Andrij i dwaj nieznani, złapani w Dynowie na stacji – zaprowadzono ich do lasu pawłokomskiego i tam zamordowano; Szpak Roman zamordowany we wsi Bartkówka, Mudryk Stepan zamordowany w Dynowie, Sadżuha Wołodymyr i Kuraż Lubomyr zamordowani w Ryszowie (przysiółku wsi Dąbrówka), Basarab Marija,  złapana we wsi Bachórz, a zamordowana w Dylągowej. […]

Źródło: Akt obwynuwaczennia polakiw pryczetnych do znyszczennia ukrajinciw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 891–892. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Tłumaczenie na język polski relacji Aleksandry Poticznej o mordzie na Ukraińcach we wsi Pawłokoma, zamieszczonej w zbiorze „Peremyszl zachidnyj bastion Ukrajiny” z 1961 r.
Po odejściu Niemców w 1944 r. wybrano w Pawłokomie gminną Radę, składającą się z samych Polaków, zamieszkałych w polskiej kolonii Kaczmarzówce. Ukraińcy, których była we wsi większość, przyjęli ten fakt spokojnie, chociaż z przykrością. Polacy od razu zaczęli wprowadzać swoje porządki. Najpierw zabronili chowania zmarłych na nowym cmentarzu, znajdującym się na polskim (niegdyś folwarcznym) gruncie i zamknęli drogę do niego. Trzeba było kierować pogrzeby na stary, dawno już przepełniony i z tego powodu zamknięty cmentarz. Milicjanci z Dynowa przychodzili stale, ale zamiast pilnować ładu i porządku we wsi szykanowali ukraińską ludność za np. trzymanie w izbie portretów i obrazów ukraińskich: Tarasa Szewczenki, wjazdu Bohdana Chmielnickiego do Kijowa itp. Zaczęły się więc obustronne zaczepki, napady na wieś band z Bartkówki i Dylągowej, we wsi zaczęły się grabieże. Padły pierwsze ofiary. Zamordowano Andrija Aftanasa ze Stawisk, Iwana Szpaka zabrano do Bachórza, tam zamordowano i wrzucono do Sanu.
W tym czasie zostali aresztowani przez milicję (bez podania powodów): Wojtko Aftanas, Fedko Aftanas, Mychajło Steć, Iwan Kril, Josyp Fedak, Mykoła Trojan, jego syn Stefan Watciak z synem Włodkiem, Antko Trojan, Sewerko Romanyk, Josyp Sadżuga. Odwieziono ich do więzienia w Brzozowie a zwolniono po wykończeniu Pawłokomy.
Napady na Pawłokomę nasiliły się w grudniu 1944 r. Bolszewicy prowadzili wówczas w Pawłokomie ćwiczenia wojskowe. To w pewnym stopniu powstrzymywało Polaków przed większą akcją, chociaż bolszewików nie było we wsi dużo. Na Trzech Króli 1945 roku bolszewicy odeszli. Niebawem przyszedł do wsi z Dąbrowy oddział w bolszewickich uniformach. Niewielki – około 60 ludzi. W tym czasie przejeżdżali przez wieś Polacy z Dynowa, Gerula ze szwagrem Gąseckim, który miał się żenić u Antka Trojana, wieźli mąkę na wesele. Wspomniany oddział zabrał ich obu a dodatkowo innych Polaków: Radonia Kacpra, Ignacego Wilka, Antka Trojana z Sawczyny, Diabła i Katarzynę Kosztowską. Powieźli wszystkich w kierunku Jawornika. Później Polacy twierdzili, że był to oddział UPA, który rozstrzelał zebranych w jawornickim lesie. Należy przypuszczać, że był to oddział bolszewicki, a fałszywe wiadomości rozsiewano w celu prowokacji. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Matki z Dynowa, Gosęcka i Gerulowa, było kilkakrotnie u popa Pawłokomie, aby zaapelował o wydanie ciał pomordowanych.. To nie miało sensu, gdyż Jawornik leży daleko od Pawłokomy (…) Wówczas „rozżalone” mamy udały się do starostwa w Brzozowie. W starostwie podobno powiedziano im: Możecie sobie robić z Pawłokomą, co chcecie. Wszyscy Polacy z Pawłokomy i okolicy zebrali się w niedzielę, pod koniec lutego 1945 r., w Dynowie na poufną naradę. Następnego dnia wszyscy Polacy z Pawłokomy opuścili wieś i poszli do sąsiednich wiosek. Po ich odejściu okoliczne wioski rozpoczęły serię napadów na Pawłokomę, uczestniczyły w nich Dylągowa, Bartkówka, Sielnica, Bachórz, Bachórzec i miasteczko Dynów. Zorganizowane bandy otaczały Pawłokomę, chodziły po chałupach rabowały, co popadło. Na wiadomość o zbliżaniu się band ludzie schodzili kryjówek lub uciekali do cerkwi, mieszkania zostawały puste. Pierwszym spalonym domem był dom Antka Kosztowskiego. Pierwszą ofiarą była Zofia Szpak. Zastrzelił ją dylągowiec, do którego zdążyła jeszcze krzyknąć: Staszku, za co mnie zabijasz ? Usłyszała to jej mama, Rozalia Szpak i wyrwała wnuka z rąk dylągowca, gdyż i jego chciał zabić. Dziecko i siebie wykupiła za 600 rubli, które otrzymała od bolszewika za konia.
3 marca 1945 roku o godz. 4 rano ci bandyci razem z Polakami, którzy w poniedziałek opuścili wieś w poniedziałek i zdążyli już powrócić, otoczyli wieś ze wszystkich stron i zaczęli ją niszczyć. Spędzali ludzi do cerkwi, straszliwie bijąc po drodze. W cerkwi zostawili kobiety w ciąży i z dziećmi do 4 lat, resztę pędzili na cmentarz, stawiali nad wykopanymi w nocy dołami, rozstrzeliwali i od razu zasypywali. Po drodze na cmentarz także niemiłosiernie bili. Jeszcze koło cerkwi owinęli drutem kolczastym gołego Sewerka od Waciaka i bili kołkami tak, że krew ciurkiem leciała. Popa Wołodymyra Łemcia – według relacji kobiet, które były w cerkwi – wyprowadzili na cmentarz bartkowianie i dylągowianie. Przyszli do cerkwi i krzyknęli do popa błogosławiącego ludzi: Rzuć to, bo to nam i tobie nie jest już potrzebne ! Wyprowadzili go za cerkiew pod lipy, bili tam kołkami i cepami, potem wyciągnęli na cmentarz i zastrzelili. Matka jego, żona i dzieci siedziały w cerkwi na schodach przed ikonostasem. Później pędzono je z innymi kobietami przez Birczę, skąd UPA zabrała wszystkich do Przemyśla.
Moi chłopcy: Mychajło (20 lat), Julko (17), Iwaś (15), Bohdan (7) przekradli się do babci, a Lubko (19 lat) był w kryjówce u Petra Nestorowskiego. Był tam i 6-letni syn Piotra, Oleh. Usłyszeli taką rozmowę: Tej chałupa, nie ruszać, bo tu nie ma Ukraińców. Na strychu u Iwana Mudryka byli: Antin Basarab, Izydor Strejko Petro i Iwan Mudryk (właściciel chaty) Bohdan Dziwik. Słyszeli, jak syn miejscowego Polaka, Władka Kowala, Józef chwalił się: Jakem dał wujkowi dwa strzały, to ino nogami zagrzebał. Wujkowo, czyli Petra Nestorowskiemu, ukrytemu pod szopą, na którą napadł Kowal z bandą.
Moich synów, którzy uciekli do babci, zabrali na cmentarz i tam ich zastrzelili. Ja z mężem i Katrusią byłam w kryjówce w swojej szopie-stajni. Tam leżała słoma na powale i myśmy się pod nią wsunęli. Stąd nie tylko było widać, lecz i słychać, jak Polak Ludwik Potoczny, wraz z innymi wyprowadzał nasze bydło z chlewa. Wówczas Ludwik powiedział: Tu szukajcie, oni są gdzieś tutaj schowani. Kiedy wreszcie zagrozili, że będą rzucać granaty zapalające, mąż powiedział do mnie: Wyłaźmy, bo się spalimy. Wyszliśmy, zabrali nas sielniczanie. Nie mogłam iść, więc wzięto mnie na wóz, mąż też się przysiadł. Przywieźli nas do cerkwi. Mnie sielniczanie odstawili na bok. Wówczas przystąpiła do mnie Rózia z Bartkówki i ściągnęła chustkę z głowy. Kiedy zapytałam: Po co to bierzesz? – odpowiedziała: Wam już nic nie trzeba, przyszedł na was koniec.
Męża odstawili pod szopę Waciaka. Tam go obszukali, a mnie, po wyprowadzeniu pozostałych ludzi na cmentarz, zagnali do cerkwi, gdzie już były kobiety z dziećmi. Jeszcze spod cerkwi wiedziałam, że mego męża dołączono do ostatniej grupy prowadzonej na cmentarz. Na czele tej grupy wszedł Iwan Karpa, bez koszuli, z wyciętym krzyżem na piersiach, z którego leciała krew.
Opowiadała potem Aleksandra Fedaczka, że mój mąż i Pawło Poticznyj zasypywali doły na cmentarzu. Rózia Dziaczyńska z Romanyków opowiadała mi, że słyszała od Katarzyny Bułdys, iż ta widziała, mego męża zastrzelonego na cmentarzu, lecz jeszcze niepochowanego. Pomordowanych a nie pochowanych jeszcze ludzi musieli grzebać ci Polacy, którzy zostali, jak Stach i Wawrzko Ślączka oraz Pantoł. Zmuszono ich, by pościągali trupy ze wsi. Wszystkie trupy z Karpówki, Nesterówki i Ślączkówki powrzucali do bunkra na polach nesterowskich. Nakazano im również oczyścić cerkiew z krwi.
W poszczególnych chałupach było dużo trupów, bo rozbestwiona banda strzelała bez litości. Razem z bandami z okolicznych wiosek mordowali miejscowi Polacy. Im przypadła kierownicza rola – pokazali obcym, gdzie szukać Ukraińców. Niemal wszyscy miejscowi z rodzinami, łącznie z nieletnimi, mordowali sąsiadów, a nawet krewnych. Szowinistyczna wściekłość doprowadziła do tego, że mąż wyrwał żonie z rąk własne dziecko, a ją – Ukrainkę – wydawał na śmierć! Oto „przodujące” w zabijaniu rodziny polskie z Pawłokomy: Władysław Kowal, bracia Kaszyccy, Ulanowscy, Ślączka, Teodor Rudawski (jego syn zginął później w UPA) i z Dylągowej cała zgraja wychowanków proboszcza Stylińskiego, rozwydrzonych bartkowian, dynowian, przechrztów sielniczan oraz miejscowych kolonistów – przybłędów z Dylągowej. To oni ponoszą winę za przelaną krew, która wsiąkła w ziemię ukraińskiej Pawłokomy.
Wykańczanie Pawłokomy, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 288–292.

Fragment wspomnień Stefaniji Kohut o mordzie na Ukraińcach w Pawłokomie dokonanym przez oddział DSZ pod dowództwem Józefa Bissa „Wacława” i mieszkańców sąsiednich polskich wsi

            […] W połowie tygodnia, na pewno we czwartek, [Polacy] wrzucili granat do domu Teodora Fedaka. Ciężkie rany odniosły jego żona i dwie córki. Najgorzej dotknęło to młodszą, Minodorę, gdzieś 14-letnią, która nie doczekała wieczoru i zmarła. […] Wkrótce następna akcja na wieś. […] Mamę [Minodory] i jej siostrę kaci zamordowali na łóżkach. […] Ubrania zrabowane w domu bandyci donieśli do Bielca, dokąd przygnali dzieci Wołodymyra Trojana z Pidływki […], których matkę zamordowali […]. Za domem Bielca zabili trochę ludzi, m.in. Kosztowskich Annę, Josypa i ich córkę Marysię, dziadka i babkę, żonę Iwana Fedaka, ich dwie córki Marysię i Hanię, matkę i siostrę Andrija Fedaka.

            Polska banda okrążyła całą wieś 3 marca 1945 r., w sobotę, z samego rana. Jak szaleni zaczęli wpadać do domów, zabierać całe rodziny, na miejscu zabijali, kogo chcieli, a innych gnali do czytelni, niektórych do czytelni, jeśli do cerkwi było za daleko. […] Tego dnia tato wstał raniutko i zaraz wrócił powrotem, mówiąc, że od Sokołyka idzie banda aż czarno. Sokołykowie mieszkali zaraz za nami, trochę na górce, więc banda od razu znalazła się przy naszej piwnicy i zaczęła wściekle dobijać się do naszych drzwi. Drzwi były podwójne. Pierwsze po jakimś czasie otworzyli, ale drugich nie mogli. Poszli zatem z drugiej strony, od lochu do wsypywania ziemniaków. Zrobili dziurę i mówią: „Trzeba wrzucić granat!”. Tato mówi: „Idźcie po mur”. […] Ci z góry zrobili to, co powiedzieli. Coś wrzucili, ale nic się nam nie stało. Wybuchnął płomień, ale zaraz zgasł, tylko piesek zaczął mocno piszczeć, więc ci znowu zaczęli dobijać się do drzwi, strzelać przez drzwi, raniąc mamę w nogę wyżej kolana. Mama powiedziała: „Jest mi bardzo gorąco”.  Banda nie mogła otworzyć, ale w końcu otworzyła drzwi i krzyczy: „Wyłazić!”. Byli jak wściekli, zaczęli wypychać nas na dwór. Wołodymyr nie chciał, to bagnetem zaczęli bić go po głowie, po nogach, całego pocięli. Mnie pognał koło jednego domu nazywanego „Na gałeryju”, gdzie rozkazali szukać karabinów. Weszłam do tego domu, lecz nikogo tam nie zastałam, tylko jeden starzec zalany krwią leżał dobity po środku domu. […] Taty już nie było,, bo zabił go koło domu Kopacki z sąsiedniej Sielnicy. Mama go poznała. Bardzo okrwawiony brat Wołodymyr ledwie szedł. Gdy znaleźliśmy się koło cerkwi, zobaczyłam idącego z swoją żoną i gdzieś 4-letnim chłopczykiem Rudawskiego (we wsi zwanego Todyria). Potem Rudawski wziął chłopca na ręce, a ją zamordowali, bo była Ukrainką.

            Bandyci ganiali, wszystkich pędzili do cerkwi przez małe drzwi prowadzącymi przez zakrystię. Wielkie drwi były zamknięte. Przed tymi małymi drzwiami była kałuża, która w nocy zamarzła, a teraz w niej, rozdeptanej przez ludzi, w wodzie i błocie leżał Wołodymyr Petrowycz (zwanego we wsi do Polnego). Wrócił z Niemiec z robót, chorował na suchoty. Był tak słaby, że nie chodził, więc nie wiadomo, czy ktoś go przyniósł i rzucił do kałuży w koszuli i kalesonach, zatem tłukł się w błocie nie mogąc wstać. Z Petrowyczowego domu nie pozostał nikt, a było ich sześcioro: ojciec, matka, ten Wołodymyr, Marijka, Mirko i Orest.

            Zagnali nas do środka wtedy, gdy tam było już pełno ludzi. Ksiądz odprawiał Mszę Świętą. Ludzie się modlili, leżeli krzyżem, brat Wołodymyr upadł za ławkami i leżał. Ksiądz udzielił mu jeszcze komunii, a potem zabrali brata z cerkwi i gdzieś zanieśli, już nie włóczył nogami. […]

            Zaczęli sortować ludzi. Najpierw powybierali mężczyzn i wyprowadzali na dwór, gdzie ich bili i w różny sposób zadawali mękę, drutem kolczastym ich okręcali, bili cepami, wycinali krzyże. Tam zamęczyli wtedy księdza Łemcia.

            Następnie wzięli się za samotne kobiety. Dziewcząt w wieku ponad dziesięć lat i chłopców ponad osiem lat stawiali osobne po dwoje, a potem pognali ich na cmentarz.  Gdy mieli wybrać mnie, podeszli do mamy i zapytali się, „Ile ona ma lat?”. Mama powiedziała, że osiem i mnie zostawili.  Stepana i Kateryny Waciaków syna Sewerka zbili tak strasznie, że już nie mógł iść o własnych nogach. Dwóch [bandytów] wzięło go pod pachy i prowadziło przez cerkiew.  Sewerko ledwie krzyknął „Mamo! Tato!”, znowu upadł, ale ci zaraz go podnieśli i wynieśli. […]

Źródło: Spohad Stefaniji Kohut (diwocze prizwyszcze Fedak) narodżenoji 1934 roku w Pawłokomi Bereziwśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 452–454.

Fragment relacji Andrija Łemcia o mordzie na Ukraińcach w Pawłokomie dokonanym przez oddział DSZ pod dowództwem Józefa Bissa „Wasława”

Jestem synem Wołodymyra Josyfa Łemcia, zabitego przez Polaków 3 marca 1945 roku we wsi Pawłokoma koło Dynowa, gdzie mieszkaliśmy i gdzie ojciec wykonywał obowiązki duszasterza. Na początku marca 1945 roku Polacy po raz pierwszy napadli na naszą wieś i ograbili jej mieszkańców. Zabierali ludziom krowy, świnie i majątek domowy. Właśnie w tym czasie byłem w sąsiednim domu ze swoim rówieśnikiem Andrijem. W domu znajdowała się jego młodsza siostra i babcia. Patrzyliśmy przez okno, jak Polacy z automatami ładowali świnie na wóz. Jednemu z nich nie spodobało się to i strzelił w okno. Kula przeszła przez ramę i trafiła babcię w głowę. Babcia krzyknęła i, skrwawiona, padła na łóżko. […]

3 marca o świcie Polacy znowu napadli na wieś. Nocowaliśmy wtedy u jednej Polki, bo ojcu zdawało się, że tam będzie bezpieczniej. Polacy wszystkich ludzi zegnali do cerkwi, słychać było strzelaninę. Gdy już wszyscy byli w świątyni, [napastnicy] rozkazali ojcu, aby odprawiał Mszę Świętą, a ludziom, żeby szykowali się do śmierci. Następnie podzielili nas na dwie grupy. Mężczyzn na lewo, a kobiety na prawo. Rozzuli mężczyzn, zdjęli z nich lepsze ubranie i wyprowadzili na rozstrzał. Natomiast kobiety po kolei wprowadzali do zakrystii, gdzie obszukiwały je polskie kobiety, potem wyprowadzały je na rozstrzał. Wszystko to widziałem, siedziałem przestraszony w kącie. Wszystkie rzeczy zabrane ludziom ładowali na trzy sanie zaprzęgnięte w siwe konie. W ten sposób napastnicy pracowali do godziny piątej wieczór. Ojca wyprowadzili z cerkwi i poprowadzili do domu. Bili go i pytali się, gdzie schował majątek. Przyprowadzili do ojca jego matkę. Zapytała ich po polsku, za co biją ojca. Babcia płakała i pokazała Polakom, gdzie w piwnicy zakopano co nieco z ubrania. Potem wyprowadzili zakrwawionego ojca w kalesonach i koszuli, aby pożegnał się z rodziną. Nieco wcześniej miejscowi Polacy uprzedzali ojca, żeby z rodziną uciekał ze wsi. jednak on tego nie zrobił, mówiąc: „Gdzie są moi wierni, tam będę i ja”. Wykonywał swoje obowiązki do końca. […]

Źródło: A. Łemcio, s. Pawłokoma, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 96.

PAWŁOWA

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania prawdopodobnie referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach we wsi Pawłowa

            […]

11 kwietnia 1945 r. polska banda zamordowała takie osoby:

  1. Wyhinny Dmytro – lat 54;
  2. Pawliweć Teodor – 37;
  3. Piskor Teodor – 36;
  4. Pochtak Mykoła – 17;
  5. Kuzio Mychajło – 42.

[…]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 961. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

1946 [grudzień] 4, [m.p.] – Fragment sprawozdania operacyjnego referenta wojskowego „Czeremosza” za okres od 1 do 30 listopada 1946 r.
[…] Dnia 25 XI dowódca TOS „Siry” z 4 strzelcami budował ziemiankę pod przysiółkiem Krywe. […] Dnia 25 XI o godzinie 12 w południe poszedł na obiad. Przed wejściem do domu postawił na podwórzu wartownika. […] Wojsko polskie w sile 120 żołnierzy okrążyło dom. Wartownik przybiegł do domu i mówi, że są Polacy. […] Od kul dom stanął w płomieniach. Nasi wyskoczyli do sieni. Polacy wrzucili do domu granat. Nasi wybiegli na podwórze i strzelając do Polaków zaczęli przebijać się przez wrogą linię. […] Nasi mieli 2 zabitych, 1 karabin maszynowy, 1 karabin. Polacy mieli 2 zabitych i 3 rannych. WP zabiło tego gospodarza, żonę, dziecko i siostrę strzelca „Kudłatego”.
Sprawozdanie operacyjne referenta wojskowego „Czeremosza” za okres od 1 do 30 listopada 1946 r., w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 107.
Komentarz: ofiarami Grupy Operacyjnej 40. pal WP byli Katarzyna Wus, jej 6-miesięczne dziecko, Józef Czerniak, 18-letnia dziewczyna Chodań.

Fragment tłumaczenia na język polski informacji J. Tepłyckiego o mordzie na Ukraińcach we wsi Pawłowa, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] Zginął wówczas [na Boże Narodzenie 1945 r. – B.H.] Teodor Pawliweć we wsi Pawłowa, a na przysiółku Biele bandyci zabili Annę Mokrycką. Mychajło Biela zginął na pastwisku koło swej chaty. […]
Cieplice, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 224–226.

PIĄTKOWA

Fragment aktu oskarżenia Polaków winnych mordów na Ukraińcach przygotowany przez członka administracji Okręgu I Kraju Zakerzońskiego „Sokoła”-„Bohdana”

[…] 7 sierpnia 1945 r. z Dylągowej przybyło 7 uzbrojonych mężczyzn ubranych w mundury polskie i niemieckie. Zamordowali Supa Teodora lat 45. […]

Źródło: Akt obwynuwaczennia polakiw pryczetnych do znyszczennia ukrajinciw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 892. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Relacja Eustachii Brehin (ur. 1936 r. w Piątkowej) o mordzie na mieszkańcach tej wsi w lutym 1945 r.
Podczas przesiedlenia miałam 9 lat. Zapamiętałam straszne przeżycia, gdy Polacy zabijali nas, Ukraińców, mordowali nas za nic. Bandyci polscy napadali na ukraińskie wsie, zabierali wszystko, co wpadło im w ręce, zostawiając ludzi gołych i bosych. Latem nocowaliśmy w lasach, a gdy nastała zima, w lesie na mrozie wytrzymać było już nie sposób. W lutym 1945 r. podczas napadu polskiej bandy na wioskę (zamordowali 32 niewinnych ludzi) zdawało się, że wykończą wszystkich. Latem znowu wszyscy w miarę możliwości uciekli do lasu, a banda szalała we wsi. Połowę wsi spalili, przyjechało wojsko polskie i zmusiło bandę do jej porzucenia. […]
Deportacji. Zachidni Zemli Ukrajiny kincia 30-ch – początku 50-ch rr. Dokumenty, materiały, spohady, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 103

PISKOROWICE
Fragment sprawozdania referenta politycznego II Okręgu OUN Kraju Zakerzońskiego Dymitra Dzioby „Stala” z 25 kwietnia 1945 r.
[…] 16 i 18 IV 1945 r. ludność ukraińska ze wsi Piskorowice wyjeżdżała na stację w Jarosławiu, aby następnie wyjechać na Ukrainę. Napadła na nich miejscowa banda. Ludzi wystrzelano, majątek z furmankami zabrano. […]
Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 866. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment sprawozdania „Wistky z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.           

 […] [] maja [1945 r.] byli milicjanci ze wsi Cieplice zamordowali […] Fesiaka Mychajła z Piskorowic, lat 18 i jedną kobietę. […]

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 872. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

1945 sierpień 26, Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 17 sierpnia – 27 sierpnia 1945 r.
[…] Dnia 7.8.1945 r. o godzinie 22. banda składająca się z 15 osób uzbrojonych w automaty, ubranych po cywilnemu, wtargnęła do mieszkania Ukraińca Michała Szalewy, zamieszkałego w Piskorowicach, zabijając wszystkich domowników znajdujących się w mieszkaniu, a to Michała Szalewę lat 70, Marię Szalewę lat 65, Iljasza Szalewę lat 55 Karolinę Szalewę lat 25, Katarzynę Ciupa lat 12, Paraszkę Keller lat 55 oraz Michała Szalewę liczącego zaledwie 6 miesięcy. Nadto banda zrabowała wszystka garderobę, jednego konia, 2 krowy oraz wóz z uprzężą.
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 133.

Cieplice, 19 marca 1948 – Wywiad funkcjonariusza posterunku MO w Cieplicach w sprawie mordu na Wasylu Bliszczu w Piskorowicach

Ja, kapral Siciarz Antoni z posterunku MO w Cieplicach na skutek polecenie komendanta posterunku MO w Cieplicach przeprowadziłem dochodzenie i wszechstronne wywiady w sprawie morderstwa N. Bliszcza z Piskorowic przez NN sprawców. Ustaliłem co następuje: Bliszcz Wasyl, lat około 35, wyznania greko-katolickiego, narodowości ukraińskiej, zamieszkały w gromadzie Piskorowice dnia 9 I 1945 r. około godz. 24 został zastrzelony w gromadzie Żuchowie, gmina Leżajsk, powiat Łańcut, przez nieznanych sprawców. Świadków na tą okoliczność nie przesłuchałem, ponieważ takowych nie ma i nikt nie mogę zapodać, albowiem morderstwo nastąpiło w nocy. W tym czasie nikt z mieszkańców gromady Piskorowice ani Żuchowa nie przechodził przez owe miejsce, gdzie zaistniało morderstwo. Ludność gromady Piskorowice przypuszcza, że morderstwa na osobie Bliszcza Wasyla mogła dokonać banda NSZ pod dowództwem „Wołyniaka” lub „Kudłatego”, która wówczas dokonywała rabunków na ludności ukraińskiej, jak i polskich działaczach demokratycznych w gromadzie Piskorowice i na sąsiednich terenach.
Wywiad przeprowadził
Siciarz Antoni kapral
Maszynopis, oryginał. AIPN Rz 107/703, t. I, k. 269.

Fragment relacji Anastazji Kucło o mordzie na Ukraińcach w Piskorowicach dokonanym przez oddziały NZW

[…] Jednym z najlepszych kolegów „Kudłatego” był Edek Rudziński z Czercz. Raz szłam z Piganów do domu, gdy koło samego domu spotkał mnie on i Prokop Jaroszyk. Przyszedł za mną do domu i zaczął mówić, jak polubiła mnie jego siostra i jak poważnie on o mnie myśli. Ja ze strachu mówię po rusku do mamy, że pojdę na Pigany, „pidu po zumeniu”, poza domami. Rudziński przedrzeżnił mnie: „Pidu po zumeniu, pidu po zumeniu”. A ja powiedziałam do niego: „A ja ci nasermater, ja wiem po coś przyszedł: zabij mnie zaraz”. „Coś ty zwariowała? Ja ciebie?” – powiedział Rudziński i wyszedł. On miał przysłowie, że jak nie zabije z rana, to mu śniadanie nie smakuje. Zabił dziadka Szykułę, który wrócił z obozu w Jarosławiu.

A potem przyszedł Jaroszyk i przyniósł list od „Kudłatego”, abym ja przystała do niego na folwark za gosposię, w liście obiecał, ze włos z głowy mi nie spadnie.

Widziałam samego „Wołyniaka”, nawet w swoim domu wódkę z nim wypiłam. To było jeszcze przed akcją. Przyszedł komendant milicji Brzuszek Józef i powiedział, że musimy przyjąć na kwaterę „naszych chłopaków”. Przyszło ich ośmiu, a „Wołyniak” był dziewiąty. Był elegancko ubrany, ładny gość. Rano, jak zjedli, napisał tacie kartkę, żeby się stąd nie ruszał, bo to wszystko przejdzie. Tylko pieczątki nie dał, bo jej nie miał, tak powiedział.

Wasyl Szalewa z Chałupek wziął żonę Polkę, od Kelerów, gdzie też zamieszkał. Mieli jedno dziecko, myślał, że zostanie, bo żona Polka, nawet matkę i ojca wziął do siebie. Tej nocy spałam u stryjka na strychu. W nocy usłyszałam strzelaninę. Powiedziałam do brata stryjecznego:

– Jasiek, u kogoś w domu strzelają.

A rano ludzie mówią, że u Kelerów wszystkich wystrzelali, siedem osób. Przy progu leżało zabite dziecko, może jednoroczne. Zabili Ilka i Karolinę Szalewów, Michała, Marię, Paraskewię Keler. Imienia dziecka nie pamiętam.

Jeszcze przed napadem na szkołę wróciła z Francji moja cioteczna siostra Szykulicha razem ze swoja koleżanką Papą. Obie zostały zabite nad Sanem.

W szkole niby była ochrona, ale to była już namowa, dlatego, że ochrona się zabrała, a ci wpadli w nocy i wszystkich wybili. Tam znalazła śmierć cała moja rodzina Szykułów: ciotka Ewa, jej synowie Jan i Michał, córka Anna.

Ja wtedy ukrywałam się przez kilka dni u Zawadów, bo Zawada chciał się ze mną żenić, dlatego przechował mnie i ojca, i brata. Trochę uspokoiło się i tato powiedział, że pójdzie do domu. Zawada chciał go odwieźć. I jak poszedł, tak nie wrócił, bo go tego samego dnia zabili. Przyszli i od razu powiedzieli tacie, co ma dać: kufer i krowę. Zaprowadzili go koło Brzuszka i Sroki, tam na drodze zastrzelili, a sami poszli rabować dalej.

Ojca mojego późniejszego męża Jana Kucłę zastrzelili na placu, przy domu. Z folwarku podjechała Szczekota córka Irena i zawiozła go na San, tam wrzuciła do rzeki.  

To była ostatnia akcja, wtedy zabili 34 chłopów i jedną kobietę. […]

Źródło: Zapis magnetofonowy rozmowy Bogdana Huka z Anastazją Kucło, lipiec 2004 r. Archiwum wydania.

PŁONNA

20 stycznia 1946 r., m.p. – Fragment zawiadomienia referenta OUN z Okręgu I Kraju Zakerzońskiego o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Płonnej

            […] 25 stycznia 1946 r. ta sama banda [Wojsko Polskie z Bukowska – B.H.] wpadła do wsi Płonna i rabowała mieszkańców. Zamordowała 2 osoby, jedną ciężko zraniła. Spalili 1 dom. […]

Źródło: Powidomłennia pro antyukrajinśki akciji widdiliw Wijśka polśkoho, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 986. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment wspomnień Piotra Hojsana, ur. w 1924 r. w Płonnej
Jakiś czas byłem w samoobronie. Co nocy jako warta pilnowaliśmy, jednak wieś nie ustrzegła się napadu. Służyłem już w UPA, kiedy po Karlikowie kolej przyszła na Płonną. To stało się gdzieś w lutym 1946 r. Wojsko zabiło wtedy 8 osób, m.in. Michała Mycę z żoną, Dymitra Warcholaka, Julkę Szeremetę i Łenia. mierć tego ostatniego była taka: Łenio był chory i nie mógł podnieść się z łóżka. Żołnierze obleli go wodą, aby zamarzł. Natomiast Warcholak był psychicznie chory. Gdy usłyszał wojsko, wybiegł z domu, tuż przed którą od razu dosięgła go kula.
P. Hojsan, [Spohady], w: Zakerzonnia. Wspomnienia żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii, t. I, Warszawa 1994, s. 47. Tłum moje – B.H.

Fragment wspomnień Stepana Ananewycza o mordach na Ukraińcach w Płonnej dokonanych przez żołnierzy Wojska Polskiego

[…] Niedługo zaczęły się napady także na Płonną. Ich pierwszą ofiarą stał się Iwan Bazar, którego [żołnierze WP] zastrzelili na progu własnego domu, a obok niego wojskowy sadysta dobił rannego nieco wcześniej podlotka Petra Birosza. Na rozkaz napastnika w pozycji odpowiedniej do strzału podtrzymywali go sąsiedzi Hryhorij Stećko i Stepan Bazar, a wojskowy strzelał do niego, jak do rzutki. Inny żołnierz polski uderzeniem karabinu zabił uciekającego Mychajła Mysyka, a bezsilnego Ilka Łenia doprowadzili do tego, że wkrótce zmarł.

Następny napad na naszą wieś zaczął się od wtargnięcia wojskowych do gospodarstwa Andrija Priadki, dokąd przyszli jakoby w poszukiwaniu banderowców. Szukając, napastnik starał się zabrać krowę, której broniła żona gospodarza Anastazija. Wtedy grabieżca powalił ją strzałem. Z pomocą rannej żonie pośpieszył jej mąż Andrij, jednak napastnik także jego powalił uderzeniem karabinu, po czym wprost z pazuchy nieszczęsnej kobiety wyciągnął zakrwawione pieniądze, pociągnął za sobą krowę, zostawiając nieszczęśników w  otoczeniu zapłakanych dzieci.

Niedaleko, w dolnym końcu wsi, swoją krowę przed kradzieżą starała się uratować także Julija Worotyła i przywiązała ją do siebie sznurkiem. Grabieżca nie ustąpił: zabił kobietę, a sznurek odciął bagnetem i zabrał zdobycz.

W tym czasie od polskich kul zginęli Iwan Kremcio, Fenna Myketa i Onufrij Turnak. W następnych napadach wojskowych zginęli Dmytro Warcholak, Iwan Hryćko i Mychajło Turnak. Trupy wieśniacy chowali przeważnie, gdzie popadło, bez jakichkolwiek ceremonii i znaków nagrobnych. […]

Źródło: S. Ananewycz, Połonśki widłunnia, https://www.apokryfruski.org/wp-content/uploads/2010/09/StepanAnanevych.pdf [dostęp: 6 maja 2019].

POLANY SUROWICZNE

25 stycznia 1946 r., m.p. – Fragmenty sprawozdania nieznanego referenta z Okręgu I Kraju Zakerzońskiego o mordzie Wojska Polskiego na Ukraińcach w Polanach Surowicznych

Sprawozdanie z napadu na Polany Surowiczne

dokonanego przez WP wraz z polską bandą dnia 14 stycznia 1946 r.

            14 stycznia 1946 r. polska banda licząca około 90 osób napadła na wieś Polany Surowiczne. O godzinie 14.30, po bliskim podejściu po wieś z krzykiem „Hurrra!” rzuciła się, strzelając z całej posiadanej broni, na domy. We wsi znajdował się nasz strzelec, który przywitał ich ogniem karabinu maszynowego, ale, okrążony ze wszystkich stron, nie mógł zmienić stanowiska i zginął.

Każdego napotkanego na drodze kładli na ziemię lub też od razu strzelali do niego, i tak: Wariankę Mykołę, 40-letniego diaka, zastrzelili nie dając mu wymówić choćby słowa (przy czym ściągnęli z niego ubranie i buty); Kaczuriaka Andrija, lat 40, położyli w domu na podłogę i bili kolbami karabinów, oderżnęli mu nos, skłuli bagnetami i w końcu zamordowali strzałem w głowę. Następnie skłuli bagnetami obrazy świętych wiszące na ścianach i po obrabowaniu [domu] do cna odeszli. Kochan Mariję, 30-letnią dziewczynę, w niemożliwy sposób bili karabinami, kłuli bagnetami (12 dziur), nareszcie dobili strzałem w głowę.  Złapali na drodze 18-letniego chłopaka, Harnagę Mykołę. Jeden z bandytów bez słowa uderzeniem karabinu wybił mu wszystkie zęby. Powalonego na ziemi bili drutem, kijami i na koniec zastrzelili. Gdy wyprowadzali z domu Powandę Stepana, jego żona uklękła przed bandytą, aby wybłagać zmiłowanie dla męża, a wtedy jeden z bandytów strzelił do niej, zabijając ją na miejscu. Powiedział zarazem: „Na masz, to ci wystarczy”. Po wyprowadzeniu z domu Napowańca Stepana bili go kolbami, połamali palce, wybili oczy, przy czym cały czas krzyczeli: „Mów, skurwysyni, gdzie jest sztab banderowski!”. Czabałyka Osypa mocno zbili kamieniami, zabrali z sobą do lasu, gdzie zamordowali, wykluwając wcześniej oczy. Margana Stepana, lat 44, znaleziono za wsią. Miał rozbitą głowę, połamane ręce, całe ciało skłute bagnetami i strzałami z automatu. Gedesz Justynę bandyta zastrzelił za to, że prosiła go, aby nie zabierał jej ostatniej krowy, przy czym jeden z bandytów powiedział: „Władek, daj jej tam, niech się uspokoi”.

Z takim okrucieństwem bandyci przeszli 30 domów, zostawiając za sobą gołe ściany i zmasakrowanych ludzi. Uciekli ze wsi dopiero po usłyszeniu strzałów naszej bojówki. […]  

[…]

Następnie banda odeszła w kierunku Królika Polskiego, prowadził tam ślad sani, gdzie nie gdzie ślad krwi, widocznie ponieśli jakieś straty. W czasie napadu zginęli tacy ludzie:

  1. Zinycz Mychajło – lat 25 (strzelec bojówki, który przyszedł z Zachodu);
  2. Warianka Mykoła – lat 40;
  3. Marhoń [Margan? – zob. wyżej – B.H.] Stepan – lat 35;
  4. Napowaneć Petro – lat 35;
  5. Kaczuriak Andrij – lat 36;
  6. Harnaga Stepan – lat 18;
  7. Czabałyk Osyp – lat 17;
  8. Kochan Marija – lat 30;
  9. Powanda Marija – lat 26. […]

Źródło: Zwit pro napad widdiłu Wijśka polśkoho na seło Polany Surowyczni, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 983–984. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

PORĘBY

Fragment wspomnień Josyfa Baka o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Porębach

            […] Przed przystąpieniem do działań bojowych WP Poręby efektywnie broniły się przed bandami. Władza ludowa nie ścierpiała tego oporu: 10 stycznia 1946 r. o godzinie 13. oddział pacyfikacyjny WP po otoczeniu spalił całe Poręby. Podczas akcji od kul i dumy w kryjówce zginęły 2 osoby. […]

Źródło: J. Bak, Poruby – Huta – Jawirnyk Ruśkyj (do 1947 roku), „Ukrajinśkyj almanach” 1999, s. 240. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment wspomnień Josyfa Baka o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Porębach – Hucie

 […] Prawdziwy niepohamowany terror wobec ludności ukraińskiej w tym rejonie strona polska zaczęła w drugiej połowie 1944 r. […] Podczas jednego z napadów na Hutę został zabity starzec Josyp Jastrzębski, we własnym domu; Petro Tucki na własnym podwórzu, a Josyp Buczko został zabrany z pola, gdzie siał, i uprowadzony. Nie wrócił do domu, zginął bez wieści.

[…] Po raz pierwszy WP spacyfikowało Hutę 24 lutego 1946 r. za nieudany bój w okolicy Piątkowej. Zginęło wtedy 11 mieszkańców Huty, spłonęło kilka domów. […]

Źródło: J. Bak, Poruby – Huta – Jawirnyk Ruśkyj (do 1947 roku), „Ukrajinśkyj almanach” 1999, s. 242. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

PRUCHNIK
1945 kwiecień 27, Jarosław. – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 17 kwietnia – 27 kwietnia 1945 r.
[…] 21.4.1945 r. banda terrorystyczna dokonała napadu morderczego w miasteczku Pruchnik, gdzie wymordowali rodzinę Nyżnyka, składająca się z 5-ciu osób narodowości ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 56-57.

1946 marzec 26, Jarosław – Fragment sprawozdania sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 16 marca – 26 marca 1946 r.
[…] Dnia 21 III 1946 r. o godzinie 21-ej 6-ciu nieznanych sprawców uzbrojonych w pistolety włamało się do mieszkania Władysława Sebastowskiego, Ukraińca zamieszkałego w Pruchniku. Sebastowski na widok bandytów usiłował zbiec, wówczas ze strony bandytów posypały się strzały, na skutek których Sebastowski poniósł śmierć. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 206.

PRZEDMIEŚCIE DUBIECKIE
1945, marzec 13, Przemyśl – Fragment raportu sytuacyjnego KPMO w Przemyślu dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu za okres 8 luty – 12 marzec 1945 r.
[…] Dnia 13.2.1945 r. około godz. 22. w gromadzie Przedmieście Dubieckie 4 nieznanych sprawców zatrzymało grupę wartowników cywilnych, a po wylegitymowaniu ich 4 zatrzymano, zaś reszcie pozwolono odejść. Po chwili usłyszano strzały karabinowe. Na miejscu znaleziono 3 trupy, a to: Bosaka Andrzeja, Krupy Andrzeja i Chamko Bronisława, wszyscy rolnicy narodowości ukraińskiej zamieszkali w Przedmieściu Dubieckim. […]
W nocy na 26.2.1945 r. grupa nieznanych sprawców dokonała napadu rabunkowego na dom Antoniego Dendury zamieszkałego w Przedmieściu Dubieckim. Po sterroryzowaniu bronią domowników sprawcy zrabowali cały dobytek, a następnie zastrzelili Romana Dendurę lat 27 i Marię z Dendurów c. Grzegorza, lat 25, narodowości ukraińskiej. […]
Komendant Powiatowy MO
(-) F. Bielak
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 49, k. 173.

Fragment wspomnień Iwana Pella o mordzie na Ukraińcach w Przedmieściu Dubieckim
[Polscy bandyci zabili] rodzinę Dendurów z Przedmieścia Dubieckiego, którzy nie znali jednego słowa po ukraińsku, a ich syn Roman i córka nie uważali się nawet za Rusinów, a co mówić za Ukraińców; zabili Stasia Grzegorzaka, który także nie umiał po naszemu ani w ząb, jednak niekiedy przychodził do cerkwi.
Iwan Pello, Chołodnojarśki spomyny, w: Zakerzonnia, t. 2, Warszawa 1996, s. 139. Tłum. B. Huk.

PRZEMYSŁÓW

29 listopada 1945  r., [m.p.] – Fragment protokołu o mordzie na Ukraińcach z Przemysłowa sporządzonego przez nieznanego członka OUN w rejonie V okręgu II Kraju Zakerzońskiego

Dwaj polscy żołnierze [po zrabowaniu wsi Myców dnia 29 listopada 1945 r.– B.H.] odjechali do wsi Przemysłów oddalonej 3 km. Zajechali do głowy gromady i zażądali furmanki z dobrymi końmi. Głowa gromady dał furmana z Przemysłowa, a był nim Worobij Iwan, z którym dwaj wojskowi, każdy na jednej furze, uzbrojeni w ręczne karabiny maszynowe, odjechali w stronę Waręża […].

Po odstawieniu zrabowanych rzeczy na miejsce puścili furmana do domu, jednak nie wrócił wspomniany wyżej Bohun z Mycowa i Worobij z Przemysłowa. Ludność myślała, że odjechali z Wojskiem Polskim na Hrubieszów. Rodziny z niecierpliwością czekały na nich 8 tygodni – dopiero dnia 27 stycznia 1946 r. gospodarze ze wsi Rusyń znaleźli ich obu zabitych i zamaskowanych w lesie. Przy każdym z nich znaleziono ich dokumenty rozpoznawcze. Nieboszczyków odwieziono do ich wsi rodzinnych, gdzie zostali dokładniej rozpoznani po ubraniu. Po twarzach trudno było poznać, ponieważ kruki wydziobały twarze i oczy. Wymienionych gospodarzy pochowano na miejscowych cmentarzach.

Źródło: Informacija pro wbywstwo polśkoju milicijeju ukrajinciw seła Myciw Hrubesziwśkoho powitu, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 912. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

PRZEWODÓW
1945 [Tomaszowskie], m.p. – Tłumaczenie na język polski protokołu przesłuchania przez pracownika Służby Bezpieczeństwa świadka terroru Wojska Polskiego i Milicji Obywatelskiej wobec ukraińskich mieszkańców wsi Przewodów
Dnia 27 III 1945 o godz. 6. WP i MO w liczbie około 200 osób przeprowadziły obławę we wsi Przewodów. Rano, przy wielkiej strzelaninie i krzykach, wbiegli do wsi i rozpoczęli poszukiwania. Mężczyzn, którzy nie zdołali ukryć się, zabierali bez względu na wiek i trzymani pod strażą koło Domu Ludowego. Po długich poszukiwaniach, znaleźli kryjówkę, w której ukryci byli strzelcy dowódcy „Czumaka”. Dwóch strzelców podjęło walkę z około 50 żołnierzami WP. Kiedy zrozumieli, że strzelców nie wezmą żywych ani nie zabiją kulami (bo mieli dobre stanowisko), zaczęli palić sąsiednie budynki. Rozwścieczeni żołnierze zaczęli strzelać do ludności cywilnej, niby to niechcący. Nikt nie próbował ratować płonących budynków, bo takich rozstrzeliwano. Z tego powodu ogień szybko rozprzestrzenił się i w ciągu krótkiego czasu spłonęło 10 stodół, 2 chaty, 9 stajni oraz Dom Ludowy. Zastrzelonych cywilów wrzucono w ogień, nazywając ich „banderowcami”. Od kul zginęło wówczas 13 mieszkańców, a byli to: Kozak Fedir, lat 40, zastrzelony za to, że gasił własną chatę; Zacharczuk Mychajło – lat 35, zabitego wrzucono w ogień; Sokił Wasyl – lat 22, utykający na nogę, zabity w drodze do Bełza za to, że nie mógł iść; Seniuk Iwan – lat 38; Czornyj Mychjło – 4-letnie dziecko, ranne w głowę, zmarło po dwóch godzinach (strzał nie był przypadkowy). Inni zabici byli tak popaleni, że rozpoznawano ich po kawałkach odzieży: Tarasiuk Maksym – lat 67 i jego syn Mychajło – lat 16, Zaliwski Mykoła – lat 40, Mełech Foma – lat 42, Husar Mykoła – lat 36, Galant Wasyl – lat 17. Gdy strzelcy z oddziału dowódcy „Czumaka” zobaczyli, że nie mają wyjścia, sami zastrzelili się; jeden z nich żył jeszcze około 3 godzin.
Wszystkich zatrzymanych w niemiłosierny sposób bito i znęcano się nad nimi, postawiono pod mur twarzami do ściany i kazano trzymać ręce w górze. Jeśli ktoś tego nie wytrzymywał, był niemiłosiernie katowany. Później zaprowadzono do błota i kazano się położyć, a leżących bito czym popadło: łańcuchami, kijami, kolbami karabinów. Z zasady wszystkich zatrzymanych bito po głowach. Oprócz tego w różny sposób naigrywano się z ludzi, np. Iwanojkowi Fedorowi namalowano smarem wąsy i śmiejąc się dogadywano: Już mamy samego Banderę. Oprawcy wygadywali różne głupoty: Ja ci dam Ukrainę, ty bulbachu, k…wa wasza mać banderowska, będziecie mieli Ukrainę!
Pobitych we wsi było bardzo dużo, niemal każdy mieszkaniec był pobity. Najbardziej ucierpieli: Zubko Petro – lat 27 lat, Tarasiuk Iwan – 35 lat, Kowalczuk Wołodymyr – lat 40 lat, Rajcher Karło – lat 57, Tarasiuk Iwan – 50 lat, Kostiureczko Jaroslaw – lat 18. Wszyscy od stóp do głów byli czarni od bicia, najbardziej bito w głowę. W czasie akcji całkowicie ograbiono wioskę. Żołnierze zabierali wszystko, co wpadło w ręce: brzytwy, pędzle do golenia, mydło, koszule, zegarki, lustra, noże, łyżki, widelce, talerze i inne rzeczy. Najwięcej kradli odzież i buty, np. Ćwech Łeśko – kożuch, kurtka, buty i spódnica; Hetmańczuk Andrij – trzy swetry i dwie pary butów; Nazar Hrihorij – kurtka i para butów. Nie zostawiono również gospodarskiego inwentarza, koni, wozów, świń. Np. Kałyniwskiej Marii, 65-letniej wdowie, zabrano konia i dwie świnie 70–80 kg wagi; Hetmańczukowi Maksymowi konia i wóz, Ostapowi Antinowi świnię 100 kg. Ograbiono również miejscowy młyn, zabierając 400 kg mąki i wiele zboża.
Do Bełza zabrano 9 osób, z tego dwóch zwolniono (byli z polskiej rodziny), a 7 wywieziono do Hrubieszowa. Po 14 miesięcach wrócili z więzienia w Zamościu Mazurok Maksym, Zaliwski Hryhorij, Łućkiw Hryhorij, Hryniuk Jurij, Soroka Iwan (Łućkiw i Zaliwski mają po 20 lat, inni są w średnim wieku), a do dziś nie wróciło dwóch: Mazurok Petro – lat 30 i drugi obcy (nazwiska nie znają) – lat około 40, który zginął bez wieści.
Akcję zakończono o godz. 3 po obiedzie. […]
Archiwum Państwowe Lublin, UPA – Zachód, VI Okręg Wojskowy kryptonim „Sian”, teczka nr 76, str. 164. Opublikowano w: Obława w Przewodowie, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 167–169.

PRZYBYSZÓW
1945 maj 4, Sanok – Fragment zawiadomienia komendanta KPMO w Sanoku dla starosty powiatowego o mordzie na Ukraińce w Przybyszowie
[…] Dnia 25.4.1945 r. około godz. 20. przyszło do mieszkania Haratana Teodora, mieszkańca gromady Przybyszów, 3 nieznanych osobników uzbrojonych w automaty, rewolwery i granaty, i po krótkiej rozmowie zaczęli w straszny sposób katować wymienionego oraz żonę jego Ewę, którą wyprowadzili w pole i powiesili na czereśni, a Haratana zostawili pobitego i związanego w mieszkaniu. Osobnicy ci przedstawili się jako milicja z Krosna. […]
Komendant powiatowy MO
[podpis nieczyt.]
Oryginał, maszynopis. APRz Oddział w Sanoku, Starostwo Powiatowe Sanockie 1944-1950, sygn. 13, k. 11.

RADAWA
Fragment sprawozdania referenta politycznego II Okręgu OUN Kraju Zakerzońskiego Dymitra Dzioby „Stala” z 25 kwietnia 1945 r.
[…] 21 kwietnia 1945 r. banda polska z Wiązownicy i zza Sanu napadła na Terebnie, przysiółek Radawy. Przysiółek spalono, mordując następujących Ukraińców:
1. Terebowiec Dmytro lat 80, wieśniak;
2. Skorobatko Ołeh „–” 70 „–”;
3. Naspińska Anna „–” 80 „–”;
4. Kubach Jewa „–” 35 „–”.
Zamordowanych powrzucano do ognia. […]
Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 867. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

18 lutego 1946 r., [m.p.] – Fragment protokołu referenta „Surmacza” z rejonu I Okręgu II Kraju Zakerzońskiego o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Radawie

[…] 15 stycznia 1946 r. WP opuściło wymienione wyżej wsie [Bachory, Surmaczówka], aby objąć akcję następujące miejscowości: […]

  1. wieś Radawa, która została okrążona o godzinie 8 rano. Strzelając do tłumu mieszkańców, którzy uciekali ze strachu przed WP, zamordowali 3 starszych ludzi. […];
  2. wieś Cienki, gdzie zamordowali 3 uciekających chłopców:
  3. Kołodę Petra – lat 20;
  4. Łychołata Dmytra – lat 16;
  5. Płanitę C. – lat 18. […]

Źródło: Zwit pro antyukrajinśki akciji polśkoho wijśka 14–16 lutoho 1946 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 995–996. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Tłumaczenie na język polski informacji Mychajła Bochna o mordzie na Ukraińcach we wsi Radawa, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] W połowie lipca 1944 r. front przesunął się przez naszą okolicę na zachód, bez walk. (…) Mniej więcej po miesiącu zaczęto tworzyć polską administrację, zaczynając od milicji. (…) Polska administracja stawała się coraz silniejsza i zaczęła coraz bardziej dawać się we znaki. Zaczęło się od aresztowań bardziej świadomych Ukraińców, tych którzy byli aktywni za czasów niemieckich, nie wykluczając młodzieży. Znalazł się w więzieniu i autor tych wspomnień. Aresztowania były w przeważającej mierze przypadkowe. Istne piekło zaczęło się wczesną wiosną 1945 r., kiedy prócz milicji lub do spółki z nią zaczęły włóczyć różne polskie bandy, które rabowały oraz zabijały przypadkowych ludzi.
Pierwszą ofiarą stał się Wasyl Bochno z Terebni, którego Jan Tyran z Radawy przywiązał do drzewa i przebił bagnetem. Później z rąk band z Wiązownicy zginęli w Terebniach dwaj staruszkowie, Wac i Skuratko Iwan. W Radawie zamordowano chorego Biłego (przezwisko Cujka). Na moście zabito i wrzucono do wody Werbickiego, a małego chłopca Cienkiego zabito na pastwisku. AK zabiła Anielę Biłą i Wołodymyra Szegdę, Petra Bochna, wracającego ze sklepu, wylegitymował po drodze jakiś Polak, a gdy stwierdził, że to Ukrainiec, strzelił mu w twarz i uciekł na rowerze. Ranny dowlókł się do wioski i tu go jakoś uratowano. Takie wydarzenia były na porządku dziennym we wszystkich wioskach Jarosławszczyzny. Mieszkańcy wiosek leżących na niezalesionym terenie, jak Manasterz czy Leżachów, musieli się przenieść w okolice lesiste, zabierając bydło i wszystko to, co się dało zabrać. […]
Radawa, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 236–237.

Fragment wspomnień Stefana Terebieńca ur. w 1931 r. na przysiółku Radawy Terebnie
[…] Przeżyłem trzy fronty, ale to było nic w porównaniu z tym, co nas wszystkich w Terebniach czekało po… zakończeniu wojny. Tragedia Terebni zaczęła się już wczesną wiosną 1945 r. Związana była z Wiązownicą, najbliższą wsią, dosyć wielką, zamieszkaną przeważnie przez ludność polską. […] Po raz pierwszy napad odbył się w nocy. Obrabowanych zostało tylko 4–5 gospodarstw, między innymi i nasze. Nikt z mieszkańców nie został zabity, bo wszyscy zdążyli się schować. Bandyci zabrali wszystko, co wpadło im w ręce. Porozbijali nawet kuchnie, piece, a więc byli to bandyci w całym znaczeniu tego słowa.
W okresie późniejszym napady wzmagały się, dochodziło do nich nie tylko w nocy, ale i w dzień, bo napastnicy przekonali się, że nie mamy samoobrony. Tylko jeden raz, już pod jesień, gdy wpadła banda i zaczęła strzelać, skąd wzięli się nasi partyzanci i bandyci od razu wszystko zostawili i uciekli. Mimo to pod wpływem serii napadów, które trudno zliczyć, prawie wieś została spalona i zamordowano gdzieś 17 mieszkańców, przeważnie starszych i chorych. Ci nie zdołali uciec do lasu.
Pierwszą ofiarą był Iwan Skuratko, 20-latek, którego jesienią 1944 r. zabił na drodze polski milicjant z Radawy. Druga ofiara to także Skuratko, ale Wasyl, ojciec sześciorga dzieci. Nie mieszkał w Terebniach, a w Cetuli, skąd zajechał po coś do nas. Gdy wracał złapali go Polacy z Radawy, przywiązali do drzewa, kłuli tak, że mu nawet oczy wykłuli. Miało to miejsce na początku marca 1945 r. Nasi partyzanci złapali Polaków, którzy zamordowali Skuratków i skazali. Trzecia ofiara to Anna Terebieniec. W czerwcu 1945 r. pojechała końmi na pole za wsią w kierunku na Wiązownicę i już stamtąd nie wróciła. Kiedyś liczyliśmy w kilka osób nasze ofiary. Naliczyliśmy 17, ale wszystkich nazwisk już nie mogliśmy sobie przypomnieć. […]
Źródło: S. Terebieniec, Terebnie, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 531–532.

RADOSZYCE

Fragment relacji Jewy Paraszczak-Kołhało o mordzie na Ukraince w Radoszycach

[…] Rano, 6 kwietnia 1946 r., Wosjko Polskie wjechało do wsi Radoszyce, prawie bezludnej, ponieważ większość z nich znajdowała się w lesie Barani pod granicą czechosłowacką […]. […] W tym czasie Jurko Harhaj-Barański z dziewczyną Teklą Łapihuską wrócił z lasu, żeby wziąć coś z domu. Złapali ich dwa polscy wojacy i zaprowadzili za most kolejowy na Łysą Górę. Jeden z wojaków nastawił karabin, chcąc zastrzelić Jurka, ale Tekla podbiła karabin, a Jurko wskoczył w rów i krzakami uciekł. A uroczą dziewczynę spotkała straszna tragedia. Zostałą nie tylko zgwałcona, ale jeszcze połamali jej ręce i nogi, odcięli uszy, wykłuli oczy. […]

Źródło: J. Paraszczak-Kołhało, s. Radoszyci, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 384.

RADRUŻ

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Radrużu

            […]

            30 grudnia 1945 r. WP (szturmówka) razem z MO z Horyńca, Baszni i Lubaczowa w ilości około 200 osób przeprowadziło akcję terrorystyczną na wieś. W czasie akcji mężczyzn, którzy nie uciekli i nie schowali się, złapali i spędzili do sadu Hija Tymka. Tamustawili ich rzędem, a porucznik powiedział, że akcja przeprowadzona jest z powodu wczorajszego zamordowania sołtysa i sekretarza gromady. Następnie wyznaczono 6 mężczyzn i kazano im odejść na bok, a resztę puszczono do domu oprócz 8, których zabrano do Lubaczowa na przesłuchanie. Odstawionych z szeregu 6 mężczyzn pognali pod cerkiew, gdzie zostali rozstrzelani, a byli to:

  1. Dyda Wasyl – przeżył 54 lata;
  2. Dudnewycz Mychajło – 19;
  3. Ozymok Wasyl – 21;
  4. Ozymok Hryhorij – 34;
  5. Straczak Ołeksa – 39;
  6. Stelmach Maksym – 51.

[…]

            30 grudnia 1945 r. WP wysiedlające Ukraińców z Lubaczowszczyzny w celu zmuszenia wieśniaków do wyjazdu, rabowało i terroryzowało ich. Zamordowało wtedy wieśniaka Gałania Semka – lat 68.

            […]

            Razem: 14 zamordowanych mężczyzn (7 przez bolszewików, 6 przez WP i MO) […].

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 939–940. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

RATNAWICA

20 stycznia 1946 r., m.p. – Fragment zawiadomienia referenta OUN z Okręgu I Kraju Zakerzońskiego o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Ratnawicy

            […] 22 stycznia 1946 r. o godzinie 1. […] wojsko pojechało przez Bełchówkę do Ratnawicy. Wzięli z sobą kuchnię polową, karabiny i moździerze, okrążyli wieś i zaczęli rabować kury, rzeczy domowe, łapali mężczyzn i bili ich do krwi. Uciekających ludzi zabijali strzałami. Zamordowali gospodarza Ukraińca Mazura M. i kalekę Kotyka Mykołę poćwiartowali [tak w dokumencie]. U Stepana Biłasa znaleźli karabin. Wraz z ojcem przyprowadzili go do Bukowska i strasznie bili, wbijając rozpalone druty do ust. Popieczonego ojca wypuścili, a syna zabrali z sobą, gdzie na [oczach?] wszystkich zamordowali. Innych ludzi powiązali sznurami i trzymali na śniegu 5 godzin. Wszystkich mężczyzn z Ratnawicy zabrali, z czego kilku zamordowali w lesie. […]

Źródło: Powidomłennia pro antyukrajinśki akciji widdiliw Wijśka polśkoho, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 985. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

27 stycznia 1946 r., m.p. – Fragment zawiadomienia dowódcy kompanii UPA „Szturmowiec-5” Stepana Stebelskiego „Chrina” dla dowódcy Batalionu Łemkowskiego UPA Wasyla Mizernego „Rena” o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Ratnawicy

[Dnia 25 stycznia 1946 r. żołnierze Wojska Polskiego zamordowali] w Ratnawicy 6 [chłopców] (wycinali uszy, oczy, nosy), w lesie bukowskim zaaresztowali 7, którzy na pewno zginęli. Ratnawica się załamała […].

Źródło: Powidomłennia pro napad na seło Zawadka Morochiwśka 25 sicznia 1946 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 988. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

1946 luty 1, m.p. [Sanockie] – Fragment tłumaczenia na język polski sprawozdania informacyjnego referentka propagandy nadrejonu „Beskid” Marii Kypkyszko „Stepowej” dotyczącego mordów Wojska Polskiego na ukraińskich mieszkańcach wsi Ratnawica
[…] 20 stycznia pojawiły się wypadowe grupy liczące około 120 ludzi z moździerzami, rozmaitą bronią i sprzętem telefonicznym. Te grupy w okrutny sposób odnosiły się do ludności ukraińskiej. […] Ratnawica – zamordowano trzech ludzi, zabrano 14, ponad 45-letniej kobiecie połamano ręce, bito mężczyzn, wbijano igły pod paznokcie, przypiekano pięty świecami. Kalekę, który wrócił z armii bolszewickiej, bito w ranę na nodze, która jeszcze się nie zagoiła. […]
Sanockie w styczniu 1946, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 320.

ROPIENKA

Fragment wspomnień Jarosława Andrucha o mordach na Ukraińcach w Ropience dokonanych przez żołnierzy Wojska Polskiego i członków MO

            […] Na Kopalni ulokowało się polskie wojsko. Oficjalnie w celu wzmocnienia milicji, ale oprócz ochrony kopalni miało za zadanie dokonywać napadów na pobliskie wsie. […] Latem 1945 r. w czasie napadu na Zawadkę wojsko spotkało się z silną obroną UPA i doznało klęski, miało wielu zabitych i rannych. Wracając przez Ropienkę dolną żołnierze zachowywali się bardzo agresywnie, ludzie chowali się, bo czepiali się każdego spotkanego po drodze. Mężczyznę, który wracając z kopalni wstąpił do sąsiada, zastrzelili bez żadnego powodu. Był  to ropienczanin Stanisław Kociuba, człowiek znany, bo prowadził wiejski chór.

            Spłonęła wtedy połowa górnego końca wsi, wojsko zakończyło akcję przy Chreboriwce. Partyzanci odeszli za Chwaniów. W czasie tych wydarzeń zginęły 4 osoby: Sofija Rudiak, Antin Tarnawski, Iwan Wojciszyn, Mykoła Iwanocki. Pochowano zostali w mogile zbiorowej na cmentarzu koło cerkwi. […]

            W 1946 r. na milicję do Ropienki zabrany został ropieczanin Mychajło Demczur – nili go tak, że potem zmarł.

            Do domu Iwana Kociuby milicja wrzuciła 2 granaty. Ciężkie rany odnieśli gospodarze i obecni tam sąsiedzi Iwan Olijarczyk oraz Ilko Wynar.

            W 1946 r. milicja napadał na dom Pryborowycza, który w tym czasie pracował w kopalni. Dom zrabowali i podpalili. Spłonęła w nim jego żona […].

            W 1947 r. milicja wrzuciła do basenu na kopalni tamtejszego robotnika Mychajła Jarczaka. […]

            Po klęsce pod Zawadką wojsko zabiło także, oprócz Kociuby, starego Josypa Bulwana koło własnego domu. […] 

Źródło: Spohad Jarosława Andrucha narodżenoho 1934 roku w Ropenci Liśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 493–494.

ROZBÓRZ DŁUGI
1945 marzec 17 Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 3 marca – 17 marca 1945 r.
[…] stwierdzono szereg zbrojnych napadów skierowanych przeciwko Ukraińcom wyjeżdżającym do Związku Radzieckiego. […] 16 marca uzbrojona grupa ludzi w ilości 6 osób wywiodła na pole 2 braci Wańkowiczów, mieszkańców Rozbórza Długiego i rozstrzelali ich, następnie się skryli w niewiadomym kierunku.
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 37.

RUDAWKA RYMANOWSKA

Fragment sprawozdania sytuacyjnego nieznanego referenta OUN z nadrejonu „Beskid” za październik 1945 r. o mordzie na Ukraince koło Rudawki dokonanym przez bandytów z polskich wsi

            […] 14 października koło Rudawki powiat Sanok bandyci zatrzymali dwie fury jadące z Rymanowa. Mężczyznom kazali położyć się na ziemi, a dziewczyna siedząca na wozie zaczęła krzyczeć. Została za to zabita na wozie, a konie zabrali.

Źródło: Wisti z terenu za misiać żowteń 1945 r., w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 26–27. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

RUSKA WIEŚ

Przysiółek Polchowa

Fragment aktu oskarżenia Polaków winnych mordów na Ukraińcach przygotowany przez członka administracji Okręgu I Kraju Zakerzońskiego „Sokoła”-„Bohdana”

[…] 25 maja 1945 r. uzbrojona banda polska przybyła do wsi Połchowa, zabrała miejscowego Ukraińca Iwana Kozara, 16-letnią dziewczynę Kosar Anastaziję, którą zamordowali. […]

Źródło: Akt obwynuwaczennia polakiw pryczetnych do znyszczennia ukrajinciw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 892. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

 Fragment wspomnień Iwana Pella o mordzie na Ukraińcach w Ruskiej Wsi
Na Przysadzie, przysiółku Ruskiej Wsi, [Polacy] zabili braci Andrzeja i Mieczysława Chomików […]. […]
Iwan Pello, Chołodnojarśki spomyny, w: Zakerzonnia, t. 2, Warszawa 1996, s. 139. Tłum. B. Huk.

RUSZELCZYCE
1945 marzec 22, Przemyśl – Fragment sprawozdania sytuacyjnego starosty przemyskiego dla Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie za okres 5 III 1945 r. – 20 III 1945 r. dotyczący mordu w Ruszelkczycach

[…] Dnia 15.3. br. około godz. 23. nieznana banda w sile 100 ludzi uzbrojona w różnego rodzaju broń palna, wpadła do gromady Ruszelczyce, gmina Krzywicza i po sterroryzowaniu ludności splądrowali mieszkania, a następnie wymordowali następujących mieszkańców:
1. Doszynia Józefa, lat 32,
2. Klimka Stefana, lat 48,
3. Polnik Marie, lat 41,
4. Polnik Stefanię, lat 15,
5. Tomczyk Marię, lat 32,
6. Tomczyk Helenę, lat 6,
7. Klimko Olgę, lat 13,
8. Klimko Lubkę, lat 1,
9. Srokę Jana, lat 56,
10. Srokę Julię, lat 16,
11. Tomczyk Olgę, lat 10,
12. Matwij Józefę, lat 48,
13. Klimko Anastazję, lat 41 – wszyscy narodowości ukraińskiej.
Ponadto zranili 3 osoby, również narodowości ukraińskiej. Zabrali z gromady 8 koni, zboże, ubrania męskie i damskie różnym gospodarzom i odjechali furmankami w kierunku Dubiecka. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UW Rz 373, k. 290.

RUDKA
1945 kwiecień 7, Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 27 marca – 7 kwietnia 1945 r.

[…] we wsi Rudka […] 30 osobników uzbrojonych w broń automatyczną i maszynową, w uniformach wojsk polskich weszło do wsi i tam wymordowali 10 osób, przeważnie starców i kobiet, między nimi dwoje dzieci, wszyscy narodowości ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 53.

Fragment sprawozdania „Wistky z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.           

[…] [] maja [1945 r.] we wsi Rudka miejscowi Polacy zabili mężczyznę i kobietę […].

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 872. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borys „Żana” o mordach na Ukraińcach we wsi

[…] 5 kwietnia 1945 r. podczas akcji bandy terrorystycznej przeprowadzonej na wieś zamordowani zostali tacy wieśniacy:

  1. Buć Anna – lat życia 65;
  2. Zariczny Iwan – 48;
  3. Kozon Mychajło – 60;
  4. Kuszak Dmytro – 45;
  5. Nahirna Marija – 30;
  6. Nahirny Mykoła – 35;
  7. Uchab Marija – 40;
  8. Uchab Marija – 8;
  9. Uchab Mychajło – 14;
  10. Uchab Petro –12;
  11. Uchab Roman – 45;
  12. Szczur Petro – 19.

[…]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny protiahom 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 956. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

RYSZKOWA WOLA

Fragment wspomnień Anny Orzechowskiej na Ukraińcach w Ryszkowej Woli dokonanych przez bandy z polskich wsi

            […] Na początku wydaje mi się, że 3 lub 4 maja [1945 r.], w piątek po raz pierwszy wygnaliśmy bydło na pastwisko. Miałam wtedy 10 lat. Około południa od przysiółka Wilchowa, czyli od Jarosławia, bardzo szybko idą do nas dwaj mężczyźni. Jeden był w mundurze kolejarza, drugi w mundurze podobnym do wojskowego. Jak tylko zobaczyłam ich wraz z siostrą Olą, od razu zaczęli krzyczeć: „Ojciec, ludzie, uciekajcie, bo Polacy idą nas mordować!”. Wszyscy, nawet me, małe dzieci, wiedzieliśmy o tym, że polskie bandy mordują Ukraińców. […]

            Pierwszą ofiarą bandyckiego napadu został Wasyl Rapita (zwany we wsi „Rapitka”). Miał wtedy gdzieś tak 70 lat. Nigdzie nie chciał uciekać, mówiąc, że niczego nikomu nie zawiniła, aby miał zostać zabity, a tym bardziej, że jest już taki stary. Nie rozumiał biedak, że aby zostać zamordowanym, wystarczyło być Ukraińcem. Zastrzelili go na pastwisku pod lasem, gdzie pasł krowy. Moją prawie 50-letnią ciotkę Ahafiję Sapelak (matkę biskupa UHKC w Argentynie Andrija Sapelaka i księdza Wasyla Sapelaka) bandyci zabili w ogrodzie koło jej stodoły. Liczącą 50 lar Mariję Olchową zabili na jej podwórzu, kiedy wybierała ziemniaki do sadzenia. Annę Proć („Petranię”), 17-latkę i 17-letnią Marijkę Maczuhę („Andrejową”) napastnicy złapali na kładce, jak uciekała w pole. […] Po złapaniu przyprowadzili je na łączkę koło domu Anny Proć i tam zastrzelili, potem ściągnęli z dziewcząt buty i zabrali. A póki kaci ich jeszcze nie zabili, Anna Proć błagalnie prosiła Jana Dudę: „Jasiu, daruj nam życie, taki piękny świat, jesteśmy jesz ze młode, chcemy żyć, jesteśmy niewinne, razem chodziliśmy do jednej szkoły w Jarosławiu, my nic złego tobie nie zrobiłyśmy”. Te prośby nie pomogły. […]

            Dmytra Maczuhę („Andrejowego”), liczącego gdzieś 60 lat i jego starszą, 20-letnią córkę Annę […] bandyci zastrzelili na ich podwórzu. […]

            Po dwóch dniach bandycki napad na Chodanie się powtórzył. Tym razem nocą. Zamordowali35-letniego Petra Rapitę („Rapitkę”), syna Wasyla Rapity. Bandyci zakłuli go bagnetem na podwórzu Wowka; 18-letniego Mychajła Rapitę („Cetulaka”) zamordowali w ogrodzie Wasyla Chodania („Czepilinki”). Od tego czasu minęło 50 lat, ale nasz bil nie mija…

Źródło: Spohad Anny Orzechowśkoji (diwocze prizwyszcze Chodań) narodżenoji w Ryszkowij Woli Jarosławśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 479–481.

RZECZYCA
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] marca 1945 r. Polska milicja zastrzeliła w Rzeczycy jednego świadomego Ukraińca. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 860. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Rzeczyca lub Ulhówek

Fragment sprawozdania „Wistky z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.

15 maja polska milicja przeprowadziła obławy we wsiach Rzeczyca i Ulhówek. W czasie akcji został zamordowany jeden mężczyzna […].

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 871. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

RZEPNIK
1945 wrzesień 27, Krosno – Zawiadomienie starosty krośnieńskiego dla Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie o zabójstwie Ukraińca Stefana Makucha we wsi Rzepnik
[…] Morderstwo: w nocy z dnia 25 na 26 września br. na terenie gromady Rzepnik, gmina Odrzykoń, dokonano morderstwa na tle rabunkowym na obywatelu Makuchu Stefanie, rolniku około lat 40, narodowości ukraińskiej. Bliższe szczegóły morderstwa nieznane. O powyższym zawiadomił posterunek MO w Bratkówce.
Oryginał, maszynopis. APRz, UWRz, sygn. 304, k. 158.

RZUCHÓW

Fragment sprawozdania „Wistky z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.

[…] [] maja [1945 r.] byli milicjanci ze wsi Cieplice zamordowali […] Dubasa Petra ze wsi Żuchów, lat 20 […]

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 872. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach we wsi Rzuchów

 […] 10 kwietnia 1945 r. polska banda zamordowała następujące osoby:

  1. Wowczko Wasyl – lat życia 65;
  2. Wowczko Mykołaj – 30;
  3. Wowczko Mychajło – 22;
  4. Hohil Mychajło – 60;
  5. Homel Anna – 18;
  6. Homel Hawryło – 53;
  7. Homel Iwan – 33;
  8. Homel Pawło – 39;
  9. Łemian Anna – 30;
  10. Kohut Anna – 30;
  11. Kohut Iwan – 1;
  12. Kril Anna – 7;
  13. Kwil Iwan – 40;
  14. Kril Marija – 30;
  15. Kril Mychajło – 12;
  16. Kril Mychajło – 47;
  17. Kril Pyłyp – 22;
  18. Krywak Wasyl – 40;
  19. Krywak Jewa – 35;
  20. Krywak Marija – 7;
  21. Krywak Mychajło – 5;
  22. Krywak Teodor – 20;
  23. Kurko Mykołaj – 12;
  24. Kurko Stepan – 45;
  25. Kurko Toma – 45;
  26. Kuszłak Andrij – 60;
  27. Mikus Anastazja – 35;
  28. Mikus Ołeksa – 35;
  29. Mareczko Iwan – 7;
  30. Mareczko Marija – 12;
  31. Mareczko Mychajło – 4;
  32. Mikus Mykoła – 22;
  33. Mikus Paraskewija – 50;
  34. Kraciń Mychajło – 20;
  35. Kraciń Dmytro – 65;
  36. Żymarczyk Anastazija – 35;
  37. Ruk Jurij – 21;
  38. Ruk Marija – 21;
  39. Staćko Paraskewija – 20;
  40. Styczyna Ksenia – 50;
  41. Toria Anna – 20;
  42. Toria Wasyl – 50;
  43. Toria Ilko – 42;
  44. Toria Kateryna – 60;
  45. Trus Iwan – 30;
  46. Chrajemko Petro – 22;
  47. Czajka Anna – 35;
  48. Czajka Marija – 2;
  49. Szehda Wasyl – 20;
  50. Szehda Iwan – 60;
  51. Szehda Kateryna – 20;
  52. Szehda Kateryna – 20;
  53. Szehda Katerryna – 30;
  54. Szehda Kindrat – 35;
  55. Szehda Mychajło – 14;
  56. Szehda Fruzia – 60;
  57. Szehda Jurij – 25;
  58. Szehda Jurij – 45.

15 kwietnia polska banda zamordowała następujących ludzi:

  1. Chropejko Iwan –15;
  2. Dubas Petro – 20;
  3. Sołtys Mychajło – 20;
  4. Kełer Pawło – około 50;
  5. Kełer Kateryna – 20;
  6. Kełer Anastazija – 50;
  7. Praciń Dmytro – 30.

[…]

            Razem: 58 zamordowanych przez polskie bandy, w tym 29 mężczyzn, 20 kobiet, 2 dzieci do lat 5, 6 do lat 15.

            Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny protiahom 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 954–955. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

SANOCZEK

Fragment sprawozdania sytuacyjnego nieznanego referenta OUN z nadrejonu „Beskid”  o mordzie bandytów-Polaków na Ukraińcu w Sanoczku

            1 listopada [1945 r.] […] zaraz po napadzie na UBP we wsi Dąbrówka Ruska jacyś bandyci zastukali do gospodarza Zabołotnego we wsi Sanoczek (Polak, a żona Ukrainka). […] Zabili przy tym szwagra Zabołotnego, który tam przebywał i podczas napadu chciał uciekać przez okno. […]

Źródło: „Wisti z terenu za misiać łystopad 1945 r.”, w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 32. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

SIEDLANKA
1993 maj, Horodenka – Tłumaczenie na język polski wspomnień Wiry Kyszakewicz o mordach na Ukraińcach Leżajsku w styczniu i lutym 1945 r.
[…] 18-19 stycznia 1945 r. zabito mieszkańców Siedlanki: Wańczyka i Hajduka. Ciało Hajduka znaleziono w studni, ciało Wańczyka – w jakimś strumyku. Na obu ciałach widać było ślady pobicia. Były to pierwsze ofiary waśni narodowościowych. […]
O Leżajsku z Horodenki, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 210.

SIEMUSZOWA

22 stycznia 1946 r., m.p. – Fragment wyciągu ze sprawozdania „Wisti z terenu” za styczeń 1946 r. przygotowanego przez referenta „T” z nadrejonu „Chłodnu Jar” I Okręgu Kraju Zakerzońskiego o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Siemuszowej

            […] WP stacjonujące w Olchowcach i Bykowcach zaczęło w terenie napady  terrorystyczne. […] Z Hołuczkowa tego samego dnia [14 stycznia 1946 r.] WP przeszło do wsi Siemuszowa, wchodząc do wsi z drogi, z lasu i z pól. W Siemuszowej na wejściu do wsi zastrzelili jedną dziewczynę za to, „że patrzyła przez okno”, a jej ojca ranili. We wsi bili kogo popadło. […].

18 stycznia […] WP po przyjeździe do Siemuszowej zaaresztowało chłopaka Romana Sikorę. Powiedzieli, że złapali majora banderowców, mocno go zbili i ze złamaną ręką zastrzelili koło jego domu. […]

Źródło: Dopownennia do zwitu pro suspilno-polityczne stanowyszcze na terenach Peremyszczyny w siczni 1946 roku, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 977–979. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

SIENIAWA k. Jarosławia
Fragment tłumaczenia na język polski informacji J. Tepłyckiego o mordzie na Ukraińcach w miasteczku Sieniawa, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
[… Także w mieście Sieniawa zabijano Ukraińców. W 1945 roku Polacy wymordowali tam całą rodzinę Nakonecznych (5 osób, w tym troje dzieci), zginął Andrij Hirnyj z żoną i czworgiem dzieci oraz Mychajło Łewcio z żoną i dwojgiem dzieci. Jedno z dzieci przeżyło, pozostało sierotą.
Cieplice, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 224–226.

SIENIAWA k. Sanoka

23 czerwca 1945 r., Sanok – Sprawozdanie komisji z mordu zbiorowego w Sieniawie dokonanego na Ukraińćach w nocy z 20 na 21 czerwca 1945 r. przez bandytów z sąsiednich polskich wsi

Sprawozdanie Komisji z wyjazdu do gromady Sieniawa gmina Rymanów starostwo Sanok w dniu 23.6.1945 r.

Komisja w składzie: ks. Borowiec Marian, przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej, Wróblewski Józef, inspektor Biura Kontroli Państwa przy KRS, mgr Misztal Alfons, naczelnik Wydziału Społeczno-Politycznego, mgr Miąsik Marcin, naczelnik Biura Prezydialnego WRN, por. Kołacz Michał z Wojewódzkiej Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, kpt. Janczak Antoni z Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej

            Powodem wyjazdu Komisji był napad i mord dokonany na mieszkańcach tej gromady.

            Dzień pogodny, miejscowość prześliczna, położona w kotlinie – wszędzie na wzgórkach duże lasy. Wieś zniszczona w czasie ostatnich działań wojennych. Na 220 domów spłonęło wówczas 113, czyli więcej aniżeli połowa. Ludność w 90% ukraińska. Na widok nadjeżdżających aut zdradza niepokój. Na skraju wsi mieszka zastępca sołtysa, w czasie ostatniego napadu ranny lekko w głowę oraz w rękę. Nie leży on jednak w łóżku, lecz pracuje koło gospodarstwa. Wraz z nim i kilkoma mieszkańcami gromady Komisja udaje się na miejsce, gdzie bandy dokonały pierwszego napadu. Był to dom na skraju wsi, niedaleko od domu sołtysa. Na miejscu zbrodni wygasły już zgliszcza, wśród nich przepalone żelaza ze sprzętu rolniczego. W środku resztki zwęglonego trupa konia – trupy ludzkie uprzątnięte. Jak cienie pomordowanych mężów zjawiają się z płaczem ich żony – trzy kobiety.

            Jako pierwsza składa zeznanie żona Sudomira Dymitra tej treści:

„Oto około północy z 20 na 21 banda uzbrojonych ludzi w liczbie około 15 (inni tu obecni twierdzą, że ludzi tych było więcej) otoczyła nasz dom. Czterech z nich po wybiciu szyby i wydarciu ram okiennych weszło oknami do domu. Ja zaczęłam głośno krzyczeć. Wówczas pod groźbą zastrzelenia mnie kazali zaprzestać krzyków i kłaść się na ziemi. Męża mego obszukali, pytając, czy nie ma broni. Nie znajdując u niego niczego, zaczęli plądrować mieszkanie. Zabrali wszystką lepszą odzież, bieliznę i buty. Następnie wyprowadzili męża z domu i poprowadzili go do brata, Sudomira Piotra, który mieszkał w sąsiednim domu”.

Jak następnie zeznaje żona tegoż Piotra Maria, napastnicy weszli do nich drzwiami, które otwarł sam mąż na zawołanie brata Dymitra. Ten bowiem wołał z pola: „Pietrek, otwórz!”, do czego, jak mówi żona, zmusili go napastnicy pod groźbą użycia broni. Otóż Piotr, nie podejrzewając niczego, otwarł bratu. Do mieszkania wtargnęło trzech ludzi z bronią gotową do strzału. W taki sam sposób, jak poprzednio, splądrowano dom, zabierając ponadto 2000 zł. gotówką. Po dokonaniu rabunku wyprowadzili Dymitra i Piotra Sudomirów, zaciągnęli ich do sąsiada Korłacza. Korłacza do otwarcia domu wezwali już obaj bracia Sudomirowie. Po wejściu tam bandytów słychać było ich krzyki „Oddaj pieniądze!”, a później strzały i cisza. Po chwili z domu Korłacza buchnęły płomienie. Płonął dom otoczony strasznymi postaciami uzbrojonych ludzi, a w nim leżały trupy trzech pomordowanych mężczyzn, kobiety i dziecka. W stajni rżał i bił kopytami uwiązany koń. Nikt nie mógł gasić ognia, gdyż bandyci strzelali gęsto z automatów.

Następnie udaje się Komisja na miejsce innych mordów w środek wsi. Tam zaczęli bandyci od domu Beka Andrzeja. Jak zeznaje jego żona Anna, ktoś z pola zawołał: „Jędrek, otwórz okno, coś ci powiem!”. Nie odzywali się jednak. Na powtórne takie wołanie Bekowie poznali głos sołtysa Bolanowskiego (z Sieniawy). Wówczas Bek odparł, że dziś nie wyjdzie, bo noc, jeżeli coś ma do niego, niech przyjdzie jutro. Sołtys zapytał jeszcze, gdzie śpi. Bek odpowiedział, że na strychu. (W jaki sposób zmusili bandyci do pójścia za sobą sołtysa Bolanowskiego, Komisja stwierdzić nie mogła, gdyż ten podczas wizji lokalnej przeprowadzonej przez Komisję był w Rymanowie). Teraz Bekowa otwarła drzwi ze strychu (wiatrak), by popatrzeć, kto tam jest na dole i zobaczyła osobnika w mundurze żołnierza polskiego. Chciała wówczas zamknąć drzwi i została powalona, i poraniona wybuchem granatu. Granat prócz jej lekkiego poranienia zranił w rękę 6-letnią córeczkę Marię. Nagle zobaczyli, że dom płonie. Wszyscy jego mieszkańcy zeszli do sieni. Przez okno padały granaty, przez drzwi strzały. Struchlała, zbita w jeden kąt sieni, grupka ludzi miała dwie alternatywy: spłonąć żywcem w trzeszczącym już od ognia domu albo też próbować ucieczki wśród kul – może uda się uratować życie? Obrali to drugie i otwarli drzwi od sieni, próbując uciec. Wtedy bandyci zaczęli strzelać. Od kul padli: zamężna siostra Anny Bek – Sudomir Zofia i jej dwoje małych dzieci oraz jej dwie niezamężne siostry Helena i Eugenia. Cało wyszli z sieni Andrzej Bek, żona jego Anna, ich dzieci Mikołaj i Maria oraz matka Maria Bek. W tym momencie ucichły strzały. Wówczas stara matka Maria Bek, chcąc ratować jedyny dobytek chłopski, jakim jest bydło, weszła do stajni, by je wypuścić. Wraz z nią poszły wnuki. Bydło wypuszczono, w wtedy to ktoś wrzucił do stajni granat – od jego odłamków ginie babka zaś wnuk Mikołaj, raniony ciężko w brzuchu, umiera w dzień w drodze do szpitala. Całe zabudowanie spłonęło ze wszystkim.

W następnym domu innego Sudomira, Piotra, napastnicy strzelają przez drzwi i okna. Z domu wychodzi jego 21-letni syn Antoni i pada przed progiem. Za nim wychodzi jego 12-letnia siostra Maria – jej też nie darowali życia. Banda zapala dom, a wtedy wybiega z niego ojciec, który po prostu cudem uchodzi z życiem, gdyż wszyscy strzelają za nim. Dopada do najbliższej szopy, z niej ucieka w pola i jak goniony zając zaszywa się w zboża. Gdy bandyci zajęci byli ojcem, uciekła z płonącego domu jego żona Zofia z dwojgiem dzieci – synem Eugeniuszem i córką Antoniną. Chronią się oni w stojącej na uboczu piwnicy.

Od tych płynących domów zapaliły się domy sąsiednie, jak Wacławskiego, Kuzymki, Pawła i Kuzymki Teodora. Tu bandyci nie strzelali do nikogo, pozwolili nawet wypuścić bydło. Dalej podpalili dom Andrzeja Łusika – jego samego wyprowadzili uprzednio na podwórze i zastrzelili. Bratanka jego, Mikołaja, wśród ucieczki zraniono, zaś siostrę Annę ciężko ranili. Umiera ona w chwilę później.

Tak to w iście bandycki sposób zabiła banda 19 osób zaś raniła 9, z których 2 umiera później wskutek ran, czyli łącznie zginęło 21 osób. Domów spalono 9, ponadto 2 stodoły.

Sieniawa to wieś cicha, spokojna, nigdy zatargów nie mająca, żadnych ostrzeżeń od nikogo nigdy nie otrzymywała, aż tu nagle wśród tej głębokiej nocy przesyconej zapachem sosen z okolicznych lasów, tej prawdziwej pięknej czerwonej nocy – na śpiących spokojnшe mieszkańców – zdradziecki napad, mordy, grabieże, krzyki, chaotyczna strzelanina.

Jak to długo jeszcze? Wieś już swoją tragedię przeszła. Przecież przeszło pół wsi spłonęło w czasie działań wojennych –  dzisiaj dochodzi do tego jeszcze 10% . Na co się to komu przyda? Wróg zniszczył kraj wzdłuż i wszerz. Mordował w prawo i lewo – dziś robią to swoi. Kiedy nadejdzie opamiętanie? Robią to swoi. Bo przecież po zbadaniu sprawy i zasięgnięciu języka Komisja doszła do przekonania, że mord i grabieże były planowo przeprowadzone. Dokonały tego bandy miejscowe z dobranymi z innych okolic kompanami oraz dezerterami wojskowymi. Morderstwa zdradzają [słowo nieczytelne – B.H.] zemsty na tle dawniejszych porachunków.

Pierwsze wiadomości, jakoby bandyci przyjechali do wsi autem ciężarowym, nie potwierdzają się, gdyż nikt z mieszkańców Sieniawy auta nie widział ani też pracy (warkotu) nie słyszał.

Cztery nieczytelne podpisy odręczne.

Źródło: AIPN Rz 0057/19, t. 1, Sprawozdanie Komisji z wyjazdu do gromady Sieniawa gmina Rymanów starostwo Sanok w dniu 23.6.1945 r., k. 172–173.

Fragment relacji  Ołeksandra Kyryczuka i Stepana Nyszczuka o mordzie na Ukraińcach w Sieniawie dokonanym przez mieszkańców sąsiednich polskich wsi

            […] „Ja, Marija Andrijiwna Bek, urodzona w 1940 roku, Ukrainka, opisuję wszystko, co się stało. W nocy usłyszeliśmy wystrzały. Nasz dom otoczono, rozlegały się strzały. Dom zaczął się palić, wszystko zaczęło padać. Potem zrobiło się cicho… Otworzyliśmy drzwi i chcieliśmy uciekać. Nagle rozległ się wystrzał i wszyscy w sieniach popadali. Byłam ranna w lewą rękę, mama też. Babcia wyjrzała ze stajni na dwór i ją zastrzelili. Siostra ojca Hala tydzień temu wróciła z Niemiec z przymusowych robót na faszystów, chciała uciekać z walizkami, ale z nimi się spaliła. Spłonęło całe nasze gospodarstwo, wraz z nim babcia i jej trzy córki: Hala, Zosia i Jewhenija razem z 2 dzieci. Mój 13-letni brat został ranny w brzuch… Wieźli go do szpitala, ale po drodze zmarł. Tak jednego dnia zginęło 7 członków naszej rodziny. Żywy został tylko tato, mama i ja”.

Na tym krwawa orgia w Sieniawie się nie skończyła. Następnymi ofiarami stały się rodziny braci Petra i Dmytra Sudomyrów. W obydwu domach grabież przebiegała według tego samego scenariusza.

„… Polska banda wybiła okna i wskoczyła do domu – wspomina Marija Mychajliwna Sudomyr. – Zaczęłam krzyczeć, a oni nastawili automaty i wysyczeli: «Cicho, strzelam!». Męża Petra i jego brata Dmytra pod muszką automatu zmusili położyć się na podłogę, a sami w tym czasie rabowali i niszczyli szafy, zegar […]”. Zabrali z sobą obydwu Sodomyrów.

Po pewnym czasie zajął się dom Korwaczów. Sofia Hryhoriwna Sudomyr rzuciła się sąsiadom na pomoc, ale bandyci zobaczyli jej postać w życie i zaczęli strzelać. Utraciła przytomność, leżała do rana w polu, zostawiając w domu dwoje przestraszonych dzieci. Rano dowiedziała się, że ciało jej męża Dmytra spaliło się w domu Korwaczów. Razem z nim zginął jego brat Petro. Żona Marija Mychajliwna nie dała rady go uratować.

„Wbiegłam do płonącego domu, złapałam męża za ręce i wyciągnęłam na podwórze. W tym czasie zaczęli strzelać w nasz dom. Pobiegłam do swoich dzieci, męża zostawiłam. Nad ranem sąsiedzi pomogli mi przynieść jego ciało do domu. Kule przeszyły go po trzykroć: raz po piersiach, drugi raz niżej, trzeci – wyżej kolan…”.

Od Korwacza domagali się pieniędzy. Nie znaleźli niczego, aby się nasycić, podpalili dom. Zostało tam dwoje malutkich dzieci: 3-miesięczny Jewhen i 2-letnia Dozia. Cudem udało się im uratować. A gospodarz wraz z sąsiadami zginął w płonącym domu.

W ciągu jednej nocy w Sieniawie utraciło życie kilkanaście ludzi, wśród nich połowa dzieci. […]

Źródło: O. Kyryczuk, S. Nyszczuk, s. Syniawa, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 385–386.

 

SIENIAWKA

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania nieznanego referenta z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego o mordach na Ukraińcach w Sieniawce

            […]

            4 marca 1945 r. WP (szturmówka) i UBP przeprowadzili obławę na las koło Sieniawki. Kwaterowały tam dwa miejscowe oddziały samoobrony. Po ostrym boju, tracąc 2 zabitych i 1 rannego, przeszli do wsi Sieniawka, gdzie zamordowali 22 osoby, ograbili całą wieś […] i spalili 23 gospodarstwa. Zamordowani:

  1. Barycz Andrij – przeżył lat 48;
  2. Bordij Hryhorij – 16;
  3. Bordij Stepan – 34;
  4. Bordij Teodor – 50;
  5. Bordij Jurij – 30;
  6. Bereziwski Andrij – 55;
  7. Hrynewski Stepan – 19;
  8. Huzio Petro – 40;
  9. Żdan Andrij – 49;
  10. Żdan Iwna – 49;
  11. Żdan Mykoła – 34;
  12. Kowałyszyn Mychajło – 35;
  13. Kowalski Iwan – 50;
  14. Kowalski Teodor – 44;
  15. Komar Osyp – 26;
  16. Kuzyk Anastazija – 35;
  17. Kulmatycki Jurij – 25;
  18. Peniaha Mykoła – 40;
  19. Sirkewycz Hryhorij – 55;
  20. Chanas Iwan – 26;
  21. Chanas Stepan – 51;
  22. Cołta Ołęksa – 41.

            […]

Razem: 27 zabitych, kobiet 5, mężczyzn 22 (przez WP, MO i UBP) 21 mężczyzn i 1 kobieta, przez WP 1 mężczyzna, 4 kobiety). […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 927, 940. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

SKOŁOSZÓW

Fragment relacji Andrija Hołowacza o mordzie na Ukraińcu w Skołoszowie

            […] Jesienią 1944 roku bardzo zaostrzyły się stosunki między Ukraińcami a Polakami, zwłaszcza w mieszanych wioskach Jarosławszczyzny. Na początku  marca 1945 r. do Świętego zaczęły przybywać rodziny ukraińskie uciekające z wsi wokół Skołoszowa, Ostrowa, Dobkowic, Drohojowa i innych. Ratując się przed polską przemocą ze Skołoszowa do Świętego do swojej matki uciekła Anna Hreśko po tym, jak Polacy zamordowali jej męża.

Źródło: A. Hołowacz, s. Swiate, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 139.

SKOPÓW
1945 styczeń 8, Przemyśl – Fragment raportu sytuacyjnego zastępcy komendanta powiatowego MO w Przemyślu MO za okres 21 listopada 1944 r. – 7 stycznia 1945 r.
[…] W nocy na 4 I 1945 r. został zastrzelony przez żołnierzy sowieckich wartownik nocny gromady Skopów Kruszyński Piotr, lat 30, narodowości ukraińskiej, zamieszkały w Skopowie. Dziesiętnik w tejże gromadzie Gac Józef, lat 43, narodowości ukraińskiej został ranny i uprowadzony. Wartownicy Kruszyński Julian lat 38 i Król Stefan lat 30, Ukraińcy, zostali również uprowadzeni przez nieznany oddział w mundurach sowieckich. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-70/106, k. 7.

1945, 16 marzec, Krzywcza. – Sprawozdanie sytuacyjne Zarządu Gminy Krzywcza dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu za okres po 15 marca 1945 r.
[…] Dnia 6 III br. w gromadzie Skopów został zamordowany przez nieznanych sprawców ksiądz greckokatolicki Demiańczyk Jan, lat 80, ksiądz greckokatolicki Konkolowski Stefan, lat 40, Konkolowska Maria z domu Demiańczyk, lat 44, Demiańczyk Mirosława, lat 52, nauczycielka szkoły ukraińskiej w Skopowie, Demiańczyk Wira, lat 36, i służąca, wszyscy narodowości ukraińskiej.
Tej samej nocy zostali również zastrzeleni w wymienionej gromadzie Wolański Jan, lat 50, Polak, Malinowski Jurko, lat 15, narodowości ukraińskiej, Król Jan, lat 52, narodowości ukraińskiej, Król Katarzyna, lat 38, Skrybski Władysław narodowości ukraińskiej i raniona Bacza Wasylia narodowości ukraińskiej.
Dnia 15 III br. nieznani sprawcy splądrowali prawie wszystkie domy w gromadzie Ruszelczyce, jak również zastrzelili 13 osób narodowości ukraińskiej, i 4 osoby ciężko zranili. Z wymienionej gromady zabrano 8 koni, zboże i odzież.
[…]
Wójt gminy
[podpis nieczyt.]
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 49, k. 149.

1945 marzec 22, Przemyśl – Fragment sprawozdania sytuacyjnego starosty przemyskiego dla Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie za okres 5 III 1945 r. – 20 III 1945 r. dotyczący mordu w Skopowie
[…] Dnia 6.3. br. około godziny 18 około 10 nieznanych sprawców uzbrojonych w różnego rodzaju broń palną, napadło na greckokatolicką plebanię w Skopowie, gmina Krzywcza, gdzie wystrzelali wszystkich domowników, a to:
1/ Ks. Demiańczyka Jana, lat 80, miejscowego proboszcza,
2/ Ks. Konkoliwskiego Stefana, lat 40, miejscowego wikarego,
3/ Konkolowską Marię, lat 44, żonę ad 2/,
4/ Demiańczyk Mirosławę, nauczycielkę, córkę ad 1/,
5/ Demiańczyk Wirę, córkę ad 1/,
6/ Muzykę Olgę, służąca proboszcza ad 1/,
7/ Wolańskiego Jana, rolnika ze Skopowa, religii rzymskokatolickiej,
8/ Malinowskiego Jurka, lat 15, religii greckokatolickiej,
9/ Króla Jana, rolnika religii greckokatolickiej,
10/ Król Katarzynę, żonę ad 9/,
11/ Skrypskiego Władysława, lat 16, religii greckokatolickiej.
Wszyscy zamordowani za wyjątkiem ad 7/ Wolańskiego byli narodowości ukraińskiej. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UW Rz 373, k. 290.

1945 kwiecień 6, Krzywcza – Fragment sprawozdania sytuacyjnego Zarządu Gminy w Krzywczy dla starostwa powiatowego w Przemyślu za okres po 31 marca 1945 r. o mordzie na Ukraińcach w Skopowie
[…] Dnia 25 III bieżącego roku nieznani uzbrojeni ludzie podzieleni na grupy napadli na mieszkańców gromady Skopów narodowości ukraińskiej i po obrabowaniu ich uszli do lasu.
Dnia 27 III bieżącego roku nieznana banda około 200 ludzi napadła na mieszkańców gromady Skopów narodowości ukraińskiej i wystrzelała około 60 osób (wszyscy narodowości ukraińskiej), jak również splądrowała kilkanaście domów i kilka domów spaliła, zabierając z nich dobytek, to jest odzież, zboże, bydło i konie.
W związku z powyższymi napadami wszystka ludność ukraińska opuściła w ostatnich dniach marca swoje domy i wyprowadziła się do Krzywczy, skąd furmankami przewozi się wymienionych do Przemyśla celem przesiedlenia. […]
Wójt gminy
[podpis nieczytelny]
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 23.

1945 kwiecień 10, Krzywcza – Meldunek posterunku MO w Krzywczy dla Komendy Powiatowej MO w Przemyślu o zabójstwie we wsi Skopów
W nocy na 28 III 1945 r. nieznana uzbrojona banda w różnego rodzaju broń palną około 300 ludzi wtargnęła do gromady Skopów, gmina Krzywcza, powiat Przemyśl, sterroryzowała ludność tam zamieszkałą bronią palną, po czym wymordowali (wystrzelali) z broni palnej około 60 osób narodowości ukraińskiej, których nazwisk nie zdołano ustalić, ponieważ reszta ocalonej ludności ukraińskiej wyjechała w popłochu z tejże gromady, przy trupach zaś nie znaleziono żadnych dokumentów.
Oprócz tego sprawcy zabrali z tejże gromady znaczna ilość sztuk bydła na szkodę gospodarzy narodowości ukraińskiej, których również nie zdołano ustalić z powodu wyjazdu tych gospodarzy z gromady.
Dochodzenie w tej sprawie prowadzi tutejszy Posterunek MO.
Komendant Posterunku MO
Gałuszka Leon, plut.
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 77.

Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] marca 1945 r. Polska banda zastrzeliła w Skopowie na plebanii dwóch księży i 4 inne osoby, a także 5 wieśniaków wracających z Przemyśla. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 862. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] marca 1945 r. Polska banda napadła na Skopów, spaliła trzecią część wsi, wystrzelała kilkadziesiąt wieśniaków (reszta uciekła na ukraińskie wsie). W akcji brali udział polscy wieśniacy z Kramarzówki i Helusza wraz z miejscowym komendantem milicji. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 863. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

1951 styczeń 21, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania Józefa Szpiecha ze Skopowa
Jak sobie przypominam, w 1945 r. przed świętami wielkanocnymi, w wielkim tygodniu z poniedziałku na wtorek urządzona została na gromadę Skopów „akcja” ze strony jakiejś bandy polskiej. […] Wiem, że w czasie tej akcji zginęło 50 lub więcej Ukraińców. Jak sobie przypominam, tydzień lub dwa przed akcją w gromadzie Skopów zamordowany został ukraiński ksiądz nazwiskiem Demiańczyk N., gdzie również zastrzelono jego trzy córki, zięcia i służącą. Całe ich mienie ruchome zostało wówczas zrabowane. Ja osobiście nie posiadam żadnych wiadomości, kto mógł dokonać tego morderstwa, w każdym razie ludność ukraińska gromady Skopów mówiła, że zrobili to Polacy. Morderstwo to, jak sobie przypominam, było w miesiącu marcu 1945 r. Ukraińskiego księdza Demiańczyka znałem osobiście i wiem, że ten był bezstronny, mimo że był Ukraińcem i z ludnością polską żył w przyjaznym stosunku.
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-050/1914, Akta śledcze p-ko Skrabut Bronisław, k. 10.

SŁOBODA
Fragment rozmowy z Mikołajem Mokryckim ur. w 1932 r. w Słobodzie
[…]
W naszej wsi stała tylko kapliczka, gdzie ludzie schodzili się pomodlić, tam chrzciliśmy paski wielkanocne u Ilka Mokryckiego, nazywali „do Krysi”, na podwórzu, tam byli zabici…
Kto został zabity?
U Mokryckiego już zbierali ludzi, żeby nocowali. Ta banda wtedy wleciała, to ich tam rozstrzelała. Ilu?.. Z ośmioro ludzi… O tym chyba nie trzeba mówić…
Nie, trzeba.
Do obrony mieli ręczny karabin maszynowy, z dyskiem, diegtiariowa. A ten Ilko, on nie miał dzieci. Jak tamci zaszli do Krysi, poszedł spać nad Złotą. Jak banda przyszła, to diegtiariowa zabrała. I zaraz z tego diegtiariowa rozstrzelali w domu coś z ośmioro ludzi, w tym także stareńkiego Polaka.
To było w jego domu?
Tak, w jego domu. Chłopca przyprowadzili do nas, na moje podwórze i zastrzelili go koło stajni. On chodził po polskich wioskach, pewnie znał Polaków, tę bandę.
Co to był za chłopiec?
Nazywał się Iwan Mokrycki. Mama była we Francji, brat zginął, młody, mógł mieć 14–16 lat.
Skąd się wziął diegtiar?
Miał go gospodarz, a ci, którzy mieli ochraniać wieś, poszli polować na dziki. Zostawali tego chłopca.
Kto został wtedy zabity?
U nas byli jeszcze ludzie przesiedleni z Wieprzowa, gdzieś z Polski, bo u nas był taki Kubicz… Nie pamiętam nazwisk rozstrzelanych.
Mężczyźni czy kobiety?
Kobiety, mężczyzn tam nie było, oprócz tego stareńkiego, Polaka [Jana Trusza – B. H.], którego rozstrzelali, a reszta to same kobiety.
[…]
Gdzie zostali pochowani ludzie zamordowani u Mokryckiego?
Zebrała się ochrona z różnych wsi, przyszli i w Dąbrowicy, bo my mieliśmy cerkiew w Dąbrowicy, i w Dąbrowicy na cmentarzu zostali pochowani wszyscy zamordowani .
[…]
Źródło: Rozmowa z Mykołą Mokryckim ur. w 1932 r. w Słobodzie, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 474–476.

SŁONE
1945, marzec 13, Przemyśl – Fragment raportu sytuacyjnego KPMO w Przemyślu dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu za okres 8 luty – 12 marzec 1945 r. o mordzie na Ukraińcach w Słonem
Prawdopodobnie ta sama grupa dokonała napadu na przysiółek gromady Słone, gdzie zostało zastrzelone 16 osób narodowości ukraińskiej. Ponadto w rejonie mniejsze grupy dokonują napadów na pojedynczych wartowników i ludność narodowości ukraińskiej, strzelając napotkanych. Ludności polskiej polecają umieszczanie napisów na drzwiach „Tu rodzina polska”, aby nie zaszedł wypadek zabicia jakiegoś Polaka. […]
W gromadach na północ od Sanu, gdzie ludność ukraińska stanowi mniejszość i gdzie były wypadki napadów ze strony nieznanych sprawców na rodziny ukraińskie – Ukraińcy masowo zgłaszają się do wyjazdu.
Komendant Powiatowy MO
(-) F. Bielak
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 49, k. 181.

SMOLNIK

Fragment sprawozdania sytuacyjnego referenta OUN Stepana Golasza „Mara” z nadrejonu „Beskid” o mordzie żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza na Ukraińcu w Smolniku

            […] 29 grudnia [1945 r.] we wsi Smolnik powiat Lesko patrol WOP z Woli Michowej zabił jednego chłopca, który właśnie wrócił z Niemiec i szukał kwatery, bo jego rodzice w czasie frontu wyjechali do USRR. Ponieważ było to po godzinie 13., został zastrzelony bez zatrzymywania.

Źródło: „Wisti z terenu za misiać hrudeń 1945 r.”, w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 52. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

SROGÓW GÓRNY

listopad 1945 r., Łemkowszczyzna – Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” za listopad 1945 r. o mordzie na Ukraińcach z Srogowa Górnego 

18 listopada 1945 r. miedzy Niebieszczanami a Pobiednem Polacy z Niebieszczan […] zamordowali 2 Ukraińców ze wsi Srogów Górny (z słów niektórych Polaków z Niebieszczan wychodzi, że mordu dokonała MO z Niebieszczan), którzy poszli tu kupować konie. Nazwiska zamordowanych: Łeha Teodor lat 45 i Dziaduś Petro lat 45. […]

Źródło: Wytiah iż „Wistej z terenu za misiać łystopad 1945 r.” pro polśko-ukrajinśke protystojannia na Łemkiwszczyni, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 902. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

STARE SIOŁO
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] marca 1945 r. Po akcji polska milicja przyjechała do Starego Sioła, gdzie zabiła 20 osób (wśród nich kobiety i dzieci). […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 861. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Przysiółek Lipina
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] kwietnia 1945 r. Polska milicja zastrzeliła w Lipinie uciekającego w kierunku lasu gospodarza. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 862. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania nieznanego referenta z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego o mordach na Ukraińcach w Starym Siole

[…] 29 grudnia 1944 r. miejscowa MO zaaresztowała wieśniaka Zawadę Dmytra, at 25. Aresztant zaginął bez wieści.

2 stycznia 1945 r. Miejscowa MO zaaresztowała, a następnie zamordowała wieśniaka Mykytę Wasyla – lat 37.

19 stycznia 1945 r. ci sami zaaresztowali i zamordowali wieśniaka Łychacza Stepana – lat 42.

5 lutego 1945 r.  zaaresztowała wieśniaka Łychacza Teodora – lat 60. Aresztant zaginął bez wieści.

28 marca 1945 r. miejscowa MO i z okolicznych posterunków w ilości 50 osób przeprowadziła akcję terrorystyczną na wieś. Podczas akcji zamordowali następujących wieśniaków-Ukraińców:

  1. Dubyk Wasyl – lat życia 44;
  2. Kozak Iwan – lat 23;
  3. Kozak Lulija – lat 5;
  4. Łyczacz Matwiju – lat 60;
  5. Łychacz Jurij  – lat 39;
  6. Łychacz Jarosław – lat 8;
  7. Łoziak Stepan – lat 36;
  8. Oreńczak Iwan – lat 17;
  9. Petraszko Teodor – lat 55;
  10. Proń Kateryna – lat 75;
  11. Repeta Iwan – lat 40;
  12. Sosnowa Jewa – lat 67;
  13. Tereszko Petro – lat 49;
  14. Tuczak Wasyl – lat 57;
  15. Czała Kateryna – lat 23;
  16. Czały Wasyl – lat 45.

Razem: zamordowanych 17, mężczyzn 14, kobiety 3, 2 dzieci do lat 15 (16 przez MO); aresztowanych 2 mężczyzn (przez MO). […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 927, 926. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

STRÓŻE WIELKIE

Fragment sprawozdania sytuacyjnego nieznanego referenta OUN z nadrejonu „Beskid” o mordzie mieszkańców polskiej wsi Niebieszczany na Ukraińcach ze Stróży Wielkich

            […] 18 listopada [1945 r.] między Niebieszczanami a Pobiednym Polacy z Niebieszczan (według niektórych Polaków z Niebieszczan to MO z Niebieszczan) zamordowali dwóch Ukraińców ze wsi Stróże Wielkie, którzy poszli tam kupować konie. Nazwiska zabitych: Liega Teodor lat 45 i Dziadyś Ilko lat 45. […]

Źródło: „Wisti z terenu za misiać łystopad 1945 r.”, w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 39. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

SUCHA WOLA

grudzień 1945 r. [?], [m.p.] – Fragment sprawozdania nieznanego referenta z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego o mordach na Ukraińcach w Suchej Woli

[…] 20 lutego 1945 r. MO z całego powiatu w ilości 300 osób przeprowadziło akcję na wieś. Podczas akcji grabili i bili wieśniaków, a także zastrzelili wieśniaka Kozaka Wasyla – lat życia 18. […]

W lutym 1945 r. MO z Zalesia zamordowało wieśniaka Onyszkę Matwija. […]

[…]

5 października 1945 r. o godzinie 4. rano WP zastało w domu Bosego Teodora 2 powstańców. Polacy chcieli, aby powstańcy się poddali, ale ci złapali za broń. W tym czasie Polacy zastrzelili  ich, jak też całą rodzinę Bosego Teodora i 2 dziewczyny, któe tam się znajdowały, a mianowicie:

  1. Bosy Teodor – lat życia 35;
  2. Bosa Anna – 33;
  3. Łabisz Marija – 13;
  4. Bosa Anna – 27;
  5. Firysz Rozalija – 26.

Razem: 21 zamordowanych (9 przez bolszewickie oddziały specjalne, 5 przez MO, 7 przez WP) […].

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 927, 933, 937. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragmenty wspomnień K. Wasylkewycza o mordach na Ukraińcach w Suchej Woli  i innych wsiach dokonanych przez żołnierzy WP, członków MO i band z sąsiednich polskich wsi

            […] W grudniu 1944 r. ziemia aż drżała od detonacji dalekiego frontu podczas wielkiej ofensywy Moskali na Niemców. Żyć było strasznie. Front oddalał się, ale za to na wieś co i raz napadało polsko-bolszewickie wojsko, milicja, bojówki. Oni niepokoili mieszkańców w dzień, a w nocy UPA. Pierwsi bili, rabowali, łapali ludzi, drudzy stawali w obronie ludności i prosili o żywność.

            Jesienią, we wrześniu-październiku, na wieś Sucha Wola i okoliczne wsie napadła milicja polska zebrana z całego powiatu. Rabowali, bili, w Suchej Woli spalili wtedy 12 domów od strony zachodniej, na tak zwanym Horbie. […] W styczniu 1945 r. większa ilość wojska wpadła do wsi. Prawie w każdym domu przeprowadzili rewizję. U Dmytra Kebały zabrali nawet podręczniki szkolne w języku ukraińskim, bo szukali jakoby „Surmy”. Kazali sobie dać obiad w szkole na 15 ze starszyzny. Na ganku zerwali podłogę, szukając broni, porozpruwali sienniki w kuchni, wszystko w domu przewrócili w poszukiwaniu karabinów, broszur, przy kradli co tylko popadło. Kilku poszło do wsi, a jak wrócili, powiedzieli, że sprzątnęli jednego „banderowca”. Był to 17-letni Wasyl Kozak, syn Teodora i Kateryny […]. Chłopca tego zabili około godziny 10 przed południem. Bosego wyprowadzili go przed dom na śnieg i na oczach matki, jęczącej na progu, zastrzelili za to, że 2 jego starszych braci, Iwan Kozak i Dmytro Kozak, byli w UPA, a ojciec Teodor donosił im jeść. […]

            Jeszcze przed wysiedleniem zamęczyli wielu cywili. Między innymi w Nowej Grobli na stacji kolejowej spalili 2 wieśniaków z przysiółka Kozaki. W lasku także 2 chłopaków (Misztala i Saramagę) przywiązali do dębu, oblali benzyną i żywcem podpalili. Mówili potem, że to banderowcy z UPA spalili w tym miejscu 2 Polaków. […] Zastrzelili Onyszka Samiłę w czasie zmiany warty na moście na Lubaczówce pod Nową Groblą, myśląc, że do mostu podchodzi banderowiec.

            […] We wsi Laszki na początku Polski była wzmocniona nocna warta. Wpadła bojówka z Jarosławia i sprawdzała wartę nocną, jej dokumenty. Ludzie wtedy mieli jeszcze poniemieckie kenkarty. Kto z wartowników wykazał się kenkartą z literą „P”, tego wypuszczano, a kto miał „U” zastrzelony zostawał na miejscu. Jednej nocy w ten sposób w Laszkach zastrzelonych zostało 8 naszych ukraińskich wartowników. […]

            W Horyńcu zastrzelili księdza Petra Wolanowycza, gdy na ich rozkaz dawał im kolację i jeszcze obrócił się do kredensu po wódkę, jak dostał z tyłu w głowę.

            W Cewkowie w powiecie Lubaczów w szkole zastrzelili kierowniczkę szkoły Konstantynę Łysiak wraz z jej mężem i 3 członkami rodziny. […]

            Znowuż we wsi Radruż koło Horyńca powiat Lubaczów (niegdyś Rawa Ruska) bojówka wrzuciła do ognia płonącej plebanii proboszcza Huczkę, jego żonę o córkę Sławcię za to, że znaleźli w stercie ukrywającego się „banderowca”, który także został spalony.  

[…] Polscy partyzanci zastrzelili w lesie pod Kozakami mieszkańca wsi Sucha Wola Dmytra Mozola, liczącego ponad 40 lat, który z rana wiózł furmanką jakąś broń dla UPA […]. Na łąkach pod Kozakami zastrzelili Dmytra Prewedę z Kozaków i Onyszkę (imienia nie pamiętam) z przysiółka Onyszki. […]

Źródło: Oryginał, rękopis. Archiwum B. Huka. K. Wasylkewycz, [Spohady], b.m, b.d., s. 23, 26. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

SUFCZYNA
1945 kwiecień 3, Bircza – Fragment sprawozdania sytuacyjnego Zarządu Gminy Bircza za okres 15 marca – 30 marca 1945 r. dotyczący mordu na 3 Ukraińcach w Sufczynie
[…] W dniu 25 III 1945 r. o godzinie 12. w nocy zostali uprowadzeni i zamordowani przez nieznanych sprawców 3 mężczyźni narodowości ukraińskiej, a to: sołtys gromady Sufczyna Antochiw Michał, Teleśnicki Ilko, Pawlik Władysław, zamieszkali w gromadzie Sufczyna. […]
Wójt gminy Krajewski
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 13.

1945 kwiecień 30, Bircza – Fragment sprawozdania sytuacyjnego wójta gminy Bircza Krajewskiego dla starostwa powiatowego w Przemyślu za okres 1 kwietnia – 30 kwietnia 1945 r.
[…] Dnia 11 IV 1945 r. nieznani bandyci napadli na gromadę Brzuskę i Sufczynę, mordując ludność i niszcząc domy mieszkalne. […]
Krajewski
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 27.

SURMACZÓWKA-Maczugi
Fragment sprawozdania referenta politycznego II Okręgu OUN Kraju Zakerzońskiego Dymitra Dzioby „Stala” z 25 kwietnia 1945 r.
[…] 11 kwietnia 1945 r. milicja polska z bandą napadli na Maczugi, przysiółek wsi Surmaczówka. Spalili tu 21 gospodarstw i zamordowali 5 osób: Bochno Mychajła, lat 67; Bochno Katerynę, lat 65; Kuril Hannę, lat 45 i jej dwuletnią córkę; Pszyrka Onyszka, lat 69. W ten sam dzień spalili przysiółki wsi Mołodycz Warcaby, gdzie spalili 8 gospodarstw i Wolę, gdzie spalili 26 gospodarstw. […]
Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 865. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

SUROCHÓW
1945 kwiecień 27, Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 17 kwietnia – 27 kwietnia 1945 r.
[…] dnia 19.4.1945 r. banda terrorystyczna wymordowała szereg osób narodowości ukraińskiej na terenie gminy Sieniawa. Druga grupa dywersyjna w liczbie 150 osób pod dowództwem znanego terrorysty spod znaku AK, pseudo „Radwan”, dokonała [napadu] na gromadę Surochów powiat Jarosław, gdzie wymordowała 7 osób narodowości ukraińskiej. […] następnie uprowadzili ze sobą księdza greckokatolickiego Michała Płachtę, jego żonę i syna. […]
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 57.

Tłumaczenie na język polski informacji Michała Szkilnyka o mordzie na Ukraińcach we wsi Surochów, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] 15 września 1945 r. polskie bandy o wielkiej sile napadły na Surochów. Tej tragicznej niedzieli ks. Mychajło Płachta odprawiał nabożeństwo w miejscowej cerkwi. Bandyci wtargnęli do cerkwi, narobili wrzasku, przerwali nabożeństwo, zabrali kapłana od ołtarza. Aresztowali też żonę księdza i syna Jurka. Po skrępowaniu drutem kolczastym najpierw ciężko pobili aresztowanych, potem poprowadzili na przesłuchanie do wsi Piwoda, gdzie znów strasznie znęcali się nad nimi. Potem pognali wszystkich do Szówska i tam, rozebrawszy wszystkich do naga, publicznie zgwałcili żonę ks. Płachty, wreszcie wszystkich rozstrzelali.
Druga grupa z tej samej bandy złapała pod cerkwią kilkanaście dziewcząt, przyprowadziła na folwark, również porozbierała do naga i wyśmiewała się z nich. Kiedy Iwan Kordiak stanął w obronie dziewcząt, jeden z polskich bandytów zastrzelił go. Podczas napadów polskich band na Surochów zginęli: Wasyl Koński, Stefan Dul, Ołeksa Wancak, Paraskewia Cichowlas, brat proboszcza Wołodymyr Płachta, Wasyl Ośmak, Mychajło Gełeta, Wasyl Żinczak, Nastia Kułyk, Mychajło Kuń, Anna Fedan, Stefan Kuszpyra, Dmytro Dubniak, Ołeksa Romaneć, Roman Hołoweńka i inni. […]
Surochów, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 229–230.

Fragment wspomnień Iwana Ubogiego ur. w 1923 r. w Surochowie
[…] W 1945 r. jednej niedzieli Polacy zaatakowali wieś Surochów. W tym czasie u nas przebywała bojówka, no i wraz chłopakami ze wsi przegnali tę bandę. Jeden z UPA odniósł ranę i zaczął uciekać. Jeden z jego kolegów biegł za nim, chcąc wziąć jego pistolet, ale ranny Polak, ukryty za drzewem zdążył go zabić, ale potem ten Polak też skończył życie. Tym zabitym żołnierzem UPA był Łobuz z Sobiecina.
Jego brata Polacy złapali koło Wietlina, przyprowadzili do Surochowa i prowadzili przesłuchanie u gospodarza Iwana Kendzierskiego. Przyprowadzili tam jego żonę Polkę i pytali się jej, co mają z nim zrobić. Powiedziała, aby zrobili, co sami zechcą. Wtedy postawili go bosymi nogami na rozpaloną kuchnię. Spalili mu nogi, a potem wyprowadzili go za stodołę i zabili. […]
Jednego razu przed wysiedleniem na Ukrainę byli u nas chłopcy z UPA. Jednym z nich był Stepan Borys, urodzony w 1925 r. w Sobiecinie, pseudonim „Neczaj”. Ten bardzo odważny partyzant został zabity w sąsiedniej wsi Wietlin. Drugim był Ołeksa Hur, który ukrył się na gruszy i stamtąd strzelał tak, że Polacy zmuszeni zostali do odwrotu. Wtedy Polacy zabili we wsi 17 Ukraińców. […]
Źródło: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 535.

Fragment rozmowy z Marią Kostenko (panieńskie nazwisko Borys), ur. w 1924 r. w Sobiecinie
[…] Potem, podczas obław, Pawło i Stepan Stolar zostali zastrzeleni w Surochowie.  […]
Gdzie pochowano obydwu Stolarów?
Nie wiem, potem, gdy byliśmy w cerkwi i wyszliśmy, został zaaresztowany nasz ksiądz Płachta. Miał żonę i chłopaka, gdzieś 8–9-letniego Jurka. Wrócił z wiezienia z długimi włosami, z brodą. A wtedy z za Jarosławia uciekło do nas dwóch księży [greckokatolickich]. Przybyli do nas w nocy, w [samych] koszulach. I zostali w Surochowie u Płachty. Jeden z nich pojechał odprawić mszę święta do Wietlina, gdzie zasłabł tamtejszy ksiądz. A drugi po mszy w cerkwi w Surochowie poszedł do toalety. W tym czasie nasz ksiądz był w domu. To został zabrany… Bo jeszcze nie wróciliśmy po mszy do domu, jak w całej wiosce rozległy się dzwony. Widocznie napaść miała mieć miejsce wtedy, gdy ludzie będą w cerkwi, ale napastnicy trochę się spóźnili. Wtedy zabity został chłopak z Surochowa po drodze z cerkwi, kobieta, która [akurat] wyganiała gęsi ze stawu pośród wsi… Nie wiem, ile osób zostało wtedy zabitych, ale nawet nie pochowano ich na cmentarzu wiejskim, bo znajdował się na skraju wsi, a pochowano ich koło cerkwi w Surochowie. […]
Źródło: Rozmowa z Mariją Kostenko (córka Hryhorija i Rozaliji Skyby, pańsieńśkie nazwisko Borys) ur. w 1924 r. w Sobiecinie, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 447–448.

SZCZUTKÓW
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] kwietnia 1945 r. Polska milicja, rabując Szczutków, zabiła 19-letniego chłopca. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 862. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Szczutkowie

6 listopada 1945 r. WP kwaterujące we wsi w ilości 130 osób, zamordowało wieśniaka Fłys Wasyla – lat 55;

10 listopada 1945 r. to samo WP zamordowało wieśniaka Fłys Mychajła – lat 24.

[…]

Razem: 3 zamordowanych mężczyzn (przez WP). […]      

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 947. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

SZKLARY
1980 luty 11, Rzeszów – Fragment karty na czyn członków oddziału AK ze zgrupowania „Warta” na 10 osobach narodowości ukraińskiej w Szklarach
[…] W pierwszej połowie czerwca 1945 r. z rozkazu „Zycha” banda pod dowództwem [Edwarda] Cieśli ps. „Zabawa” na stacji kolejki relacji Przeworsk-Dynów w miejscowości Szklary powiat Rzeszów – dokonała napadu na skład kolejki wąskotorowej. Po sterroryzowaniu załogi pociągu banda przystąpiła do penetracji pociągu, uprowadzać z wagonu 10 osób narodowości ukraińskiej, w tym: 5 mężczyzn, 3 kobiety, 2 dzieci w wieku 12–15 lat, którzy powracali do swych domów, skąd byli wywiezieni na przymusowe roboty do Niemiec. Bandyci po zrabowaniu tym osobom posiadanego majątku uprowadzili ich do pobliskiego lasu, gdzie zostali wszystkie zastrzelono. […]
AIPN Rz 05/1, cz. 5, k. 36.

SZYPERKI
Tłumaczenie na język polski fragmentu artykułu wspomnieniowego Mikołaja Andrusiaka „Krywawyj teror polśkych bojiwok na Nadsianni” o mordach na Ukraińcach w Szyperkach zamieszczonego w zbiorze „Jarosławszczyna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] Pierwszą ofiarą polskiego terroru w parafii Dąbrówka był Iwan Karp ze wsi Szyperki. Zabito go, gdy wracał z cerkwi. Kolejne ofiary to Iwan Martyn, Josyf Ryczko, Iwan Młynarski syn Petra, Petro Młynarski, Iwan Wołoszyn, Iwan Symbida. […]
Ofiary parafii Dąbrówka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 200.

ŚLIWNICA
1945 marzec 23, Przemyśl – Fragment raportu sytuacyjnego Komendy Powiatowej MO w Przemyślu MO za okres 13 marca 1945 r. – 23 marca 1945 r.

[…] W nocy na 18.3. br. nieznani sprawcy zamordowali w gromadzie Śliwnica, gmina Dubiecko Króla Jana, jego żonę Apolonię i syna Władysława, przy czym zrabowali 1 krowę, łóżko i poduszkę. Król był narodowości ukraińskiej, zaś żona i syn narodowości polskiej. […]
Oryginał, maszynopis. AIPN-Rz-70/106, k. 11.

ŚREDNIA
1945 kwiecień 4, Krzywcza – Meldunek posterunku MO w Krzywczy dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu mordzie na 8 osobach narodowości ukraińskiej we wsi Średnia
W dniu 13 IV 1945 r. w nocy nieznana uzbrojona banda w różnego rodzaju broń palną w sile około 100 osób wpadła do gromady Średnia, gmina Krzywcza, powiat Przemyśl, sterroryzowała ludność tam zamieszkała bronią palną, po czym wymordowali (wystrzelali) następujące osoby:
1. Perduta Stefan, lat 42,
2.Szandarowski Sańko, lat 72,
3. Muszak Jan, lat 48,
4. Perduta Anastazja, lat 70,
5. Perduta Maria, lat 48,
6. Seńczyk Tomasz, lat 55,
7. Seńczyk Jan, lat 54,
8. Huczyk Katarzyna, lat 58, wszyscy narodowości ukraińskiej.
Oprócz tego sprawcy zabrali z tejże gromady 8 sztuk bydła (krów) i udali się do przylegającego lasu przez nikogo nie rozpoznani. Innych rzeczy nie zabierali.
Dochodzenie w tej sprawie prowadzi tutejszy Posterunek.
Komendant Posterunku MO
Gałuszka Leon, plut.

Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 75.

TARNAWA

sierpień 1945 – Fragment raportu „Wistky z terenu” z Okręgu I Kraju Zakerzońskiego za sierpień 1945 r.

[…] 5 sierpnia 1945 r. Polscy bandyci zamordowali we wsi Tarnawa powiat Lesko jednego ze świadomych Ukraińców Łemkowszczyzny, byłego sekretarza zarządu gromady w Tarnawie – Ołeksę Dmytryka, zamieszkałego w Łukowym powiat Lesko. […]

Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akcii na Łemkiwszczyzni w serpni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 873. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

TARNAWIEC
Fragment tłumaczenia na język polski informacji J. Tepłyckiego o mordzie na Ukraińcach we wsi Tarnawiec, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
[…] W Boże Narodzenie 1945 r. Polacy zamordowali w Tarnawcu koło Ożannej całą rodzinę Koza – matkę Paraskę, jej synów Iwana, Petra, Mykołę, Stefana i córkę Annę. […]
Cieplice, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 224–226.

TERATYN

Fragment relacji Hałyny Zacharczuk o mordzie na Ukraińcach z Teratyna

            […] 8 marca 1945 r. podczas przesiedlenia mieszkańców naszej wsi do USRR miała miejsce straszna tragedia. Kolumna wozów z przesiedleńcami, składająca się z 13 osób, podążała 12 załadowanymi majątkiem podwodami w kierunku stacji Chełm. Niedaleko wsi Białopole zatrzymali ją bandyci i zawrócili do lasu. Majątek zrabowali, a ludzi żywcem spalili. Wśród zamordowanych znajdowali się z mojej rodziny Mykoła Maksymowycz Pawluk, Serhij Łentijowycz Łytwynczuk. […]

Źródło: H. Zacharczuk, s. Teratyn, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 229.

TRÓJCZYCE
1945 luty 22, Orzechowce – Fragment telefonogramu MO w Orzechowcach do KPMO w Przemyślu o mordzie na Ukraińcach w Trójczycach
Melduję, że w nocy na 22.2.1945 r. nieustaleni dotychczas sprawcy w gromadzie Trójczyce tutejszego rejonu zamordowali 9 osób oraz 4 osoby ranili narodowości ukraińskiej […].
w/z komendanta posterunku
/-/ Mazur, plutonowy
Kopia, maszynopis. APP, SPP 79, k. 315.

1945 marzec 1, Orzechowce – Fragment sprawozdania sytuacyjnego Zarządu Gminy Orzechowce dla Starostwa Powiatowego w Przemyślu za 15 luty – 28 luty 1945 r.
[…] Sprawy zakłócenia spokoju i porządku publicznego:
W okresie sprawozdawczym na terenie tut. Gminy było 11 mordów, które miały miejsce w gromadzie Trójczyce (9) i Kosienice (2).
W nocy z dnia 22/23 lutego 1945 o godzinie 1-szej w nocy nieznani sprawcy przyjechali furmankami do gromady Trójczyce, gdzie dokonali napadu rabunkowego i morderstwa /zastrzelenia/ następujących osób:
1. Wojtowicz Maria, ur. 10.9.1880,
2. Wojtowicz Pelagia, ur. 10.9.1918,
3. Wojtowicz Emilia, 5.3.1926,
4. Kowal Emilian, ur. 15.2.1926,
5. Wojtowicz Wasyl, ur. 10.10.1896,
6. Wojtowicz Antonina, ur. 15.1.1896,
7. Wojtowicz Stefania, 3.4.1924,
8. Wojtowicz Katarzyna, 19.II.1920,
9. Wojtowicz Wasyl, 14.8.1866 – wszyscy narodowości ukraińskiej. Banda ta dokonała następnie napadu w gromadzie Kosienice, gdzie zostały zamordowane 2 osoby.[…]
Wójt gminy
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 49, k. 139.

1950 listopad 29, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania podejrzanego Jana Dźwierzyńskiego przez Stanisława Jędrysa, oficera śledczego WUBP w Rzeszowie
[…] Pytanie: Wyjaśnijcie działalność organizacji BCh po wyzwoleniu Polski. […]
Odpowiedź: […] W kilka dni później z inicjatywy Kisiela została przeprowadzona akcja przez Kisiela w gromadzie Trójczyce, gdzie to zostało wymordowanych około 19 osób ukraińskich […].
Odpis, maszynopis. IPN-Rz-050/124, t. 1, k. 67.

Fragment relacji Josypa Wojtowycza o mordzie na Ukraińcach w Trójczycach

[…] W 1945 roku nocą z 22 na 23 lutego miała miejsce nowa tragedia: wymordowanie przez polskich bandytów pod przewodem bolszewickich „wyzwolicieli” wielu mieszkańców mojej wsi Trójczyce. Zamordowano moją 67-letnią stryjnę, jej synową Katerynę Wojtowycz (z domu Hrynewycz) z dwoma dziećmi przy piersi. Młodą kobietą w zwierzęcy sposób zarżnięto bagnetami, dzieci zostały we krwi koło zabitej matki i babci. […] Emil Kowal, 18-letni chłopak, został w zwierzęcy sposób zabity bagnetem w łóżku. Wasyl Wojtowycz, jego żona Antonina, córka Stefanija Wojtowycz, zostali rozstrzelani z automatu na strychu. 65-letnia Kateryna Wojtowycz, jej 20-letnia córka Emilia i synowa Pelagia zostały zakłute bagnetami. 3-letni wnuk Katereny został ranny strzałem w potylicę, ale przeżył. Wasyl Wojtowicz (75-letni gospodarz) został rozstrzelany w domu, a jego syn Josyf odniósł ciężką ranę i cudem przeżył.

Źródło: J. Wojtowycz, s. Trijczyci, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 106.

 

TRZCIANIEC
1947 styczeń 9, m.p. [okolice Birczy] – Fragment sprawozdania „Bojczuka”, referenta OUN z nadrejonu „Chłodny Jar”, o mordach na ludności ukraińskiej dokonywanych w Trzciańcu przez załogę posterunku MO w Wojtkowej
1. […] W grudniu 1944 r. polski milicjant Soroka Adam z Rozpucia i inne obrabowali Klimkowskiego Osypa, Ukraińca, członka OUN, żonatego, ze wsi Trzcianiec. Zabrali: męskie ubranie i kobiece, płaszcz, maszynę do szycia ubrań, dwa zegarki. Samego Klimkowskiego Osypa zastrzelił czerwony milicjant Soroka Adam.
2. W styczniu 1945 r. polska milicja w Wojtkowej aresztowała Pełykana Osypa z Trzciańca – męża zaufania i Pełykana Piotra z Trzciańca, członka OUN. Aresztowanych rozebrali do naga i trzymali, torturując, całą noc na mrozie, a nad ranem zamordowali. […]
6. W listopadzie 1944 r. polska milicja w Wojtkowej aresztowała Symczaka Mykołę z Trzciańca, za parę dni oddali NKWD. […] Do tej pory o aresztowanym niema wiadomości.
7. W listopadzie 1944 r. MO wraz z bolszewikami aresztowała Paszkewicz Teklę. Do tej pory nie ma o niej wiadomości. […]
Tłumaczenie z języka ukraińskiego.
AIPN Rz 071/1, t. 47, „Bojczuk”, Akty polśkoho terroru w seli Wijtkowij, k. 177–178.

TYRAWA SOLNA

22 stycznia 1946 r., m.p. – Fragment wyciągu ze sprawozdania „Wisti z terenu” za styczeń 1946 r. przygotowanego przez referenta „T” z nadrejonu „Chłodny Jar” I Okręgu Kraju Zakerzońskiego o mordzie Wojska Polskiego na Ukraińcach w Tyrawie Solnej

[…] 15 stycznia 1946 r. WP kwaterujące we wsi Siemuszowa […] na przysiółku [Tyrawy Solnej] Pyła dopuściło się następujących okrucieństw: […] 3 miejscowych mężczyzn – Mopaka, Szwajłyka i Jadczyszynego – po złapaniu mocno pobili, powykręcali ręce i zabrali z sobą. Potem zostali znalezieni pod lasem poprzebijanych bagnetami. […]

Źródło: Dopownennia do zwitu pro suspilno-polityczne stanowyszcze na terenach Peremyszczyny w siczni 1946 roku, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 978. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

TYSOWA

25 października 1945 r., m.p. – Fragment komunikatu Kierownictwa Krajowego Kraju Zakerzońskiego z sierpnia-września 1945 r.

[…] Dnia 7 września polskie wojsko spaliło we wsi Tysowa 180 gospodarstw i zamordowało 19 osób. Przed spaleniem wojsko razem z bandami cywilnymi obrabowało całą wieś. Ksiądz został aresztowany jeszcze w dniu poprzednim. Zamordowanych przed śmiercią torturowano, odcinano uszy, języki, nosy, wydłubywano oczy, kobietom odcinano piersi, brzuch jednej kobietę przebito kołkiem drewnianym. […].

Źródło: Informacija pro polśko-ukrajinśke protystojannia na Peremyszczyni, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 893. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

 

UHRYNÓW

Sierpień (?) 1946 r., [m.p.] – Fragmenty protokołu przesłuchania świadka mordu UB na na Iłariju Konaszewskim z Uhrynowa sporządzonego przez nieznanego pracownika nadrejonu „Liman” Okręgu III Kraju Zakerzońskiego

            […] I tak 21 sierpnia 1946 r. o godzinie 4. do wsi Uhrynów na akcję terrorystyczną przyjechało KBW (Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego) w sile 100 osób. […] Zaaresztowany został Iłarij Konaszewski lat 22, brat zamordowanego [wcześniej partyzanta Iwana Konaszewskiego – B.H.]. […] Wszyscy aresztowani zostali odstawieni do Waręża. Po drodze wszystkich bili kolbami, bukami i kopali. Z Waręża samochodem odwieźli ich do Hrubieszowa i oddali w ręce UBP. W Hrubieszowie UBP zamordowało Iłarija Konaszewskiego lat 22. Świadek (jeden ze wspomnianych wyżej aresztantów, który wróci z więzienia) zeznał, że Iłarija [ubecy] bili żelaznymi sztabami i w ten sposób ukrócili zywota najstarszemu z braci Konaszewskich. […]

Źródło: Protokoł antyukrajinśkoji akciji widdiłu Korpusu bezpieczeństwa wewnetsznego w seli Uhrynowi, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 1056–1057. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

UJKOWICE
1950 październik 20, Przemyśl – Fragment protokołu przesłuchania Antoniego Koby przez kaprala Józefa Czubę z PUBP Przemyśl
[…] Pytanie: Kto tkwił w organizacji BCh po wyzwoleniu oraz kto był komendantem BCh gminy Orzechowce?
Odpowiedź:
1.Dźwierzyński Jan – komendant gminny BCH. […] 11. Lichtarski Franciszek – członek, słyszałem od Sanockiego, że wymieniony zabił w Ujkowicach popa ukraińskiego. […]
Odpis, maszynopis. AIPN-Rz-050/124, t. 1, k. 51.
Więcej o mordzie w Ujkowicach

1945 marzec 22, Przemyśl – Fragment sprawozdania sytuacyjnego starosty przemyskiego dla Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie za okres 5 III 1945 r. – 20 III 1945 r. dotyczący mordu w Ujkowicach
[…] Dnia 4.3. br. około godz. 20. niewyśledzeni dotychczas sprawcy dokonali napadu rabunkowego na greckokatolickie probostwo w Ujkowicach, gmina Orzechowce, i po dokonaniu rabunku zamordowali:
1/ ks. Sorokiewicza Jana,
2/ Sorokiewicz Kostkę,
3/ Zazulę Marię,
4/ Lewicką Paulinę,
5/Witoszyńską Katarzynę,
6/ Witoszyńskiego Michała,
7/ Chanas Andrzeja,
8/ Chanas Anne – wszyscy narodowości ukraińskiej oraz
9/ Ryznara Józefa, narodowości polskiej. […]
Oryginał, maszynopis. APRz, UW Rz 373, k. 289.

ULHÓWEK
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] marca 1945 r. Polska milicja podczas akcji zabiła w Ulhówku jednego świadomego Ukraińca. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 860. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

ULUCZ
Tłumaczenie na język polski relacji Wasyla Czarneckiego o mordzie na Ukraińcach we wsi Ulucz, zamieszczonej w tygodniku „Nasze Słowo” nr 16 z 1990 r.
[…] Z przyjściem władzy ludowej rozpoczyna się największa tragedia Ulucza. Na początku 1945 r. mnożą się napady na Ulucz i okoliczne wioski. Napadają głównie polskie grupy zza Sanu. Idą rabować oddziały samoobrony, ORMO i inne ugrupowania, które trudno inaczej nazwać jak bandyckimi. Rabunek, mordowanie ludzi, gwałcenie kobiet stają się ich codziennym zajęciem. […]
Gdzieś od połowy 1946 r. Ludowe Wojsko Polskie kontynuuje napady na wioski ukraińskie, przyjmując do spółki różne grupy cywilne. Oto jak wspomina jeden z takich napadów, Iwan Dobriański:
Na początku czerwca Wojska Polskie wdarło się do ​​Ulucza. Miał szczęście ten, kto zdążył uciec ze swym dobytkiem (najczęściej krową lub koniem) do lasu. Niektórzy próbowali schować się dobytek we wsi, tym się mniej poszczęściło. Iwan Dobriański z sąsiadem Iwanem Szlachtyczem zeszli do kryjówki pod chatą. Żona Szlachtycza, Stefania, poszła do matki Dobriańskiego, żeby być razem. Po wejściu wojska do kryjówki Dobriańskiego i Szlachtycza zaczęły docierać jęki żony Szlachtycza, którą katował jakiś porucznik. Niebawem katowane kobiety wyprowadzono z chaty, a wojsko położyło ogień pod strzechę.
Mniej więcej po trzech godzinach Dobriański i Szlachtycz odważyli się opuścić kryjówkę. Zobaczyli zgliszcza … Mężczyźni, którzy nie zdążyli się ukryć, zostali zamordowani. Ci, co uciekli ze wsi, ocaleli. Żołnierze zabili koło domu inwalidę z I wojny światowej, Wasyla Moskala; zranili a potem wrzucili w ogień palącego się domu Mychajła Sotnyckiego (również inwalida z frontu austriackiego). Zabito rodzinę Kulykiw… Ciało zastrzelonego Iwana Podolaka  żołnierze wrzucili do płonącego domu. Na liście zamordowanych znajdują się: Onufrij Tehir z żoną, Iwan Pawliwski,  Iwan  Lewkowycz, Iwan Kłysz i 11-letnia córka jego siostry, Zacharia Moskal… Większość zamordowanych zginęła w męczarniach: wydłubywano oczy, wycinano języki, gwałcono…
Przy okazji, jak wspomina Mykoła Kowalski, zabrano 75 krów, 30 koni. Po ich odejściu zmarli pobici Josyp Kibała i Mykoła Badyrka. Żołnierze zastrzelili Mykołę Cholawkę z córką Kateryną, Mykołę Handzi a Tetianę Kulyk z głuchoniemym synem wrzucili do płonącej chaty. W ogień wrzucono także Sofiję Kibałę i córkę Andrija Sołeckiego z Borownicy. Ogółem spalono 24 osoby. Podobnych napadów było osiem. Wieś została całkowicie zniszczona. Przed wojną mieszkało tu ponad cztery tysiące ludzi. […]
W Uluczu, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 310–311.

Fragment wspomnień Mychajła Polańskiego o mordach na Ukraińcach w Uluczu dokonanych przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Na początku 1945 r. Polacy częściej zaczęli napadać na wieś. Za wojskiem zawsze ciągnęła chmura cywili z Witryłowa, Temeszowa i Borownicy, szła także milicja i ORMO, uzbrojeni członkowie samoobrony. […]

Na początku czerwca znowu gruchnęła Uluczem wieść o zbliżaniu się WP. […] Zginęli wtedy: inwalida z I wojny światowej Wasyl Moskal […], inwalida Mychajło Sosnicki został ranny i wrzucony do ognia, rodzina Kułyków, do ognia własnego domu rzucony został Iwan Podolak, Zacharij Moskal,, Onufrij Tchir z żoną, Iwan Panykiwski, Iwan Łewkowycz, Iwan Knysz z 11-letnią córką jego siostry, Sofija Kibała, do ognia wrzucona została córka Andrija Sosnyckiego z Borownicy, zastrzelono także Mykołę Cholawkę i jego córkę Katerynę, Mykołę Hryndzio, Tetianę Kułyk z głuchoniemym synem żołnierze wrzucili do ognia. Pobici przez wojsko Josyp Kibała i Mykoła Badyrko zmarli po jego odejściu ze wsi. Zginęło wtedy 24 osoby. […]

 Gdzieś pod koniec sierpnia 1946 roku tato przez spaloną Wieś spotkał Łewkowycza ( jego imienia sobie nie przypominam). już byli na Gdy zobaczyli ludzi uciekających przed wojskiem. obydwaj rzucili się do ucieczki ale nagle coś sobie chyba przypomniał zawrócił do swojego kurenia. tato jeszcze krzyknął wracaj uciekaj ale to nie pomogło. gdy tato do biegu na górę zobaczył za sobą łepkowicza Jak uciekał przed wojskiem jednak nie uciekł bo kula była szybsza. na dwie gry żołnierze kolbami rozbili Czemu głowę i okaleczyli ciało bagnetami. […]

Źródło: Spohad Mychajła Polanśkogo narodżenoho 1935 roku w Uluczi Bereziwśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 500–503.

UŁAZÓW

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borys „Żana” o mordach na Ukraińcach w Ułazowie

[…] 25 kwietnia 1945 r. polska [banda] z Obszy nocą zamordowała wieśniaka Jaroszka Pawła – lat życia 60.

15 października 1945 r. ta sama banda zamordowała 2 wieśniaków, a to:

  1. Łozyński Andrij – 32 lata życia;
  2. Skalij Ołeh – 50;

Przyczyną mordu było prawdopodobnie to, że wymienieni poznali bandytów. […]

Razem: 3 zamordowanych przez bandę polską i MO. […ї

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta ich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny protiahom 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 957. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

WALAWA

Fragment relacji Anny Batiuk o mordzie na Ukraińcu w Walawie

[…]  Gdy zaczęło się przesiedlenie w 1945 roku, na wieś zaczęły napadać polskie bandy i mordować ludzi. […] I tak S. Iwluk pojechał w pole i nie wrócił. Po tygodniu znaleziono go zamordowanego w krzakach, z wydłubanymi oczyma. Ludzie, wracający z Niemiec do domu, nie wiedzieli o tych bandycki napadach, stawali się ich ofiarami. 33-letni Dańko Małyk, niczego nie podejrzewając, wracał do rodzinnej wsi Walawa. Pod samą wsią został zabity. Gdy jego siostra przyszła, aby go pochować, zobaczyła tylko rozerwane walizy i kałużę krwi, a trupa brata nie znalazła. […]

Źródło: s. Walawa [relacja], Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 55.

 

Fragment relacji Wołodymyra Hałana o mordzie na Ukraińcu w Walawie

[…] Pewnej niedzieli we wsi zjawiło się Wojsko Polskie, przeszukiwało wszystkie domy, czegoś szukało. U sąsiadów Giżowskich, mieszkających za drogą, na strychu znaleźli automat. Starszego syna, Stepana, z miejsca zabrali. Młodszy syn Michał uciekł do naszego domu. Przed polskimi żołnierzami uznaliśmy go za swego. Stepana zaprowadzili na drugi koniec wsi, gdzie rozkwaterowało się dowództwo wojskowe, i zabili. […]

Źródło: s. Walawa, [relacja], Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 56.

WAPOWCE
1945 maj 6, Kunkowce – Meldunek posterunku MO w Kunkowcach dla PMO w Przemyślu o mordzie na Janie Kowalczyku w Wapowcach
Zgłaszam, że dnia 5 V 1945 r. około godziny 18 dokonano napadu na wieś Wapowce przez uzbrojona bandę w sile ponad 200 ludzi. Oddział ten przybył z lasu od strony Węgierki. W czasie napadu chciano zabrać konia tutejszemu Ukraińcowi Kowalczykowi Janowi i gdy ten upierał się, został zastrzelony 2-ma strzałami, po czym konia zabrali. Po zabraniu konia oddział wycofał się do lasu
Następnego dnia tj. 6 V 1945 r. o godzinie 5 najprawdopodobniej ten sam oddział otoczyła całą wieś a następnie dokonał zaboru 2 krów, 10 koni wraz z uprzężą i wozami. Następnie kradli wszystko, co popadło im w ręce. W tym czasie usiłował ubiec ze wsi Grecko Jan i gdy nie usłuchał wezwania do zatrzymania się, oddali do niego kilka strzałów, wskutek czego został ciężko ranny. Rannego odstawiono w tym samym dniu do szpitala w Przemyślu. Nadmieniam, że rabunku bydła, koni wraz z wozami i innym dobytkiem dokonano na ludności ukraińskiej. […]
Komendant posterunku P.P.
[podpis nieczyt.]
Oryginał, rękopis. APP, SPP 79, k. 337–338.

WASYLÓW WIELKI

Fragment wspomnień Iryny Baran o mordzie na Ukraińcach w Wasylowie Wielkim dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] W marcu 1946 r. na naszą wieś napadli obławą Polacy. Mężczyźni zaczęli uciekać polem, które było równe, a Polacy szli z góry. Na tym polu zastrzelili 6 mężczyzn, myśląc, że to partyzanci, ale żaden z nich nie miał broni. […] Dane Iryny Baran o ofiarach ze wsi Wasylów Wielki w czasu obław w 1946 r.: Wasyl Banach, Pawło Banach, Iwan Wityk, Semen Wityk, Mychajło Wityk, Wasyl Dmyterko, Wołodymyr Dmyterko, Iwan Dmyterko, Stanysław Dmyterko, Gala (nazwisko nieznane), Jurij Hnidyk, Hnat Hnidyk, Wołodymyr Hnidyk, Hroza (imię nieznane), Tymko Dumka, Zahoroda (imię nieznane), Metodij Zacharczuk, Iwan Kwasnij, Kyryło Kaszica, Stepan Loryk, Stanysław Mucha (dyrygent chóru cerkiewnego, zamordowany w Tomaszowie), Stepan Moroz, Stanysław Pywonczuk, Iwan Proć, Jarosław Proć, Semen Sawka, Hryhorij Soroka, Mykyta Stelmach, Hryhorij Federowycz, Mykoła Federowycz, Jurij Szastało, Stepan Szkpiak, Mychajło Jarema. 

Źródło: Spohad Iryny Baran (diwocze prizwyszcze Dmyterko) narodżenoji 1927 roku w Wasyłewi Rawa-Ruśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 35.

WERCHRATA

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania nieznanego referenta z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego o mordach na Ukraińcach w Werchracie

            […] 31 października 1944 r. MO z Horyńca aresztowało na przysiółku Nimycia wieśniaka Wilka Teodora, lat 30. Aresztanta zabrali do Horyńca, a stamtąd odstawiali do Lubaczowa. Po drodze go zastrzelili i rzucili do wody. […]

            [2 III 1945 r.] WP w liczbie około 200 osób przeprowadziło akcję terrorystyczną na przysiółki Dahany I, Dahany II, Monasterz, które spaliło prawie zupełnie. […] Na przysiółku Dahany II zamordowało:

  1. Bohusz Paraskewę – lat 43;
  2. Hołajewycz Katerynę – lat 19;
  3. Bzdel Iwana – lat 47.

[…]

Na przysiółku Monasterz zastrzelili:

  1. Komornyk Iwan – lat 19;
  2. Kostyk Oeksa – lat 52;
  3. Liwczanin Jurij – lat 45 (wrzucili go do ognia, gdzie się spalił).

W wyniku pożaru [wywołanego przez WP] w kryjówkach udusili się:

  1. Belmas Ołeksa – lat 48;
  2. Liwczanin Teodor – lat 40;
  3. Mazur Iwan – lat 45;
  4. Ośmak Mychajło – lat 40. […]

W kryjówce udusił sie także Bzdel Iwan – lat 50. […] Buhaj Mychajo. […]

29 grudnia 1945 r. o godzinie 23. WP w ilości 100 osób przyszło do wsi Werchrata, gdzie aresztowało 11 mężczyzn […]. Aresztantów zabrało do Horyńca, a stamtąd do Lubaczowa. W Horyńcu wszystkich bili tak okrutnie, że 3 natychmiast zmarło od tortur, a byli to:

  1. Hryniuk Wasyl – lat 25;
  2. Szuper Mychajło – lat 15;
  3. Juśkiewicz Onyszko – lat 41. […]

9 lutwego 1946 r. […] [żołnierze WP] zamordowali wieśniaka Martyna Ołekśe, lat 45 oraz zranili Gryndżę Teodora, lat 60. […]

Razem: zamordowanych 36, kobiet 3, mężczyzn 33 (przez NKWD 13, przez pograniczników 3, przez oddziały ACz 1, przez WP 8 i 6 udusiło się w czasie pożaru, przez UBP i WP 1, przez MO 1, przez WP 3 kobiety); […].

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 949–950. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

WIĄZOWNICA

Fragment sprawozdania sytuacyjnego PUBP w Jarosławiu o mordzie na Ukraińcach w Wiązownicy

            […] W dzień świąt Wielkanocnych 1 kwietnia grupa osobników uzbrojona w broń automatyczną wpadła do gromady Wiązownica i tam wymordowała 13 osób, w tym 5 dzieci w wieku od lat 3 do 10, wszyscy narodowości ukraińskiej. […]

AIPN Rz 04/144, Raport sytuacyjny nr 14 za czas od 27 marca do 7 kwietnia 1945 r., k. 50.

Fragment sprawozdania UPA o mordzie w Wiązownicy w nocy z 1 na 2 kwietnia 1945 r.
[…] Polska banda na czele z Mieczysławem Gliniakiem z Wiązownicy napadła na folwark w tej wsi, gdzie nocowały rodziny ukraińskie, mordując 13 Ukraińców, a mianowicie:
14. Piskor Grzegorz lat 50
15. Piskor Iwan – 30
16. Wasiuta Michał – 32
17. Husz Adam – 18
18. Zastawna Natalia – 18
19. Dmytruś Józef – 28
20. Mil Antoni – 35
21. Mil Józefa – 28
22. [Mil] Jarosława – 10
23. [Mil] Roman – 7
24. [Mil] Andrzej – 8
25. Puka Iwan – 60
26. [Puka] Roman – 14.
Ludzie chowali się na folwarku ze względu na to, że tam nocowało trzech bolszewików, którzy mówili, że ich obronią, jednak podczas mordu bolszewicy uciekli. […]
Źródło: AIPN Rz, 072/1, t. 19, k. 63. Tłum. B. Huka.

Fragment rozmowy wspomnieniowej z Andrzejem Piskorzem ur. w 1927 r. w Wiązownicy o mordzie na Ukraińcach w Wiązownicy w nocy z 1 na 2 kwietnia 1945 r.
[…] Może gdyby ludzie chowali się dalej po polach, to by tak nie wybili… Mówił, że są trzej Ruscy, to nas obronią.
Ruscy z posterunku?
Nie, z folwarku. Mieli radiostację, nadawali. I poszliśmy na ten folwark. Poszło nas ilu? Ja, mój ojciec, brat, stary Puka, jego syn, jego córka, jej mąż i troje dzieci. Dziesięcioro. I jeszcze Adach, który pisał się Hul, Wasiuta Michał, Zastawna Natalia, wnuczka, Dmitruś Józef. Razem piętnaście. Poszliśmy do tych Ruskich. Gdzieś dziewiąta godzina, szarówka…
W niedzielę?
W niedzielę. I wtedy co? Robiło się ciemno na dworze. Słyszymy hrym-hrym w okno. A okna były zakratowane.
Jaki to był budynek?
Stelmacharnia. Tych trzech ruskich przy parniku zrobiło sobie łazienkę, kąpali się, myli. I co dalej? Nikt nie otwiera, nikt się nie odzywa. Ci wyważyli drzwi i od razu seria z automatu. Ja nie pomyślałem, że będą zabijać, a że będą aresztować. I schowałem się na boku. Ci się pytają „Ukraińcy czy Polacy?”. Nikt nic ani słowa. Raz, drugi raz – nic. Wtedy rozkazali, że każdy ma wstać i stanąć pod ścianą. Twarzą do ziemi. I jeszcze raz pytają: Polacy czy Ukraińcy. Nikt nic [nie odpowiedział]. Słychać głos Mila: „Panowie, puśćcie mnie, ja byłem na polskiej wojnie, przelewałem krew! Darujecie mi…”. Jego zabili pierwszego.
A Ruscy?
Ruscy się bali, siedzieli w swojej kancelarii i nawet nie wychodzili. Oni byli jakieś sto metrów dalej.
Napastnicy zaświecili światło?
Nie. I zaczął po kolei. Każdego pytał o nazwisko i [strzelał] z automatu, pojedynczymi strzałami. Mi się zdawało po głosie, że to był głos Gliniaka, ale to nie był on. Potem mówiono, że to był jakiś wołyniak.
Ilu było Polaków?
Dwóch w środku, reszta na dworze. […] Nie widziałem ich, chowałem się, żeby mnie nie zobaczyli.
Gdzie?
Mówiłem, że jak tylko wszedł, od razu się schowałem. Chyba Wasiutę od razu ranili, bo nie mógł wstać. Schowałem się za parnikiem.
Co było dalej? Zastrzelili Mila i…
Po kolei, każdego jednego. Zabili czternaście osób, oprócz mnie. Wyszli, a ja usłyszałem jakiś straszny jęk… Nawet nie wiem, jak to powiedzieć. Nie masz pojęcia, jak to jest, jak człowiek się kończy. I obleciał mnie strach. Zrozumiałem, że wszystkich zabili. I co dalej? Miałem niemieckie buty z gwoździami. Ruszę się, będzie mnie słychać. Cap, cap, na bosaka, Ruszam tego Adacha – trup, drugiego… nie pamiętam, czy to był Adach, mogę powiedzieć, że ruszałem człowieka. I wyskoczyłem. […]
Źródło: A. Piskorz, Ukraińska pamięć Wiązownicy, w: B. Huk, Młodzi Ukraińcy Michała Borysa „Żana”. Terenowe Oddziały Samoobrony w powiecie jarosławskim w latach 1945–1947, Przemyśl 2016, s. 371–372.

WIERZBICA

Fragment wspomnień Anny Kertyczak o mordzie na Ukraińcach w Wierzbicy dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Wojsko Polskie często napada na wieś, ludzie się chowają, ale pewnego razu śmierci nie uniknął młody chłopak Sławko Myśko. Aby nie być we wsi, poszedł z mamą na pole plewić burzan ze zboża. Nadjechali żołnierze, na oczach matki rozstrzelali gonie bacząc na matczyne prośby. Tak samo zginął mój brat Mykyta. Wrócił z robót w Niemczech w 1945 r., w kenkarcie miał czemuś napisane „P”. Chłopcy 22 maja, na [święto] letniego Mykoły, wyprowadzili konie na pastwisko. Nadjechali żołnierze, z daleka puścili serię z karabinu maszynowego, myśląc być może, że strzelają do ubowca. […]

            We wsi są dwie władze: dzienna i nocna. Obydwu trzeba słuchać […]. Z takiego forszpanu dziennego jeden nasz gospodarz nie wrócił. Znaleziono go w lesie pod Rudą Żurawiecką, wóz i konie przepadły. 

Źródło: Spohad Anny Kertyczak (diwocze prizwyszcze Prytuła), w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 72.

Fragment wspomnień Hryhorija Prytuły o mordach na Ukraińcach w Wierzbicy dokonanych przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Na naszym Zakerzoniu pozostały tylko mogiły. Trzena wspomnieć martwych i żywych. Z Wierzbicy zapamiętałem następujących zamordowanych mieszkańców-cywilów:

  1. Mykyta Prytuła, ur. w 1925 r., nie chciał jechać na Ukrainę, to padł ofiarą serii z karabinu maszynowego Wojska Polskiego wiosną 1946 r.;
  2. Jarosław Myśko, ur. w 1929 r., wiosną 1946 r. zastrzelił go Polak-wojskowy na rękach matki, bo ta nie pozwalała aresztować syna;
  3. Łewko Tymczyna, ur. w 1932 r., zamordowany przez wojsko w czasie oblężenia Wierzbicy. W czasie, gdy z nim rozmawiał wojskowy, podszedł do nich sąsiad-banderowiec i plutonowego zabił, a sam uciekł, jednak Łewkę Polacy zaaresztowali i zamordowali w 1947 r.;
  4. Mykoła Truszyk, ur. w 1932 r., zastrzelony przez WP w czasie wysiedlania Wierzbicy.

Źródło: Spohad Hryhorija Prytuły narodżenoho 1916 roku, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 78.

WIERBIĄŻ

4 stycznia 1947 r., [m.p.] – Fragment protokołu przesłuchania świadka mordu na Ukraińcach w Wierbiążu sporządzonego przez referenta „Sycza” z nadrejonu „Liman” w okręgu III Kraju Zakerzońskiego

            […] 4 stycznia 1947 r. we wsi Wierbiąż i Leszków. […] około godziny 11. WP w sile 50 osób z 8. Pulku zbliżyło się tyralierą do wsi od strony Cebłowa. […] Do wsi wjechały 3 samochody, którymi WP podjechało pod wieś. O godz. 12. powsiadali na samochody, zabierając ze sobą aresztanta i odjechały w stronę  Leszczkowa. Po drodze między Wierbiążem a Leszczkowem samochody zatrzymały się koło domu, skąd mieszkańcy wywiezieni zostali do bolszewii. Kapitan rozkazał ją sprawdzić i złapany został 22-letni Myron Hryciw, Ukrainiec z Wierbiąża. […] Kapitan rozkazał bić go. Wojskowi bandyci rzucili się na niego i zaczęli bić, czym kto miał i gdzie popadło. Rozkaz wykonywali z chęcią. Bili kolbami karabinowymi, szturchali lufami, kopali nogami. Jeden żołnierz-ukrainożerca bił go tak, że lufą przebił mu twarz. Chłopiec nadal do niczego się nie przyznawał. Kapitan dał porucznikowi rozkaz rozstrzelania go. […] Porucznik stał za nim w odległości 5 m, położył pistolet na dłoni i strzelił mu w plecy. Myron padł martwy. Porucznik wrócił do kapitana, który powiedział „Dać mu jeszcze” i sam zaczął strzelać ze „Stena” […]. Trupa zostawili na pole, sami pojechali do Leszczkowa. […]

            W tym czasie Pawła Iwanyczuka nie było w domu, a jego syn rąbał na podwórzu drzewo. Zapytali go: są we wsi „banderowcy”? Bohdan odpowiedział, że jest młody, nigdzie nie chodzi i niczego nie widzi. Zaczęli go mocno bić. Gdy ten nadal o niczym nie informował,  powiedzieli: „Możesz iść do domu”. Bohdan zrobił kilka kroków, jak któryś bandyta z WP strzelił z tyłu i zranił go w plecy. Bohdan przyspieszył, ale WP otworzyło silny ogień, skracając życie młodego chłopca. […]

Źródło: Protokoł pro antyukrajinśki akciji Wijśka polśkoho w sełach Werbiż i Łeszkiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 1062–1064. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

WIERZBNA
1945 luty 27, Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu 10 za okres 17 lutego – 27 lutego 1945 r.
[…] d) Dnia 24-2-45 została wymordowana we wsi Wierzbna powiat Jarosław przez nieznanych sprawców rodzina ukraińska składająca się z 9 osób. […]
Oryginał, maszynopis. AIPN-Rz-04/144, k. 33.

1980 luty 11, Rzeszów – Fragment karty na czyn mordu członków oddziału AK ze zgrupowania „Warta” na rodzinie ukraińskiej we wsi Wierzbna
[…] W miesiącu marcu 1945 r. (bliższej daty brak) banda pod dowództwem [Edwarda] Cieśli ps. „Zabawa” dokonała napadu terrorystycznego na obywatela narodowości ukraińskiej ob. Nycz Mikołaja zamieszkałego w gromadzie Wierzbna powiat Jarosław. Banda po sterroryzowaniu domowników otworzyła do nich ogień z broni maszynowej, a wyniku czego zabitych zostało 8 osób, tj.: Nycz Mikołaj, Nycz Maria, Nycz Julia, Nycz Karolina, Nycz Stanisław, Nycz Wasyl, Nycz Mirosław oraz Pasieczko Dymitr – członek tej rodziny.
AIPN Rz 05/1, cz. 5, k. 18.

WISŁOK

20 stycznia 1946 r., m.p. – Fragment zawiadomienia referenta OUN z Okręgu I Kraju Zakerzońskiego o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Wisłoku

            […]  24 stycznia [1946 r.] o godzinie 10. Wojsko Polskie z posterunku granicznego z Jasełka i Jaślisk w liczbie około 100 osób napadło na wieś Wisłok Dolny w powiecie Sanok.  Od razu zaczęli rabunek wsi. Zabierali wszystko, co wpadło pod rękę: bydło, zboże, obuwie, bieliznę i wszystkie produkty żywnościowe znajdujące się pod ręką. Zabili przy tym 7 osób (3 kobiety, 2 dzieci do lat 10, 2 mężczyzn). Ranili 3 osoby. Oprócz tego wielu ludzi pobili i pokaleczyli. Odchodząc, spalili 33 domy. […]

Źródło: Powidomłennia pro antyukrajinśki akciji widdiliw Wijśka polśkoho, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 986. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

WOJTKOWA
1945 kwiecień 9 – Fragment protokołu przesłuchania aresztowanego Franciszka Trabendy, milicjanta z posterunku MO w Wojtkowej
[…]
Pytanie: Aresztowano Was za udział w grabieżach i zabójstwach ludności ukraińskiej we wsiach Leszczawa Górna i Grąziowa, opowiedzcie o swojej działalności.
Odpowiedź: Udziału w rabunkach i zabójstwach razem z milicją w wyżej wymienionych wioskach nie brałem. Byłem przydzielony na posterunku wsi Wojtkowa do ochrony komendanta Zarańskiego.
Pyt.: Organom śledczym wiadomo, że przy posterunku wsi Wojtkowa zabito kilka osób. Opowiedzcie, co to za ludzie i kto ich zabił ?
Odp.: Tak, przy posterunku Wojtkowa zabito sześciu Ukraińców. Trzech rozstrzelał komendant, resztę milicja – to znaczy my. Nazwisk rozstrzelanych ludzi nie znam.
Pyt.: Od kiedy pracujecie jako milicjant na posterunku Wojtkowa ?
Odp.: Jako milicjant na posterunku pracuję od listopada 1944 r.
Pyt.: Ile razy wyjeżdżaliście w teren, celem grabieży ludności ukraińskiej ?
Odp.: Wyjeżdżałem wiele razy z komendantem posterunku lub z samymi milicjantami, w celu ściągnięcia podatków od Ukraińców. Zabieraliśmy konie, krowy, zboże i odzież.
Pyt.: Jeśli ściągaliście tylko od Ukraińców, to nie były to chyba podatki, tylko zwykła grabież ludności ?
Odp.: Tak, rzeczywiście, ściągaliśmy tylko z Ukraińców, to znaczy rabowaliśmy ich. Część zabranego dobytku odwoziliśmy do Przemyśla, resztę zabieraliśmy dla siebie.
Leszczawa Górna, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 240–244.

WOLA BUCHOWSKA
1945 marzec 17 Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 3 marca – 17 marca 1945 r.
[…] stwierdzono szereg zbrojnych napadów skierowanych przeciwko Ukraińcom wyjeżdżającym do Związku Radzieckiego. […] 2 marca we wsi Wola Buchowska zostało zamordowanych 2 kobiety i 1 mężczyzna.
Oryginał, maszynopis. AIPN-Rz-04/144, k. 37.

WOLA GÓRZAŃSKA

Fragment sprawozdania sytuacyjnego nieznanego referenta OUN w nadrejonie „Beskid” za październik 1945 r. o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcu w Woli Górzańskiej

            […] 5 października Wojsko Polskie z Wołkowyji zabiło Jurka Franczaka w Woli Górzańskiej w powiecie Lesko za to, że należał do bojówki i rabował dom polskiego wójta w Wołkowyji. […]

Źródło: „Wisti z terenu za misiać żowteń 1945 r.”, w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 21. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

WOLA KRECOWSKA

22 stycznia 1946 r., m.p. – Fragment wyciągu ze sprawozdania „Wisti z terenu” za styczeń 1946 r. przygotowanego przez referenta „T” z nadrejonu „Chłodny Jar” I Okręgu Kraju Zakerzońskiego o mordzie Wojska Polskiego na Ukraińcu w Woli Krecowskiej

[…] 15 stycznia 1946 r. WP kwaterujące we wsi Siemuszowa […] chłopcu złapanemu w Woli Krecowskiej przebili bagnetem gardło […].

Źródło: Dopownennia do zwitu pro suspilno-polityczne stanowyszcze na terenach Peremyszczyny w siczni 1946 roku, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 978. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment wspomnień Juliji Szyszko o mordzie na Ukraińcach w Woli Krecowskiej dokonanym przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Wojsko nadal napadało i strzelało. Na przysiółku dobrzańskim Czerłene zamordowali 6 chłopców koło domu Fetczaka, na przysiółku dobrzańskim Symowica zamordowali kilku, przy czym jednego przywiązali łańcuchami do konia i wlekli za koniem, w końcu zamęczyli.

            Do nas jednej nocy przyszedł do domu Iwan Gbur. Był zmarznięty, bo woził drzewo, chciał się ogrzać. Przyszli [żołnierze], kazali pokazać drogę, ale na podwórzu go rozstrzelali. Zaaresztowali Iwana Gbura, syna Stepana. Szwagier poszedł szukać go na UB, ale tam powiedziano mu, że go nie ma. Pytał wojskowych, ale i ci powiedzieli, że go nie ma. I tak nie ma go do dziś. […]  

Źródło: Spohad Juliji Szyszko (diwocze prizwyszcze Gbur) narodżenoji w Woli Kreciwskij, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 89.

WOLA KRZYWIECKA
1945 kwiecień 16, Krzywcza – Meldunek posterunku MO w Krzywczy dla KPMO w Przemyślu o zabójstwie 27 osób narodowości ukraińskiej we wsi Wola Krzywiecka
W dniu 15 IV 1945 r. około godz. 4.30 nieznana uzbrojona banda uzbrojona w różnego rodzaju broń palną w sile około 150 osób napadła na gromadę Wola Krzywiecka gmina Krzywcza powiat Przemyśl, sterroryzowała ludność tam zamieszkałą bronią palną, po czym wymordowali (wystrzelali) następujące osoby:
1. Pawlik Józef, 2. Pawlik Maria, 3. Kuras Leon, 4. Kuras Paulina, 5. Tenus Teodor, 6. Popowicz Dorota, 7. Popowicz Józef, 8. Popowicz Eugeniusz, 9. Popowicz Józef, 10. Kopko Józef, 11. Fenik Jan, 12. Fenik Stefan, 13. Pawlik Józef, 14. Draganik Anna, 15. Kwaśny Jan, 16. Kwasny Maria, 17. Popowicz Michał, 18. Bednarz Michał, 19. Olszańska Paulina, 20. Pusz Anna, 21. Pusz Paulina, 22. Pusz Józef, 23. Pająk Paulina, 24. Fenik Michał, 25. Pusz Teodor, 26. Duda Władysław, 27. Duda Krystyna, wszyscy narodowości ukraińskiej.
Oprócz tego sprawcy zabrali z tejże gromady trzy konie i 12 sztuk bydła na szkodę różnych gospodarzy narodowości ukraińskiej, które uprowadzili do lasu w kierunku Świstu [?]. […] Sprawcy napadu na gromadę Wola Krzywiecka […] byli zupełnie obcy, nieznani w tej okolicy. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi tutejszy Posterunek MO.
Komendant Posterunku MO
Gałuszka Leon, plutonowy
Oryginał, maszynopis. APP, SPP 79, k. 73.

WOLA RÓŹWIENICKA
1945 kwiecień 27, Jarosław. – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 17 kwietnia – 27 kwietnia 1945 r.
[…] Dnia 20.4.1945 r. nieznani osobnicy uzbrojeni w broń uprowadzili 10 ludzi o nieznanych nazwiskach na terenie gminy Zarzecze. Zastrzelili kobietę i mężczyznę, a innych 8 ludzi uprowadzili do niezamieszkałej gajówki w Woli Róźwienickiej i tam ich pomordowali, jak wskazuje wygląd tych ofiar. Przypuszczalnie były to dwie rodziny. Kobieta lat 40, 2 kobiety lat 20 oraz dziecko roczne. Nazwisk pomordowanych ofiar nie ustalono, jak też nie ustalono morderców, lecz, jak śledztwo wykazało, prawdopodobnie są to rodziny ukraińskie, ponieważ na tym terenie są dokonywane morderstwa tylko na osobach narodowości ukraińskiej.
Oryginał, maszynopis. IPN-Rz-04/144, k. 56.

WOLA WIELKA

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Woli Wielkiej

            […]

Razem: zamordowanych 2 mężczyzn (1 przez bolszewików, 1 przez MO). […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 950. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

WÓLKA TARNOWSKA

Fragment wspomnień Ołeksandra Kolańczuka o mordzie na Ukraińcach z Wólki Tarnowskiej

[…] 15 maja wracających z Chełma mieszkańców wsi [Wólka Tarnowska] Wasyla Fedorowycza i jego 16-letnią córkę Nadiję […] oddział NZS (Narodowe Siły Zbrojne) pobił we wsi Wierzbica i pół żywych zabrał w okolice wsi Kulik. Ślad po nich zaginął. […]

Źródło: O. Kolanczuk, s. Wilka Tarniwśka, w: Deportaciji…, t. 3: Spohady, Lwiw 2002, s. 312.

WUJSKIE

22 stycznia 1946 r., m.p. – Fragment wyciągu ze sprawozdania „Wisti z terenu” za styczeń 1946 r. przygotowanego przez referenta „T” z nadrejonu „Chłodny Jar” I Okręgu Kraju Zakerzońskiego o mordzie Wojska Polskiego na Ukraińcach w Wujskiem

[…] 16 stycznia 1946 r. ta sama [stacjonująca w Olchowcach i Bykowcach pod Sanokiem – B.H.] grupa WP kontynuowała we wsi Wujskie swoją akcję. Spalili we wsi 6 ukraińskich gospodarstwa i złapali 3 wartowników wiejskich. Mocno ich zbili, a potem wyprowadzili na wysoki most i kazali skakać do wody. Gdy ci skoczyli, WP strzelało do nich i dwóch z nich zastrzeliło, a trzeci, ranny, udając martwego, ocalał. […]

Źródło: Dopownennia do zwitu pro suspilno-polityczne stanowyszcze na terenach Peremyszczyny w siczni 1946 roku, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 978. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

WYLEWA
1945 marzec 27, Jarosław – Fragment raportu sytuacyjnego kierownika PUBP w Jarosławiu za okres 17 marca – 27 marca 1945 r.
[…] Bandy terrorystyczne AK rozwinęły silne napady na Ukraińców, którzy przygotowują się obecnie do wyjazdu na Ukrainę. […]. Dnia 18.3.1945 r. banda składająca się z przeszło 40 osobników uzbrojonych w broń wtargnęła do mieszkania Dmytra Lewcia w gromadzie Wylewa powiat Jarosław i wymordowała całą rodzinę, składającą się z 5 osób oraz zrabowali garderobę i 50 000 złotych w gotówce. […].
Oryginał, maszynopis. AIPN-Rz-04/144, k. 46.

WYŻŁÓW

Fragment wspomnień Petra Szkoły o mordzie na Ukrainkach z Wyżłowa dokonanym przez organy Rzeczpospolitej Polskiej

            […] W Bełzie wtedy istniało jeszcze gimnazjum, gdzie uczyły się także ukraińskie dzieci. W lutym [1945 r.] troje dziewcząt z Wyżłowa zauważyło, że pali się ich wieś, więc tam pobiegły, ale po drodze Polacy zgwałcili i zamordowali Halę Kraweć i Halę Stefanyszyn […].

Źródło: Spohad Petra Szkoły narodżenoho w Żużeli Sokalśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 214.

ZALESKA WOLA
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…] marca 1945 r. Podczas obławy w Zaleskiej Woli polska milicja znalazła kryjówkę, gdzie zastrzelił się świadomy Ukrainiec, aby nie oddać się żywym w ręce wroga. U gospodarza, gdzie była kryjówka, zastrzeliła sama milicja. […]
Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 861. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment wspomnień Iwana Pawłyka o mordzie na Ukraińcach w Zaleskiej Woli dokonanym przez bandy z sąsiednich wsi polskich

            […] Zaleska Wola w szczególny sposób narażona była na polskie ataki, ponieważ sąsiednie wioski zostały prawie zupełnie ograbione już pod koniec 1944 r., a u nas jeszcze zostały krowy i konie, jakieś rzeczy po skrzyniach. Jednak i to miało przepaść wraz z ludźmi – tak zamierzali uczynić Polacy.

            Zbliżała się Wielkanoc 1945 r. U nas nie mogła ona być wesoła. Ludzie wiedzieli o mordach dokonanych przez bandę „Wołyniaka” w Piskorowicach, Dobczy i Dobrej. Niedawno usłyszeliśmy o strasznych mordach w Bobrówce, Laszkach i Miękiszu Starym, gdzie na folwarku banda odcinała ludziom języki i uszy, wydłubywała oczy, gwałciła kobiety, a potem odcinała piersi, aby w końcu dobić żywego trupa. Na ten folwark przywożono ludzi także z sąsiednich wsi. […]

            Z samego rana [w sobotę wielkanocną w 1945 r.] między Mełechami a lasom Kopań rozległy się strzały, następnie słychać było bicie dzwonów alarmowych całej wsi. Ludzie zaczęli uciekać na wschód. [Dowódca samoobrony] „Bajda” od razu dał rozkaz szykować się do ataku na Polaków. Widać było, że Polacy już są we wsi, wchodząc prawdopodobnie nie drogą, a leśnym gąszczem od zachodu, dzięki czemu ominęli wszystkie nasze stójki. Na domach ukazał się ogień. […] Po [walce i] powrocie kuszcza do wsi dowiedzieliśmy się, że Polacy zamordowali pięcioro małych dzieci i pięć kobiet. Stało się to w domu Mełechów, gdzie padła kobieta z dwojgiem dzieci oraz w drugich Mełechów – tam padła młoda kobieta z dwojgiem dzieci. W domu Mykoły Mełecha jego żonę zastrzelili na płycie kuchennej, synową na dzieżce, jej córkę na łóżku, wszystkie zajęte były swoją pracą. Ciężko zranili Polacy Katerynę Szczurko, zwaną Onyszczaczką, pochodzącą z Młynów. Karmiła piersią dziecko, gdy kula przeszła dziecku przez pachę poniżej brzucha, a matce przez piersi.  Jej starsza córka spała w łóżku, gdy kula przeszyła jej ramię, zadając dosyć ciężką ranę. Po rozstrzelaniu ich Polacy podpalili dom, lecz uratowała ich sąsiadka, ukryta za gałęziami Kateryna Stasik. […]

            Polacy pokazali, co umieją, już na Babiakach podczas obławy. Na przykład w młynie wodnym w koszach na mąkę schowali się dwaj kilkunastoletni chłopcy i jeden mężczyzna. Zostali znalezieni i na miejscu zakłuci bagnetami. Byli to S. Fedak, I. Iwaszko, a mężczyzna pisał się Fed’ko Krupa. […]

Ofiary Zaleskiej Woli

Ludność cywilna

[…]

Rok 1945

  1. Bułat Dmytro – s. Fedora, ur. w 1927 r., zamordowany przez Polaków;
  2. Bułat Petro – s. Fedora, ur. w 1924 r., brat wymienionego wyżej, zamordowany przez Polaków;
  3. Kril Marija – ona Fedora Krila, ur. w 1909 r., zamordowana prze Polaków 19 stycznia;
  4. Kic Mykoła – s. Maksyma, ur. w 1908 r., zamordowany przez Polaków;
  5. Mełech Anna – synowa Mykoły Mełecha [do Lisika], zamordowana rano w sobotę wielkanocną w czasie napadu polskiego podziemnego oddziału zbrojnego pod prawdopodobnie pod dowództwem „Wołyniaka”;
  6. Mełech – imię nieznane, kilkumiesięczne dziecko, zamordowane w kołysce w tym samym czasie i w tych samych okolicznościach, jak wyżej;
  7. Mełech – imię nieznane, żona Mykoły Mełecha-Lisika, ur.około 1885 r., zamordowana w tym samym czasie i w tych samych okolicznościach, jak wyżej;
  8. Mełech – imię nieznane, dziecko córki Jewy Mełech, lat około 2–4, zamordowane w tych samych okolicznościach, jak wyżej;
  9. Mełech – imię nieznane, dziecko córki Jewy Mełech, lat około 2–4, zamordowane w tych samych okolicznościach, jak wyżej;
  10. Mełech – córka Jewy, ur. około1915 r., matka wymienionych wyżej dzieci, zamordowana w takich samych okolicznościach, jak wyżej;
  11. Mełech – imię nieznane, córka Mykoły Mełecha-Lisika, ur. około 1915 r., zamordowana w takich samych okolicznościach, jak wyżej;
  12. Mełech – dziecko wymienionej wyżej, zamordowane w takich samych okolicznościach, jak wyżej;
  13. Mełech – dziecko wymienionej wyżej, lat 1–3, zamordowana w takich samych okolicznościach, jak wyżej;
  14. Mełech Tetiana – córka Mykoły Mełecha-Lisika, ur. około1920 r., zamordowana w takich samych okolicznościach, jak wyżej;
  15. Charysz Petro – ur. w 1897 r., zamordowany przez Polaków w kwietniu;
  16. Chromy Iwan – ur. około 1885 r., zamordowany przez Polaków 18 stycznia.

1946 r.

            Rok 1946

  1. Dyhiń Andrij – s. Fedora i Anny, ur. w 1925 r., zamordowany przez Polaków prawdopodobnie 27 marca;
  2. Ołeksander – imię nieznane, mężczyzna pochodzący z Połtawy, ur. około 1920 r., zamordowany przez Polaków wraz z wymienionym wyżej;
  3. Iwaszko Iwan (we wsi zwany Pełech) – ur. w 1928 r., mieszkaniec przysiółka Babiaki, zamordowany przez Polaków 9 kwietnia;
  4. Ilasz Jurij (we wsi zwany Kul) – s. Pańka, ur. około 1909 r., mieszkaniec przysiółka Chałupki, zamordowany przez Polaków 9 kwietnia;
  5. Kolasa Iwan – mieszkaniec wsi Chotyniec, ur. około 1900 r., zamordowany przez Polaków 9 kwietnia;
  6. Mełech Anna – c. Fedora i Mariji, ur. w 1921 r., zamordowana na wiosnę;
  7. Fedak Stepan – s. Iwana, ur. w 1927 r., mieszkaniec [przysiółka Babiaki, zamordowany przez Polaków 9 kwietnia;
  8. Chita Fedir – s. Fedora, ur. w 1919 r., mieszkaniec przysiółka Babiaki, zamordowany przez Polaków 9 kwietnia;

Rok 1947

  1. Mełech Marija – żona Fedora, ur. około 1880 r., zamordowana przez Polaków na wiosnę;
  2. Jasiw Anastazija – żona Hryhorija, ur. około 1870 r., znaleziona we własnym domu wraz z mężem w stanie rozkładu ciała, zamordowana prawdopodobnie przez polskich rabusiów;
  3. Jasiw Hryhorij (we wsi zwany Skipko) – ur. około 1885 r., znaleziony wraz z wymienioną wyżej swoją żoną po wysiedleniu Ukraińców latem 1947 r.

Rok 1948

  1. Babiak Anna (we wsi zwana Cwak) – ur. około 1900 r., zamordowana latem przez polskiego nasiedleńca przy drodze Nowy Pryhin. […]

Źródło: Spohad Iwana Pawłyka, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 247–257.

 

Fragment wspomnień Kateryny Koreń o mordach na Ukraińcach w Zaleskiej Woli dokonanych przez formacje zbrojne Rzeczpospolitej  Polskiej

            […] Po okupacji niemieckiej Polacy ze swej strony także nie oszczędzali ludzi, bili, rabowali, szukali banderowców w komorach i skrzyniach, a w czasie każdej obławy były ofiary w ludziach. Na same święta wielkanocne, w Wielką Sobotę od lasu Nywy wjechała polska obława, zabijając kobiety w domach i na podwórzach. Powyrzucali paschy przygotowane na święta. Kateryna Illasz trzymała dziecko na rękach – matkę zabili, a dziecko, chłopca, starszy brat schowany pod łóżkiem wciągnął do siebie i tak uratował. Obydwaj przeżyli.

            Następnym razem zamordowani zostali Iwan Hadewycz, Charysz, Chromy. Jeszcze innym Iwaś Bohun i chłopak z podziemia „Maj”. Nie pamiętam wszystkich, jednak ten „polski naród bez skazy wybrany przez Boga” nie szczędził nikogo. […]

Źródło: Spohad Kateryny Koreń (diwocze prizwyszcze Dmytryszyn) narodżenoji 1926 roku w Zaliśkij Woli  Jarosławśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 246.

ZARADAWA

18 lutego 1946 r., [m.p.] – Fragment protokołu referenta „Surmacza” z rejonu I Okręgu II Kraju Zakerzońskiego o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego w Zaradawie

[…] 15 stycznia 1946 r. WP opuściło wymienione wyżej wsie [Bachory, Surmaczówka], aby objąć akcję następujące miejscowości: […]

  1. wieś Zaradawa, gdzie WP w liczbie 34 żołnierzy wpadło o godzinie 15. Strzelając do uciekających, zastrzelili:
  2. Hałas Mykołę – chłop, 44 lata;
  3. Ziejło Dmytra – 12 lat.

Ta sama grupa od razu przeszła do wsi Chrapy i po obrabowaniu ludzi z przedmiotów użytku domowego i wszelkiego drobiazgu, obstrzelana z lasu przez naszych powstańców, wróciła do wsi Zaradawa o godzinie 10. Tu natknęła się na 2 powstańców, którzy broniąc się zabili sierżanta i kapitana WP. Na znak rakiety do wsi przybył batalion WP z Radawy. Zakwaterował we wsi, zaczął rabunek i bicie ludzi. Z rąk bandy polskiej zginęli:

  1. Pyskir Fedir – lat 62,wyprowadzony z domu i rozstrzelany;
  2. Pyskir Mychajło – lat 19, syn wymienionego wyżej;
  3. Zastawny Ołeksa – lat 31, wyprowadzony z domu i zamordowany w straszny sposób oraz, jak i poprzedni, wrzucony do ognia;
  4. Cienki Iwan – lat 56, zamordowany;
  5. Hubacz Iwan – lat 63, po wyprowadzeniu z domu rozbili mu głowę kolbą i rozstrzelali;
  6. Hałas Jurko – lat 43, wyprowadzony z domu i rozstrzelany;
  7. Rożański Wasyl – lat 66, pobity w domu, przestrzelony 3 razy w piersi (jeszcze żyje); […]

            […] Rano w Zaradawie WP rabowało mieszkańcom rzeczy użytku domowego. M.in. zabrali 18 krów, 17 koni. Tu dołączył do nich miejscowy Polak Adamiec Franek mieszkający dotychczas wśród Ukraińców. W oparciu o jego wskazówki WP rozstrzelało wymienionych wyżej wieśniaków oraz  spaliło Chrapy, Kopań (oprócz domu, gdzie mieszka prawdopodobnie donosiciel), część Zaradawy (17 budynków) w tym szkołę i część Dereweckich. Po tym rajdzie grupa WP w liczbie 900 (nie całe 900 było żywych, bo część z nich wieziono jako zabitych [w boju z UPA]) odjechało w stronę Sieniawy. Wzdłuż ich szlaku znaleziono 5 zamordowanych (nie w jednym miejscu) wieśniaków, których WP zaaresztowało w wyżej wymienionych wsiach. […]

Źródło: Zwit pro antyukrajinśki akciji polśkoho wijśka 14–16 lutoho 1946 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 997. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

ZAPAŁÓW

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego rejonu II Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Michała Borys „Żana” o mordach na Ukraińcach we wsi Zapałów

[…] Wólka Zapałowska

            […] Razem: zamordowano 3 mężczyzn (2 przez bolszewików, 1 przez WP). […]

            14 października 1944 r. miejscowa MO zamordowała wieśniaka Szałaja Iwana lat 29.

            17 marca 1945 r. MO zamordowała Szałaja Ołeksę. […]

            10 grudnia 1945 r. MO zamordowała wieśniaka Kunia Mykołę. […]

            Razem: 5 zamordowanych (3 przez MO, 1 przez bolszewików, 1 przez WP). […]

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw na terenach Jarosławszczyny ta Lubacziwszczyny protiahom 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 960. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

ZAWADKA MOROCHOWSKA

24 stycznia 1946 r., Sanok – Fragment raportu wywiadowczego sztabu 34 pułku dla dowódcy 8 dywizji piechoty Wojska Polskiego o boju Grupy Operacyjnej „Poraż” z oddziałem UPA we wsi Zawadka Morochowska
[…] Grupa Operacyjna „Poraż” po przeprowadzeniu akcji w rejonie Morochów (8286), gdzie zabito dwóch banderowców oraz w miejscowości Mokre (8006), gdzie zabito też dwóch banderowców, natknęła się w miejscowości Zawadka Morochowska (8084) na banderowską bandę w sile około 2000 ludzi. W wyniku stoczonej walki zabito 21 banderowców, zdobyto 1 nagan oraz zabrano dokumenty u jednego zabitego. Straty własne: 3 rannych w tym 1 ciężko, 2 moździerze 82 mm, 30 min, 2 km kabla telefonicznego, 2 wozy taborowe i 2 pary koni taborowych. Podczas akcji stwierdzono, że we wszystkich domach danej wsi są poustawiane dwupiętrowe łóżka, w stajniach zaś i w stodołach dużo koni wierzchowych. Z chwilą ukazania się wojska naszego na tamtych terenach wszyscy mężczyźni z miejscowości Morochów (8286), Mokre (8086), Czaszyn (7890), Zawadka Morochowska (8084) zostali zmobilizowani przez banderowców. Siedzibą sztabu, punktem zbornym, zaopatrzeniowym i amunicyjnym jest miejscowość Zawadka Morochowska.
O godzinie 17.30. Grupa „Poraż” powróciła do miejsca postoju Olchowce po stoczonej walce, która trwała od godziny 13. do 14. W dniu jutrzejszym zostanie wysłana grupa ta do miejscowości Zawadka Morochowska przy najprawdopodobniejszym wzmocnieniu jej ze strony stacjonujących w miejscowości Sanok wojsk Armii Czerwonej z zadaniem odbicia straconej broni i wyniszczenia znajdujących się tam band.
                                                                                              II Pomocnik P.o. Szefa Sztabu
                                                                                              Ludwikow Bereznicki ppor.

Źródło: CAW IV.521.8.9, Meldunek zwiadowczy do dowódcy 8 drezdeńskiej Krzyża Grunwaldu dywizji piechoty im. B. Głowackiego – II Oddziału z 24.01.1946 r., k. 88.

Po raz pierwszy opublikowano w: B. Huk, „Bohaterzy” Wijśka Polśkoho w Zawadci Morochiwśkij, „Nasze Słowo” 2017, nr 5, s. 9.

25 stycznia 1946 r., Sanok – Raport wywiadowczy sztabu 34 pułku dla dowódcy 8 dywizji piechoty Wojska Polskiego o operacji pułkowych grup operacyjnych we wsi Zawadka Morochowska
Na podstawie rozpoznania jakie nam przyniosła Grupa „Poraż”, która na skutek silnego oddziału banderowskiego wycofała się z miejscowości Zawadka Morochowska (8084) w dniu wczorajszym, tracąc przy tym 2 moździerze 82 mm i 30 min, 2 km kabla telefonicznego, 2 wozy taborowe i 2 pary koni taborowych, stwierdzono, że grupa banderowska licząca około 2000 ludzi, uzbrojona w wielką ilość broni maszynowej, składała się ze zmobilizowanych w ostatnich dniach mężczyzn w miejscowościach Morochów (8286), Mokre (8086), Czaszyn (7890), Zawadka Morochowska (8084). Oddział ten był zakwaterowany w miejscowości Zawadka Morochowska, gdzie w domach były dwupiętrowe łóżka, stajnie zaś i stodoły zajęte były przez konie wierzchowe, należące do band. Na podstawie fotografii i kwitów znalezionych przy jednym z zabitych stwierdzono, że miejscowość Zawadka Morochowska była siedzibą sztabu banderowskiego.
W związku z tym zostały zorganizowanе trzy współdziałające ze sobą Grupy Operacyjne w ogólnej sile 290 ludzi, które rozpoczęły akcję w wyżej wymienionym rejonie dziś o 9:00 rano. W wyniku przeprowadzonej w dniu dzisiejszym akcji stwierdzono, że banderowcy, których spotkano w dniu wczorajszym w miejscowości Zawadka Morochowska (8084), wycofali się w kierunku południowym, miejscowość Płonna (8680). W czasie tej akcji Grupa Operacyjna z 36. Komendantury WOP została ostrzelana przez uzbrojoną ludność cywilną w miejscowości Zawadka Morochowska. W wyniku powstałej walki wybuchł pożar, podczas którego dało się słyszeć silne i częste detonacje, co świadczyło, że we wsi tej była zmagazynowana broń banderowców.
W wyniku akcji prowadzonej przez Grupę Operacyjną „Bukowsko” w dniu 24 stycznia 1946 r. w miejscowości Karlików (7878) znaleziono materiał saperski oraz magazyn mundurowy w dzwonnicy koło cerkwi, zabito 5 banderowców, 1 ranny, 14 zatrzymanych, zdobyto 1 PPSz i 1 KB ucięty. Tego samego dnia odnaleziono 2 krowy pochodzące z napadu banderowców na miejscowość Nowosielce (9278). W tymże dniu podczas akcji na miejscowość Karlików zabito 30 banderowców i spalono magazyn amunicji i broni. W załączeniu przesyłam szkic operacji w dniu 25 I i drogę wycofania bandy.
                                                                                              II Pomocnik P.o. Szefa Sztabu
                                                                                              Ludwikow Bereznicki ppor.

Źródło: CAW IV.521.8.9, Meldunek zwiadowczy do dowódcy 8. drezdeńskiej Krzyża Grunwaldu dywizji piechoty im. B. Głowackiego-II Oddziału z 25.01.1946 r., k. 100.

Po raz pierwszy opublikowano w: B. Huk, „Bohaterzy” Wijśka Polśkoho w Zawadci Morochiwśkij, „Nasze Słowo” 2017, nr 5, s. 9.

3 marca 1946 r., okolice Zawadki Morochowskiej  – Fragment protokółu przesłuchania przez SB OUN dowódcy 5 kompanii 34 pp 8 dywizji WP Bronislawa Kuźmy o jego udziale w mordzie na mieszkańcach Zawadki Morochowskiej 

            […] Następnego dnia [29 lub 25 stycznia 1946 r. – B.H.] pułkownik Pluto wydał 2. i 3. batalionowi rozkaz spalenia Zawadki Morochowskiej. Batalion 2. poszedł na Zawadkę Morochowską, a 3. był w Mokrym na zastawie. Akcją na Zawadkę Morochowską dowodził z rozkazu pułkownika Pluto dowódca 3. batalionu kapitan Kozyra, chociaż jego batalion był w Mokrym, a nasz dowódca kapitan Gutowski został przy 3. batalionie. Do środka wsi weszły kompanie 4, 5 i 6. One paliły wieś i mordowały mieszkańców. […] Ja ze swoją kompanią paliłem i mordowałem środkową część wsi. Ja sam zastrzeliłem jednego mężczyznę-Ukraińca, lat około 40–48. Przekłułem mu brzuch, a potem przekłułem go dwa razy – on prosił się, żeby go dobić. Ja sam nikogo więcej nie zamordowałem, ale wśród nas byli tacy, którzy lubowali się tą robotą. Rżnęli dzieci, wydłubywali oczy, odżynali języki, odcinali kobietom piersi. […] Na drugi dzień nasz 2. batalion otrzymał od pułkownika Pluto pochwałę za dobre przeprowadzenie akcji.

Źródło: J. Staruch „Stiah”, Nowitni warwary. Nowi Lidice, w: Litopys UPA. Nowa seria, t. 21: Jarosław Staruch Dokumenty i materiały, red. W. Moroz, Kyiv-Toronto 2012, s. 673–674. Tłum. z j. ukraińskiego.

Tłumaczenie na język polski relacji Włodzimierza Biłasa o mordzie na Ukraińcach we wsi Zawadka Morochowska, zamieszczonej przez Stefana Migusa w tygodniku „Nasze Słowo” nr 15 z 1990 r.
[…] – Po raz pierwszy Wojsko Polskie napadło na Zawadkę Morochowską 24 stycznia 1946 r. – wspomina czternastoletni wówczas mieszkaniec wioski Wołodymyr Biłas – Żołnierze przyszli i przyjechali wozami od strony Morochowa i Mokrego. Prawie cały dzień rabowali, co im wpadło w ręce. Bili każdego, kto się nawinął. Ojciec mój zdołał uciec z koniem do lasu. Nie przed Polakami, bo – jak mu się wydawało – żył z nimi w zgodzie. Uciekał, gdyż bał się , żeby nie stracić konia… Rankiem następnego dnia obudził mnie i krzyknął: „Bierz szybko konia i uciekaj do lasu, wojsko otacza wieś!”. Niektórzy już zdążyli uciec. Żołnierze już otoczyli wieś, widziałem ich ukrytych w krzakach, jednak nie zatrzymali mnie. Pewno myśleli, że jeszcze o nich nic nie wiemy i nie chcieli się pokazać. Jadąc dalej, spotkałem grupę ludzi, wracających z lasu. Byli zamarznięci. O żołnierzach już wiedzieli, usłyszeli jeszcze ode mnie, lecz odrzucali myśl o niebezpieczeństwie – we wsi panowała cisza. Ci ludzie nie myśleli, że może się powtórzyć taki napad, jak poprzedniego dnia. Wojsko przepuściło ich. Weszli do pułapki bez przeszkód. Gdy byłem już jakieś 200 metrów w głębi lasu, usłyszałem strzelaninę i krzyki od strony Zawadki. Była godzina ósma rano. Strzały i wołania o pomoc tak mnie przestraszyły, że nie wiedziałem co robić, ale koń sam zaprowadził mnie do ludzi, którzy ukrywali się w lesie. Razem ruszyliśmy jeszcze głębiej w las. Po długim marszu spotkaliśmy oddział UPA. Opowiedzieliśmy partyzantom o strzelaninie i strasznych krzykach we wsi. Dodałem, że wieś paliła się. Kilku partyzantów poszło na zwiad. Niebawem wrócili ze smutkiem na twarzach. Nie chcieli nam nic mówić, tylko coś raportowali dowódcom. Przeczuwałem najgorsze, w duszy jednak tliła się nadzieja. Tam przecież zostali rodzice, siostrzyczka, siedmiomiesięczny braciszek…
Już na początku wsi zobaczyliśmy straszny obraz – ludzie, których spotkałem w lesie, gdy wracali do Zawadki, byli martwi. Trupy leżały w całej wiosce. Leżały tam, gdzie ich dopędzili żołnierze i zakłuli bagnetami. A mordowali bagnetami wszystkich: dzieci, dorosłych, kobiety, starców. Mego tatę jako jedynego zastrzelili. Strzelali w plecy, gdy drzewo rąbał. Mamę z siedmiomiesięcznym bratem i siedmioletnią siostrzyczką dogonili na podwórzu. Mamie podcięli język, całe ciało pokłuli bagnetami. Siostrę też zakłuli bagnetem, Brata nie było nigdzie. W trakcie szukania rannych ludzie zobaczyli, że mama jakby się poruszyła. Odwrócili ją i zobaczyli pod nią mego braciszka. Był cały we krwi, ale żył. Mama uratowała mu życie, przykrywając go własnym ciałem. Sama jednak zginęła w strasznych męczarniach.
Trudno opisać wygląd Zawadki Morochowskiej po tych napadach. Z tej rzezi uratowało się chyba z 10 osób, a ponad 100 żołnierze zamordowali. Napady powtarzały się jeszcze dwukrotnie, ale wówczas zabijano już tylko mężczyzn, nawet rannych.
Trudno zrozumieć to bestialstwo. Ciężko ranna Kateryna Tomasz – na jej oczach żołnierze zakłuli trójkę jej dzieci – opowiedziała partyzantom z UPA wszystko, co widziała na własne oczy i z tego powstał protokół. Powiedziała również, że żołnierzom pomagali mordować Polacy ze wsi Niebieszczany.
Cudem uratowała się Marusia Maksym. Kiedy żołnierze wpadli do wioski i biegli w jej kierunku, ona schowała się za babcię. Zakłutą bagnetami babcię wnuczka pociągnęła na siebie, przykryła się jej ciałem. I w ten sposób przeżyła.
Wszystkimi napadami dowodził ten sam porucznik. Jeździł na białym koniu po wiosce i strzałami z pistoletu dobijał rannych. Krzyczał przy tym, że wystrzela wszystkich, jak kaczki, jeśli nie wyjedziemy do Związku Radzieckiego. Spotkałem go później w Mokrem. Kiedy go zobaczyłem, zacząłem uciekać z braciszkiem na rękach. Dobiegłem do chaty Josyfa Płatosza, który przygarnął nas, sieroty, po tej tragedii. Modliłem się w duszy: jeśli oficer znajdzie nas, to niech zabije nas obu, razem z bratem. Przypomniały mi się słowa mamy, że kiedy przyjdą zabijać, to niech zabiją wszystkich, razem z dziećmi, by zaoszczędzić im losu nieszczęsnych sierot … Oficer odnalazł nas i zorientował się, skąd jesteśmy. Powiedział, żeby nie uciekać, bo już nie zabijają. Ale jak można nie uciekać, gdy przed oczyma czternastoletniego chłopca stoi postać zabitego tatusia, zakrwawionej i zakłutej mamy i siostry…
Kto mordował mieszkańców Zawadki Morochowskiej, nie jest tajemnicą. W tej strasznej akcji brał udział 2. batalion 34. pułku Ludowego Wojska Polskiego. Pułkiem dowodził podpułkownik Stanisław Pluto. Nazwiska porucznika dowodzącego oddziałem, który mordował, nie znam, ale to chyba nie trudno ustalić.
Ta druga, najtragiczniejsza akcja 2. batalionu, trwała od godziny 8. do 8.30. Najstarszym z zamordowanych mieszkańców był 70-letni Andrij Maksym. Spalono go żywcem. Najmłodsza była sześciomiesięczna Kasia Izdebska. Podcięto jej gardło. Przy okazji wojsko zamordowało żołnierzy wracających z Armii Czerwonej do domu. Byli to: Iwan Biłas – 35 lat, Iwan Neczysty – 41 lat, Mychajło i Petro Izdebscy – 22 i 28 lat. Ci ludzie wyzwalali od hitlerowców między innymi i Polskę. Wracali do domu, aby zginąć w czasie pokoju.
Mieszkańcy okolicznych wsi zostali opowiadali, że wracające z Zawadki wojsko wyglądało, jakby wyszło z rzeźni. Żołnierze byli zakrwawieni, krew była na ich twarzach i rękach. Świadkowie tego morderstwa jeszcze są. Czy morderców dosięgnie sprawiedliwość ?
* * *
25 stycznia 1946 r. II batalion (dowodzony tego dnia przez kapitana Kzyrę) 34 pułku Wojska Polskiego (dowódca ppłk Stanisław Pluto) o godz. 8 rano zajął ukraińską wieś Zawadka Morochowska. Akcja trwała pół godziny. Listę ofiar (niepełną) podajemy za: Annały Świtowoji Federaciji Łemkiw nr 2, Camillus (USA) 1975, s. 168–172. [Wykaz ułożony rodzinami].
Biłas Kateryna (około 60 lat), Biłas Pełahija (około 50 lat), Biłas Ewa (36 lata) Biłas Teodor (65 lat), Biłas Iwan (46 lata) Biłas Marija (38 lata) Biłas Sofija (7 lat), Biłas Katarzyna, Bonczak Osyp, Bonczak Marija (żona) Bonczak Kateryna (córka), Bonczak Dmytro (50 lat) Bonczak Iwan (brat), Cyhanyk Wasyl, Cyhanyk Kateryna (matka), Cyhanyk Iwan, Dobriański Mykoła, Dudyńczak Anastasja (40 lat), Dudyńczak Osyp (40 lat), Hrynio Iwan,
Izdebska Ewa, Izdebska Kateryna (6 miesięcy) Izdebski Mychajło Izdebski Petro (brat), Izdebski Nestor, Kłemczyk Anna, Klemczyk Dmytro, Kozłyk Kateryna, Kozłyk Anna, Kozłyk Ewa, Kyryłejza Marija (41 lata, ur. w USA) Kyryłejza Anna (córka, 16 lat) Kyryłejza Kateryna (córka 15 lat), Kyryłejza Kateryna, Kyryłejza Jaroslaw (syn ), Kyryłejza Petro (brat), Maksym Andrij (70 lat), Maksym Marija (żona), Maksym Anastasija (synowa), Maksym Stepan (10 lat), Maksym Kateryna (4 lata), Maksym Anna (1 rok), Neczysta Anna, Neczysta Kateryna (córka, 20 lat), Neczysty Mychajło (ranny), Neczysta Kateryna (żona), Neczysta Sofija (córka, 8 lat), Neczysta Marija (córka, 6 lat), Neczystyj Taras (3 lata), Neczysta Mahdałyna (17 lat), Neczysty Andrij, Neczysty Iwan, Tomasz Kateryna, Tomasz Marija (córka), Tomasz Anna (córka), Tomasz Stepan (syn)
Ofiary Wojska Polskiego z akcji w dniu 28 marca 1946 r.:
Biłas Iwan (36 lata), Biłas Teodor (40 lat), Dobrianski Wasyl (35 lat), Kyryłejza Dmytro (48 lat), Kłemczyk Mychajło (28 lat), Kozłyk Stepan (18 lat), Maśluh Iwan (46 lat), Maśluch Mykoła (26 lat), Maśluch Teodor (26 lat), Neczysty Mychajło (38 lat), Szurkało Jakym (40 lat).
Ofiary Wojska Polskiego akcji w dniu 13 kwietnia 1946 r.:
Bonczyk Wołodymyr (18 lat), Dobriański Wołodymyr (15 lat), Dobriański Iwan (22 lata), Kyryłejza Iwan (42 lata), Maśluch Orest (27 lat), Neczysty Siańko (3 lata).
W Zawadce Morochowskiej, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 315–319.

1946 luty 1, m.p. [Sanockie] – Tłumaczenie na język polski sprawozdania informacyjnego referentki „Stepowej” dotyczącego mordów Wojska Polskiego na ukraińskich mieszkańcach wsi Zawadka Morochowska
We wsi Zawadka Morochowska nasz oddział stoczył walkę z bandytami rabującymi wieś. Złoczyńcy zostawili wszystko – moździerze, furmanki z mieniem i amunicją, uciekli w kierunku polskiej wioski Niebieszczany. Następnego dnia zebrali większe siły na czele z sowieckimi oficerami stacjonującymi w sąsiednich wsiach, wpadli do wsi i zamordowali 66 osób oraz spalili prawie wszystkie chałupy. Ofiarami mordu były głównie dzieci poniżej roku, a nawet pół roku, kobiety i starcy. Mężczyźni przeważnie ratowali się ucieczką do lasu. Wśród 66 trupów było tylko 4 mężczyzn, których zastrzelono podczas ucieczki z chaty. Inni byli pobici kolbami, pokłuci bagnetami, porżnięci nożami i spaleni (6 lub 7 osób). Widok był okropny. Na pogorzeliskach, w ogrodach, podwórkach i na drodze leżało po 3–4 dzieci w wieku od pół roku do 5–6 lat z rozprutymi brzuchami, podciętymi gardłami, niektóre miały po kilka dziur od bagnetów na plecach, piersiach lub głowach. Całe rodziny, złożone z 6–7 osób, leżały zamordowane, zabito ludzi na drodze, przy pracy (jednego zabito przy rąbaniu drzewa, z siekierą w ręku). Młode dziewczyny miały odcięte piersi, porżnięte nogi. Prawie wszystkie ciała były sine od uderzeń kolb, głównie na twarzach i rękach. Ręce dorosłych ofiar były pokaleczone jakby drutem kolczastym lub czymś podobnym, krew tryskająca z żył już na nich zakrzepła. Ciało jednego starca miło bardzo dziwną pozycję – klęcząca postać z twarzą zwróconą do góry. Prawdopodobnie śmierć dosięgła go podczas modlitwy. Miał plecy przebite bagnetem, ciało było spalone. Trupy były tak spalone, że ledwie można było rozpoznać kształt głowy i poszczególnych części ciała. Cztery osoby były ciężko ranne. Jedna zmarła w ciągu pół doby, reszta leżała w jakichś budach i ocalałych chatach. Gdzieniegdzie z rodziny zostało tylko jedno dziecko, staruszek lub staruszka. Jak widma błąkały się one po zgliszczach, bezustannie oglądając ciała najbliższych istot i łamiąc ręce z rozpaczy. To tu, to tam rozlegał się rozdzierający duszę szloch. […]
Źródło: Sanockie w styczniu 1946, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 321–323.

Fragment wspomnień Anny Babiak o mordach na Ukraińcach w Zawadce Morochowskiej dokonanych przez żołnierzy Wojsko Polskiego

            W Zawadce, mówiąc dokładnie, było 49 numerów. To była niewielka wioska. […] Nikt z Zawadki nie służył w UPA. […] Po moim powrocie z Niemiec 27 lipca 1945 r. wieś nie była jeszcze zupełnie odbudowana [po spaleniu przez żołnierzy niemieckich w 1944 r.]. My zaczęliśmy mieszkać [w swoim domu] w grudniu. Tak nam było dobrze…, lecz cóż: pomieszkaliśmy z dwa tygodnie i przyszło wojsko polskie. Trwało to pół godziny, a ile wymordowali…! Po raz pierwszy miało to miejsce 24 stycznia [1946 r.].

            Było to rano, gdzieś godzina dziewiąta. Mama, siostra i ja uciekłyśmy. Wzięliśmy pierzynę, zrzuciliśmy ją z brzegu na dno potoku, a sami poszliśmy do sąsiadów Neczystych do piwnicy, bo ich dom jeszcze nie był dobudowany. Tam schowa się także sąsiad. Przyszło wojsko. Znalazło nas i bijąc kolbami mówiło: „Wychodźcie, wychodźcie!”. Zabrali mężczyzn od Neczystych. Zabili jednego, zbili drugiego, dwóch braci: Andrija i Iwana. […] My, kobiety, miałyśmy to szczęście, że nasz koniec był od Mokrego, nasz dom miał numer 10, a oni w mordowaniu ludzi do końca nie doszli. Neczystych gnali dalej do wsi, gdzie szli ci mordercy i mordowali. Prowadzili nas razem. Pchaliśmy się pod most, aby się schować; przyprowadzili także mężczyzn: Cyhanyka Waśkę, Hryniwa Mychajła, Hryniwa Petra, Józka Tomasziwa. I tych czterech zaraz po drugiej stronie potoku zabili, u Neczystych, po tamtej stronie. Cyhanyka zranili w rękę, upadł, ale przeżył, jednak niedługo zmarł od zakażenia.

            Mnie wojskowy wyciągnął, prowadzi pod karabinem, także mamę i siostrę. I już chce we mnie strzelać, ale podleciał drugi i mówi: „Co ty robisz!? Takie dziewczęta będziesz strzelał?!”. I odepchnął lufę– kula wyleciała, ale poszła w bok.

            Babcia trzymał jedno dziecko zawinięte pod płachtą. Babcię zastrzelili, a dziecko zostało. A jej brata i siostrę zabili, matkę, dziadka i dziadkowego brata. Oni pisali się Maksym. Ojciec tej dziewczynki dokądś uciekła, a dziecko leżało pod babcią. Gdy wojsko odeszło, dziewczynka wstała. Babcia była nieżywa, już robiła się ciężka. Ojciec wrócił, wyjechali potem na Ukrainę.

            Po tym, jak Niemcy spalili wieś, to kowal Neczysty mieszkał w kuźni. Miał coś z 6 dzieci. Jego bratowa z córką i siostrą też siedziała w tej kuźni. I gdy teraz przyszło wojsko i wrzuciło granat, to, to wszyscy zostali zamordowani. Zostało jedno dziecko, Jurko, i 10-letni Andrij. Neczystemu oderwało rękę, wszyscy inni zabici, kuźnia się zapaliła. […]

            Jedno dziecko przymarzło do ziemi. Był to Mykoła Biłas. Wojsko przeszło na Mokre, ludzie po południu wyszli zobaczyć, co się stało we wsi. Zachodzą na podwórze, a tam matka leży i słychać głos dziecka. Znak życia. Przychodzą, chcą je podnieść, a ono przymarzło, nie daje się wziąć. Wrócijego starszy brat z potoku z krową i koniem, ale co zrobi – płacze. […]

            To  był styczeń, mróz. Po odejściu wojska ludzie pozamarzali, martwi zrobili się tacy, jakby byli z drewna. Ładowano ich na sanie i zwożono do wspólnego dołu, a jeśli ktoś miał rodzinę, to chowano go na tym samym cmentarzu koło rodziny. Maksymowa Kaśka leży w samym kącie, pod pochyloną brzozą, jak i mój brat.

            Licząc od tej pochylonej brzozy i licząc od dołu, tam leżą ci, którzy zostali zamordowani za drugim razem: Teodor Biłas, Jakytm Szurkała, Dybyk Iwan, Mychajło Neczysty (Dziadiw) bez ręki, nasz stryjek, Fyśko Machluch, co wrócił z Niemiec z drugą żoną, Iwan Biłas (Hnatkiw), co wrócił  z ruskiego wojska (został zamordowany paskudnie: uderzyli go kolbą tak, że czaszka odpadła i poleciała do potoku, cała krew zeszła z niego w potoku) i inni – Mykołaj Maszluch, Teodor Maszluch, Iwan Maszluch, Stefan Kozłyk, a dalej leżą Kateryna, Marija i Anna Neczyste. Matka została zabita, córki leżały po jednej i drugiej stronie. Matka trzymała na piersiach ikonę, ochraniała się ikoną […]. Pozabijali ich na kupie gnoju, strzelili przez obraz, przez Matkę Boską.

            Brat był w domu, jak przyszedł wojskowy, pod kuchnią się paliło, wziął słomy i zapalił dom. Brat prosił, żeby nie palić, ale ten mówi: „Ja mam rozkaz”. Brat wyniósł jeszcze z domu łóżko, stół i szafkę na naczynia. Postawił to koło takiego przepustu koło gnojarni, a za chwilę przyszli następni dwaj wojskowi, zabili go czy co i mówią: „O, k…, mać, już go nie ma”. […]

            W nocy przed napadem spaliśmy w szopie koło domu. Przyszła jeszcze sąsiadka z narzeczonym i tak sobie rozmawialiśmy o wydarzeniach w naszej Zawadce. […] Nad ranem brat poszedł poprawiać blachę, jak przybiega sąsiad i krzyczy, żeby brat uciekał, bo idzie wojsko. I brat poszedł, zachodząc po drodze do Kyrłejzy, z kuzynem i bratem Bończaka. Potem brat Bończaka uciekał na Dolinę, do księdzowego lasu, a brat z kuzynem poszedł dalej. My zaś siedzieliśmy pod skałą. Potok płynął, ale był tak zamarznięty! Stoimy nogami w potoku, ja i mama chowaliśmy się między krami. A moja siostra uciekła brzegiem lasu, strzelali za nią i strzelali… Maszluczka niosła pierzynę na plecach i z tą pierzyną uciekła, a siostra nie miała niczego. Strzelali za obiema, ale one to tu, to tam, i kula ich nie złapała. My pod tą skałą, [żołnierze] chodzili ponad nami, ale nas nie wiedzieli. Razem z nami była taka Kopka z dziećmi, miała ich z sześcioro, i te dzieci też stały w zimnej wodzie i były tak cicho, że nawet nie mruknęły. Jedno miało, ja wiem, może z dwa lata, a takie ciche było, że nawet nie oddychało… I my ocaleliśmy.

            A ten Bończaka brat leci i mówi: „Wasz brat już nie żyje! Władek Dobriański też nie żyje!”. Mama zaczęła mdleć. Odczuwała wszystko, jak tylko przed tym pierwsza kula wystrzeliła, mama odczuła ten strzał w swoim sercu, i już ginęła i mdlała. I tu Bończak przychodzi…

            Wyszłyśmy obydwie. Doszliśmy, poznałyśmy, ale nie po twarzy, a ubraniu. Kuzyn już był zimny, a brat ciepły. Twarz z przodu mu się zapadła, a po bokach wszystko poszło na uszy. Dostał kulę rozrywającą w twarz, a potem kulę w serce. […]

            Po tym mordzie człowiek już w ogóle nie myślał o życiu, to z tego strachu, z tego bólu, z tego żalu. Człowiek był kamienny, drewniany, nie czuło się, że się żyje. Nie czuło się ani ciepła, ani zimna. Nic już nie było można, człowiek był glina nie glina, drewno nie drewno,  nie wiedział, czy żyje, czy w ogóle nie żyje, czy chce mu się jeść, czy zamarzł. Utraciliśmy pamięć o sobie, nie mogliśmy się opamiętać. Ludzie nie wiedzieli, dokąd idą, c robią, dzieci płakały, a ludzie nie wiedzieli, czy dać im jeść, co z nimi począć. Wszystko nie żyło, wszystko zostało zamordowane, jedzenie zabrane, ubranie zabrane…[…]      

Źródło: Spohad Anny Babiak (diwocze prizwyszcze Dobriańska) narodżenoji 1927 roku w Zawadci Morochiwśkij Sianićkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 224–227.

ZAWÓJ

listopad 1945 r., Łemkowszczyzna – Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” o mordzie na Ukraińcach w Zawoju w październiku 1945 r. 

3 października Wojsko Polskie w sile 100 osób przyjechało od strony Luha do wsi Zawój w powiecie Lesko. We wsi kwaterowała sotnia UPA. Zawiadomiona przez stójki, sotnia nie wycofała się ze wsi ani nie zajęła stanowisk bojowych, myśląc, że to swoi. Dopiero pod ogniem karabinów maszynowych otworzonym przez Polaków, nasi się wycofali do lasu. Wojsko Polskie spaliło 4 domy, zamordowało żonę Szczerby Iwana […].

Źródło: Wytiah iż „Wistej z terenu za misiać żowteń 1945 r.” pro polśko-ukrajinśke protystojannia na terenach Łemkiwszczyny, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 899. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

ZBOISKA

Fragment sprawozdania sytuacyjnego nieznanego referenta OUN z nadrejonu „Beskid” o mordzie oddziału pod dowództwem Antoniego Żubryda „Zucha” na Ukraińcu w Zboiskach

[…] 26 listopada [1945 r.] akowcy po dowództwem porucznika Żubryda napadli na wieś Zboiska, spalili 5 gospodarstw, zabili jednego Ukraińca, wieś mocno zrabowali i zabrali cały nasz kontyngent. […]

Źródło: „Wisti z terenu za misiać łystopad 1945 r.”, w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 43. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

ŹERNICA WYŻNA

Fragment sprawozdania sytuacyjnego nieznanego referenta OUN z nadrejonu „Beskid” za październik 1945 r. o mordzie na Ukraińcach Dmytrze Domaradzu i Mychajle Biłym w Żernicy Wyżnej dokonanym prawdopodobnie przez żołnierzy Wojska Polskiego

            […] 24 października o godzinie 21. do wsi Żernica Wyżna powiat Sanok przyszli [nieznani żołnierze] do gospodarza D. Domaradza, wybijając w stajni okno i zabierając 3 konie i sługę Mychajła Biłego liczącego lat 16, który spał w stajni. Odchodząc z podwórza, złapali koło domu 27-letniego Dmytra, syna Domaradza Tymka, wracającego ze wsi. Zaprowadzili go razem z Biłym przez górę w kierunku Baligrodu. W odległości 8 km od domu Domaradza Dmytra i M. Biłego torturowali, a na koniec rozstrzelali. D. Domaradz dostał około 30 kul z PPSz i miał oderwany język, a Biły zostal mocno pobity i miał nogę w trzech miejscach złamaną. […]

Źródło: „Wisti z terenu za misiać żowteń 1945 r.”, w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 30. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

ŻNIATYN

Fragment wspomnień Mariji Łucaś o mordzie na Ukraińcu dokonanym przez organy Rzeczpospolitej Polskiej w Żniatynie

            […] Dalej było tak, że co dwa tygodnie obławę robili Polacy, a co miesiąc Ruscy. Polacy mordowali, a Ruscy wywozili. Polacy na drodze zabili Mychajła Andrusewycza. […] 

Źródło: Spohad Mariji Łucaś (diwocze prizwyszcze Kysil) narodżenji 1928 roku w Żniatyni Sokalśkogo powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 197.

ŻOHATYN

Fragment wspomnień Stefaniji Tchir o mordach na Ukraińcach w Żohatynie  dokonanym przez milicję Milicję Obywatelską z Borownicy i żołnierzy Wojska Polskiego

            […] Wracając [z Piątkowej „Ślepy”] wstąpił w naszej wsi do starszych ludzi, bezdzietnych Paliwodów Tomka i Paraski. Zamordował oboje. Ona jeszcze trochę żyła i krzyczała: „Panie, daj mi jeszcze jedną kulę!”. I on jej dał.

            15 marca ta sama milicja i ormowcy z Borownicy napadli na nasz Żohatyn, rabowali, bili i palili. Przyszli do naszego domu. Wyprowadzili mamę na dwór i tam zamordowali. Mama pisała się Anna Metyk, urodzona w 1895 r. Małe dziecka brata, Jewhenko, tak się przestraszył, że wybiegł na dwór, przeziębił się i po kilku dniach zmarł. […]

            Na drugi rok, na trzeci dzień świąt Bożego Narodzenia w 1946 r. na Żohatyn napadło Wojsko Polskie z Birczy. […] Burdę [Osypa] zabili na podwórzu. Sąsiadów Pawła Pacułę, Petra Kuzniaka wyprowadzili domu i zamordowali. Włodek Pacuła został pod pierzyną, a potem uciekł, ale szła obława i jego też zabiła. […]

Źródło: Spohad Stefaniji Tchir (diwocze prizwyszcze Metyk) narodżenoji 1921 roku w Żohatyni Dobromylśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 201–202.

Fragment wspomnień Myrona Paliwody o mordach na Ukraińcach w Żohatynie dokonanych przez członków MO z Borownicy i mieszkańców sąsiednich polskich wsi

            […] Jan Kotwicki dowodził swoją grupą we wsi Żohatyn, dokonując mordów na koloniach Mutwice i Pasieki. Z domostwa Paliwodów wyprowadzono Tomasza i jego żonę Paraskewię, jego ojca, który liczył ponad 70 lat. Tomasza zastrzelono na podwórku, a jego żonę gnano w kierunku potoku, raniąc to w rękę, to w nogę. Za nimi dobrowolnie podążał staruszek. Nie mogąc już iść, kobieta zwróciła się do eskortujących ją z takimi słowami: „Panowie, dlaczego się mną tak bawicie? Nie żałujcie mi tej kuli”. Na te słowa Kotwicki odpowiedział: „Ja ci an pewno nie będę żałował”. I dobili ją. Odwracając się do dziadka [Kotwicki] powiedział: „A ty, stary, gdzie idziesz?”. – „Ta ja idę za synową też na śmierć” –  „Wy, dziadku, wróćcie do domu”. I dziadek podreptało do wsi i wszystko dokładnie opowiedział. Między innymi to, że Paraskę zastrzelił Jasiek od Bieńkowskich. Był on naszą rodziną, do której przystał jako „przyszyty zięć”. […]

Źródło: Spohad Myrona Paływody, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 578.

ŻUKÓW

maj (?) 1946 r., [m.p.] – Fragment sprawozdania referenta politycznego  rejonu II w Okręgu II Kraju Zakerzońskiego Mychajła Borysa „Żana” o mordach na Ukraińcach w Żukowie

[…] W styczniu 1945 r. polska banda zamordowała 17-letnią Hryćko Anastaziję. […]

            W październiku 1945 r. WP zamordowało 16-letniego Zołę Jurija. […]

            Razem: zamordowanych 3 (2 kobiety, 1 mężczyna) […].

Źródło: Informacija pro ukrajinśki seła ta jich meszkanciw, szczo postradały w rezultati polśkych napadiw, w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 933. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

ŻURAWCE – Ruda Żurawiecka
Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.
[…]
Wojsko Polskie obrabowało Rudę Żurawiecką, przy czym zabiło 5 osób, spaliło 18 gospodarstw. […]
Źródło: Wytiah iż „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubeszcziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 860. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment sprawozdania „Wistky z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.

[…] 13 maja tragicznie zginął świadomy Ukrainiec Łoza […].

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 871. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

ŻUŻEL

Fragment wspomnień Petra Szkoły o mordzie na Ukraińcu w Żużelu dokonanym przez organy Rzeczpospolitej Polskiej

            […] Sowieci 15 lutego 1945 r. rozbrajają utworzoną przez siebie w Bełzie milicję ukraińską i przekazują władze w ręce Polaków, a ci od razu zaczynają polowania na Ukraińców, grabieże, palenie, mordy. […] W kwietniu na pastwisku przed Bełzem Polacy zamordowali mieszkańca Żużela Kaczkowskiego, gdy wracał z pracy do domu. […]

Źródło: Spohad Petra Szkoły narodżenoho w Żużeli Sokalśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 214.

 

OBJAŚNIENIA SKRÓTÓW

AIPN – Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej
APL – Archiwum Państwowe w Lublinie
APRz – Archiwum Państwowe w Rzeszowie
PUBP Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego
UWL – Urząd Wojewódzki w Lublinie
UWRz – Urząd Wojewódzki w Rzeszowie