Dobra Szlachecka*

ДОБРА ШЛЯХЕТСЬКА (pol. Dobra Szlachecka) – do 1947 r. wieś ukraińska w powiecie sanockim. W 1939 r. liczyła 1430 mieszkańców: 1230 Ukraińców, 70 Polaków, 100 ukraińskojęzycznych rzymskich katolików, 30 Żydów [Kubijowycz, 74].

HISTORIA

Po deportacji części mieszkańców Ukraińców do Ukraińskiej SRR w latach 1945–1946 Wojsko Polskie w 1947 r. w ramach deportacji o kryptonimie „Wisła” wygnało ze wsi na tzw. Ziemie Odzyskane  1207 obywateli RP narodowości ukraińskiej [Akcja „Wisła” 2013, 1048].

DOKUMENTY

Fragment sprawozdania sytuacyjnego referenta politycznego nadrejonu OUN „Chłodny Jar” Petra Kawuzy „Tarasa” o mordzie żołnierzy Wojska Polskiego na Ukraińcach w Dobrej Szlacheckiej

[…] 15 stycznia 1946 r. 250 żołnierzy Wojska Polskiego uzbrojonych obok broni lekkiej w 2 moździerze i armatkę 45 mm podsunęli się pod wieś Dobra Szlachecka od strony Tyrawy Solnej, okrążając ją z dwóch stron. […] Po trwającym godzinę obstrzale lasu weszli do wsi i zaczęli wszystko rabować, bijąc przy tym ludzi, którzy nie chcieli oddać swej własności. Bydła nie zabierali. Złapali kilku mężczyzn uciekający z tobołkami do lasu, od razu ich wylegitymowali i zawrócili do wsi. Na dobrzańskim przysiółku Czerłenne złapali 3 mężczyzn-Ukraińców uciekających do lasu przed obławą. Byli to: Osyp Gbur z Krecowa lat 25, Iwan Gbur z Woli Krecowskiej lat 38 i jeszcze jeden z Siemuszowej. Dokumenty wymienionych wojsko spaliło u jednego gospodarza w Czerłennym, a aresztantów potraktowano jako banderowców. Nieznany rangą dowódca grupa dał żołnierzom rozkaz rozstrzelania ich. Oszaleli żołnierze rzucili się na nich i zaczęli katować, a potem rozstrzelali z PPSz.  […]

Źródło: Wisti z terenu wid 7.1. do 30.1.1946 r., w: „Litopys UPA”, t. 34: Łemkiwszczyna i Peremyszczyna. Polityczni zwity (Dokumenty), red. P.J. Poticzny, I. Łyko, Toronto-Lwiw 2002, s. 465. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

WSPOMNIENIA

1992, Jarzeń – Tłumaczenie na język polski informacji Iwana Demkowicza-Dobriańskiego o mordzie na Ukraińcach w Dobrej Szlacheckiej

W styczniu 1946 r. przyszło Wojsko Polskie do kolonię Zamagura koło Dobrej, spaliło 18 chat i zabrało 4 gospodarzy. Byli to: Wasyl Nisewycz – 48 lat, Andrij Popel – 40 lat, Mychajło Nisewicz – 35 lat, czwarty był z Bryżawy. Katowali ich cały dzień obok małej kaplicy za wioską, a wieczorem poszli do Birczy, zostawiając cztery trupy, skatowane tak, że kiedy przyszły żony i dzieci, to nie mogły swych najbliższych poznać.

W kwietniu 1946 r. z gminy i milicji w Mrzygłodzie przyszło do Dobrej zarządzenie, żeby przywieźć do gminy z lasu w Tyrawie Solnej parę furmanek drzewa opałowego. Pojechali, wracali wieczorem, na końcu jechał 25-letni Iwan Biłas. W krzakach nad Sanem czekało dwóch bandytów. Złapali Biłasa, zadusili i wrzucili do Sanu. Po paru dniach ciało znalazły dzieci, które łapały ryby. A bandyci uciekli końmi do polskiej wioski Dydnia powiat Brzozów. Konie znalazły się po roku.

Dobra Szlachecka, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 249–250.

Fragment wspomnień Stepana Nisewycza o mordach na Ukraińcach w Dobrej Szlacheckiej dokonywanych przez różne formacje zbrojne Rzeczpospolitej Polskiej

            […] Po przejściu frontu w 1944 r. widzieliśmy znaki tego, co zaczęło dziać się wśród Polaków. W Mrzygłodzie zapanowała wielka radość – „Polska jest wolna!”. Radość zmieszana z wódką długo nie miała końca. […] Komendant [MO] z Mrzygłodu co raz to wysyła kogoś na ukraińskie wsie po kaczki i samogon. Nie kupować – rabować! […] Jak nie było co robić, uczestnicy libacji szli na nasze wsie i rabowali. Najbardzsiej denerwowały ich wyszywane koszule, wszystko, co wyszywane, darli lub wdeptywali w błoto. […] Aż w końcu doszło do takiego zdarzenia. Pod koniec kwietnia Polacy wybrali się na szaber na dosyć niedostępny przysiółek Zakoszków. Nagle ni stąd ni zowąd – strzały! Polaków było sześciu, a już jest czterech, dwaj leżą zabici. […] Po tym jeszcze więcej młodych ludzi poszło do milicji w Mrzygłodzie, robiąc jeszcze więcej małych szybkich wypadów. To jednak już nie był szaber, a raczej pomsta, bicie, wyłamywanie szczęk, łamanie żeber. Często zabierali ludzi do siebie na posterunek, a po drodze bili, mówiąc: to za Polaków na Kresach, to za tych dwóch naszych. Na posterunku do pięści i kolb pistoletów dochodziły nóżki od krzeseł, pałki, gumy. […] Ściany były czerwone od krwi, były więc i ofiary. W Mrzygłodzie zamęczeni zostali: Roman Nisewycz – lat 22, Petro Demkowicz – lat 20, Mytro Hryćkowycz – lat 24, czterech innych zmarło w domu po wyjściu z posterunku, a byli to: Mychajło Hryćko – lat 26, Wasyl Demkowycz – lat 23, Jarosław Gbur – lat 21, Wołodymyr Uhryn – lat 24. […]

            Pamiętam, jak bili jednego z naszych w Dobrej. Znowu chodziło o pohybel dla Ukrainy. Chłopak nie chciał tego powiedzieć. „Patrz, i ten nie umie mówić, pomóż mu karabinem”. W końcu wydusili z chłopaka: „Już przepadła Ukraina”, ale tego było za mało. Chcieli, aby usłyszeli to sąsiedzi, może cała wieś, bo zaczęli znowu bić i krzyczeć: „Głośno! Jeszcze głośniej, krzycz! Tak, żeby wszystkie bandziory słyszeli!”. Kto nie chiał krzyczeć, tego zabijali. Tak zginął Hryhorij Gbur – lat 46, Petro Burdiak – lat 37, Mykoła Pankewycz – lat 32, Szczurko Jurko – lat 33, Mykoła Demkowycz – lat 34, Andrij Hynko – lat 20, Myrosław Demkowycz – lat 28, Kateryna Gbur – lat 36. Na posterunku zamęczyli małżeństwo Tyrawskich – Petra lat 28 i Paraskę lat 38. […]

            Z dobrzańskiego przysiółka Zamahura jednego razu zabrali na przykład [jak jednego z wielu] 63-letniego Semka Tyrawskiego, pasł krowy koło domu. Następnego dnia rano jego żona Sofija poszła do Mrzygłodu, ale także nie wróciła. Ślad po niej przepadł, za to jej starego San wyrzucił na brzeg koło Ulucza. […]

            Ludzie giną dalej, m.in.: Wiktor Stałeny lat 38, Nadija Hnatuszko lat 24, Cecylija Pankewycz lat 33, Teodor Gbur lat 42, Wincentij Gbur lat 46, Stepan Dziurdziak lat 38, Anela Popowycz lat 24, Pawo Burdiak lat 32, Kateryna Pankewycz lat 26, Ołena Dziurdziak lat 33, Łeontij Dziurdzewycz, Ołena Zahaczewśka lat 22, Naralija Biłas lat 26, Wołodymyr Popel lat 25, Wołodymyr Popowycz lat 29, Justyna Nisewycz lat 23, Pawło Nisewycz lat 38, Iryna Nisewycz lat 22, Natalija Nisewycz lat 30. […]

            W styczniu 1946 r., na samą naszą Wigilię, wpadło do wsi wojsko z Birczy. […] Podpalają gospodarstwa, jeśli ktoś próbuje gasić, to biją karabinami, czekają aż lepiej zacznie płonąć. Wszędzie krzyk i płacz – pali się 11 domów. Na dworze mróz, ryczą krowy, których żołnierze nie dają odwiązać. Spłonęło wtedy gospodarstwa Szczurka, jedno z najlepszych w okolicy, 50-hektarowe, ze wszystkimi maszynami, kieratem na parę koni. Biorą z sobą kilku mężczyzn i idą na Brzeżawę, zatrzymując się w zakątku Fedczat. Tam wpędzili do stodoły polskiej rodziny Ulanów. Połamali im ręce i nogi, żebra, porozbijali głowy, a potem na pół przytomnych rozstrzelali. Wtedy zginęli: Wasyl Nisewycz, Iwan Nisewycz, Dmytro Zahaczewski, Semen Gbur, Josyp Popel. Udało się uciec tylko Mykołajowi Nisewyczowi […]. […]

Źródło: Spohad Stepana Nisewycza narodżenoho w Dobrij Szlachetśkij Sianićkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 187–191.

Por. z: L. Pogromski, Wolność w Mrzygłodzie, „Spotkania. Niezależne pismo katolików” 1987, nr 33–34, s. 214–228.

KOMENTARZE

DZIEDZICTWO UKRAIŃSKIEJ KULTURY MATERIALNEJ

Wyniki monitoringu z

CERKIEW

Nie możemy wyświetlić tej galerii.

KAPLICZKI

Nie możemy wyświetlić tej galerii.

KRZYŻE

Nie możemy wyświetlić tej galerii.

CMENTARZ

Nie możemy wyświetlić tej galerii.

ZABUDOWA

Nie możemy wyświetlić tej galerii.

BIBLIOGRAFIA