ЩАВНИК (pol. Szczawnik) – do 1947 r. wieś ukraińska w powiecie nowosądeckim. Wg 1939 r. zamieszkiwało ją 670 osób, w tym 665 Ukraińców (Rusinów) i 5 Żydów [Kubijowycz 1983, 54].

HISTORIA

Po deportacji części mieszkańców do Ukraińskiej SRR w latach 1945–1946 Wojsko Polskie 13 lipca 1947 r. w ramach deportacji o kryptonimie „Wisła” wygnało ze wsi na tzw. Ziemie Odzyskane 207 obywateli RP narodowości ukraińskiej. We wsi pozostało  93 Polaków i 10 Ukraińców lub członków rodzin mieszanych [Akcja „Wisła” 2013, 1013].

FOTOGRAFIE HISTORYCZNE
Zdjęcia geodety Pawła Bojara wykonane zostały w Szczawniku w latach 1937-1938 podczas komasacji gruntów wiejskich. Opis: 01 -uszkodzone podczas bombardowania w sierpniu 1944 r. zdjęcie młodzieży szczawnickiej w ukraińskich wyszywanych koszulach; 02 – dziewczęta ze Szczawnika, pierwsza od lewej stoi Maria Barnowska, córka właścicieli ok. 60-hektarowego gospodarstwa, na którym działała m.in. prywatna elektrownia; 03 – widok na Szczawnik z cerkwią w środku wsi; 04 – rodzina Konstantego Barnowskiego, w głębi ich dom. Barnowski w 1945 r. został deportowany do Ukraińskiej SRR, gdzie zginął bez wieści, najprawdopodobniej za sprawą NKWD, natomiast rodzinę władze polskie deportowały w 1947 r. w okolice Bolesławca. Do publikacji zdjęcia przekazał Aleksander Maslej z Gorlic.

DOKUMENTY

Losy mieszkańców Szczawnika

1947 marzec 26, bm. – Odpis z doniesienia informatora NN „Mały”

Na terenie Muszyna – Piwniczna, to jest Wierchomla i Milik, grasuje banda ukraińska w liczbie 5 osób. Dwa nazwiska są znane, to jest Jacenik Tymko ze Szczawnika, który zabił Romańczyka ze Szczawnika oraz drugi, poznany przez ludność Szczawiński, syn byłego sołtysa Wierchomli Małej.

Wymienieni terroryzują ludność w tych gminach, oraz dopuszczają się do ściągania pieniędzy na rzecz tejże bandy albo zabieranie bydła. Rozsiewają wiadomości między ludnością nasiedloną, ażeby wynosiła się z gospodarstw, bo ich wystrzelają ci, którzy wyjechali do ZSRR, gdy powrócą na swe gospodarki.

1951 październik 23, Nowy Sącz – Odpis pisma szefa BO BP w Nowym Sączu do kierownika Sekcji VII WOP w Nowym Sączu w sprawie aresztowania uciekiniera Tymoteja Jacenyka

W odpowiedzi na Wasze pismo z dnia 3 X 1951 r. […] w sprawie Tymoteja Jacenika podajemy, co następuje:

Jacenik Tymotej – s. Stefana i Marii Kostyk urodzony 11 III 1922 r. w Szczawniku gmina Muszyna powiat Nowy Sącz, pochodzenie społeczne chłopskie, przynależność społeczna chłopska, narodowość ukraińska, ostatnio zamieszkały w Szczawniku […].

Przed 1939 r. uczęszczał do szkoły, a następnie przebywał przy rodzicach, pomagając im w gospodarstwie. W tym czasie nie należał do żadnych organizacji. W czasie okupacji niemieckiej do 1943 r. przebywał przy rodzicach, następnie został zabrany do Baudienstu, skąd po pewnym czasie uciekł, ukrywając się już do końca okupacji.

Po wyzwoleniu wymieniony zostaje powołany do Armii Czerwonej jako Ukrainiec, lecz do wojska nie zgłasza się – ukrywając się. W tym czasie jest on widywany z bronią w ręku i dokonuje napadów rabunkowych i terrorów na komisję wysiedleńczą w 1945 r., zabijając w tym czasie przez okno jednego Ukraińca, który miał być wysiedlony do ZSSR. Po zamordowaniu powyższego wymieniony ucieka z tutejszego terenu, ukrywając się do obecnej chwili. Według niesprawdzonych danych miał on przekroczyć granicę do CSR ze względu na poszukiwanie go przez tutejszy Urząd i wojsko.

Innych materiałów odnośnie wymienionego tutejszy Urząd nie posiada. Ze względu na powyższe prosimy o spowodowanie aresztowania wymienionego i odstawienie go do tutejszego Urzędu. […]

1953 luty, Stara Lubownia (?) – Tłumaczenie na język polski odpisu informacji służby bezpieczeństwa CSR o zgłoszeniu się Tymoteja Jacenyka

Zgłosił się na wezwanie Tymotej Jacenik ur. 11 III 1922 r. w Szczawniku powiat Nowy Sącz, robotnik regulacji rzeki w Jarabinie zamieszkały w Jarabinie numer 105 powiat Stara Lubownia […]. Wymieniony był upomniany, aby mówił prawdę i wypowiedział się następująco:

„Na terytorium CSR przyszedłem w dniu 14 IV 1948 r. ze Szczawnika powiat Nowy Sącz. Czesko-polską granicę przeszedłem przez rzekę Poprad w miejscowości (Kacze). W tej to osadzie zatrzymałem się dwa dni, a następnie stamtąd odszedłem do miejscowości Jarobino […], gdzie przebywałem do dnia dzisiejszego. Na teren CSR odszedłem dlatego, że dowiedziałem się, że polskie władze oraz urzędy wypędzają grekokatolików do zachodniej Polski (gdzieś to na zachód), Śląsk. Ja nie chciałem dać się wysiedlić i dlatego z Polski uciekłem do CSR. Więcej nie mam nic do dodania”. […]

1953 marzec 3, Kraków – Odpis protokółu przesłuchania Tymoteja Jacenyka przez sierżanta Tedeusza Nowaka z jednostki 2805 Wojsk Ochrony Pogranicza w Krakowie

Pytanie: Opowiedzcie pierwsze przeżycia od czasu okupacji do chwili obecnej.

Odpowiedź: Gdy nastała okupacja w 1939 r., ja znajdowałem się przy rodzicach do 1942 r., którzy posiadali gospodarkę w ilości 4 ha ziemi. Od 1942 r. zabrano mnie do Baudienstu, gdzie przebywałem jeden tydzień czasu, po czym uciekłem do domu i ukrywałem się w domu, poczym zostałem zatrzymany i odesłany z powrotem, lecz znowu uciekłem i ukrywałem się w domu do chwili wyzwolenia, tj. do 1945 r. W 1945 r. zostałem powołany do Armii Radzieckiej, lecz nie zgłosiłem się, a początkowo ukrywałem w domu. Ukrywałem się dlatego, że chciałem iść do armii polskiej [….], a nie do radzieckiej. Przed wojskiem ukrywałem się […], poczym w dniu 4.04.1948 r. przekroczyłem nielegalnie granicę RP do CSR, zatrzymując się w miejscowości Kacze, gdzie […] pracowałem około dwóch tygodni, po czym udałem się do […] do miejscowości Wierzbow pow. Kieżmark. W związku z tym, że w Wierzbowie obywatel, u którego pracowałem, bał się odpowiedzialności za to, że trzyma mnie nie znając, nie chciał, abym u niego pracował, w związku z czym wróciłem do Jarabiny. W Jarabinie udałem się do obywatela Józefa Medweckiego, który mnie zgłosił na SNB. Jako karę za przekroczenie granicy zapłaciłem 200 koron. Po 7 miesiącach pracy u Medweckiego w 1949 r. poznałem się z moją żoną, z którą to ożeniłem się i żyję do obecnej chwili.

Pytanie: Dlaczego nie chcieliście wstąpić do Armii Radzieckiej i jeżeli posiadacie narodowość rosyjską?

Odpowiedź: Ja nie rozumiem i nie rozumiem, dlaczego tak postąpiłem. Wiem tylko, że źle zrobiłem, co sam obecnie przyznaję.

Pytanie: Dlaczego nielegalnie przekroczyliście granicę do CSR […]?

Odpowiedź: Gdy moi rodzice zostali wysiedleni na ziemie odzyskane do miejscowości koło Wrocławia, ja nie miałem co robić sam. Nie jechałem z nimi dlatego, że się ukrywałem, bojąc się, by mnie nie złapano, bo wszędzie opowiadali, że będą mnie bili. Nie mając nigdzie miejsca, postanowiłem przekroczyć nielegalnie granicę RP, co uczyniłem w dniu 4.04.1948 r. w nocy pod Łomnica [?] na Kacze przez Poprad. Granicę przekroczyłem w biały dzień około godziny 11.00 przez wodę, która w tym miejscu sięgała powyżej kolan. […]

Pytanie: Gdzie posiadacie broń, komu jej oddaliście lub gdzie ukryliście?

Odpowiedź: W 1947 r. […] w porze letniej w końcowej fazie przechodziłem nad Wierchomlą do Łomnicy zmierzając do znajomego […] na imię Janek […]. Spotkałem Szczawińskiego Michała zam. Mała Wierchomla, który wybiegł z automatem PPSz i schwytał mnie za ramię, pytając mnie, dokąd idę, na co odpowiedziałem, że do Łomnicy, na co on powiedział, że musisz teraz iść ze mną. Ja za nim udałem się, obawiając, by mnie nie zmusił pod groźbą automatu.

Z nim wtedy doszliśmy na górę Wierchomlę, gdzie siedział siedzieliśmy w lesie. Przedtem jeszcze, gdy szliśmy na tą górę, on odszedł ode mnie na bok, kazał mi stać i nie próbować uciekać nigdzie. Po około 5 minutach czasu wrócił z powrotem niosąc ze sobą karabin rosyjski długi, w stanie używalności oraz 5 sztuk naboi.

Na Wierchomli byłem z nim przez okres 2 tygodni lub więcej. Nie schodziliśmy do wioski i on prowadził mnie naprzód pod automatem, nakazując, abym brał chleb, masło, słoninę, poczym wracaliśmy się z powrotem. Ja byłem z nim tylko w miejscowości Wierchomla u gospodarzy, lecz nazwisk ich nie znam. Zaznaczam, że schronu na Wierchomli nie mieliśmy. W nocy chodziliśmy po wioskach, a w dzień spaliśmy w lesie na słońcu.

Pytanie: W jakich osobnikami jeszcze mieliście kontakty i ilu liczyła wasza grupa ludzi?

Odpowiedź: Ja początkowo nie miałem z nikim kontaktów, lecz wiem o tym, że on miał kontakt z bandą UPA. […] razu pewnego […] przyszła do nas na Wierchomlę z Łosia jakaś kobieta nieznajoma mi, która powiedziała, żebym szedł nad wioskę Łosie […].  Po około pół godziny czasu doszliśmy do miejsca nad w lesie około wioski, zatrzymały nas straże wołając hasło. On [Szczawiński] im odpowiedział i puścili go, a mnie zatrzymali na zewnątrz obozu. […] Po pewnej chwili wrócił z jakimś starszym bandy, który zabrał mnie do środka. Palili tam ognisko, gotując obiad. Jak sądzę, skład bandy był około 50 ludzi. Mieli ze sobą dwa konie i broń RKM Diegtiarowa i uzbrojeni byli w automaty i pistolety. Wśród nich widziałem dwie kobiety, których nie znam. Wśród nich poznałem jednego tylko, którym był Barnowski Jan ze Szczawnika (zastrzelił się w 1948 r. w marcu w Miliku, gdy był obstąpiony przez MO u gospodarza). Więcej nie poznałem tam nikogo. […]

W nocy tego samego dnia uciekłem z ich obozowiska do domu i ukrywałem się w polach, bo Szczawiński chodził za mną, mówiąc mi, że mnie zastrzeli. Po pewnym czasie przyszedł do mojej siostry narzeczonego, u którego siostra przechowywała moje rzeczy i wszystkie zabrał. […] Po zdemobilizowaniu tych żołnierzy oni zostali w Szczawniku i wtedy przyszedł tam Szczawiński Michał z bandą i zabrał wszystkie moje rzeczy, i uderzył moją siostrę dwa razy, mówiąc: „Ty kurwo polska, dlaczego ty chcesz tego Polaka?” […]

Pytanie: Jaką funkcję sprawował w bandzie Szczawiński?

Odpowiedź: Nie wiem dokładnie, co to za funkcja, lecz chodził po wioskach i słuchał, co ludzie mówią o bandzie i różne inne wiadomości, które przekazywał bandzie. Prócz tego zaglądał po wioskach ludzi „szpicli”, którzy mu dawali takie wiadomości. […] był hersztem, prowadząc bandę do wiosek.

Pytanie: Jaką działalność przejawiała banda w stosunku do funkcjonariuszy UBP, MO, wojska, członków partii i komisji wysiedleńczych?

Odpowiedź: Nie wiem ja osobiście i nie słyszałem, aby robili napady na funkcjonariuszy państwowych. Wiem tylko, że gdy w Szczawniku była komisja wysiedleńcza, był tam Szczawiński z bandą, lecz nie jest mi wiadomym, aby kogoś zastrzelił. […]

Pytanie: Pod jaką nazwą nazwa była banda?

Odpowiedź: To była banda UPA, lecz nazwy tego oddziału nie wiem. […]

Pytanie: Dlaczego nie odstąpiliście już wówczas od Szczawińskiego, gdy wyszliście z nim z domu i gdy przyniósł karabin i broń?

Odpowiedź: Ze Szczawińskim początkowo chodziłem dlatego, że myślałem, że tylko będziemy we dwóch się ukrywać. Ale gdy zobaczyłem, że on przystąpił do bandy, postanowiłem uciec.

Pytanie: Czy potrzebna była wam broń do ukrywania się? Nie mogliście ukrywać się bez broni […]?

Odpowiedź: Nie potrzebna mi była broń, lecz zabrałem, gdy on mi ją dawał, lecz użytku z żadnego z niej nie robiłem.

Pytanie: Jeżeli widzieliście, że Szczawiński posiada broń PPSza karabin i pistolet czy nie przypuszczaliście, że jest on w bandzie lub bandytą?

Odpowiedź: Ja nie rozumiałem tego, aby on był już typowym bandytą a myślałem, że on cieszy się tylko nosząc broń.

Pytanie: Kto wam pomagał do przekroczenia granicy, z kim ją przekroczyliście i czy przy czyjej pomocy?

Odpowiedź: Do przekroczenia granicy nikt mnie nie namawiał, przekroczyłem sam i nikt mi nie pomagał.

Pytanie: Dlaczego nie zgłosiliście się gdy była amnestia?

Odpowiedź: Nie zgłosiłem się dlatego, że matka i ludzie mówili mi, i straszyli, abym nie szedł, bo mnie zamkną i będą bili […].

Źródło: AIPN Oddział Kraków.

DZIEDZICTWO UKRAIŃSKIEJ KULTURY MATERIALNEJ

Wyniki monitoringu z lipca 2016 roku.

CERKIEW

Świątynia pw. św. Męczennika Dymitra, zbudowana w 1841 roku [Szematyzm AAŁ 1936, 90].

KAPLICZKI

KRZYŻE

CMENTARZ

BIBLIOGRAFIA