Ryszkowa Wola

RYSZKOWA WOLA (ukr. Ришкова Воля, ludowe Ришковоля) – do 1947 r. wieś ukraińska w powiecie jarosławskim. W 1939 r. zamieszkiwało ją 1410 osób, z czego 1270 była narodowości ukraińskiej, 50 polskiej, 80 stanowili rzymscy katolicy posługujący się na co dzień językiem ukraińskim, i 10 żydowskiej [Kubijowycz, 29].

WSPOMNIENIA

Fragment wspomnień Anny Orzechowskiej na Ukraińcach w Ryszkowej Woli dokonanych przez bandy z polskich wsi

            […] Na początku wydaje mi się, że 3 lub 4 maja [1945 r.], w piątek po raz pierwszy wygnaliśmy bydło na pastwisko. Miałam wtedy 10 lat. Około południa od przysiółka Wilchowa, czyli od Jarosławia, bardzo szybko idą do nas dwaj mężczyźni. Jeden był w mundurze kolejarza, drugi w mundurze podobnym do wojskowego. Jak tylko zobaczyłam ich wraz z siostrą Olą, od razu zaczęli krzyczeć: „Ojciec, ludzie, uciekajcie, bo Polacy idą nas mordować!”. Wszyscy, nawet me, małe dzieci, wiedzieliśmy o tym, że polskie bandy mordują Ukraińców. […]

            Pierwszą ofiarą bandyckiego napadu został Wasyl Rapita (zwany we wsi „Rapitka”). Miał wtedy gdzieś tak 70 lat. Nigdzie nie chciał uciekać, mówiąc, że niczego nikomu nie zawiniła, aby miał zostać zabity, a tym bardziej, że jest już taki stary. Nie rozumiał biedak, że aby zostać zamordowanym, wystarczyło być Ukraińcem. Zastrzelili go na pastwisku pod lasem, gdzie pasł krowy. Moją prawie 50-letnią ciotkę Ahafiję Sapelak (matkę biskupa UHKC w Argentynie Andrija Sapelaka i księdza Wasyla Sapelaka) bandyci zabili w ogrodzie koło jej stodoły. Liczącą 50 lar Mariję Olchową zabili na jej podwórzu, kiedy wybierała ziemniaki do sadzenia. Annę Proć („Petranię”), 17-latkę i 17-letnią Marijkę Maczuhę („Andrejową”) napastnicy złapali na kładce, jak uciekała w pole. […] Po złapaniu przyprowadzili je na łączkę koło domu Anny Proć i tam zastrzelili, potem ściągnęli z dziewcząt buty i zabrali. A póki kaci ich jeszcze nie zabili, Anna Proć błagalnie prosiła Jana Dudę: „Jasiu, daruj nam życie, taki piękny świat, jesteśmy jesz ze młode, chcemy żyć, jesteśmy niewinne, razem chodziliśmy do jednej szkoły w Jarosławiu, my nic złego tobie nie zrobiłyśmy”. Te prośby nie pomogły. […]

            Dmytra Maczuhę („Andrejowego”), liczącego gdzieś 60 lat i jego starszą, 20-letnią córkę Annę […] bandyci zastrzelili na ich podwórzu. […]

            Po dwóch dniach bandycki napad na Chodanie się powtórzył. Tym razem nocą. Zamordowali35-letniego Petra Rapitę („Rapitkę”), syna Wasyla Rapity. Bandyci zakłuli go bagnetem na podwórzu Wowka; 18-letniego Mychajła Rapitę („Cetulaka”) zamordowali w ogrodzie Wasyla Chodania („Czepilinki”). Od tego czasu minęło 50 lat, ale nasz bil nie mija…

Źródło: Spohad Anny Orzechowśkoji (diwocze prizwyszcze Chodań) narodżenoji w Ryszkowij Woli Jarosławśkoho powitu, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 479–481.

Fragment wspomnień Wołodymyra Ślusarza o mordach na Ukraińcach w Ryszkowej Woli dokonanych przez członków MO z posterunku w Zapałowie

            […] Bolszewicy odchodzą, nie miejscu powstaje władza ludowa. „Najwładniejszą” władzą jest milicja, jej najbliższy posterunek w Zapałowie. […] Od jej kul ginie Wasyl Fedio, który chciał się ukryć w swoim domu. W Ryszkowej Woli milicja zabija Hrycia Bazyłewycza, młodego malarza […].

Źródło: Spohad Wołodymyra Slusara narodżenoho na prysiłku Chodani, w: 1947 Propamiatna Knyha, pod red. B. Huka, Warszawa 1997, s. 481.

HISTORIA

STAN ZABYTKÓW UKRAIŃSKIEJ KULTURY MATERIALNEJ
Wyniki monitoringu z 19 sierpnia 2010 r.

CERKIEW

KRZYŻ przycerkiewny

KRZYŻE przydrożne

CMENTARZ