Łazy

ЛАЗИ (pol. Łazy) – do 1947 r. wieś ukraińska w powiecie jarosławskim. Według Wołodymyra Kubijowicza w 1939 r. liczyła 1650 mieszkańców, w tym 1515 Ukraińców, 80 Polaków, 40 rzymskich katolików posługujących się językiem ukraińskim i 15 Żydów.

DOKUMENTY

Mordy na mieszkańcach

Fragment sprawozdania „Wisti z terenu” z 18 kwietnia 1945 r.

[…] marca 1945 r. Polska milicja zabiła w Łazach świadomego Ukraińca. […]

Źródło: Wytiah iz „Wistej z terenu” pro antyukrajinśki akciji polakiw na Hrubesziwszczyni w berezni1945 r. w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 860. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Fragment sprawozdania „Wistky z terenu” z Okręgu II Kraju Zakerzońskiego za 1 maja – 5 czerwca 1945 r.

 […] 28 maja w lesie koło Zaleskiej Woli znaleziono trupa kobiety z Łazów zamordowanej przez Polaków 6 maja 1945 r.

Źródło: Informacija pro antyukrajinśki akciji na Hrubesziwszczyni w trawni-kwitni 1945 r., w: Polśko-ukrajinśki stosunky w 1942–1947 rr. u dokumentach OUN ta UPA, red. W. Wiatrowycz, t. 2, Lwiw 2011, s. 873. Tłumaczenie z języka ukraińskiego.

Tłumaczenie na język polski informacji Myrona Łozowskiego o mordzie na Ukraińcach we wsi Łazy, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.

Napady polskich bojówek i Wojska Polskiego na mieszkańców Łazów były początkowo sporadyczne. Napady band cywilnych, tzw. leśnych miały charakter grabieżczy i odbywały głównie nocami. Kiedy zaczęła się akcja wysiedlania, liczne i dobrze uzbrojone bandy Polaków, często z sowieckimi „instruktorami”, przychodziły do Łazów także w dzień. Totalne zniszczenie wisi nastąpiło w sobotę wielkanocną 1945 r. Rano ks. proboszcz Ilja Łewycki ze swoim pomocnikiem ks. Ewynem odprawiali w cerkwi nabożeństwo. Liczna polska wataha wdarła się do. Członkowie tej watahy, wyposażeni w broń automatyczną, obstąpili wieś. Część watahy wdarła się do cerkwi i bijąc ludzi zaczęła wpędzać ich na dwór, gdzie zdarli z nich świąteczną odzież. Druga grupa chodziła od chaty do chaty i zabierała wszystko, co miało jakąś wartość. Przy tym niszczyła sprzęt, zrzucała ze ścian obrazy świętych, tłukła okna i przewracała dzieże z wielkanocnym ciastem. Tego dnia zginął Wołodymyr Mańczak s. Jakyma. Łazy legły w całkowitej ruinie. Takie napady polskich bandytów miały miejsce i wcześniej, gdy Polacy rozstrzeliwali kolejno cała młodzież.

Tragiczny był napad 11 kwietnia 1946 r. Polacy spalili wówczas żywcem Iwana Kobarynkę, s. Iwana, długi i okrutnie torturowali Iwana Łozowskiego s. Dmytra, a potem rozstrzelali go na Potokach. Rozstrzelili również Wołodymyra Kobarynkę s.Wasyla.

A oto ofiary zamordowane przez polskich bandytów w Łazach: Iwan Pyrcz s. Mychjła – zabity we wsi Laszki w 1945 r., Iwan Kobarynka, s. Ilka – zamordowany w 1945 r., Iryna Kobarynka c. Ilka – zamordowany w kwietniu w 1945 r., Hryć Pidłużnyj – rozstrzalany 11 kwietnia 1946 r., Andrij Szczyrbiak s. Marii i Iwan Popik s. Danyła – rozstrzelani w maju 1947 r., Hryć ​​Werhun s. Teodora – rozerwany przez granat 17 lipca 1947 r., Wasyl Workun – zamordowany w Łazach na Zadąbrowie w 1946 r., Andrij Mudryj, s. Pawła – zabity w Dąbrowie 24 grudnia 1943 r. (…)

Rejestru młodych ofiar zbrodniczych akcji z okolic Łazów jest bardzo długi. Do niego trzeba by dodać tych wszystkich, których przymusowo wcielono do Armii Czerwonej i zginęli bez śladu, jak również przypadkowo zabitych podczas napadów polskich „cywilów” oraz ofiary polskiego obozu śmierci w Jaworznie. W ten sposób liczba Łażan, którzy zginęli w wojennej zawierusze, przekroczy setkę.

Wspomnę tu tylko tych młodych ludzi i moich przyjaciół, którzy polegli w okolicach moich rodzinnych Łazów. Byli to: Iwan Pryśko s. Tatiany – zginął w 1946 r., Dańko Łozowski, s. Ołeksy – zginął we wsi Młyny w 1945 r., Wasyl Cypryła s. Tymka –  poległ pod Lubaczowem w 1946 r., Iwan Doskocz s. Wasyla, student uniwersytetu – poległ 19 stycznia 1946 r., Łeonid Newdiaczyj s. Maksyma – rozstrzelany przez „ludowych” żołnierzy pod Lubaczowem w 1945 r., Andrij Fil s. Stefana – zabity przez Polaków we wsi Nienowice w 1946 r., Andrij Kosiur s. Paraski – poległ w Nowej Wsi koło Lubaczowa w 1947 r., Iwan Kizłyk Jan, zięć Pawła Kindra – poległ pod Babiakami w 1945 r. Wołodymyr Manczak s. Jakyma – zginął pod Wolą  Zaleską w 1946 r., Andrij Kryś, s. Pyłypa – poległ w 1944 r. […]

Nie wszyscy łagowianie dojechali szczęśliwie na Ziemie Odzyskane. W szczególności nie jest znany los tych 21 osób, których aresztowała polska policja polityczna 3 czerwca 1947 r. jako szczególnie niebezpiecznych dla Polski. Razem z setkami innych Ukraińców aresztowanych na terenie Jarosławszczyzny, Cieszanowszczyzny i Lubaczowszczyzny oraz jeńcami UPA zamknięto ich w obozie koncentracyjnym w Jaworznie koło Katowic i tam prawie wszyscy w mękach zginęli. Wśród nich byli: Wasyl Kindra, Teodor Workun, s. Jacka, Mychajło Koziak i Marija Pryśko. O innych aresztowanych w tym czasie nie ma wieści do dziś.

Łazy, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 233–236.

HISTORIA
Wiek XIII
Z zapisu Iwana Łozowskiego z 1925 r. wiadomo, że „Historia powstania tutejszej wsi Łazy. Na podstawie pratykułów znalezionych jeszcze w starej cerkwi drewnianej przez księdza Filimona Podolińskiego i jego pałamarza Iwana Cypryłę, [wiadomo] że jako pierwszy osiedleniec przyszedł i wybudował się koło stawu Łozowski. Dziś na tym placu Iwan Łozowski, syn Andreja. A w którym roku i imię jego nie było zapisane, lecz było to w przybliżeniu przed 1225 r., a pierwsza cerkiew zbudowana została w 1225 r. z drewna dębowego na miejsce ciosanego tam, gdzie teraz stoi murowana, a która przez przypadek spłonęła w 1889 r. Niedługo postawiona została tymczasowa kaplica, później zbudowana została dzisiejsza murowana, która ma zapisaną historię i rok budowy. Na podstawie świadków Iwana Cypryły i Iwana Workuna powstanie wsi Łazy na dzień 19/8-1925 r. liczy sobie 700 lat, czyli roków, pisał Iwan Łozowski, syn Stefana”.
Źródło: Myron Łozowśkyj, Seło Łazy, Toronto-Nju Jork-Paryż-Sydnej 1988, s. 28.
Wiek XX
W marcu 1946 r. oddział UPA podpalił część budynków poukraińskich i most na rzece Szkło [Litopys 40, 368].

FOTOGRAFIE HISTORYCZNE
Fotografie oraz podpisy zaczerpnięte zostały z wydania: Myron Łozowśkyj, Seło Łazy. Zbirnyk istorycznych, archeołohicznych, etnohraficznych materialiw ta spohadiw pro seło Łazy na Jarosławszczyni w Zachidnij Ukrajini, Toronto-Nju Jork-Paryż-Sydnej 1988, ss. 192. Niektóre informacje autora umieszczone przy każdym ze zdjęć zostały uzupełnione informacjami Andrija Czornego na wstępie do galerii.

Cerkiew
Cerkiew pod wezwaniem Świętego Mikołaja. Wzniesiona na miejscu świątyni drewnianej na początku lat 90. XIX w. Poświęcona w 1894 r.


Życie religijne

Oświata i kultura
Uwaga: według A. Czornego, świadka wykonywania niektórych z umieszczonych niżej fotografii, zdjęcia nr 10 i 11 wykonane zostały najprawdopodobniej w 1943 r. Spis osób na fotografii nr 11: W pierwszym rzędzie od lewej siedzą: J. Moszczańska, A. Pryśko, H. Kozak, dyrygent chóru W. Pryśko, S. Warchomika, K. Kindro; w drugim rzędzie stoją: Sofija Moszczańska, S. Gerska, S. Kobarynka, J. Seniuszko, M. Arendarczuk, S. Czorna, E. Łozowska, A. Kindro, Stefanija Czorna; w trzecim rzędzie: I. Zacharko, H. Werkun, H. Hnatko, I. Warchomika, Hryhorij Poznański, W. Fedio, I. Popik, I. Karasziwski.

Fotografie z kolekcji Andrija Czornego
Według A. Czornego fotografia nr 8, przedstawiająca m.in. Hryhorija Werhuna wykonana została ok. 1937 r. H. Werhun urodził się w 1919 r., zdjęcie jest przedwojenne, a więc informacja M. Łozowskiego przytoczona w opisie przy zdjęciu, iż pochodzi ono z 1929 r. nie może być prawdziwa – Werhun na zdjęciu musiałby wtedy liczyć 10 lat, a tyczasem jest dojrzałym młodzieńcem.

LOSY MIESZKAŃCÓW ŁAZÓW w latach 1939-1947
Ukraińskie ofiary z lat 1939-1948
W latach 1939-1948 w następstwie niekorzystnego splotu wydarzeń historycznych poniosło śmierć wielu ukraińskich mieszkańców wsi. Dawny mieszkaniec Łazów, Andrij Czorny, w oparciu o informacje 1. Zofi Czorny-Werhun, ur. 1922 r.; 2. Anny Czorny-Tokarczyk, ur. 1923 r.; 3. Mychajły Warchomiki, ur. 1924 r.; 4. Andrija Koziaka, ur. 1928 r., w 2003 r. zebrał dane dotyczące ofiar pośród ukraińskich mieszkańców wsi (uwaga: nie dotyczą one przysiółka Moszczany).
Powołani do polskiej armii w 1939 r., zaginęli bez wieści: 1. Pryśko Mychajło, syn Anastaziji; 2. Lijka Jurij; 3. Zacharko Iwan, syn Jurija.
Powołani do Armii Czerwonej w latach 1940-41, zaginęli bez wieści: 1. Jatczycha Wasyl; 2. Kindro Dmytro, syn Wasyla; 3. Kobarynka Iwan, syn Wasyla; 4. Charysz Andrij, syn Hryhorija; 5. Maruszak Jakiw, syn Dmytra.
Zaginęli bez wieści jako uczestnicy grupach marszowych OUN: 1. Cypryła Iwan, syn Tymoteja; 2. Karapyta Wasyl; 3. Karasziwśkyj Pawło.
W niemieckiej policji pomocniczej i Werkschutzu zaginęli bez wieści: 1. Szczyrbjak Stefan; 2. Misiać Iwan, syn Mariji; 3. Moszczanski Stefan, syn Mitra; 4. Pych Wasyl; 5. Karasziwski Lonhyn, syn Feodora.
Powołani do Dywizji „Galizien”, zaginęli bez wieści: 1. Fed’o Wasyl', syn Demka; 2. Sycz Wasyl', syn Antona; 3. Pryśko Ilia, syn Mykoły; 4. Buryj Andrij, syn Wasyla; 5. Kosiur Iwan, syn Seńki.
Zamordowani przez Niemców: 1. Karasziwski Łeonid, syn Teodora; 2. Pych Wasyl; 3. Fedio Mitro (Oświęcim); 4. Iwanicha Iwan, syn Teodora.
Aresztowani przez Sowietów w latach 1939-1941 i po 1944 r., zaginęli bez wieści: 1. Manczak Wasyl', syn Wasyla; 2. Manczak Ahafija; 3. Karasziwśkyj Ewhen, syn Feodora (student we Lwowie); 4. Lijka Iwan; 5. Maczuha Iwan; 6. Karasziwśkyj Iwan; 7. Iwanicha Hryhorij; 8. Koziak Dmytro.
Powołani do Armii Czerwonej w latach 1944-1945, zaginęli bez wieści: 1. Mydryj Iwan, syn Maksyma; 2. Iwanicha Iwan, syn Iwana; 3. Seniuszka Iwan, syn Mychajły; 4. Cypryła Emil, syn Tymka; 5. Popik Iwan, syn Petra; 6. Kosiur Antin, syn Wasyla; 7. Pryśko Wasyl, syn Wasyla; 8. Maczuha Maksym, syn Iwana; 9. Karasziwski Anatol, syn Teodora; 10. Hnatko Petro, syn Matwija.
Ochotnicy, którzy zginęli w szeregach UPA i oddziałach samoobrony (SKW): 1. Manczak Wołodymyr, syn Jakyma (zginął 1945 r. – Łazy); 2. Pryśko Iwan, syn Tatjany (ur.1927 r., zaginął bez wieści); 3. Pyrcz Iwan, syn Mychajły (ur. 1927 r., zginął 14.01.1946 r. – Laszki); 4. Manczak Wasyl, syn Iwana (ur. 1927 r., zginął 1946 r. – Lubaczowszczyzna); 5. Doskocz Iwan (ps. „Zabutyj”), syn Wasyla (ur. 1925 r., zginął 19.02.1946 r. – Chrapy); 6. Newdiaczny Łeonid („Szach”), syn Maksyma (zginął 16.03.1946 r. – Lubaczowszczyzna); 7. Newdiaczny Łonhyn („Kułyk) (zginął 20.04.1946 r. – Lubliniec); 8. Kosiur Andrij („Wowk”), syn Paraskewii (ur. 1924 r., zginął 1947 r. – Lubaczowszczyzna); 9. Warchomika Iwan (ps. „Sokyra”), syn Seńka (ur. 1924 r., zginął 29.06.1946 r. – Chałupky-Chotyniec); 10. Fil Andrij (ps. „Żowtodziob”), syn Stefana (1928, 22.04.1947 r. Nienowice); 11. Werhun Hryhorij (ps. „Triska”), syn Teodora (1914, 17.07.1947 r. – Łazy); 12. Kobarynka Iwan, syn Ilka (zginął 15.04.1946 r. – Łazy, spalony); 13. Pidłyżny Hryhorij, syn Dmytra (+15.04.1946 r. – Łazy); 14. Łozowski Iwan, syn Dmytry (5.04.1946 r. – Łazy); 15. Łozowski Dańko, syn Ołeksy (ur. 1924 r., 1945 r. – okolice Młynów); 16. Szczyrbiak Andrij, syn Marii (15.04.1946 r. – Łazy); 17. Kizłyk Iwan (zginął 1945 r. – Bajaky); 18. Mudry Andrij, syn Pawła (zginął 1944 r. – Dibrowa); 19. Kryś Andrij (zginął 1944 r. – Karpaty); 20. Workun Wasyl (+1946 r. – Zadibrowa); 21. Popyk Iwan (15.04.1946 r. – Łazy).
Zginęli w podziemiu ukraińskim w niewyjaśnionych okolicznościach: 1. Tancowny Trofym; 2. Fedak Teodor, syn Iwana; 3. Musiał Iwan, syn Anny; 4. Onuszko Iwan, syn Stefana; 5. Karasziwski Andrij, syn Iwana; 6. Moszczanski Wołodymyr, syn Mykoły.
Cywilni mieszkańcy Łazów zamordowani przez Wojsko Polskie i milicję: 1. Kobarynka Wołodymyr; 2. Kobarynka Tymotej, syn Illi; 3. Kobarynka Irena, córka Illi; 4. Łozowski Iwan, syn Dmytry.
Zamordowani w polskich więzieniach (prócz Jaworzna): 1. Pawłyk Andrij; 2. Manczak Iwan; 3. Szczyrbiak Ołeksa, syn Mariji; 4. Zacharko Mychajło.
W polskim obozie koncentracyjnym Centralny Obóz Pracy w Jaworznie w okresie 1947-1948 więzieni byli:
1. Czorny Wasyl; 2. Ferenc Atanazy; 3. Kindro Kateryna; 4. Kindro Wasyl – zmarł w COP; 5. Pyrcz Andrij; 6. Kobarynka Wasyl; 7. Łohin Iwan; 8. Pryśko Anna – zmarła; 9. Ferenc Wasyl; 10. Kobarynka Wasyl (Maziar); 11. Kosiur Marija; 12. Workun Teodor; 13. Workun Kateryna; 14. Koziak Mychajło – zmarł; 15. Fedak Iwan; 16. Szczyrbiak Ołeksa; 17. Manczak Iwan; 18. Dublianka Petro; 19. Zacharko Iwan; 20. Łozowśkyj Petro; 21. Wojtowycz Mytro; 22. Newdiacznyj Wasyl; 23. Pryśko Andrij; 24. Workun Mychajło – zmarł [niżej do pobrania spis w PDF].

Ofiary deportacji
Według oficjalnej dokumentacji z akcji „Wisła”, opublikowanej przez Eugeniusza Misiłę, w okresie 01-20 czerwca 1947 r. Wojsko Polskie deportowało z Łazów 377 obywateli polskich narodowości ukraińskiej; pozostało 347 mieszkańców; spośród tej liczby do wysiedlenia nie przewidziano już nikogo [Misiło, 408].
Powyższa statystyka nie jest zgodna z danymi z odpowiednich dokumentów Starostwa Powiatowego w Jarosławiu przechowywanych w Archiwum Państwowym w Przemyślu. Według nich z Łazów deportowanych zostało w czasie akcji „Wisła” 111 rodzin, czyli 402 osoby. Natomiast do Ukraińskiej SRR deportowano według dokumentów archiwalnych 196 rodzin, 830 osób. Wg innych danych jej ofiarami padło 202 rodziny, 842 osoby [Ukrajina-Polszcza: istoryczna spadszczyna i suspilna swidomist', t. 2, Lwiw 2007, s. 217].

DOKUMENTY I MATERIAŁY do historii Łazów

Tłumaczenie na język polski informacji Myrona Łozowskiego o mordzie na Ukraińcach we wsi Łazy, zamieszczonej w zbiorze „Jarosławszczyzna i Zasiannia” z 1986 r.
Napady polskich bojówek i Wojska Polskiego na mieszkańców Łazów były początkowo sporadyczne. Napady band cywilnych, tzw. leśnych miały charakter grabieżczy i odbywały głównie nocami. Kiedy zaczęła się akcja wysiedlania, liczne i dobrze uzbrojone bandy Polaków, często z sowieckimi „instruktorami”, przychodziły do Łazów także w dzień. Totalne zniszczenie wisi nastąpiło w sobotę wielkanocną 1945 r. Rano ks. proboszcz Ilja Łewycki ze swoim pomocnikiem ks. Ewynem odprawiali w cerkwi nabożeństwo. Liczna polska wataha wdarła się do. Członkowie tej watahy, wyposażeni w broń automatyczną, obstąpili wieś. Część watahy wdarła się do cerkwi i bijąc ludzi zaczęła wpędzać ich na dwór, gdzie zdarli z nich świąteczną odzież. Druga grupa chodziła od chaty do chaty i zabierała wszystko, co miało jakąś wartość. Przy tym niszczyła sprzęt, zrzucała ze ścian obrazy świętych, tłukła okna i przewracała dzieże z wielkanocnym ciastem. Tego dnia zginął Wołodymyr Mańczak s. Jakyma. Łazy legły w całkowitej ruinie. Takie napady polskich bandytów miały miejsce i wcześniej, gdy Polacy rozstrzeliwali kolejno cała młodzież.
Tragiczny był napad 11 kwietnia 1946 r. Polacy spalili wówczas żywcem Iwana Kobarynkę, s. Iwana, długi i okrutnie torturowali Iwana Łozowskiego s. Dmytra, a potem rozstrzelali go na Potokach. Rozstrzelili również Wołodymyra Kobarynkę s.Wasyla.
A oto ofiary zamordowane przez polskich bandytów w Łazach: Iwan Pyrcz s. Mychjła – zabity we wsi Laszki w 1945 r., Iwan Kobarynka, s. Ilka – zamordowany w 1945 r., Iryna Kobarynka c. Ilka – zamordowany w kwietniu w 1945 r., Hryć Pidłużnyj – rozstrzalany 11 kwietnia 1946 r., Andrij Szczyrbiak s. Marii i Iwan Popik s. Danyła – rozstrzelani w maju 1947 r., Hryć Werhun s. Teodora – rozerwany przez granat 17 lipca 1947 r., Wasyl Workun – zamordowany w Łazach na Zadąbrowie w 1946 r., Andrij Mudryj, s. Pawła – zabity w Dąbrowie 24 grudnia 1943 r. (…)
Rejestru młodych ofiar zbrodniczych akcji z okolic Łazów jest bardzo długi. Do niego trzeba by dodać tych wszystkich, których przymusowo wcielono do Armii Czerwonej i zginęli bez śladu, jak również przypadkowo zabitych podczas napadów polskich „cywilów” oraz ofiary polskiego obozu śmierci w Jaworznie. W ten sposób liczba Łażan, którzy zginęli w wojennej zawierusze, przekroczy setkę.
Wspomnę tu tylko tych młodych ludzi i moich przyjaciół, którzy polegli w okolicach moich rodzinnych Łazów. Byli to: Iwan Pryśko s. Tatiany – zginął w 1946 r., Dańko Łozowski, s. Ołeksy – zginął we wsi Młyny w 1945 r., Wasyl Cypryła s. Tymka – poległ pod Lubaczowem w 1946 r., Iwan Doskocz s. Wasyla, student uniwersytetu – poległ 19 stycznia 1946 r., Łeonid Newdiaczyj s. Maksyma – rozstrzelany przez „ludowych” żołnierzy pod Lubaczowem w 1945 r., Andrij Fil s. Stefana – zabity przez Polaków we wsi Nienowice w 1946 r., Andrij Kosiur s. Paraski – poległ w Nowej Wsi koło Lubaczowa w 1947 r., Iwan Kizłyk Jan, zięć Pawła Kindra – poległ pod Babiakami w 1945 r. Wołodymyr Manczak s. Jakyma – zginął pod Wolą Zaleską w 1946 r., Andrij Kryś, s. Pyłypa – poległ w 1944 r. […]
Nie wszyscy łagowianie dojechali szczęśliwie na Ziemie Odzyskane. W szczególności nie jest znany los tych 21 osób, których aresztowała polska policja polityczna 3 czerwca 1947 r. jako szczególnie niebezpiecznych dla Polski. Razem z setkami innych Ukraińców aresztowanych na terenie Jarosławszczyzny, Cieszanowszczyzny i Lubaczowszczyzny oraz jeńcami UPA zamknięto ich w obozie koncentracyjnym w Jaworznie koło Katowic i tam prawie wszyscy w mękach zginęli. Wśród nich byli: Wasyl Kindra, Teodor Workun, s. Jacka, Mychajło Koziak i Marija Pryśko. O innych aresztowanych w tym czasie nie ma wieści do dziś.
Łazy, w: M. Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich, t. III, Warszawa 1994, s. 233–236.

Andrij Czorny, Lista ukraińskich ofiar wsi Łazy. Opis: język polski, 219 KB, plik PDF:
Lista ofiar śmiertelnych z lat 1939-1948

Ukraińcy deportowani z Łazów w ramach akcji „Wisła” w 1947 r. – skany oryginalnych spisów przesiedleńczych sporządzonych w kilka dni po deportacji. Oryginały przechowywane są w Archiwum Państwowym w Przemyślu: zespół Główny Pełnomocnik Rządu ds. Ewakuacji w Rzeszowie, sygn. 19, k. 57-60, 89, 195. Opis: język polski, 3 MB, plik PDF: Spis Ukraińców deportowanych z Łazów w ramach akcji „Wisła” w 1947 r.
Dwa spisy ukraińskich mieszkańców Łazów, którzy zostali deportowani tuz po II wojnie światowej do Ukraińskiej SRR. Pierwszy sporządzony został przez Andrija Czornego na podstawie danych wspomnieniowych. Drugi to kopia dokumentu – spisu przechowywanego w Archiwum Państwowym w Przemyślu.
Spis Ukraińców deportowanych z Łazów do Ukraińskiej SRR
Spis Ukraińców deportowanych z Łazów do USRR

FOTOGRAFIE WSPÓŁCZESNE
Wszystkie fotografie współczesne wykonane zostały 4 kwietnia 2011 r. dzięki uprzejmości i środkom Pana Andrzeja Czornego z Przemyśla, niegdyś mieszkańca Łazów, ur. w 1935 r.

CERKWISKO
Cerkiew murowana pod wezwaniem św. Mikołaja z 1894 r., zniszczona została za zgodą władz z inicjatywy kolonistów wyznania rzymskokatolickiego, którzy zamieszkali we wsi po deportacji ludności ukraińskiej. Według informacji z książki Myrona Łozowskiego „Seło Łazy”, w okresie 1947-1953 obiekt pozostawał w stanie nienaruszonym. Po śmierci Stalina i Bieruta miały miejsce pierwsze próby wykorzystywania cerkwi jako źródła materiałów budowlanych. Po 1956 r. rozluźnienie gorsetu państwowego pozwoliło kilku miejscowym rzymskim katolikom uzyskać od władz powiatowych zezwolenie na kupno i rozbiórkę obiektu, będącego własnością państwa. Miały miejsce próby ratowania cerkwi podjęte przez kilka rodzin ukraińskich, jednak niezbyt popularne w tym okresie władze starały się zjednać sobie nieukraińską część wsi i raz wydanego pozwolenia oraz akty sprzedaży nie wycofały. Potężną bryłę świątyni rozbierano w ciągu kilku lat. Ostatecznie zniknęła z powierzchni ziemi na początku lat 60. XX w. Pozostałości w formie fundamentów i dolnej części murów świadczą jednak do dziś o wspaniałym umiejscowieniu łazowskiej cerkwi w krajobrazie wsi, jej rozmiarach i bogactwie fundatorów – miejscowych greckich katolików.


CMENTARZ przycerkiewny

KAPLICZKA
Stojąca w dawnym centrum wsi, naprzeciw dawnej cerkwi, kapliczka upamiętnia uzyskanie wolności osobistej przez chłopów ukraińskich w 1848 r. – zniesienie pańszczyzny. Istnieje też przekaż, że jest to kapliczka dziękczynna po ustąpieni ze wsi zarazy. W języku ukraińskim nazywano ją przed 1947 r. „figura” (ukr. фіґура). Okalające ją dziś drzewa w latach 30. XX w. dopiero powoli zaczęły przerastać kapliczkę, a więc przed I wojną światową jeszcze ich nie posadzono. Rok budowy nie jest znany. Każdego roku 16 maja paroch greckokatolicki odprawiał przed nią nabożeństwo dziękczynne – moleben.

ZABUDOWA
Trzy pierwsze fotografie przedstawiają stan współczesny przedwojennego budynku szkolnego zbudowanego ze środków mieszkańców wsi.

PLEBANIA

UPAMIĘTNIENIE ukraińskich ofiar wsi Łazy 1939-1947
Upamiętnienie znajduje się na cmentarzu wiejskim, w głębi, po prawej stronie.

CMENTARZ

CMENTARZ – część dawna I

CMENTARZ – część dawna II

Msza święta

Nabożeństwo w obrządku greckokatolickim, pierwsze od 1945 roku, odprawione w ruinach cerkwi dnia  27 września 2020 roku z inicjatywy Andrija Czornego. Po mszy poświęcona została kapliczka stojąca naprzeciw cerkwi, odremontowana ze środków wojewódzkiego konserwatora zabytków. Fotografie: Jarosław Łeśkiw.

Stan murów cerkwi św. Mikołaja w Łazach w dniu 27 września 2020 roku. Trzy ostatnie fotografie: Jarosław Łeśkiw.

Recenzja wydania: Grzegorz Dżus, Banderowka, Warszawa 2020, ss. 476.

Z banderówką za pan brat

„Zdrada” Grzegorza Dżusa

Przeczytałem „Banderowkę”, nowość na rynku wydawniczym, tekst nadzwyczajny – akt zdrady. W tej książce mamy bowiem do czynienia ze wspomnieniami Ukrainki wysłuchanymi przez Polaka. Ukrainka opowiada, a Polak jej wierzy i wspomnienia wydaje jako książkę. Według rządu Rzeczpospolitej Polskiej taka umowa polsko-ukraińska nigdy nie powinna zostać zawarta. Jest zdradą. Polak nie może bowiem uwierzyć Ukraince, że RP składała się z ludzi i podludzi, że Ukrainka widziała mordy Wojska Polskiego i Milicji Obywatelskiej na ludziach, że RP jest złodziejem wszystkiego, co miała jako człowiek. Nie zdołała ukraść tylko jej pamięci, ale za to uczyniła wszystko, aby ją unieważnić, uniemożliwić. Tymczasem „zły Polak” Grzegorz Dżus, wypuścił te wspomnienia na wolność. Zrehabilitował banderówkę…

Od razu przypomina mi się fragment z Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, poety pochodzącego z jednej z lubaczowskich wsi:

w poezji nie muszę się już starać
odkąd zrehabilitowałem banderówkę

Tkaczyszyn-Dycki poczuł się wolny po tym, jak wprowadził do swych wierszy temat swojej ukraińskiej matki. Nie wyparł się jej, chociaż tak wielu chętnie nazwałoby ją – i jego „banderowskie” odtąd wiersze – tym „czarującym” słowem. Teraz jej syn właśnie dzięki tej osobistej „rehabilitacji” pisze tak, jak chce,

Z tego powodu i „Banderowkę” czytałem z radością. Nie zawiodłem się od pierwszej do ostatniej strony tych wspomnień Emilii Moszczańskiej Kosiur Niewęgłowskiej o sobie samej w czasie, gdy mieszkała w jarosławskiej wsi Łazy. Warto podać genezę tytułu książki. „Banderowką” nazwała autorkę wspomnień polska nauczycielka, która uznała za swoją własność wszystko, co zastało zaraz po wojnie w mieszkaniu Emilii w Radymnie. Sytuacja zupełnie podobna, jak z majątkiem żydowskim, zajmowanym przez nowych polskich „właścicieli”. I stosunek podobny, tyle że słowo inne, choć nie mniej „parchate”… W tym świetle dobrze widać podstawy ekonomiczne negatywnego stosunku do Ukraińców w Polsce. Wynikają one z potrzeby obrony zagrabionego majątku poukraińskiego. Banderówek i banderowców jest Polsce mniej więcej tyle, ile setek tysięcy hektarów ich ziemi i tysięcy ich budynków otrzymali od państwa nowi polscy „właściciele”. To państwo tworzy to zło.

Głębia

Na podstawie głębokich emocji, nieprzedawnionych dla żadnej ze stron dialogu, zawarta została umowa lojalności między autorką wspomnień a autorem książki Grzegorzem Dżusem. Ten ostatni ani razu jej nie naruszył i jeśli coś dopisywał, uplastyczniał, to w zgodzie z napięciami czasu mienionego przedstawionymi mu przez sugestywną autorkę. Szukałem znanych mi już odpowiedników. Inna książka, napisana w imieniu czyjejś pamięci osobistej, to „Łemkowska odyseja” Andrzeja Priadki z 2016. „Banderowka” też stoi na pograniczu stylów i gatunków, podobnie zawiera w sobie, co konstatował Zbigniew Libera odnośnie „Łemkowskiej odysei”, powieść historyczną, dokument historii mówionej z dziedziny historii lub etnografii, pewien sposób mówienia i typ „kultury pisma”.

Mamy w książce trochę zamieszania. Z jakiegoś powodu Grzegorz Dżus przypisał sobie opowieść Emilii, bowiem to jego nazwisko widnieje na stronie tytułowej, podczas gdy narrację prowadzi pamięć i wyobraźnia rzeczywistej Autorki. Mamy „autora” książki jako papierowej formy i Autorkę treści. Czy to logika przywłaszczenia doprowadziła do tego, że „autor” o Autorce  nie napisał ani słowa? Jej biogram powinien się w wydaniu znaleźć. Możliwe, że zawiniła tu firma rozpisani.pl, z której usług wydawniczych skorzystał „autor”? Są to bowiem błędy edytorskie. Być może „autor” w swoim czasie opowie, z jakich źródeł pochodziły konkretne treści : z rękopisu Emilii? Z zapisu dźwiękowego? Co spisał z jej słów? Co z własnej pamięci? Co dodał z własnej wyobraźni?

Z „Banderowki” wyławiam o Autorce to, że Emilia, córka Barbary (z Łozowskich) i Mikołaja Moszczańskiego, urodziła się w 1921 roku w Łazach. Jej ojciec był wysokiej klasy specjalistą-budowniczym. Matka zajmowała się gospodarstwem. W 1939 roku ich córka wyszła za mąż za łazianina Antona Kosiura, który potem zginął na wojnie. Była świadkiem II wojny światowej oraz okropieństw lat powojennych przyniesionych do Łazów przez politykę państwa polskiego wobec Ukraińców. W 1947 roku rząd RP wygnał Emilię z Łazów do województwa olsztyńskiego.

Ogrom zapamiętanych i zabranych ze sobą przeżyć Emilii Moszczańskiej przytłacza… Skoncentrowała się tylko na  swojej rodzinie. A gdyby chciała sięgnąć pamięcią po historie sąsiadów, znajomych? Tysiące stron… Tylu nawet Grzegorz Dżus nie potrafiłby zapisać. A szkoda.

Konfrontacje

Bardzo cenne światło omawiana książka rzuca na inną, też poświęconą Łazom: „Село Лази” (Wieś Łazy) Myrona Łozowskiego wydaną na Zachodzie w 1988 roku. Pamięć Moszczańskiej skoncentrowana jest na wojnie i powojniu, czemu Łozowski niemal nie poświęcił uwagi. W warunkach emigracyjnych nie natrafił na kogoś podobnego do Emilii, a sam swoich wspomnień o tym okresie nie mógł posiadać – w 1944 roku wyjechał ze wsi. A zatem to do „Banderowki” należy dziś słowo ostatnie.

Jeśli dokonać kilku porównań, to: obydwa wydania – przy czym Łozowski przy pomocy wspomnień innej osoby: Wasyla Czornego – zgodnie podają, że na Wielkanoc 1945 roku w trakcie obrony wsi przed napadem polskiej bandy rabunkowej zginął Wołodymyr Manczak („Село Лази”: s. 158; „Banderowka”: s. 283).

Łozowski i Dżus zgodnie podają datę następnej greckokatolickiej Wielkanocy w 1946 roku. Wtedy MO (zapewne z Laszek) żywcem spaliło Iwana Kobarynkę („Село Лази”: s. 160 i data 11 kwietnia 1946 roku; „Banderowka”: s. 347, data 18 kwietnia 1946 roku).

Co w książce zwraca uwagę od strony nie tak wydarzeniowej, jak serii wydarzeń układających się w proces? Mamy ciąg skutkujący powolnym zanikiem wsi, np. koniec parafii, brak szkoły, wyludnianie wraz z wygnaniem na Ukrainę, coraz mniejsza zasobność gospodarstw i możliwość przeżycia ludzi, ciągłość różnorodnych form terroru państwowego wobec wsi, w końcu powstanie i formy związku między Łazami a UPA. Poddana temu naciskowi psychika Emilii to jeden kłąbek złych przeżyć, w książce prawie nie ma weselszych kart.

Oto paradoks wojny po wojnie: zmiana władzy w 1944 roku i jej tragiczne następstwa. Okupant niemiecki wraz z towarzyszącym mu porządkiem został zamieniony przez władzę, której okrucieństwo przewyższało wszystko, co wcześniej pokazali w Jarosławskiem Niemcy. Jednak okupacja realizowana wobec Ukraińców przez organy RP takie jak WP i MO w porównaniu z okupacją niemiecką to dwa inne światy. Znaczenie słowa „okupant” zmieniało się. Można okupować państwo, ale można okupować społeczeństwo. Do dziś tylko przemoc nazewnicza państwa pozwala utrzymać się temu stanowi umysłu, który uznaje Rzeczpospolitą Polską za wyzwoliciela i obrońcę. Na szczęście pamięć Emilii zarejestrowała coś innego. Dlatego jej świadectwo jest tak ważne.

Dopisane?

„Banderowka” to arcyciekawy i rzadki przykład tekstu zapośredniczonego: Emilia skierowała swą pamięć do uważnego słuchacza Grzegorza Dżusa. Ich współpraca układała się znakomicie, zresztą wydaje się, że obydwie pozycje – narratora mówiącego i narratora piszącego – zbiegały się w ich psychologicznym podobieństwie, jakimś pokrewieństwie sposobu dziedziczenia.

Fragmenty jego narracji są dla mnie dosyć czytelne, ponieważ sam wysłuchałem wielu opowieści i żadna nie dostarczyła takich opisów, jak ta o zmaganiu się Włodka Moszczańskiego z czołgiem (rozdział Włodek i Goliat, s. 289–293) czy spaleniu Iwana Kobarynki. Tekst Dżusa najczęściej umiejscowiony jest na poziomie nie mikro-, a makrohistorii. Dżus, „wierny poddany” pamięci Emilii, zadowalająco odwzorował szczegół, ale niekiedy nie umiał poradzić sobie z tzw. wielką historią, tą odpersonalizowaną. I tak na str. 8 pojawiają się – według mnie – jego rozważania o prehistorii Łazów, a wraz z nimi Piastowie przed Rurykowiczami, Polska przed Rusią/Ukrainą. To wtręt. Nie tak wychowywano młodzież w Łazach. To nie mieści się w kanonie przekazu historycznego Ukraińców z Nadsania. Wątpię, aby pani Moszczańska, będąc wychowanką miejscowej parafii i czytelni „Proswity”, mogła się tak wyrazić. „Poddany” przestaje być jej wierny, to on – wychowanek współczesnej szkoły polskiej – sam uważa, że polska przeszłość Łazów jest czemuś lepsza od ukraińskiej, inaczej mówiąc: Emilia i jej przodkowie od wieków mieszkali w Polsce, tyle że przez „niedopatrzenie” dziejów 100 kilometrów terenu od Przemyśla po Leżajsk było ruskich/ukraińskich. W kontekście wydarzeń z lat 40. XX wieku przywołanie Piastów może mieć duże znaczenie: uzmysławia czytelnikowi, kto od początku miał rację i postępował w samoobronie, a kto był agresorem. Jest to zarazem miejsce sporu: w tym miejscu Grzegorz Dżus zanegował możliwość istnienia więzów historycznych między Emilią Moszczańską XX wieku a Rusia/Ukrainą X wieku.

Faktografia autorstwa Dżusa jest niekiedy wadliwa, niekonkretna, ale też może wynikać z materii, którą jest historia mówiona. Czy to sama Emilia powiedziała, że cerkiew w Radymnie zniszczyła rosyjska artyleria w czasie I wojny (s. 46), czy wykoncypował to „autor”? – przecież to zrobiły władze RP po II wojnie.

Wspomnienia nie zostały jednak ocenzurowane, a jedynie zredagowane. Przytaczane fakty i przeżycia są zupełnie wiarygodne, stanowią wyśmienite źródło konfrontacji z suchym językiem dokumentów i pomagają je rozumieć, wyobrażać sobie przeszłość. „Autor” nie usunął żadnej konstatacji czy faktów o ukraińskiej polityce Rzeczpospolitej Polskiej, o akowcach, upowcach, oddziałach Wojska Polskiego, mordach na Ukraińcach w Łazach po wojnie czy 2 Polkach zamordowanych w Laszkach najprawdopodobniej przez bojówkę Służby Bezpieczeństwa OUN.  

Kryterium jakości pracy „autora” oceny jest jasne: stosunek do UPA. Gdyby chciał coś ukryć, to dzisiejsza atmosfera w Polsce co do UPA lekko skłoniłaby go do współpracy z rządem i tzw. masową opinią publiczną. Jednak Grzegorz Dżus nie kolaborował z tymi czynnikami: UPA zaistniała tak, jak widziała ją Emilia, przeważnie dobrze, ale nie bez żalu. Zaczyna się na stronie 215 wzmianką o łazianach, którzy nie zdążyli uciec do lasu przed poborem do Armii Czerwonej. Następnie tekst aż do strony 435 pokazuje obecność Emilii w centrum wydarzeń ogniskujących się wokół oporu UPA przeciw terrorowi WP i MO, przeciw wygnaniu Ukraińców do ZSRR.

W tym okresie jej brata Wołodymyra spotkała tragedia. Ze zdobycznym karabinem maszynowym sam stanął przeciwko karnej ekspedycji wojskowej, potem wstąpił do UPA i… został zabity przez swoich, bo nie chciał oddać broni, którą władał jak mało kto i był do niej po żołniersku przywiązany.

Znalazło się w wydaniu wiele fotografii – bezcennych, jak i wspomnienia. Dużo zdjęć rodzinnych, z życia kulturalnego Łazów, publikowanych po raz pierwszy. 

„Banderowka” zaskakuje, bo od jakiegoś czasu takie wielkie obrazy memorialne należą do rzadkości. Wydawało się, że czas wspomnień minął. Na szczęście chociaż niekiedy jest inaczej i pamięć ludzka wzbogaciła się o pozycję znakomitą, unikalną psychologicznie i stylistycznie, odrzucającą wielkie ideologie, skoncentrowaną na jednostce. Polecam ją każdemu, kogo nudzi historiografia zamawiana przez państwo, gdzie wszystko od początku do końca zdąża w jednym „prawidłowym” kierunku.

Teks powstał na prośbę Andrija Czornego, dawnego mieszkańca Łazów.