Graziowa

ГРУЗОВА (pol. Grąziowa) – do 1947 r. wieś ukraińska w powiecie przemyskim (spotykane są też inne ukraińskie formy zapisu nazwy wsi: Грязева, Грозьова). W 1939 r. wieś liczyła 1470 mieszkańców: 1140 Ukraińców, 240 rzymskich katolików posługujących się na co dzień językiem ukraińskim, 20 Polaków, 70 Żydów [Kubijowicz, 17]. Obecnie pozostałościami po dawnej Grąziowej są 3 domy.

HISTORIA

WIEK XV
Pierwsza dokumentalna wzmianka o Grąziowej pochodzi z 1469 r. Zasiedlili ją Rusini (Ukraińcy) w ramach kolonizacji podjętej w tych terenach przez polski ród szlachecki Rybotyckich.
WIEK XX
W okresie listopad 1945 – maj 1947 r.
W marcu 1945 r. milicjanci z posterunku MO w Wojtkowej zabili we wsi kilku Ukraińców [Pisuliński 2009, 264]. Dnia 25 stycznia 1946 r. sowieccy pogranicznicy z Paportna i Kwaszeniny wtargnęli do Grąziowej od strony Łomnej i Jamny Górnej, starając się zebrać wiadomości o kompaniach UPA pod dowództwem „Burłaki” i „Łastiwki” i wieczorem odeszły w kierunku Arłamowa i Kwaszeniny[Litopys 34, 474]. Dnia 26 maja około 100 żołnierzy Wojska Polskiego po południu „wjechało do Grąziowej, rozkopało mogiłę ku czci walczących [o wolność Ukrainy – B.H.], a krzyż i płot spalili. Następnie weszli do cerkwi, wyważyli drzwi, zrabowali świeczki, 2 obrusy z ołtarza, a inne rzeczy porozrzucali po cerkwi. Na cmentarzu pozrywali tabliczki z krzyży na mogiłach pochowanych tam strzelców” [Litopys 34, 507]. Natomaist 12 lipca 1946 r. około 250 żołnierzy Wojska Polskiego z samego rana urządziło zasadzkę nad Grąziową, po czym „Pięciu żołnierzy przed południem zeszło do wsi o zabrało Matczyszyna Mykołę z synem i koniem, i wyprowadzili ich do lasu. W lesie przywiązali sznurami do drzew, a sami odeszli, więc obaj mężczyźni rozwiązali się i uciekli do domu. Wieczorem, o godz. 22., zeszli do dolnego końca Grąziowej, gdzie natknęli się na dwóch strzelców z oddziału „Ł” [„Łastiwki” – B.H.] i ostrzelali ich, jednak obaj szczęśliwie się wycofali. […]Polski zwiad, posuwający się dalej wsią, podszedł na niewielką odległość od domu Marii Hnat, gdzie stójkowy zatrzymał ich z oddali, a Polacy otworzyli do niego ogień. Strzelcy, którzy znajdowali się w domu na kolacji, niezauważenie wycofali się w kierunku lasu, a z nimi odeszła także gospodyni tego domu. Polacy zrobili rewizję, po czym dom spalili i udali się w górny koniec wioski” [Litopys 34, 518]. Oddział WP, być może z Birczy, 17 lipca 1946 r. w lesie nad Grąziową złapał tamtejszego mieszkańca, chłopca o nazwisku Jaworski, który jednak uciekł. Potem wkroczył do wsi, bowiem był w posiadaniu informacji, że przyjdzie do niej na obiad kompania UPA pod dowództwem H. Jankowskiego, ps. „Łastiwka”. Nie doczekawszy się na ten oddział, żołnierze polscy odjechali 7 wozami w kierunku Birczy, zabierając po drodze krowę u jednego gospodarza, ponieważ ta miała być „banderowską krową” [Litopys 34, 522-523]. Dnia 2 sierpnia 1946 r. WP zrobiła rewizję w domu sołtysa Grąziowej, Mychajły Kopki, po czym obecny wraz z wojskiem sołtys Wojtkowej Dach zapowiedział mieszkańcom, że jeśli nie wróci D. Filipowicz, polski sołtys, to on rozkaże wojsku spalić 5 domów we wsi [Litopys 34, 531]. Dnia 22 sierpnia 1946 r. WO aresztowało w Grąziowej 4 mężczyzn i 2 dziewczyny, ich zachowanie się było „nieludzkie” [Litopys 34, 547].
Pierwsza deportacja dotknęła mieszkańców Grąziowej 19 października 1946 r., kiedy 2. baon 28 pp. WP zdołał deportować 40 rodzin [Pisuliński 2009, 356]. Po resztę WP przybyło w lutym 1946 r.: „28 lutego oddział wojska wraz z wójtem [gminy Wojtkowa Dachem – B.H.] przybył do Grąziowej i zebrał wszystkich na środek wsi, gdzie wójt oznajmił, że muszą wyjechać do 2 marca i że na Ukrainie dadzą im domy, ziemię oraz zapomogę, by nie słuchali propagandy banderowców, że tam głodują i umierają z głodu. Następnego dnia wojsko przystąpiło do wysiedlania, jednak większość ludzi mimo zamieci ukryła się z bydłem w lesie lub po innych wsiach, stąd złapano tylko 20 rodzin, z czego 13 po okazaniu dokumentów potwierdzających ich mieszany charakter zwolniono. Pobito nawet staruszkę Polkę, której także kazano wyjechać. Delegacja Polaków z sołtysem Grąziowej próbowała przekupić starostę, ale ten stwierdził, że wszystko zależy od wójta. 2 i 4 marca wojsko znowu było w wiosce, ale już nie wysiedlono nikogo, bo wszyscy siedzieli w lasach, a jedynie zabito trzy osoby i ograbiono wieś”. Ogółem w latach 1945-1946 z Grąziowej miało zostać deportowanych 48 ze 147 rodzin[Pisuliński 2009, 454, 456].
Dnia 31 października 1946 r. WP zaaresztowało we wsi gospodarza wraz z synem {Litopys 34, 577].
W okresie 28 kwietnia – 10 maja 1947 r. Wojsko Polskie deportowało na Ziemie Zachodnie Polski 634 grąziowian. Wieś stała się bezludna, budynki częściowo spalone lub rozebrane przez ludność polską z najbliższej okolicy, zwłaszcza Wojtkowej i Wojtkówki. W pozostałych w 1959 r. władze polskie osiedliły komunistów uciekinierów z Grecji.

FOTOGRAFIE WSPÓŁCZESNE
Wszystkie fotografie współczesne zostały wykonane 21 sierpnia 2011 r. Dotarcie do Grąziowej było możliwe dzięki pomocy Iwana Kurbabycza.

CERKWISKO
Cerkiew grąziowska po raz pierwszy wzmiankowana jest w 1510 r. „Cerkiew drewniana bardzo dawna zbudowana na górze w 1731 r. staraniem gromady i kolatora Piotra Wisłockiego” – informował Schematyzm z 1879 r [121] o jej następczyni. Po deportacjach wiernych bez opieki. W 1968 r. mocno zdewastowana w środku, lecz z nienaruszoną substancją ścian świątynia staraniem pracownika Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku Stefana Rybickiego i wojewódzkiego konserwatora zabytków w Rzeszowie Jerzego Tura została rozebrana i przeniesiona na teren MBL. Na terenie tego skansenu znajduje się do dziś [Kryciński 2007, 208].


CMENTARZ
Cmentarz grąziowski usytuowany jest na lewym stoku góry cerkiewnej. Dwie pierwsze fotografie przedstawiają krzyż stojący po lewej stronie przy wejściu na cmentarz. Okoliczności śmierci NN ps. „Zatoka”, członka podziemia ukraińskiego, komendanta bojówki Służby Bezpieczeństwa OUN w V rejonie nadrejonu „Chłodny Jar” opisane zostały w „Litopysie UPA”: „Dnia 24 I 1946 r. o godzinie 06.30 szpica bojówki SB złożony z 4 osób natknął się pomiędzy Jamną Górną a Jamną Górną z pogranicznikami bolszewickimi. Ci od razu obstrzelali nasza szpicę i zabili komendanta bojówki SB „Zatokę” [Litopys 34, 471]. Charakterystykę „Zatoki”, pochodzącego z Żohatyna, pozostawił autor „9 lat w bunkrze”: Nasz komendant był niewiele od nas starszy, miał może 26 lat. (…) schludność nie była jego najmocniejszą stroną. Może ze względu na swój wygląd zewnętrzny i skromność nie sprawiał wrażenia dowódcy. Ale był bardzo lubiany. W walce odznaczał się odwagą i stanowił dla nas dobry przykład. Był łagodny, choć jednocześnie bardzo wymagający. Sam młody, traktował nas po ojcowsku, żałował i nieraz wyręczał w różnych sytuacjach” [Płeczeń, 41; dokładny opis śmierci „Zatoki” tamże na s. 92-93].
Nazwiska Anni i Michał Sokalscy na jednym z krzyży to prawdopodobnie ofiary mordu dokonanego w dniach 2-4 marca 1946 r. przez Wojsko Polskie.